Artykuły

     Gorsi niż niedźwiedzie
     Podczas tegorocznej Jesieni na Pałukach, wśród piękna folkloru i sztuki ludowej z różnych stron Polski, dało się zauważyć usilnie zabiegających o poparcie kandydatów do Sejmu. Nie mam nic przeciwko, by organizowaną od lat w Żninie imprezę wykorzystywać do celów politycznych. Wszak wybory tuż, tuż, więc była okazja pokazać się wśród szerokiego grona potencjalnych wyborców.
     Uważam, że skoro wszystkie największe ugrupowania z powiatu żnińskiego zabiegają o jak najwyższą frekwencję podczas wyborów o to, by w ławach poselskich zasiadł choć jeden Pałuczanin, muszą pokazać, że są wśród nas. A Jesień na Pałukach, która wypadła w tym roku dwa tygodnie przed wyborami, była ku temu dobrą okazją. Dobrze, że podczas Jesieni widoczna była Aleksandra Nowakowska i członkowie jej sztabu, Zbigniew Jaszczuk i Zofia Kozłowska. Zabrakło jedynie Marii Wardy i Ryszarda Kawki.
     Kandydat na posła po to kandyduje, żeby zdobyć jak najwięcej głosów i wejść do Sejmu. Dlatego też dobrze, że przechadza się wśród społeczeństwa, rozmawia, próbuje zyskać sympatię i prosić o głos. Tym bardziej, że w Jesieni na Pałukach uczestniczą nie tylko mieszkańcy powiatu żnińskiego, ale i z całego województwa kujawsko-pomorskiego. Ażeby zostać posłem, potrzeba też wsparcia wyborców spoza powiatu.
     Bezpośrednie spotkanie z wyborcami to właściwy element kampanii wyborczej (w przeciwieństwie do niektórych kandydatów z sąsiedniego powiatu - o czym mówił mi kolega po piórze - którzy, kandydując do Sejmu, chcieli pozostać anonimowi i nie zgodzili się na zrobienie zdjęcia).
     W całej tej politycznej otoczce towarzyszącej Jesieni na Pałukach zauważyłem również obecnych posłów z Bydgoszczy i członków ich sztabu. Nie była to kurtuazyjna wizyta wynikająca z chęci poznania piękna kultury ludowej Pałuk i Kujaw, lecz element przemyślanej i nastawionej na potencjalnego wyborcę kampanijnej gry. W tej sytuacji - w przeciwieństwie do sytuacji z kandydatami z naszego terenu, którzy na co dzień działają na rzecz gminy Żnin i powiatu żnińskiego - poczułem niesmak. Uznałem to - z uwagi na imprezę, na której to się działo - za polityczny folklor lub - jakby to ujął starosta żniński - szopę. Bo dlaczego zawsze tak się dzieje, że niektórzy posłowie z Bydgoszczy przypominają sobie o mieszkańcach Żnina tuż przed wyborami?
     Trafnie określił to kiedyś jeden z mieszkańców Pałuk, który bodajże podczas jednych z dożynek powiatowych przypadających w roku wyborczym, widząc pchających się do mikrofonu parlamentarzystów z Bydgoszczy, stwierdził: - Oni są gorsi niż niedźwiedzie, bo budzą się raz na cztery lata.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1024 (39/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry