Artykuły

   Czym się różni prasa od wyrobu prasopodobnego
   W sprawach prasowych, o których piszemy na stronie 5, starosta mogileński popełnia dwa błędy. 
Najpierw kilka informacji o tym, co napisane jest w artykule 20. prawa prasowego. Wydawanie dziennika lub czasopisma wymaga rejestracji w sądzie wojewódzkim, a wniosek o rejestrację winien zawierać: tytuł dziennika lub czasopisma, siedzibę i adres redakcji, dane osobowe redaktora naczelnego, określenie wydawcy, jego siedzibę i adres oraz częstotliwość ukazywania się dziennika lub czasopisma. Wydawanie dziennika lub czasopisma można rozpocząć, jeżeli organ rejestracyjny nie rozstrzygnął wniosku o rejestrację w ciągu 30 dni od zgłoszenia. Artykuł 27. zaś podaje, jakie dane winny znaleźć się w stopce redakcyjnej każdej gazety. Tej stopce, której po całym Mogilnie szukają policjanci, gdyż nie została w gazecie wydrukowana.
   Prasa podlega wielu rygorom, ma pewne przywileje, wiele obowiązków, pewne aspekty pracy w gazecie podlegają ochronie prawnej. Wśród przywilejów jest tajemnica dziennikarska - ochrona danych cennych informatorów i autorów tekstów (oraz listów), którzy sobie anonimowość zastrzegli.
   To wszystko dotyczy prasy. A nie każdego papieru, który zadrukuje się w drukarni.
   Burmistrz Leszek Duszyński, którego zdaniem kolportowane po mieście wydawnictwo podaje publicznie nieprawdę, nie ma tak naprawdę do czynienia z prasą, tylko z wyrobem prasopodobnym (tak jak za PRL był wyrób czekoladopodobny, który z czekoladą miał wspólną tyko barwę).
Dlaczego należy gazetę rejestrować i podawać dane o wydawcy i redaktorze naczelnym - czyli osobach za nią odpowiedzialnych - w stopce redakcyjnej? Dlatego, że prasa powstała nie w czasach portali internetowych, a w czasach odpowiedzialności za słowo. I tym odpowiedzialnym jest redaktor naczelny. Jego nazwisko figuruje w rejestrze sądowym i to jego pozywa się, jeśli w gazecie (prawdziwej) ktoś, kto się nie chce ujawniać, napisał nieprawdę. Za każdym tekstem w Pałukach stoi nazwisko redaktora naczelnego.
   Starosta mogileński, który powołując się na prawo prasowe nie ujawnia, kto z nim przeprowadzał wywiad, popełnia błąd. Autorów materiałów publikowanych w drukach ulotnych i niezarejestrowanych jednodniówkach nie chroni prawo prasowe.
   Warto tu jeszcze przypomnieć, że jednodniówki powstały w Polsce jako forma obchodzenia prawa prasowego za czasów komuny. Ponieważ samym rządzącym nieco doskwierały prawa, które uchwalali, wymyślili sobie, że jednodniówki wydawać można bez (istniejącej wtedy) cenzury. Było to takie obchodzenie prawa na zasadzie nas to nie dotyczy.
   Starosta mogileński, wydając jedną po drugiej jednodniówki, też - jak widać - znalazł zgrabny sposób na obejście prawa prasowego. Ale jednodniówka - jak wiadomo - jest drukiem jednorazowym. Starosta znów więc się myli - to, co wydaje, nie jest jednodniówką, tylko trzydniówką.   
   A po każdej trzydniówce - jak wiadomo - potężny kac.

Dominik Księski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 976 (43/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry