-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Poniedziałek, 26 Lutego 2007
O teoriach wychowawczych Jędrzeja Śniadeckiego i kłopotach jego córki Ludwiki
Jak gorąco miłować, jak ostrożnie się unosić
Z jednej strony poradnik ojca o tym, jak wychować dzieci do odpowiedzialnej miłości, do odpowiedzialnego małżeństwa i rodzicielstwa, z drugiej: dwie wielkie miłości córki - każda okraszona skandalem albo obyczajowym, albo religijnym, albo politycznym. Jak ma się teoria do praktyki?
![]() |
| Michał Czajkowski, rysunek z 1842 roku, repr za: Jadwiga Chudzikowska, Dziwne życie Sadyka Pasz |
Jędrzej Śniadecki, człowiek oświecenia, nie ograniczał się do chemii czy astronomii. Zostawił nam też garść cennych rad z gatunku jak żyć. Najciekawsze, z
punktu widzenia zwykłego zjadacza chleba jest to, jak udało mu się te
rady wcielić w życie. Przecież napisać jak żyć to fraszka, ale żyć tak
jak się napisało, to już większa sztuka.
JAK ŻYĆ
W 1805 roku pierwszy raz ukazały się drukiem w "Dzienniku Wileńskim"
Jędrzeja Śniadeckiego "Uwagi o fizycznym wychowaniu dzieci" (ostateczna
wersja pt. "O fizycznym wychowaniu dzieci" została napisana w 1822
roku).
![]() |
| Juliusz Słowacki, repr. za Eugeniusz Sawrymowicz, Juliusz Słowacki. |
Jędrzej Śniadecki poleca w wychowaniu dzieci
i młodzieży powrót do natury. Dlaczego nie można zmuszać trzyletnich
dzieci do kilku - czy kilkunastogodzinnej, codziennej nauki języków
obcych, dlaczego dzieci powinny mieć możliwość najpierw rozwoju
fizycznego, dlaczego z dzieckiem powinna być matka, a nie mamka, co
może, a czego nie powinna robić kobieta brzemienna - to tylko niektóre
zagadnienia "Uwag". Medycyna przeplata się tu z pedagogiką, a zdrowe
wychowanie nie oznacza kształtowania fizycznego rozwoju człowieka, ale
jest procesem, który może przynieść dobre owoce także w rozwoju
psychicznym.
Ciekawe fragmenty, nadal aktualne, traktują o
dojrzewaniu człowieka do miłości, do odpowiedzialnego małżeństwa i
rodzicielstwa.
JAK GORĄCO MIŁOWAĆ,
JAK OSTROŻNIE SIĘ UNOSIĆ
Jędrzej Śniadecki pisze: "Doświadczenie dawno przekonało nawet lud
prosty, że tylko prawdziwe i gorące uniesienie, tylko mocny zapał
miłosny doskonałe wydaje potomstwo" (...)1). Uniesienie ma być gorące,
ale jednocześnie - jak zaznacza - ostrożne: "Największa albowiem
sztuka w umiejętności życia jest wiedzieć, jak go używać ostrożnie i
oszczędnie, chowając sobie część rozkoszy na czas dalszy"2).
Jak zachować tę część rozkoszy na później? "Oto starać się ile możności
potrzeba, żeby się ta namiętność nie zajęła, tylko w wieku dojrzałym, a
zatem żeby dorastającą młodzież ochronić i zachować od niej. Lecz
czymże ją odwrócimy, czy młodego człowieka od jej natarczywości
zasłonimy? Oto - umysł, który w tym wieku już czynnym być
![]() |
| Ludwika Śniadecka w wieku dojrzałym, repr. za: Jadwiga Chudzikowska, Dziwne życie Sadyka Paszy. |
zaczął, zajmując czym innym; oto - wzbudzając
zamiast szkodliwej inną pożyteczną namiętność. Trzy są, moim zdaniem,
namiętności chwalebne, które jeżeli się dadzą w młodym umyśle
zaszczepić, niechybnie na długi czas od miłości chronią, to jest
przyjaźń, pobożność i zajęcie się naukami, ale zajęcie się z zapałem i
całą, że tak powiem, duszą. Owszem, jeżeli młodzieniec pokazuje inną
jaką skłonność chwalebną lub przynajmniej nieszkodliwą, jak na
przykład: do żołnierki, do polowania, do gospodarstwa, należy tej
skłonności wodze popuścić. Mocne albowiem zajęcie się jakąkolwiek pracą
i niewygody lub bieda nie tylko od niebezpiecznej miłości ochronić, ale
i wszczętą już wyleczyć mogą" i dalej: "Krótko mówiąc, teraz właśnie
jest pora tak zajęcia, tak zatrudnienia młodego człowieka ciągłymi
ćwiczeniami ciała i umysłu, tak rozłożenia całego jego czasu, ażeby nie
miał jednej chwili próżnej i żadną nie napełnionej robotą"3).
