Artykuły

     Koniunkturalizm Platformy
     Przyjęcie przewodniczenia komisji społecznej przez Elżbietę Sarnowską to zła informacja dla PO. Fatalna w skutkach.
     Przecież Platforma nie została wcześniej dopuszczona przez PSL i SLD do żadnych konkretnych rozmów na temat podziału stanowisk w Radzie Miejskiej. Wcale nie dziwię się radnym PSL i SLD, że tak rozegrali całą partię. Mają większość jednego radnego, dlatego wzięli całą pulę i między siebie podzielili stanowiska w Radzie Miejskiej.
     Radni PO publicznie powtarzali, że nie są zainteresowani żadnymi stanowiskami. Chyba, że będzie to fotel wiceprzewodniczącego rady i 2 komisje stałe. Dla 10-osobowego klubu w radzie liczącej 21 radnych - to nie były wygórowane żądania. Dlatego stanowisko PO, że nie bierzemy żadnych stanowisk, było jak najbardziej logicznym i zrozumiałym rozwiązaniem.
     To wyborcy, głosując 21 listopada, wskazali w wyborach na tych, którzy mają większość w radzie (PSL, SLD) i mają tam rządzić, i na tych (PO), dla których w tej samej radzie uszykowali miejsca w ławach opozycji.
     Jak się jednak szybko okazało, z jednością w klubie PO jest nie za ciekawie. Najpierw Waldemar Krystkowiak wyrwał się wbrew woli klubu do kandydowania na fotel przewodniczącego komisji oświaty. W sytuacji, gdy z góry było przecież wiadomo, że nie ma żadnych szans w głosowaniu. Ponadto w kilku głosowaniach, radni PO zachowywali się tak, jakby nie wiedzieli jak głosować. Część wstrzymywała się, część głosowała za, część przeciw.
     Te pierwsze 4 sesje rady pokazały, że klub PO nie jest spójnym jednorodnym ciałem.
Po mistrzowsku wykorzystała to koalicja rządząca. Wyłowiła z klubu radną Sarnowską i zaproponowała jej objęcie funkcji szefa komisji społecznej. Nie było to trudne, gdyż radna - takie przynajmniej odnoszę wrażenie - nie kryła tego, iż za wszelką cenę chce objąć jakąś funkcję w strukturze rady.
     Objęcie fotela przewodniczącej komisji społecznej przez radną Sarnowską nie świadczy wcale o sile klubu PO. Świadczy o jego słabości. Decyzja o tym, by radna Sarnowska objęła szefostwo komisji zapadła przecież w obozie rywala politycznego, a  nie w łonie prezydium klubu PO.
To prawdziwa porażka Platformy.
     Jakby tego było mało, rządzącym nie tylko udało się wyciągnąć z klubu radną Sarnowską. Tym ruchem zmusili radnych PO do wstrzymania się od głosu. W pył poszły dotychczasowe ustalenia klubu PO. Bo tak naprawdę radni PO mogli robić tylko dobrą minę do złej gry i wstrzymać się od głosu, zachowując pozory jedności klubu. Mogli także głosować przeciw, wtedy jednak wiązałoby się to z definitywnym rozstaniem radnej Sarnowskiej z klubem radnych PO.
     Ja uważam, że powinni głosować przeciw. Radna Sarnowska pokazała, że wcześniejsze ustalenia klubowe widocznie jej nie dotyczą, stąd jej decyzja o kandydowaniu.
     Platforma zachowała się koniunkturalnie. Dziś jej członkowie nie mogą już mówić, że nie współrządzą radą. Właśnie od wczoraj wspólnie rządzą Radą Miejską z PSL i SLD, nie mając tak naprawdę żadnego wpływu na jakiekolwiek decyzje z radzie.
     Zdecydowanie nie mogę się także zgodzić z takim oto myśleniem radnej Sarnowskiej, że mieszkańcy wybrali ją po to, by pracowała w radzie, dlatego ona musi być szefem komisji.
Nic bardziej błędnego.
     Wyborcy wskazali jej miejsce w opozycji. Nałożyli na radną Sarnowską i 9 pozostałych członków klubu PO niezwykle ważne zadanie - bycie w opozycji. To bardzo trudna rola. Jednak tu także - a może przede wszystkim tu - można działać dla dobra mieszkańców. Gdyby przyjąć rozumowanie radnej Sarnowskiej za słuszne, to okazałoby się, że tylko ci działają dla dobra mieszkańców, którzy mają jakikolwiek bezpośredni wpływ na władzę.
     Nic bardziej mylnego.
     Radni PSL i SLD pokazali, jakimi są wytrawnymi graczami na mogileńskiej scenie. Platforma może się od nich uczyć, jak wygląda jedność klubu w głosowaniach. Nie wyobrażam sobie, aby w ważnych głosowaniach ktoś się w tej kadencji wyłamywał. Nawet wczorajsze głosowanie za budżetem Mogilna na 2011 r. to pokazało. Skoro były ustalenia, że wstrzymują się od głosu, to cała 11 solidarnie to zrobiła. Nikt się nie wyłamał.
     Elżbieta Sarnowska powinna zdawać sobie sprawę z tego, że rządzący zaproponowali jej szefostwo komisji, bo było to wygodne dla nich rozwiązanie. Przecież nie zaproponowali tego stanowiska innym osobom z PO. Tu prowadzą już twardą politykę. Zaproponowali stanowisko tej osobie, z którą liczą, że w wielu głosowaniach będą mogli się ułożyć. Wyjęli akurat to ogniwo z klubu PO, bo tak im było wygodnie.
     Elżbieta Sarnowska popełniła błąd, zgadzając się na kandydowanie, bo zamazuje to wśród mieszkańców gminy Mogilno jasny wyrazisty podział na koalicję i opozycję. Popełniła błąd, bo będąc skuteczną w opozycji zrobiłaby więcej dla mieszkańców.
     Popełniła błąd, bo co prawda otrzymuje większą o 200 zł dietę, ale traci samodzielność podejmowania decyzji. Decyzyjność w radzie jest w rękach PSL i SLD.
     PO popełniło zaś błąd, wstrzymując się od głosu, bo wierzy, że zapewni tym samym jedność 10-osobowego klubu.
     Zwyciężył koniunkturalizm Platformy. Nie wróży to dobrze tej partii na najbliższą kadencję.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 985 (52/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry