-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Poniedziałek, 08 Sierpień 2011
![]() |
| Ks. Romuald Sołtysiński w 1929 r. fot. archiwum domowe Mariana Przybylskiego |
Ludzie Ziemi Mogileńskiej
Ksiądz Romuald Sołtysiński - działacz społeczno narodowy
Mieszkaniec Rzadkwina Jerzy Smul opowiada taką anegdotę o ks. Sołtysińskim: - "Jadąc pewnego razu furmanką śródpolną drogą zauważył leżące na drodze odchody końskie i bydlęce. Polecił furmanowi wstrzymać konie, sam wraz zeskoczył z wozu i zebrał nawóz wrzucając go na pobliskie, akurat własne pole. Przy tym, głośno tłumaczył woźnicy: "Widzisz Jędrzeju, by się zmarnowało nawożąc chwasty na drodze, a tak zasili moje kartofle". Na co furman zareagował: "Wielebny, przeca to nie dostoi". "Dostoi, dostoi karmić matkę żywicielkę"".
URODZIŁ SIĘ W CHAŁUPSKACH
Ksiądz Romuald Sołtysiński był jednym z tych działaczy, którzy zapisali się złotymi zgłoskami w dziejach Ziemi Mogileńskiej. Jego zasługi dla krzewienia polskości i wiary oraz podnoszenia świadomości o potrzebie nowoczesnego gospodarowaniu wśród włościan, są ogromne i porównywalne z zasługami ks. Piotra Wawrzyniaka, czy dra Jakuba Cieślewicza.
Ks. Romuald Sołtysiński rodził się 7 lutego 1878 r. w Chałupskach koło Mogilna. Po ukończeniu gimnazjum przyjęty został przez arcybiskupa Floriana Stablewskiego na studia filozoficzno-teologiczne w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu, a następnie odbył praktyczne nauki w Seminarium Duchownym w Gnieźnie. To pod wpływem tego wielkiego kapłana podjął się od samego początku służby duszpasterskiej pracy nad sprawami społecznymi. W przyszłości praca społeczna zajmowała w jego życiu po duszpasterstwie pierwsze miejsce, a on jako kapłan-duszpasterz oddał swój wolny czas, swoją wiedzę i dobrą wolę, środowiskom, w których przyszło mu żyć. Tuż po otrzymaniu święceń kapłańskich kolejno objął wikariaty w Wągrowcu oraz Gościeszynie.
OKRES SIEDLIMOWSKI
W 1906 r., w wieku 28 lat, został administratorem i proboszczem w Siedlimowie (gm. Jeziora Wielkie), na pograniczu z zaborem rosyjskim, w ówczesnym powiecie strzeleńskim. Jego pasja społecznikowska znalazła pole do działania w Lidze Polskiej, której był członkiem, Komitecie Powiatowym Towarzystwa Czytelni Ludowych, którego był przewodniczącym oraz Towarzystwie Pomocy Naukowej im. Karola Marcinkowskiego. W latach 1907-1912 wchodził w skład Polskiego Komitetu Wyborczego na powiat strzeleński. Podczas zebrania wyborczego 17 maja 1914 r. szeroko wypowiadał się w kwestiach narodowych, będąc wspieranym głosami Stanisława Siemianowskiego ze Strzelna oraz dra Zygmunta Zakrzewskiego z Mirosławic (gm. Strzelno), wybranego w tym roku posłem do sejmu pruskiego. Aktywnie działał w Towarzystwie Przemysłowym w Strzelnie. Między innymi 6 lutego 1911 r. podczas wieczornicy wystąpił z apelem o konieczności popierania hasła "Swój do swego" i abonowania polskiego "Przemysłowca", czasopisma, które od 1903 r. było organem Związku Towarzystw Przemysłowych. W 1912 r. wszedł w skład strzeleńskiego komitetu obchodu jubileuszowego 300-letniej rocznicy śmierci ks. Piotra Skargi. 12 stycznia 1913 r. podczas wiecu w Strzelnie, potępiającego wywłaszczenia majątków polskich przez rząd pruski, ostro zaprotestował przeciw tym praktykom wraz z posłem Wojciechem Trąmpczyńskim i ziemianinem Zygmuntem Zakrzewskim. W podjętej wówczas rezolucji potępiono wywłaszczenia i działalność Komisji Osadniczej. Uznano również za najlepszą obronę szerzenie oświaty, uchwalając jednocześnie utworzenie specjalnego funduszu obrony narodowej.
Poświęcał się szczególnie działalności oświatowej w celu podniesienia polskiego rolnictwa na wyższy, dorównujący osadnikom niemieckim, poziom. Obok ziemianina Władysława Pętkowskiego z Kuśnierza (gm. Jeziora Wielkie) był organizatorem Kółka Rolniczego w Siedlimowie. Zachęcał wszystkich włościan do umiejętnej pracy na ziemi, do wzajemnej zgody i pomocy, bez której nie będzie można oprzeć się kolonizacji niemieckiej. W ostatnich dniach niewoli, na początku 1917 r. jako przewodniczący Towarzystwa Czytelni Ludowych na powiat strzeleński, spotkał się z odmową ze strony władz pruskich zorganizowania 11 lutego w sali Piątkowskiego obchodów upamiętniających postać Henryka Sienkiewicza, zmarłego w 1916 r. w Vevey w Szwajcarii.
AKTYWNY UDZIAŁ W POWSTANIU
Kiedy nastał 1918 r. i część dawnej Rzeczpospolitej odzyskała niepodległość, w zaborze pruskim w Wielkopolsce trwały przygotowania do zrzucenia jarzma niewoli. Ksiądz Sołtysiński brał czynny udział w przygotowaniach, a następnie uczestniczył w Powstaniu Wielkopolskim na terenie powiatu strzeleńskiego. Był członkiem Powiatowej Rady Ludowej w Strzelnie. To powstańcy z jego parafialnego Siedlimowa już 1 stycznia 1919 r. rozbroili stacjonujący tam oddział Grenzschutzu, wyzwolili wieś i podążyli na odsiecz Strzelnu. Po odzyskaniu niepodległości został członkiem Sejmiku i Wydziału Powiatowego oraz współorganizatorem Towarzystwa Powstańców i Wojaków w Siedlimowie, jak i członkiem Powiatowego Komitetu do Walki z Bezrobociem. Aktywnie wspierał rozwój lecznictwa, uczestnicząc w komitecie budowy nowoczesnego Szpitala Powiatowego w Strzelnie, a następnie w radzie nadzorczej tej placówki.
OKRES RZADKWIŃSKI
Ks. Sołtysiński w 1929 r. został przeniesiony bliżej powiatowego Strzelna, obejmując probostwo w Rzadkwinie. Natychmiast wziął się do pracy. Jeszcze w tym samym roku pod kierunkiem budowniczego Nowakowskiego gruntownie wyremontował plebanię, nadając jej cechy stylowe typowe dla dworku polskiego. Na początku lat 30. przeprowadził zakrojony na większą skalę remont kościoła oraz przebudowę i rozbudowę zakrystii. Staraniem proboszcza, po zakończonym remoncie w 1933 r. dokonano ponownej konsekracji świątyni.
Od początku pobytu na ziemi strzeleńskiej zaangażował się w działalność na rzecz rozwoju i podniesienia świadomości miejscowego włościaństwa. Jego poglądy polityczne oscylowały w kierunku narodowym, czego wyrazem było członkostwo w Stronnictwie Narodowym. Był prezesem Kółka Rolniczego w Strzelnie, wicepatronem Kółek Rolniczych, prezesem Rady Powiatowej Kółek Rolniczych w Strzelnie i członkiem Rady Głównej Wielkopolskiego Towarzystwa Kółek Rolniczych w Poznaniu. Uhonorowany został również tytułami prezesa honorowego Kółka Rolniczego w Kruszwicy. Po połączeniu powiatów mogileńskiego ze strzeleńskim, od 1932 r. wybierany był kilkakrotnie prezesem Rady Powiatowej Kółek Rolniczych w Mogilnie i funkcję tą pełnił aż do 1939 r.
W zakresie obrotu rolnego, aktywnie działał po przejęciu pałeczki od ks. Józefa Prądzyńskiego, w jednej z najprężniejszych na Kujawach spółce rolniczo-handlowej "Rolnik" w Strzelnie, będąc w niej początkowo członkiem, a później prezesem rady nadzorczej. Rozwój spółki i jej bardzo wysoka pozycja wśród tego typu przedsiębiorstw w Wielkopolsce, to ogromna zasługa ks. Romualda Sołtysińskiego, który potrafił zjednoczyć wokół siebie i wokół sprawy chłopskiej inteligencję, światłych włościan i właścicieli majątków ziemskich. W dziedzinie edukacji zawodowej młodzieży wiejskiej był inicjatorem i twórcą Publicznej Dwuzimowej Szkoły Rolniczej Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Mogilnie, która powstała w listopadzie 1938 r. w gmachu po byłym szpitalu, przy ul. Kościuszki 4. Nauka w niej trwała trzy semestry, dwa zimowe - teoretyczne i jeden letni - praktyczny. W pierwszym semestrze uczestniczyło 60 uczniów z powiatu mogileńskiego. Była to pierwsza szkoła rolnicza, jaka powstała w powiecie mogileńskim.
Popularność wśród mieszkańców powiatu i osiągane sukcesy w krzewieniu idei patriotycznych zawdzięczał swej pracowitości. Jako jeden z nielicznych posiadał wyraźną tendencję społecznikowskiego działania, a do tego, tkwiącą w jego sercu, chęć upatrywania w chłopie polskim ogromnej siły społecznej. Henryk Łada, dokumentalista dziejów kółek rolniczych na Kujawach napisał o ks. Romualdzie Sołtysińskim, że był jednym z wyróżniających się obok Czesława Benedykcińskiego z Ciechrza (gm. Strzelno) i Józefa Trzcińskiego ze Świerkówca (gm. Mogilno), działaczy narodowych na tym terenie. Był wielkim patriotą, a społeczeństwo darzyło go wielkim szacunkiem, uznając jednocześnie za wzór do naśladowania. Przejawem tej opinii było powierzenie, właśnie ks. Romualdowi Sołtysińskiemu - prezesowi Powiatowego Towarzystwa Kółek Rolniczych w Mogilnie - w imieniu Obywatelskiego Komitetu Powiatowego, przekazania na ręce przedstawicieli wojska 12 ciężkich karabinów maszynowych. Uroczystość ta miała miejsce 25 czerwca 1939 r. w Inowrocławiu.
KAZANIA Z PORADAMI ROLNYMI
Sam uwielbiał pracować w gospodarstwie i na roli, a miał do tego bardzo sprzyjające warunki. Już od początku istnienia parafii rzadkwinskiej znajdował się przy niej folwark proboszczowski, który szczególny rozkwit przeżywał właśnie za jego czasów. Jedna z anegdot opowiada, że ks. Sołtysiński tak lubił pracę w obejściach gospodarskich, iż wielokrotnie kościelny musiał go odrywać od lustracji obory czy chlewni, upominając go: - "Wielebny księże, ludzie w kościele czekają na wieczorne nabożeństwo". Często wpadał do świątyni w ostatniej chwili i wówczas dawało się zauważyć, wystające spod sutanny zabłocone i oblepione słomą, gumowe buty gospodarskie. A kiedy przyszła niedziela, to podczas sumy wygłaszał z ambony kazanie, zawsze uzupełniane najnowszymi poradami z zakresu uprawy rośli, hodowli zwierząt i opłacalności płynących, czy to z uprawy buraka, czy hodowli bydła mlecznego.
POZOSTAŁ DO DZIŚ W PAMIĘCI
Wielu najstarszych mieszkańców Rzadkwina do dziś wspomina jego wrażliwość na biedę i ubóstwo. Część ziemi należącej do probostwa w postaci działek, nieodpłatnie dzierżawił najuboższym parafianom. Jego miłość do ziemi i szacunek dla trudu rolnika znalazła miejsce w wielu anegdotach, które autor tekstu usłyszał z ust swego wujka, przedwojennego pracownika Banku Ludowego w Strzelnie Mariana Strzeleckiego, czy choćby ostatnio zasłyszaną od Jerzego Smula z Rzadkwina.
Jerzy Smul tak wspomina: - "Ksiądz proboszcz Sołtysiński sprzyjał z moim ojcem Stefanem Smulem i często bywał w naszym rodzinnym domu. Dlatego też pamiętam go doskonale, choć wówczas byłem kilkuletnim podlotkiem. Jego oddanie dla sprawy rolnej i podniesienia kultury było bezgraniczne. Dla prowadzenia szkoleń rolniczych i organizowania zebrań wiejskich wybudował okazały dom parafialny, w którym po każdej mszy niedzielnej spotykały się różne grupy społeczne z całej parafii. Osobiście, sam proboszcz szkolił i informował okolicznych włościan z zakresu najnowszych metodach hodowlanych i nowinek, jakie niosła nauka. Przypominam sobie jedną z anegdot zasłyszaną od starszych. Dotyczyła ona osiągania efektów plonowania przy pomocy najprostszych czynności wykonywanych nawet od przypadku".
Jerzy Smul opowiada taką anegdotę: - "Jadąc pewnego razu furmanką śródpolną drogą zauważył leżące na drodze odchody końskie i bydlęce. Polecił furmanowi wstrzymać konie, sam wraz zeskoczył z wozu i zebrał nawóz wrzucając go na pobliskie, akurat własne pole. Przy tym, głośno tłumaczył woźnicy: "Widzisz Jędrzeju, by się zmarnowało nawożąc chwasty na drodze, a tak zasili moje kartofle". Na co furman zareagował: "Wielebny, przeca to nie dostoi". "Dostoi, dostoi karmić matkę żywicielkę"".
Po skończeniu 61. roku życia ks. Romuald Sołtysiński podupadł na zdrowiu. Dało się zauważyć zmęczenie intensywnym i ofiarnym życiem społecznym, coraz częściej zapadał na zdrowiu. Dlatego też 11 czerwca 1939 r. podczas posiedzenia Kółka Rolniczego w Strzelnie odbyło się uroczyste pożegnanie wielce zasłużonego i wieloletniego prezesa, który ze względu na wiek i dolegliwości chorobowe ograniczył swoją aktywność społeczną rezygnując z prezesury. Podczas spotkania nie było końca pochwałom, jakie pod jego adresem wypowiedzieli: nowo wybrany następca na tej funkcji Stefan Kozłowski ze Strzelna Klasztornego, wiceprezes Czesław Benedykciński z Ciechrza czy redaktor Mieczysław Dereżyński z inowrocławskiego "Dziennika Kujawskiego".
SPROWADZENIE ZWŁOK DO RZADKWINA
Na początku II wojny światowej został aresztowany przez Niemców, lecz z powodu choroby zwolniono go z więzienia. W celu uniknięcia dalszych prześladowań przedostał się do Generalnej Guberni. Dopadnięty postępującą chorobą zmarł 5 listopada 1940 r. w Żyrardowie i tam został pochowany. Już po zakończeniu działań wojennych, parafianie i przyjaciele ks. Romualda poczynili starania, by sprowadzić zwłoki umiłowanego proboszcza do Rzadkwina i pochować je w ukochanej Ziemi Kujawskiej. Czynnie do tych poczynań włączyła się Spółdzielnia "Rolnik Kujawski", spadkobierczyni przedwojennego Rolnika. Jej rada nadzorcza podjęła uchwałę precyzującą czynności eksportacji zwłok. Oddano do dyspozycji bezpłatnie samochód oraz przekazano Komitetowi Organizacyjnemu 20.000 złotych na dalsze koszty. 10 grudnia 1946 r. z udziałem księży z okolicznych parafii, setek mieszkańców z pogranicza kujawsko-wielkopolskiego odbył się pogrzeb, który przerodził się w wielką manifestację patriotyczną. Szczątki Wielkiego Kapłana spoczęły we wcześniej przygotowanym grobowcu, w centralnym miejscu cmentarza parafialnego w Rzadkwinie.
Marian Przybylski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 723 (51/2005)







