Artykuły

Ludzie Pałuk
     Wśród fraz, idiomów i wyrażeń
     Przez wiele lat pracowała w różnych miejscach i na różnych stanowiskach, szukając zajęcia, w którym mogłaby się prawdziwie spełnić. Dopiero na emigracji odnalazła pasję, której poświęca się już od kilkunastu lat. Jest nią frazeologia.

 

Teresa Mrozowska (z domu Kubiak) podczas jednej z wizyt w Żninie przed liceum, do którego uczęszczała
             fot. archiwum prywatne
                     Teresy Mrozowskie

     Teresa Mrozowska (w Niemczech używająca nazwiska Mrozowski), z domu Kubiak,  urodziła się 13 września 1953 r. w Żninie. Pochodzi ze znanej w Żninie rodziny Kubiaków. Mieszkała w domu przy ul. Rychlewskiego 2. Jej ojciec Stanisław Kubiak prowadził w tym domu prywatny warsztat ślusarski i był cenionym rzemieślnikiem. Matka Stefania, z domu Głowska, zajmowała się domem i wychowywaniem 6 dzieci, czyli Teresy, jej starszych braci - Jana (już nie żyje), Michała i Grzegorza oraz młodszego Kazimierza i młodszej siostry Małgorzaty.
     NIEPOKORNA UCZENNICA
     Mając 7 lat, w 1960 r. Teresa rozpoczęła edukację w Szkole Podstawowej nr 2 w Żninie, którą ukończyła po 8 latach nauki, bo tyle klas obowiązywało w polskim systemie oświaty do września 1999 roku. Edukację kontynuowała w czteroletnim Liceum Ogólnokształcącym im. Braci Śniadeckich w Żninie, które ukończyła w 1972 r. Później Teresa zdecydowała się na naukę w Policealnym Studium Budowlanym w Toruniu, do którego uczęszczała w latach 1972-1974.
     W czasach licealnych Teresę poznał Mirosław Binkowski, autor Mojego słownika gwary pałuckiej, który tak ją wspomina: - Teresa chodziła do wyższej o rok klasy i należała do tych uczniów, którzy jednak się wyróżniali, nie byli anonimowi. Była energiczna, spontaniczna, miała poczucie humoru, przez co cieszyła się sympatią uczniów, ale też była oryginalna i niepokorna, co z kolei przeszkadzało niektórym nauczycielom, a dokładniej nauczycielkom. W liceum nie była typem wzorowej uczennicy, bo choć była wszechstronnie uzdolniona, przez niepokorność, o czym wspomniałem, nie przykładała wagi do wyników w nauce.
     Po ukończeniu liceum nie mieli kontaktu i trafili na siebie dopiero w 1992 roku w Żninie podczas zjazdu koleżeńskiego z okazji 20-lecia ukończenia szkoły. Teresa przyjechała na to spotkanie z Niemiec, a Mirosław jako rok młodszy uczestniczył w nim gościnnie dzięki zaproszeniu kolegów.
     EMIGRACJA DO NIEMIEC
     W 1974 r. Teresa Kubiak założyła własną rodzinę. Ma dwójkę synów - Pawła, ur. w 1976 r. i Bartka ur. w 1979 r.
     W lipcu 1981 r. Teresa Mrozowska zdecydowała się na opuszczenie kraju i wyjazd do Hamburga w Republice Federalnej Niemiec. - Zmęczenie warunkami życia codziennego w owych czasach i brak widoków na przyszłość w Polsce - tak tłumaczy ten ważny życiowy krok.
     Pierwsze miesiące pobytu w Niemczech wspomina jako bardzo trudne, ale w rezultacie miały one wielki i jednocześnie pozytywny wpływ na kształtowanie się jej osobowości. Jak większość emigrantów, zaczynała wszystko właściwie od zera, mimo że znała w pewnym zakresie język niemiecki. Bariera językowa w codziennym życiu i pracy była jednak odczuwalna. Przez pierwsze lata, kiedy szukała jeszcze swojego miejsca, wykonywała różne prace m.in. ekspedientki.
     - Aklimatyzacja jest możliwa tylko wtedy, jeśli emigrant decyduje się na życie życiem kraju, do którego wyemigrował i nie zapomina o tym, że „co kraj, to obyczaj” - stwierdza Teresa Mrozowska na podstawie swoich doświadczeń. - Jest to możliwe tylko wtedy, jeśli opanuje się język. Wtedy znika niepewność i uczucie obcości, które zastępuje otwartość, torująca drogę do wykorzystania istniejących szans - dodaje.

Teresa Kubiak w czasach licealnych w 1970 r.
             fot. archiwum prywatne
                   Teresy Mrozowskiej

     W ŚWIECIE MODY
     Punktem zwrotnym okazało się wejście w branżę mody. - Na tej drodze poznawałam ludzi i pracodawców, dzięki którym odważyłam się na stawianie większych kroków - wspomina tamten czas Teresa Mrozowska. Konsekwencją tego była decyzja o założeniu firmy „Modeatelier TM” (Atelier Mody) w 1985 r. Zajmowała się w niej projektowaniem, produkcją i zbytem odzieży damskiej bardzo wysokiej jakości, w bardzo małych seriach. Wkrótce zaczęła dodatkowo projektować biżuterię i akcesoria. Ciężka praca po kilku latach przyniosła efekt w postaci propozycji stałego zatrudnienia od jednego z renomowanych hamburskich butików, z którym zresztą wcześniej współpracowała. Nad decyzją długo się nie zastanawiała. - Wyraziłam zgodę, co oznaczało dla mnie jazdę dwutorową. Dla tej firmy wykonywałam projekty, produkowałam, nadzorowałam produkcję i zajmowałam się sprzedażą.
     JĘZYKOWA PASJA
     Praca w zupełnie odmiennej dziedzinie nie spowodowała zarzucenia językowych zainteresowań. Konsekwencją tego była decyzja Teresy Mrozowskiej z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku o zdobyciu wykształcenia tłumacza. Cel ten udało się jej wkrótce zrealizować i po złożeniu egzaminu państwowego została tłumaczem przysięgłym. - Od tego momentu moje zainteresowania przerodziły się w pasję - podkreśla. Wyzwania w nowo zdobytym zawodzie sprawiły, że stopniowo zaczęła wycofywać się z branży mody.
     Spośród wielu działów językoznawstwa szczególnie upodobała sobie frazeologię jako - jej zdaniem - najciekawszy dział, jednocześnie nastręczający najwięcej trudności, szczególnie tłumaczom. Jej najważniejszym dorobkiem naukowym w tej dziedzinie jest opracowanie Słownika frazeologicznego polsko-niemieckiego wydanego w Polsce w 2007 r. oraz stanowiącego jego uzupełnienie Słownika frazeologicznego niemiecko-polskiego, który w księgarniach pojawił się w czerwcu bieżącego roku.
     Przygotowanie pierwszego tomu zajęło jej 10 lat. Praca nad nim była w naturalny sposób okazją do gromadzenia materiałów do drugiego tomu, którego opracowanie zajęło niecałe 4 lata. Nad słownikami pracowała głównie sama, choć zawsze była otwarta na rady i wskazówki fachowców.
Podczas pracy nad przygotowaniem słowników niejednokrotnie konsultowała się z Mirosławem Binkowskim, który w tym samym mniej więcej czasie opracowywał słownik gwary pałuckiej i przy okazji korzystał z jej rad. On sam tak uzasadnia okres tej owocnej współpracy: - Jej, jako osobie żyjącej poza polskojęzycznym środowiskiem potrzebny był czasami kontakt z kimś spośród grona użytkowników żywego, współczesnego języka polskiego, a mnie z kolei potrzebna była pomoc osoby biegle posługującej się językiem niemieckim przy opracowywaniu gwarowego słownictwa pałuckiego, mającego swe źródło w języku niemieckim.
     O SŁOWNIKACH
     Po sukcesie wydawniczym pierwszego tomu i pochlebnych recenzjach, jakie pojawiły się na jego temat, śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że kolejny spotka się z równie pozytywnym odbiorem ze strony tłumaczy, studentów, znawców obu języków, czy zwykłych czytelników pasjonujących się tą problematyką. Tym bardziej, że obydwa słowniki stanowią nowość na rynku wydawniczym, gdyż w porównaniu z wcześniejszymi publikacjami tego rodzaju charakteryzują się zupełnie odmiennym sposobem usystematyzowania i ukazania związków frazeologicznych, przysłów i powiedzeń języka niemieckiego i polskiego. Słowniki zawierają porównawcze zestawienie 1.300 par zwrotów frazeologicznych w obydwu językach. Ich szczególna wartość poznawcza i praktyczna wynika jednak z tego, że zwroty te pochodzą z tekstów literackich, prasowych i z Internetu, a autorka podaje dokładne źródła ich występowania. Warto w tym miejscu podkreślić, że Teresa Mrozowska w pracy nad słownikami musiała zmierzyć się również z regionalnymi różnicami językowymi, występującymi tak w języku polskim, jak i niemieckim.
     Nie trzeba nikogo przekonywać, jak ciężką i żmudną, ale zapewne i fascynującą pracą jest tłumaczenie frazeologizmów na inny język. Wymaga ono bowiem przede wszystkim odnalezienia obcych odpowiedników do wyrażeń lub ich poszczególnych elementów mających swoje źródło w danym języku. Niektóre z nich mogą być przecież praktycznie nieprzetłumaczalne ze względu na głębokie zakorzenienie w kulturze i historii danego narodu.
     Czas wolny spędza w urozmaicony sposób. Dużo czyta, lubi długie spacery. Nie stroni od życia towarzyskiego, a zatem chodzi na koncerty, do opery, teatru, muzeów, czy na wystawy sztuki. Czasami rysuje lub maluje.
     PAMIĘĆ O POLSCE
     Teresa Mrozowska, mimo 30 lat życia na emigracji,  nie zerwała więzi z ojczyzną i rodzinnym Żninem. Do Polski przyjeżdża dwa razy w roku i zatrzymuje się przeważnie w Toruniu, gdzie mieszka jej brat Grzegorz z rodziną. Tam też ma kilku znajomych, w tym wspomnianego Mirosława Binkowskiego, z którymi stara się spotykać w czasie pobytu w Polsce. Gdy przebywa w Niemczech, kontakt z bliskimi i przyjaciółmi utrzymuje drogą internetową. Przyjeżdża też oczywiście do Żnina, gdzie wraca do bliskich jej z dzieciństwa i młodości miejsc, spotyka się z rodziną i odwiedza groby rodziców.
     Nigdy nie próbowała kamuflować swojego pochodzenia. Na ten temat ma dobrze wyrobione zdanie: - Osoby, które próbują wypierać się swoich korzeni, skazują się same na porażkę emigracyjną i egzystencjalną. Stają się rośliną bez korzeni. Ktoś, kto na przykład tylko dlatego, że mieszka w Niemczech uważa się za Niemca, mam tu na myśli osoby, które wyemigrowały w dorosłym wieku, choć nim nie jest i nim nie będzie, a z drugiej strony narzeka na wszystko, co polskie, nie będzie szczęśliwy ani w jednym, ani w drugim kraju. Z kolei przesadna gloryfikacja kraju pochodzenia i czasów, które przeminęły, nie pozwala dostrzegać pozytywnych stron teraźniejszości - stwierdza z przekonaniem. 
     W Polsce będzie ponownie w sierpniu przez około dwa tygodnie.

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1013 (28/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry