-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Czwartek, 22 Lutego 2007
Afera w trzemeszeńskiej oświacie
W kasie brakuje 95.000 złotych
Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa pracowników oświaty zawiesiła działalność. Sylwester Koch i Zarząd KZ-P powiadomił Prokuraturę o podejrzeniu przywłaszczenia pieniędzy przez obsługującą kasę Urszulę S. Zarząd KZ-P wystąpił ponadto do sądu z pozwem o zwrot przywłaszczonych przez Urszulę S. pieniędzy.
TEN SAM ZARZĄD OD 15 LAT
Pracownicza Kasa Zapomogowo- Pożyczkowa Pracowników Szkół w gminie Trzemeszno powstała 1 lutego 1989 roku. Kasa zrzesza nauczycieli, pracowników administracyjnych oraz emerytów. Do dnia dzisiejszego od momentu powstania w takim samym składzie działa zarząd kasy. Tworzą go: Halina Oleszko, Andrzej Kańczukowski, Ewa Plota, Jadwiga Mrówczyńska, Genowefa Owczarzak i Danuta Sroczyńska.
KOMISJA REWIZYJNA NA PAPIERZE
W momencie powstania kasy wybrano także komisję rewizyjną. Tworzyli ją: Florentyna Owczarzak, Adam Morawski, Elżbieta Pilarowska i Jerzy Jeżewski. Jak powiedzieli nam członkowie zarządu, komisja rewizyjna została wybrana, ale właściwie w ogóle nie działała, a jedynie istniała tylko na papierze. Od listopada 1991 roku prowadzenie kasy przejęła pracownik administracyjny Zespołu Obsługi Szkół w Trzemesznie Urszula S. Obecnie do Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej należy około 300 osób. Od członków kasy co miesiąc pobierana jest z wypłaty kwota 10 zł lub 20 zł. Wysokość kwoty zależy od wysokości pożyczki, jaką dany pracownik szkoły chce otrzymać. Decyzję o przyznaniu pożyczki dla członka kasy podejmował zarząd.
NIE POTWIERDZAJĄ
Od pewnego już czasu po Trzemesznie krążyły plotki o nieprawidłowościach w działalności kasy. Latem tego roku rozmawialiśmy na ten temat m. in. z dyrektorem Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum Włodzimierzem Losikiem i prezesem Związku Nauczycielstwa Polskiego Aleksandrą Baranowską. Żadna z tych osób nie potwierdziła nam jednak wtedy informacji o nieprawidłowościach.
PISMO BEZ ODPOWIEDZI
29 kwietnia członkowie kasy z Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie wysłali pismo do dyrektora Zespołu Obsługi Szkół Sylwestra Kocha i zarządu Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej z prośbą o natychmiastowe wycofanie swoich wkładów oraz o przekazanie dokumentacji do
tyczącej tych wkładów. Pismo zostało podpisane przez dyrektora Zespołu Szkół, przewodniczącą ogniska ZNP w ZS oraz przewodniczącego koła NSZZ Solidarność Pracowników Oświaty. Odpowiedzi na to pismo nie ma do dnia dzisiejszego, gdyż jak twierdzą dziś Sylwester Koch i członkowie zarządu kasy, pismo odebrała wtedy Urszula S. i nikogo o tym nie informowała.
ZDEFRAUDOWANE I UKRADZIONE
Publicznie pierwszy raz o nieprawidłowościach w działalności kasy mówił na ostatnim posiedzeniu komisji rewizyjnej Rady Miasta 28 października dyrektor Zespołu Obsługi Szkół Sylwester Koch. - Zostało zdefraudowane i ukradzione w granicach od 55,000 do 75.000 zł, a może i więcej. Ja jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak dużym zaborem pieniędzy społecznych i koleżeńskich
- mówił na posiedzeniu komisji Sylwester Koch. Według dyrektora ZOS, na początku roku była mowa o 5.000 zł, w maju o 40.000, a teraz kwota, o jakiej się mówi, to około 75.000.
Radny Benedykt Nitka zaskoczony był tym, że nie reagowała komisja rewizyjna kasy. - Odpowiedzialność za to zdarzenie nie bierze tylko jedna osoba - stwierdził Benedykt Nitka.
Sylwester Koch przyznał, że o nieprawidłowościach wiedział od początku roku od osób, które się skarżyły na działalność kasy. Każdy taki przypadek zlecał do wyjaśnienia prowadzącej kasę Urszuli S. Na 2 listopada dyrektor Koch zwołał zebranie zarządu kasy, przy udziale osoby prowadzącej kasę oraz księgowej ZOS.
- Jeśli nie będzie rozliczenia i pełnego pokrycia w kasie, w tym samym dniu skieruje sprawę do prokuratury zapowiadał na obradach komisji rewizyjnej Sylwester Koch.
3 GODZINY NARADY
Zgodnie z zapowiedzią 2 listopada doszło do zebrania zarządu kasy zapomogowo-pożyczkowej, na którym obecni byli także dyrektor i księgowa ZOS oraz prowadząca kasę Urszula S. Próbowaliśmy dowiedzieć się czegoś o szczegółach sprawy, jednak członkowie zarządu nie życzyli sobie, aby reporter Pałuk był obecny podczas zebrania. Spotkanie trwało ponad 3 godziny. Po 2 godzinach Sylwester Koch wraz z Andrzejem Kańczukowskim opuścili na pół godziny zebranie i udali się po poradę do radcy prawnego.
DECYZJA ZAPADŁA -TERAZ DO PROKURATURY
Po zakończeniu zebrania z biura ZOS wyszedł Sylwester Koch i słowami: - Paparazzi może pan już wejść -poprosił do środka reportera Pałuk i w obecności członków zarządu, księgowej ZOS oraz prowadzącej kasę Urszuli S. przedstawił wyniki zebrania. Sylwester Koch świadczył, że zgodnie z artykułem 304 Kodeksu Karnego występuje do Prokuratury Rejonowej w Gnieźnie z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osobę prowadzącą Kasę Zapomogowo-Pożyczkowa Urszulę S. polegającego na przywłaszczeniu szacowanej kwoty 95.000 zł. Z takim samym pismem wystąpi do Prokuratury Zarząd Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej. Oprócz tego zarząd kasy wystąpi do Sądu Rejonowego w Gnieźnie z pozwem o zasądzę
nie zwrotu przywłaszczonych pieniędzy przez Urszulę S. Działalność kasy została zawieszona. Zarząd kasy podczas zebrania podjął także decyzję o zwróceniu się do dyrektora ZOS o zmianę pracownika, który prowadzi sprawy księgowości i obsługi kasy. Sylwester Koch pytany przez reportera Pałuk, czy pracownicy szkół mają jakieś szansę na odzyskanie swoich pieniędzy odpowiedział: -Mam wątpliwości, czy członkowie kasy odzyskają swoje pieniądze.
NIECH PAN PISZE Z SENSEM
Po zebraniu zapytaliśmy Urszulę S., co stało się z brakującymi pieniędzmi i jaka ostatecznie kwota została przez nią zagarnięta. Według Urszuli S., te sprawy rozstrzygnie sąd. - Ja przyjmowałam te pieniądze nie jako wpływy, ale jako moją pożyczkę stwierdziła Urszula S. - Niech pan z sensem o tym napisze, jak się nie powieszę do tej pory - powiedziała na zakończenie rozmowy reporterowi Pałuk Urszula S.
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 664 (45/2004)





