Artykuły

     Niezależna prasa lokalna jako filar demokracji lokalnej
     Ustrój
     Wraz z reformą samorządową roku 1990 weszło do polskiego słownika pojęcie demokracji lokalnej. W swym najogólniejszym sensie oznacza ono scedowanie przez władze centralne wyraźnie określonej części kompetencji samorządom, które rządzą się - jak sama nazwa wskazuje - samorządnie, czyli bez podlegania instancjom wyższym (z wyjątkiem kontrolnych i sądowniczych).

     Ta niepodległość samorządów sprawia, że mamy w Polsce ponad 300 modeli powiatowej demokracji lokalnej i blisko 2.500 tysięcy różnych ustrojów gminnych. Są takie, w których regularnie następuje wymiana elit rządzących: opozycja dochodzi do władzy, traci ją, odzyskuje. Są takie, w których panuje system oligarchiczny - władzę sprawują wciąż te same klany polityczne, familijne czy biznesowe, skutecznie adaptując lub neutralizując (na przykład przyklejając wołającemu na puszczy etykietkę wariata) każdą osobę spoza układu (mam na przykład kolegę, który twierdzi, że w jego gminie władza nie zmieniła się od 1945 roku - familia jest trwalsza niż systemy polityczne i ekonomiczne). Są też gminy o ustroju patriarchalnym, gdzie nie ma w ogóle pojęcia opozycji, a władza oparta jest na bezalternatywnym autorytecie. 
    Władza a prasa
    Ci z obecnych, którzy pamiętają czasy sprzed 1989 roku, doskonale wiedzą, czym się różni prasa w systemie autorytarnym od prasy wolnej. Pierwsza stanowi pas transmisyjny interesów władzy, druga jest (a przynajmniej ma szansę być) częścią opinii publicznej.
    Niezależna prasa lokalna jest - oprócz mechanizmu wyborczego i instancji sądowych, kontrolnych i odwoławczych od decyzji samorządu - jednym z filarów demokracji lokalnej. Tylko taka gazeta może pełnić funkcję kontrolną wobec władzy lokalnej. Roli takiej spełnić nie może prasa samorządowa, która na szczeblu gminy czy powiatu pełni taką samą rolę, jaką w PRL pełniła Trybuna Ludu. Przed 1989 rokiem niezależność była kategorią polityczną, obecnie wyraz ten oznacza głównie niezależność finansową: utrzymywanie się wyłącznie ze sprzedaży nakładu i reklam.
    Punkt widzenia
    Powstanie w Polsce po roku 1989 prasy lokalnej przywróciło naturalny, odwieczny punkt widzenia na świat: centrum świata to miejsce, w którym mieszkam. W gazecie lokalnej centrum świata wyznacza więc rynek małego miasteczka, w którym pismo się ukazuje i to od tego punktu mierzy się odległości. Jest to zupełnie inna filozofia wydawnicza niż prezentowana w dwóch pozostałych sektorach prasy informacyjnej: centralnej i regionalnej, gdzie najważniejsze są wydarzenia ogólnopolskie i światowe, a regionalne i lokalne są z zasady na drugim planie. Tymczasem wszystkich obchodzą przede wszystkim własne ulice, własny basen, własne szkoły - społeczeństwo obywatelskie tworzy się w małych społecznościach lokalnych. Wydawcy tych gazet wiedzą, że więzi społecznych nie budują wielkie słowa o małej ojczyźnie. Buduje je sprzężenie zwrotne: wiesz o czymś, więc jesteś z tym związany; czujesz się związany, więc chcesz wiedzieć.
    Funkcje
    Najważniejszą rolą, jaką spełnia niezależna prasa lokalna, jest oczywiście dostarczanie informacji. Niezależna gazeta lokalna pełni ponadto rolę kulturotwórczą, wyznacza standardy zachowań. Gdy dba o to, by ludzie wypowiadali się na trudne tematy społeczne jawnie, pokazuje różnice stanowisk i różnice interesów - kształtuje kulturę odwagi i odpowiedzialności. Gdy potrafi czynić świat zrozumiałym i publikuje wiarygodne informacje - przeciwstawia się kulturze zawiści i nieufności. Jest niezastąpiona w definiowaniu lokalnych problemów społecznych, w tworzeniu wspólnoty symboli, w przekazywaniu wiedzy o historii regionu, w budowaniu tradycji mieszkańców. Wzmacnia identyfikację mieszkańców z powiatem i gminą.
    Oprócz tego niezależna gazeta lokalna spełnia wobec samorządów gminnych i powiatowych taką samą funkcję, jaką wobec rządu spełnia dziennik o ogólnopolskim zasięgu - przedstawia i ocenia ich działania - w tych gminach, w których zarządzanie pozostawia wiele do życzenia, z tych gazet właśnie można się tego dowiedzieć. Poprzez sprawowanie funkcji kontrolnej pomaga ujawniać nieprawidłowości życia publicznego i pełni ważną rolę w infrastrukturze antykorupcyjnej Polski. To działanie ma trzy poziomy: potencji, informacji i detonacji. 
    Pierwszy poziom - to poziom potencji. Prawdopodobieństwo tego, że gazeta może o czymś napisać, działa zapobiegawczo w stosunku do podejmowanych decyzji. Wyobraźmy sobie dwa konkursy na dyrektora szpitala. Pierwszy, po którym opinia publiczna dowiaduje się tylko nazwiska nowego dyrektora. I drugi - gdzie gazeta podaje skład ośmioosobowej komisji konkursowej, listę kandydatów oraz przedstawia, kogo zaproponowała komisja, a kto został wybrany. Samo to, że wiadomo, iż jakieś informacje zostają opublikowane, działa już jak antykorupcyjna i antyoligarchiczna szczepionka.
    Drugi poziom - to poziom informacji. Chodzi tu o to, że niezależna gazeta lokalna, aby przeżyć, musi czymś zainteresować ludzi. Im mniejsza miejscowość, tym bliżej czytelnikom do radnych, dyrektorów szkół, firm pracujących dla gminy - tym bardziej znają tych, którzy podejmują decyzje i tym bardziej ich ciekawi to, co robią. Dla prawidłowego funkcjonowania demokracji lokalnej ten poziom - napisanie o tym, co jest jawne, zebranie tego, pokazanie, wyciągnięcie wniosków - jest niezwykle istotny. Ta płaszczyzna działania niezależnej gazety lokalnej polega na tworzeniu jawności życia publicznego. Mechanizm jest następujący: gdy teoretycznie jawną informację upublicznia gazeta czytana i dyskutowana przez wszystkich, informacja ta staje się jawna nie tylko teoretycznie, ale i praktycznie. Ta jawność służy wyciąganiu wniosków, czasem też skłania do podejmowaniu następnych działań w inny sposób.
    Dopiero trzeci poziom to odkrywanie przez gazetę konkretnych afer czy nieprawidłowości życia publicznego.
    Gazety samorządowe
    Gazety samorządowe powstawały na tej samej fali entuzjazmu z odzyskania po 1989 roku podmiotowości, która niosła na sobie nową prasę prywatną. Gdy emocje opadły, widoczne stały się fundamentalne różnice.
    Jednoczesne sprawowanie władzy politycznej w gminie czy powiecie i kontrola nad instrumentem kształtowania opinii publicznej, to pełnienie dwóch sprzecznych ról społecznych. Wiedza służbowa urzędnika nie da się pogodzić z obowiązkami dziennikarza wynikającymi z prawa prasowego.
    Wydawanie gazety samorządowej tam, gdzie istnieje niezależna od władzy prasa lokalna powoduje naruszenie reguł uczciwej konkurencji, gdyż  za publiczne pieniądze oferowany jest produkt konkurujący z prywatnymi gazetami, zabierający im część rynku, a jednocześnie niepodlegający regułom rynku i wolnej konkurencji, gdyż zasilany z podatków - w tym płaconych przez prywatnych wydawców.
    Od razu zaznaczam, że nie chodzi o to, aby kneblować samorządom możliwości wypowiadania się. Uważam, że samorząd powinien mieć możliwość wydawania bezpłatnego biuletynu, zawierającego dokumenty urzędowe; biuletynu, który jednakowoż nie jest przedsięwzięciem komercyjnym (nie jest sprzedawany i nie zamieszcza reklam). Nie ma tu problemu w kwestii wolności słowa - chodzi o płaszczyznę uczciwej konkurencji.
    Prasa a ustrój gminy czy powiatu
    Ustrojowi regularnej wymiany elit z zasady towarzyszy niezależna gazeta lokalna. Gazeta samorządowa - jeśli była - została zlikwidowana lub przekształcona w gazetę prywatną po zmianie władzy. Są miejsca, gdzie działo się to nawet kilka razy. Czasem władze i ludzie mediów sami dochodzili do wniosku, że gazeta samorządowa to pomyłka i pokojowo przekształcali ją w prywatną. Czasem nowa ekipa zwalniała hurtem cały zespół, który zakładał momentalnie nową, prywatną już gazetę. Potem ta sama ekipa czasem zakładała swoją gazetę samorządową. Tam, gdzie niezależna gazeta lokalna pilnowała równego dystansu do wszystkich sił politycznych, tam jest zazwyczaj jedyna na rynku, gdyż zakładane konkurencyjne dla niej prywatne gazety zgodnie z darwinowskim prawem o powstawaniu i ewolucji gatunków - upadają. To, że ona przeżyła, oznacza, że potrafiła lepiej przystosować się do życia w warunkach ścierania się różnych wpływów o porównywalnej sile.
    W systemie oligarchicznym mamy dwie możliwości. Albo gazeta jest częścią układu, albo jest przez niego znienawidzona. W pierwszym przypadku żyje jak pączek w maśle. W drugim - rządzące gminą (czy powiatem) klany polityczne uważają gazetę za jedyną przeszkodę w uzyskaniu pełnej władzy na swym terytorium. W takich gminach czy powiatach istnieje zazwyczaj gazeta samorządowa, a elity polityczne traktują niezależną gazetę lokalną jako najważniejszego przeciwnika ideowego i politycznego oraz próbują go zniszczyć wszystkimi dostępnymi środkami. Czasem się im udaje, ale rzadko. Częściej mocniejsza jest gazeta, silna poparciem niezwiązanych z układem czytelników, których jest mimo wszystko więcej niż osób czerpiących profity ze znajomości i powiązań rodzinnych oraz partyjnych. Jeśli wyborcom w wyborach uda się przewrócić oligarchiczny stolik, jest szansa na przekształcenia ustrojowe i ukształtowanie się systemu wymiany elit.
    W systemie patriarchalnym gazeta samorządowa nie jest potrzebna, choć czasem - dla sztafażu jedynie - jest wydawana. Wójt (najczęściej system ten panuje bowiem w gminach wiejskich z wyborami w systemie większościowym) woli bezpośrednie kontakty ze wszystkimi, a gdy namaści tych, którzy godni są wejść do rady - ci zazwyczaj do niej wchodzą. Działająca w takiej gminie niezależna gazeta często odbija się o mur braku informacji i pisze tylko o powierzchni zjawisk. Przeciwnicy - nawet, jeśli w myślach krytykują wójta - nie ujawniają się, a dziennikarze nie mogą uzyskać od nich pod nazwiskiem żadnej politycznej wypowiedzi. Każde przebicie tego muru i każda rysa na autorytecie wójta przybliża (wcale nie oczywistą) chwilę zmian.
    Filar demokracji
    Niezależna prasa lokalna, będąc filarem demokracji lokalnej, jest jednocześnie filarem demokracji jako takiej. Od jakości bowiem życia publicznego w naszych gminach i powiatach zależy w dużej mierze jakość życia publicznego także w skali ogólnopolskiej. Dwudziestolecie pierwszych samorządowych wyborów jest też dwudziestoleciem powstania polskiej niezależnej prasy lokalnej, która błyskawicznie stworzyła swą formę uczestniczenia w życiu publicznym. Ta forma to pozytywistyczna praca u podstaw. U fundamentów.

Dominik Księski
Pałuki 954 (21/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry