-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Czwartek, 04 Listopad 2010
Czym się różni prasa od wyrobu prasopodobnego
W sprawach prasowych, o których piszemy na stronie 5, starosta mogileński popełnia dwa błędy.
Najpierw kilka informacji o tym, co napisane jest w artykule 20. prawa
prasowego. Wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji
w sądzie wojewódzkim, a wniosek o rejestrację winien zawierać: tytuł
dziennika lub czasopisma, siedzibę i adres redakcji, dane osobowe
redaktora naczelnego, określenie wydawcy, jego siedzibę i adres oraz
częstotliwość ukazywania się dziennika lub czasopisma. Wydawanie
dziennika lub czasopisma można rozpocząć, jeżeli organ rejestracyjny nie
rozstrzygnął wniosku o rejestrację w ciągu 30 dni od zgłoszenia.
Artykuł 27. zaś podaje, jakie dane winny znaleźć się w stopce
redakcyjnej każdej gazety. Tej stopce, której po całym Mogilnie szukają
policjanci, gdyż nie została w gazecie wydrukowana.
Prasa podlega wielu rygorom, ma pewne
przywileje, wiele obowiązków, pewne aspekty pracy w gazecie podlegają
ochronie prawnej. Wśród przywilejów jest tajemnica dziennikarska -
ochrona danych cennych informatorów i autorów tekstów (oraz listów),
którzy sobie anonimowość zastrzegli.
To wszystko dotyczy prasy. A nie każdego papieru, który zadrukuje się w drukarni.
Burmistrz Leszek Duszyński, którego
zdaniem kolportowane po mieście wydawnictwo podaje publicznie nieprawdę,
nie ma tak naprawdę do czynienia z prasą, tylko z wyrobem prasopodobnym
(tak jak za PRL był wyrób czekoladopodobny, który z czekoladą miał
wspólną tyko barwę).
Dlaczego należy gazetę rejestrować i podawać dane o wydawcy i redaktorze
naczelnym - czyli osobach za nią odpowiedzialnych - w stopce
redakcyjnej? Dlatego, że prasa powstała nie w czasach portali
internetowych, a w czasach odpowiedzialności za słowo. I tym
odpowiedzialnym jest redaktor naczelny. Jego nazwisko figuruje
w rejestrze sądowym i to jego pozywa się, jeśli w gazecie (prawdziwej)
ktoś, kto się nie chce ujawniać, napisał nieprawdę. Za każdym tekstem
w Pałukach stoi nazwisko redaktora naczelnego.
Starosta mogileński, który powołując
się na prawo prasowe nie ujawnia, kto z nim przeprowadzał wywiad,
popełnia błąd. Autorów materiałów publikowanych w drukach ulotnych
i niezarejestrowanych jednodniówkach nie chroni prawo prasowe.
Warto tu jeszcze przypomnieć, że
jednodniówki powstały w Polsce jako forma obchodzenia prawa prasowego za
czasów komuny. Ponieważ samym rządzącym nieco doskwierały prawa, które
uchwalali, wymyślili sobie, że jednodniówki wydawać można bez
(istniejącej wtedy) cenzury. Było to takie obchodzenie prawa na zasadzie
nas to nie dotyczy.
Starosta mogileński, wydając jedną po
drugiej jednodniówki, też - jak widać - znalazł zgrabny sposób na
obejście prawa prasowego. Ale jednodniówka - jak wiadomo - jest drukiem
jednorazowym. Starosta znów więc się myli - to, co wydaje, nie jest
jednodniówką, tylko trzydniówką.
A po każdej trzydniówce - jak wiadomo - potężny kac.
Dominik Księski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 976 (43/2010)