Przed jednym jeszcze, prócz próżniactwa, ostrzegał Jędrzej Śniadecki.
Przed czytaniem romansów: ..."ten gatunek literatury, w starożytności
nieznany, jest chorobą i prawdziwą naukową klęską naszego wieku.
Kobiety, które raz w tym rodzaju czytania zasmakowały, są zgubione na
całe życie. Straciła je społeczność, straciły dzieci, stracili mężowie.
Zagrzebane w tym literackim barłogu wydobyć się z niego nie mogą;
najdroższe chwile życia poświęcają temu czytaniu, roztkliwiają się,
płaczą, czują i żyją w owym zmyślonym świecie, z którego im na nasz
wrócić niepodobna".4)
TEORIA A PRAKTYKA
Jędrzej Śniadecki miał dwie córki: Zofię (starszą) i Ludwikę oraz syna
Józefa. Zofia była córką wzorową. Wyszła za mąż za Michała Balińskiego,
człowieka, za którym ciągnie się powszechne uznanie aż po dziś dzień
(został on m.in. biografem swego teścia. Dzieci, które urodziła Zofia,
przynosiły Jędrzejowi wielką radość. Józef nie miał dobrych notowań u
ojca, przynajmniej według niektórych znawców biografii Śniadeckich.
![]() |
| Ludwika Śniadecka wg. portretu Prószyńskiego, Muzeum Narodowe w Warszawie |
Był podobno dobrze wykształconym leniem (miał za to żonę gorącą patriotkę).
Ludwika Śniadecka urodziła się 4 sierpnia 1802 roku. Była bardzo
inteligentna i piekielnie silnego charakteru. Nie był to charakterek,
czyli garść złych cech, których niepozbywanie się związane jest z
lenistwem, brakiem podjęcia pracy nad sobą. Ludwika miała prawdziwy
charakter. Związawszy się z jakąś ideą, w imię tej właśnie znosiła
cierpienia wiele lat.
Być może to właśnie polecany przez
Śniadeckiego powrót do natury ukształtował tak silną osobowość Ludwiki.
Jeśli tak właśnie było - trudno nie oprzeć się twierdzeniu, że córka
wpadła w pułapkę teorii wychowawczych ojca. Bo ten silny - naturalnie
ukształtowany - charakter nie uchronił Ludwiki przed miłosnymi
zawodami, a co gorsze - kazał jej w nie brnąć, czy też tkwić w nich
przez długie lata.
W biograficznej książce o Ludwice
Śniadeckiej Maria Czapska twierdziła, że Jędrzejowi Śniadeckiemu tylko
częściowo udało się wcielić w życie swe teorie wychowawcze i to stało
się powodem kłopotów Ludwiki; właśnie nie wcielenie teorii w życie, a
zaniedbania były, zdaniem Marii Czapskiej, źródłem Ludwikowych
problemów: "Profesor Śniadecki wśród swych rozlicznych prac i
obowiązków w Wilnie i Bołtupiu nie mógł oczywiście należycie śledzić
wychowania córek, pani Jędrzejowa zaś, (...) niewykształcona i zupełnie
pozbawiona wpływu na własne dzieci, była bezbronna wobec
niebezpieczeństw modnych prądów"5).
Maria Czapska podniosła w
swej pracy także problem wychowania religijnego dzieci Śniadeckich, a
raczej brak takowego. Sama Ludwika tak o tym pisała w swym pierwszym
testamencie: "Kiedy Bóg poleca duszę dziecka rodzinie, czy nie należy
zbadać ją i pokierować, nakreślić drogę, uprzedzić o
niebezpieczeństwach? Nauczyć, że życie jest obowiązkiem? Z tym
wszystkim, czym obdarzyła mnie natura, byłam rzucona sama bez oparcia,
bez przewodnika, a nawet bez podpory religii należycie wpojonej i
nauczonej, w świat, do którego wnosiłam i gdzie napotykałam tyle
pokus"6).
Dość powiedzieć, że życiowe wybory Ludwiki przyniosły rodzinie Śniadeckich na początku utrapienie, a potem nawet wstyd.
PIERWSZA MIŁOŚĆ LUDWIKI
Ludwika zakochała się w synu generała-gubernatora litewskiego
Włodzimierzu Rimskim-Korsakowie, ok. 1824 roku, w czasach głośnego
procesu członków założonego przez Waleriana Łukasińskiego
konspiracyjnego Towarzystwa Patriotycznego.
Choć Maria Czapska
pisze o nim per Moskal, jednak należy zaznaczyć, że w 1820 r. został
przyjęty do jawnego Związku Promienistych założonego przez Tomasza
Zana. Jak pisze Czapska - marzył o braterstwie wszystkich ludów, o tym,
że Moskale i Polacy przestaną się nienawidzić (a był to 1820 rok!).
Ludwika pisze w maju 1825 r. w jednym ze swoich listów: "Chmura
ciemnej melancholii, co przysłania stałą pogodę jego czoła i ogień
spojrzenia, błyski duszy, które przechodzą po twarzy dały mi żywo
odczuć za każdą razą, kiedy zatrzymałam oczy moje na nim, że to jedyna
dusza, która mogłaby mnie do głębi pojąć i zwrócić mi to, co moja dała
mi bezpowrotnie... Będę go kochała, podziwiała do ostatniego tchu"7).
Maria Czapska tak ocenia uczuciową sytuację Ludwiki: "Przez wiele lat
Waldemar zdawał się nawet nie widzieć, że jest przez nią kochany, zaś
honor kobiety polegał na tym, aby nie zdradzić słowem czy spojrzeniem
uczucia"...8)
"Wiesz co mnie niekiedy pociesza" - wyznawała
siostrze Ludwika - "to, że każdy kto cierpi, należy do wybranych tego
świata, do rozumnych, cnotliwych, wartościowych. Szczęście prowadzi nas
ku pospolitości"9).
PIERWSZA MIŁOŚĆ SŁOWACKIEGO
Gdy Ludwika wzdychała do Korsakowa, niejeden wileński młodzieniec ciepło myślał o niej.
Juliusz Słowacki zakochał się w Ludwice Śniadeckiej, gdy sam miał 14
lat, ona była o sześć lat starsza. Słowacki towarzyszył jej w konnych
przejażdżkach. Razem czytali poezję (Byron, tego Ludwika uwielbiała),
rozmawiali o niej. Jak podaje Czapska, pewnej księżycowej nocy Słowacki
wyznał Ludwice miłość. Został odrzucony.
Eugeniusz
Sawrymowicz twierdził, że to tylko plotki, a jeśli Słowackiemu Ludwika
nie była obojętna, to później, wtedy gdy miał on 17 lat. "W typowy dla
siebie sposób Słowacki dramatyzował swoją pierwszą miłość, nadawał jej
we własnym odczuciu cechy wielkiej a nieszczęśliwej namiętności
romantycznej, wszystko to przeżywał niewątpliwie bardzo głęboko i
szczerze, ale z niemałą dozą wpływów literackich" - pisze
Sawrymowicz10). Literacka czy prawdziwa miłość ta znalazła się w
niedawno wydanym "Leksykonie wątków miłosnych" Władysława
Kopalińskiego.
W lutym 1829 Słowacki wyjechał do Warszawy.
Pół roku później podczas szturmu na Szumlę zginął Włodzimierz Korsakow.
Ludwika miała 27 lat. Pozostała ze swą tragiczną, niespełnioną,
romantyczną miłością. Słowacki też.
KOLEJNA MIŁOŚĆ CZAJKOWSKIEGO
Po śmierci Korsakowa Ludwika zamknęła się w sobie, szukała pociechy w
religii. Zaczęła chorować, tak, że w 1833 roku, ze względu na zły stan
zdrowia, wyjechała do Odessy. Gdy była w Odessie, zmarł jej ojciec,
Jędrzej Śniadecki. Ludwika nie wróciła na Litwę, by go pożegnać.
Z tym wyjazdem wiązał się też szczególny plan. Ludwika chciała
dotrzeć do Szumli, by odszukać grób ukochanego Korsakowa, a jego prochy
przewieźć do Rosji. Chciała też oddać się pracy filantropijnej,
opiekować się słabymi, porzuconymi, ubogimi. Ci mieli otaczać czcią
zmarłego Korsakowa i modlić się o pokój jego duszy. Ludwika myślała o
tym, by jego grób obsadzić różami. Pomnika żadnego być nie miało, bo
Ludwika twierdziła, że pomnik Korsakowa nosi w sercu. Wiosną 1842 roku
Ludwika dotarła do Stambułu. To była baza, z której miała udać się na
dalsze poszukiwania.
Grobu Korsakowa ani ona, ani nikt inny
już nie znalazł. Znalazła jednak w Stambule Ludwika Śniadecka nowe
życie, bo - nową miłość. Tą nową miłością był Michał Czajkowski. W 1842
roku, czyli wtedy gdy się poznali on miał trzydzieści osiem lat, ona
czterdzieści. Michał Czajkowski był powieściopisarzem ("Powieści
kozackie", "Wernyhora", romanse). W Stambule Czajkowski był
wysłannikiem księcia Adama Czartoryskiego, głównym agentem Hotelu
Lambert, stworzył na terenie Turcji, w pobliżu Stambułu kolonię, która
przyjmowała Polaków - emigrantów, dezerterów z wojska rosyjskiego.
Nie ma jednomyślności wśród badaczy życia Ludwiki Śniadeckiej i
Michała Czajkowskiego, co do tego, kiedy wpadli w sidła tego uczucia.
Maria Czapska podaje, że uczucie to musiało się zrodzić jeszcze przed
wyjazdem Czajki do Paryża w lipcu 1842 roku, Jadwiga Chudzikowska,
opisująca życie Czajkowskiego, że stało się to dopiero po jego powrocie
z Paryża (a bawił tam ok. 10 miesięcy). Pikanterii całej historii
dodaje to, że Czajkowski miał (do czasu wspomnianych wakacji) w Paryżu
żonę i trójkę dzieci. Gdy wracał do Stambułu, zostawiał swą oficjalną
żonę, oczekującą kolejnego, czwartego potomka.
W 1844 roku
żonaty (ze wspomnianą paryżanką) mężczyzna zamieszkał z panną Ludwiką,
"żył z nią publicznie". Stan taki trwał kilka lat. Skandal wybuchł
(dopiero) w 1850 roku. Żona Czajki (ta z Paryża) oświadczyła mu, że
udaje się z dziećmi do Stambułu. Czajka bronił się przed tym jak mógł.
16 kwietnia pisał do księcia Adama: "Bóg mi świadkiem, że między nami"
(chodzi o Czajkę i Ludwikę, przyp. dk) "ani tej miłości, ani tego
stosunku, jaki się zdaje ludziom, nie masz"11). Skandal ten zbiegł się
z nagonką na Czajkowskiego. A może skandal został wywołany, by się go
pozbyć? Rosja już od dłuższego czasu zabiegała o wydalenie go z Turcji.
Z drugiej strony w Hotelu Lambert Czajka miał poważnych przeciwników,
niechętnych jego pracy i przez nich Książę wstrzymał pomocną dłoń.
Czajka miał protekcję Francji skąd wyruszał do Stambułu, Francuzem
jednak nie był. Minister Spraw Zagranicznych Francji stwierdził więc
dyplomatycznie, że ponieważ Czajka nie jest Francuzem, należy
przychylić się prośbie Rosjan. A Czajka nie chciał wracać do Paryża. Tu
było jego dzieło - kolonia - osada polskich emigrantów. A może trudno
byłoby mu żyć w Paryżu z Ludwiką? A może... Nie wiemy. Wpadł mu za to
szatański pomysł do głowy.
NAWRÓCONA DLA POLSKI PRZEZ MUZUŁMANIZM
17 grudnia 1850 roku Czajka napisał, że następnego dnia przejdzie na
muzułmanizm i zostanie poddanym państwa ottomańskiego. Tak się stało.
Uniezależnił się i od Rosjan i od skłóconej emigracji polskiej. Ludwika
nie przyjęła muzułmanizmu, nie wiemy też na pewno, czy została jego
żoną w świetle jego nowej religii. Żyła z nim nadal, nadal go kochała,
rozumiała jego decyzję, ale sama nie pędziła życia haremowego, nikt
też jej nigdy nie widział w zasłonach jaszmaku, a tego wymagałaby od
niej religia Michała Czajkowskiego - teraz już Sadyka (po turecku
"wierny") Paszy. Mimo tego Ludwika była potępiana, posądzana o to, że
przez nią, przez jej namowy Czajka przeszedł na muzułmanizm.
Do szaleństw Ludwiki rodzina przyzwyczaiła się, a może umiała się z
nimi pogodzić. Gdy jednak Czajka został Sadykiem, nie pogodziła się z
tym siostra Ludwiki - Zofia Balińska, ani jej bratowa - Antonina
Śniadecka. Nie zerwał stosunków z Ludwiką jej brat Józef.
Cały
czas i Sadyk i Ludwika pracowali na rzecz Polski. Jak twierdziła sama
Ludwika, to Czajka nawrócił ją dla sprawy Polski, wcześniej przecież
opętana była ideą Korsakowa, ideą zjednoczenia Słowian. Teraz Ludwika
ciężko pracowała dla nowej idei. Sadyk łożył ze swej pensji (a został
pośrednikiem dyplomatycznym między rządem tureckim a ambasadami
francuską, angielską i włoską) na kolonię polską. Nadal utrzymywał
kontakty z Hotelem Lambert. Nadal chciał służyć księciu Adamowi, także
jako Sadyk.
4 października 1853 roku Turcja wypowiedziała
wojnę Rosji. Sadyk Pasza, autor "Wernyhory", został mianowany dowódcą
wszystkich Kozaków. Podczas gdy Sadyk walczył, tworzył kolejne oddziały
kozackie, Ludwika przejęła jego biuro, korespondencję, zajmowała się
wraz z nim sprawą polską.
23 września 1855 roku nad Bosfor
przybył Adam Mickiewicz. Zachwycił się pracą Sadyka, docenił jego
dzieło tworzone dla Polski, zaprzyjaźnił się z Ludwiką. W czasie tej
podróży zmarł na cholerę.
MIŁOŚĆ PO PIERWSZY GRÓB
Ludwika Śniadecka zmarła w 1866 r. Czajkowski pisał w jednym z listów:
"Straciłem wszystko, co miałem najdroższego na świecie, radę, pociechę,
towarzyszkę dwudziestotrzyletnich prac i mozołów. Straciłem moją
Ludwikę, którą od początku do końca kochałem jedną i tąż samą miłością.
Straciłem mojego anioła, które mnie rozumiał i którego ja
rozumiałem"12).
Czapska podaje: "Zgodnie z wolą zmarłej Sadyk
obrał dla niej miejsce wiecznego spoczynku na stoku wyżyny Alemdagu,
górującej nad Bosforem, po stronie azjatyckiej, na gruntach kolonii
adampolskiej"13) (którą współtworzyła).
Gdy Czajka miał 56
lat, w jego życiu pojawiła się nowa kobieta. Była nią Irena Teoskolo,
Greczynka. W jednym z opowiadań Czajka tak o niej pisze: "młoda, lat
dwadzieścia, więcej nie miała, oko czarne, włosy czarne, a takie rysy
twarzy, że i oko i serce pada przednimi na kolana, by ją wielbić, by
jej służyć, żeby być jej kochankiem, niewolnikiem, i ona ze swego
ognistego oka, ze swej dumnej twarzy mówiła - kochać umiem, ale panować
jeszcze lepiej"14).
Po doświadczeniach miłosnych, już pod
koniec życia Czajka pisał: "Na mnie sprawdza się owa prawda, że co
kobieta zechce, tego i Pan Bóg chce, a człowiek robi"15). Myślał o
Greczynce, o Ludwice, czy o obu...?
Dodajmy, że na koniec sam
uległ ideom panslawizmu (patrz Korsakow), za zgodą cara osiadł na
Ukrainie, gdzie w 1886 roku popełnił samobójstwo.
TEORIA A PRAKTYKA RAZ JESZCZE
- I JAK WYCHOWAĆ DZIECKO?
Powrót
do natury w wychowaniu dzieci, a przynajmniej Ludwiki, nie przyniósł
oczekiwanych skutków. Ale czy to znaczy, że założenia wychowawcze
Jędrzeja Śniadeckiego były błędne?
Pałuki nr 684 (12/2005)
Przypisy:
1. Jędrzej Śniadecki, O fizycznym wychowaniu dzieci, Warszawa b.r.w. s. 47
2. op. cit., s. 50
3. op. cit., s. 128, 129
4. op. cit., s. 112
5. Maria Czapska: Ludwika Śniadecka, Warszawa 1958, s. 37
6. za: Maria Czapska, op. cit. s.39.
7. za: Maria Czapska, op. cit. s. 60
8. Maria Czapska, op. cit. s. 63
9. op. cit. s. 64, 65
10. Eugeniusz Sawrymowicz: Juliusz Słowacki, Warszawa 1973, s. 32
11. Maria Czapska, op. cit. s. 155
12. Jadwiga Chudzikowska: Dziwne życie Sadyka Paszy, Warszawa 1971, s. 513
13. Maria Czapska, op. cit, s. 307
14. Jadwiga Chudzikowska: op. cit, s. 536
15. op. cit, s. 561









