Artykuły

    Dajcie mi człowieka,
    a ja stworzę dla niego stanowisko pracy

    Jeden z czytelników, zastanawia się po co w ogóle pisałem artykuł o zatrudnieniach w mogileńskim ratuszu i jego agendach. Czytelnik pyta �Czy uważa pan, że w takim mieście jak Mogilno czy Strzelno łatwo jest znaleźć osoby całkowicie nie powiązane więzami pokrewieństwa�. Pyta o ideę i cel powstania tekstu. Na pierwsze pytanie odpowiem krótko: łatwo.
    Teraz odpowiedź na pytanie drugie. Nie wiem, czy pan wie, ale radni poza oświadczeniami majątkowymi wypełniąją także dodatkowe oświadczenie o zatrudnieniu w samorządzie swoich najbliższych. Patrząc tylko z tego punktu widzenia tekst spełnia rolę informacyjną. Mieszkańcy mają prawo poznać zawartość tego oświadczenia, tak jak poznają oświadczenia majątkowe radnych, dyrektorów, kierowników jednostek, itp.
    Pisząc ten tekst chciałem jednak zwrócić uwagę na rzecz o wiele ważniejszą. Otóż zatrudnianie nowych pracowników w mogileńskim ratuszu nie odbywa się przy otwartej kurtynie. Konia z rzędem temu, kto wie na jakich zasadach to się odbywa. Można się tylko domyślać po przedstawionej przeze mnie liście, iż do burmistrza przychodzi jeden czy drugi radny i sprawa przyjęcia córki, syna, żony czy kogoś z rodziny zostaje dogadana.
    Czy tak powinno to wyglądać? Urząd Miejski to nie jest prywatna firma burmistrza Mogilna, ani kogokolwiek innego. Burmistrzowi powinno zależeć, aby przyjmowani ludzie cechowali się jak najwyższymi kwalifikacjami, a stanowiska nie były tworzone sztucznie pod potrzeby kolegów i znajomych.
    Wytłumaczę to na jednym przykładzie. Gdy od naczelnika Rafała Lukstaedta dowiedziałem się, że do Wydziału Promocji przyjęto nowego pracownika - Agnieszkę Montel, zapytałem, czy była taka potrzeba. Usłyszałem wtedy, że ma ona doświadczenie, mieszkała na Zachodzie Europy i w komórce promocyjnej odpowiadać będzie za kontakty międzynarodowe Mogilna. Jacka Kraśnego spytałem, skąd raptem potrzeba takiego stanowiska i dlaczego o tym nikt nie wiedział. Dlaczego nie była to informacja powszechna, publiczna, dostępna dla wszystkich. Wreszcie, dlaczego burmistrz tworząc takie stanowisko nie chciał w ogóle poznać innych ofert. Powiedział mi: - Postanowiłem sprawdzić tą osobę, potem zobaczymy.
    I właśnie tutaj diabeł jest ukryty, w sposobie doboru pracowników do ratusza. Wszystko robione jest w głębokiej tajemnicy, nikt nic nie wie o jakich-kolwiek wolnych miejscach pracy.
    A powinno być tak. Jeżeli burmistrz - ma dajmy na to - wolne miejsce w Wydziale Oświaty, Wydziale Finansowym, czy w Wydziale Promocji, to powinna być to informacja powszechnie znana, podana do publicznej wiadomości. Każdy zainteresowany powinien mieć prawo złożyć swoje podanie o taką pracę. Wtedy burmistrz ma wybór i zatrudnia osobę, która spełnia wymagania, ma wysokie kwalifikacje i predyspozycje.
    Chciałbym to bardzo wyraźnie podkreślić, nie podważam, w swoim artykule kompetencji tych pracowników, w ogóle zresztą o tym nie piszę i do tego się nie odnoszę. Podważam natomiast sposób, w jaki są zatrudniani. Jest to sposób nieuczciwy wobec innych mieszkańców gminy, szukających pracy bądź chcących zmienić pracę. Sposób, który premiuje znajomości i układy. Dodatkowo uważam, że wbrew temu, co sądzi wcześniej cytowany czytelnik, można znaleźć w gminie Mogilno osoby bez powiązań rodzinnych z radnymi, dyrektorami, kierownikami czy zatrudnionymi w ratuszu, doskonale wykształcone i przygotowane do pracy, także w ratuszu. Trzeba tylko chcieć to zrobić.
    Moim zdaniem, w tej chwili burmistrz postępuje w myśl zasady: �dajcie mi człowieka, stworzę dla niego stanowisko pracy�. Jest to chora zasada, którą jak najszybciej powinien zmienić, by nie narażać się na zarzuty nepotyzmu, tworzenia układów i lokalnych sitw.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 32/05

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry