Artykuły

     Magazynować zboże - można, magazynować kultury - nie wolno

        Pierwsze zdanie mojego komentarza powinno rozwiać wątpliwości tych wszystkich, którzy zabierają się do czytania z jasnym przeświadczeniem, iż będę bronił magazynowiczów przed niedobrymi urzędnikami Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Niedobrymi i bezdusznymi, bo zamknęli budynek, który tyle znaczył dla mogileńskiej kultury przez ostatnie 5 lat. Tym bardziej, że byłem dużym fanem działań magazynu.

     Nic bardziej mylnego. Urzędnicy muszą być bezduszni, zwłaszcza w tej instytucji. Muszą wykonywać na chłodno swoje obowiązki. Skoro budynek magazynu był wykorzystywany niezgodnie z przeznaczeniem - należało go zamknąć. I to się stało.
     Skoro - co dla mnie jest sprawą najważniejszą - były jakiekolwiek przesłanki, że użytkowanie obiektu niezgodne z przeznaczeniem może grozić niebezpieczeństwem dla jego użytkowników (czytaj tłumów przychodzących na koncerty) - to tym bardziej obiekt należało zamknąć.
     To jedna strona medalu nie podlegająca dyskusji.
     Druga strona tego medalu wymaga już dyskusji. Szerokiej i poważnej.
     Należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czym był Magazyn Zbożowy GS dla mogileńskiej kultury przez ostatnie 5 lat. Był najważniejszym nośnikiem działań kulturalnych. Ilość imprez, jaką przygotowali w tym czasie magazynowicze przechodzi najśmielsze wyobrażenia. Wystawy, akcje happeningowe, scena teatralna, koncerty Muzyki Pozaradiowej, działania Magazyn ludzi, Fotomagazyn i wiele innych kulturalnych zdarzeń oglądało zawsze wielu mieszkańców. Frekwencja na tych imprezach, biorąc pod uwagę, że kultura - zwłaszcza kultura niezależna jest zawsze niszową - była zadziwiająco duża.      Działania magazynowiczów pozytywnie przeorały świadomość jednego pokolenia młodych mogilnian. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Nawet negatywne zdanie mogileńskiego dziekana ks.      Andrzeja Panasiuka na temat magazynu nie zmieni mojej opinii.
     Magazyn Zbożowy to była także wizytówka Mogilna na zewnątrz. Świetna promocja miasta. Burmistrz Mogilna co prawda dofinansowywał działania w magazynie, była to kwota 30.000 zł przez te lata. Co to jednak za skala pomocy, w kontekście promocji, jaką magazyn przyniósł miastu.
Po 5 latach mamy taką sytuację. Jest idea niezależnej kultury sformalizowana w postaci stowarzyszenia. Są ludzie, którzy chcą pracować. I co najważniejsze - są w Mogilnie odbiorcy dla tych działań.
     Po zamknięciu budynku magazynu zbożowego brakuje tylko jednego - miejsca, gdzie mogliby się spotykać.
     Rozwieję w tym miejscu wszelkie wątpliwości. Nie będzie kultury niezależnej w Mogilnie bez budynku magazynu zbożowego. To jest punkt wyjścia do wszelkiej dyskusji, co dalej robić. Jak uratować to miejsce. Ta kultura nie schroni się po parasolem MDK, choć z dyrektorem Janem Szymańskim i pracownikami MDK, magazynowicze współpracowali i także wiele im zawdzięczają, zwłaszcza przy nagłaśnianiu imprez. Ta kultura nie pójdzie także do żadnego innego miejsca. Schronu, bunkra czy jakichś nieużywanych hal kolejowych. Tylko magazyn zbożowy.
     Między ideą, stowarzyszeniem, odbiorcami i miejscem, jakim jest magazyn zbożowy musi być postawiony znak równości.
     Nie ma innej alternatywy dla kultury alternatywnej.
     Członkowie stowarzyszenia pokazali przez 5 lat, co potrafią zrobić. Dziś, gdy znaleźli się w podbramkowej i trudnej sytuacji - my musimy pokazać, co możemy dla nich zrobić. Jak im pomóc.
Wiem, że część środowisk staje przed trudnym zadaniem. Dla politycznych przeciwników burmistrza Leszka Duszyńskiego magazyn był solą w oku. Najchętniej by go zlikwidowali. Dziś pewnie zacierają ręce. Już słyszę te określenia: nie będzie już żadnych wyjców w Mogilnie czy wreszcie ktoś zrobił z tymi szarpidrutami porządek.
     Takie środowiska wcale niemałe będą i trzeba się z tym pogodzić.
     Uratowanie magazynu zbożowego dla kultury mogileńskiej to obowiązek przynajmniej tych, którzy biorą pieniądze podatników za to, że są radnymi. Myślę tu o komisji kultury zarówno Rady Miejskiej jak i Rady Powiatu. Bez spotkania wielu ludzi, wielu różnych środowisk nie ma żadnych najmniejszych szans na uratowanie magazynu. Jest jakieś światełko w tunelu, w przypadku rewitalizacji. Tam Unia Europejska finansuje aż 85% kosztów prac. Na pewno pojawią się jakieś inne pomysły.
     Przypominam sobie taką sytuację, w której sam uczestniczyłem w 1984 r. Graliśmy w dzisiejszej sali Sokoła koncert jako Bunkier. Na drugi dzień po koncercie dowiedzieliśmy się, że był on nagrywany przez SB. Nie było już dla nas miejsca na próby. Z harcówki wylecieliśmy z hukiem. Poszliśmy grać do garażu Siwego. Pierwsza połowa lat 80. to był taki pierwszy rzut niezależnej kultury w Mogilnie. Było o wiele trudniej, stan wojenny, system komunistyczny.
     Dziś trzeba zrobić wszystko, żeby ta sama idea kultury niezależnej nie rozsypała się. Po prawie 20 latach z innych przyczyn - ekonomicznych.
     Skoro w magazynie można magazynować zboże, to sądzę, że z magazynowaniem kultury nie powinno być także żadnych problemów. Wystarczy tylko chcieć.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1002 (17/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry