Artykuły

    Płatne kontakty ze społeczeństwem

    Muszę przyznać, że trudno być obecnie osobą publiczną. Głównie ze względu na fakt ujawniania zawartości mojego portfela. O zarobkach przeciętnego Kulebiaka nikt nie wie. O tym ile zarabia, czy wziął kredyt, czy ma ziemię albo działkę na Mazurach nikt nie musi wiedzieć oprócz fiskusa.
    Z burmistrzami, radnymi i kierownikami jednostek gminnych jest już gorzej. Co roku do końca kwietnia muszą wyspowiadać się ze stanu swojego majątku. Ich oświadczenia prezentowane są w internecie. Tam szary obywatel Żnina może sprawdzić ile zarobił jego burmistrz w minionym roku. Taki radny musi ponadto podać  wartość swojego mieszkania, napisać jakim jeździ samochodem, czy wziął kredyt i na jaką kwotę, czy ma dodatkowe źródła dochodu itp.
    Właśnie, właśnie. Chodzi o te nieszczęsne inne dochody. Już dwa lata temu piętnowaliśmy radnych, którzy nie ujawniali dochodu w ogóle. Teraz to się zmieniło i dochód jest zapisywany w rubryce ósmej oświadczenia. Dodatkowo oprócz zarobków trzeba ujawnić pozostałe źródła dochodu.  
    Niewątpliwie takim dodatkowym źródłem dla burmistrza, który brutto zarabia prawie 7.000 zł brutto, są diety z posiedzeń Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej w Żninie. I nawet jeśli w ciągu roku do portfela burmistrza nie trafiły z tego tytułu krocie, to w oświadczeniu burmistrz ich nie wykazał. Jeżeli interpretacja prawna może budzić zastrzeżenia co do tego, czy taki dochód trzeba wpisać, czy nie, to uważam że i tak burmistrz powinien go ujawnić.
    Może dla niego jest to kilka groszy, ale są obywatele płacący podatki, dla których 80 zł to jest dużo pieniędzy.
    I druga rzecz. Tłumaczenia co do zasadności zasiadania burmistrza w radzie są niejasne. Bo z jednej strony chce mieć kontakt z mieszkańcami, a z drugiej słyszymy od przewodniczącego, że więcej go nie było niż był. Muszę powiedzieć, że nie wiem o co chodzi. To chce kontaktować się z ludźmi, ale nie chodzi na spotkania? Więc może ktoś inny chodziłby regularnie i swą głową  wniósłby więcej w pracę spółdzielni mieszkaniowej. Tymczasem mamy burmistrza, który tak ceni sobie bezpośredni kontakt z mieszkańcami, że chce z nimi rozmawiać i poznać ich problemy.
    Jeśli ma to poprawić jakość życia w naszym mieście, to jestem za. Tylko szkoda, że członkowie spółdzielni muszą burmistrzowi za te kontakty płacić.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 714 (43/2005)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry