Artykuły

     Nieobecność = mała dieta

      Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej ucieszyła mnie bardzo jedna decyzja, jaką podjęli mogileńscy radni. Wreszcie mamy w Mogilnie jasny i czytelny dla mieszkańców system potrącania radnym diet za opuszczanie sesji i komisji. Kto nie jest na komisji (25% do tyłu) bądź na sesji (40% do tyłu) - ma potrąconą dietę. W sumie miesięcznie potrącenia nie mogą przekraczać 50% diety. Czyli radny jakby nie chodził w ogóle na sesje i komisje, to i tak otrzyma połowę diety. Trzeba założyć w dobrej wierze, że ta połowa diety mu się należy, bo wtedy mozolnie pracuje wśród swoich wyborców. Oczywiście sobie żartuję, ale tak naprawdę trudno to sprawdzić. Uczestnictwo w sesjach i komisjach widać jak na dłoni.

      To prawdziwa rewolucja w mogileńskiej radzie. Do tej pory było tak, że każdą nieobecność można było usprawiedliwić. Tak naprawdę ci radni, którzy chodzili systematycznie na sesje i komisje oraz brali aktywny udział w pracach rady, otrzymywali te same diety, jak ci, którzy nie chodzili, wiecznie się usprawiedliwiali itp.
      System, który zaproponowała Teresa Kujawa jest sprawiedliwy i jasny dla wszystkich. Został zgłoszony na samym początku kadencji i każdy radny wie, co może stracić, gdy będzie bumelował.
Teraz żadnej nieobecności nie będzie można usprawiedliwić.
     Kto jest chory - straci część diety. Kto musi wyjechać - też ją straci. Komu zwyczajnie nie chce przyjść się na sesję - też straci część diety. Ostatecznie praca radnego to służba i jak się komuś nie chce pracować, to dlaczego ma otrzymywać jeszcze nagrodę w postaci diety.
     Zaproponowanie tego rozwiązania i jego skuteczne przeforsowanie w projekcie uchwały to duży sukces Teresy Kujawy.
     Nowej przewodniczącej przyjdzie się jednak zmierzyć z jeszcze jednym zjawiskiem, które nagminnie było stosowane i nadużywane przez niektórych radnych w poprzedniej kadencji. Jest to spóźnianie się na sesje i komisje oraz nagłe wychodzenie z komisji bądź sesji. Tego nie da się zapisać żadnymi przepisami prawa.
     Ale jak traktować radnego, który przyszedł na sesję, ale z góry albo się zwalniał u przewodniczącej albo po prostu raptem w połowie wychodził z komisji czy z sesji i znikał. Czy taki radny ma otrzymywać taką samą dietę, jak pozostali radni? Nowa przewodnicząca będzie musiała się zmierzyć z telefonami przed sesją, że ktoś tam zadzwoni, by powiedzieć, że się spóźni, bo coś mu wypadło oraz z wcześniejszymi wyjściami z sesji i z komisji.
     Sam jestem ciekaw, jak takie sytuacje rozwiąże Teresa Kujawa, jeżeli dieta ma być sprawiedliwym wynagrodzeniem za pracę.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 983 (50/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry