-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
Artykuły
- Środa, 19 Październik 2011
Wyraziła zgodę, choć nie chciała
Płacz nad zamkniętymi drzwiami
Starszą panią z Barcina, która mieszka samotnie w mieszkaniu komunalnym, nawiedziło trzech mężczyzn. Powiedzieli, że wymienią drzwi wejściowe i zaraz przystąpili do pracy. Starsza pani nie była przekonana do tej wymiany, ale została postawiona przed faktem dokonanym. Musiała zapłacić za drzwi, których nie chciała, i które nie spełniły jej oczekiwań, bo nie są idealnie dopasowane do ościeżnicy.
![]() |
| Halina Białas nie chciała żadnej wymiany drzwi. Mężczyźni, którzy ją odwiedzili, nie słuchali i drzwi wymienili. fot. Karol Gapiński |
Halina Białas ma już blisko 80 lat. Mieszka w Barcinie na ul. Wyzwolenia w mieszkaniu komunalnym, w budynku po dawnym ośrodku zdrowia. Halina Białas mieszka sama, ale w Barcinie ma też m.in. córkę, która stara się jej pomagać. Starsza pani jest bowiem chora. Ma cukrzycę i zaćmę. Niedowidzi.
W zeszłym roku Halinę Białas nawiedzili mężczyźni z firmy Gama z siedzibą w Kolonii Ostrowickiej. Kobieta skuszona ofertą wymiany drzwi na lepsze i zatrzymujące ciepło w mieszkaniu chciała dokonać wymiany. Podpisała umowę. Jednak w porę sytuację dostrzegła jej córka. Zobaczyła ona, że oferta nie jest specjalnie korzystna, a na dodatek Halina Białas mieszka w budynku komunalnym, który jest własnością gminy. Dlatego wszelkie wymiany drzwi wejściowych do mieszkania, jak powiedział Stefan Firszt, dyrektor Wodbaru, firmy administrującej budynkami komunalnymi w Barcinie, powinny być poprzedzone zgodą administratora. A tak nie było.
Wtedy jednak udało się córce Haliny Białas wycofać się z umowy przed realizacją.
W ostatni piątek u pani Haliny Białas pojawili się znów przedstawiciele firmy wymieniającej drzwi. Tym razem firma nosiła nazwę Door i miała siedzibę w Nowym Osiedlu Nadwiślańskim. Jak podkreśla jednak córka Haliny Białas, numer kontaktowy firma podaje ten sam, który wcześniej podała firma Gama.
W piątek Halina Białas znów była w mieszkaniu sama. Nie pamiętała o prośbach córki, by nie była łatwowierna i na nic się nie zgadzała, gdy przychodzą domokrążcy. Niestety starsza kobieta nie posłuchała rad córki. - Mężczyźni, którzy odwiedzili ją w piątek, mieli ze sobą drzwi. Były już przycięte, czyli wynika z tego, że oni tylko czekali na okazję, bo mieli już wcześniej pomiary zrobione na otworze drzwiowym w zeszłym roku i tylko czekali na okazję. Mamie wmówili, że wymiana przyniesie jej korzyści, że będzie miała cieplej w domu. Mama tłumaczyła, że to nie jej mieszkanie, tylko jest najemcą i jak wymieni drzwi, to jeszcze dostanie karę. Oni mówili, że to nic, bo mają umowę ze spółdzielnią. Tylko ja się pytam, z jaką spółdzielnią, jak to jest stare budownictwo, mieszkanie komunalne? W każdym razie mama jeszcze tłumaczyła, że musi się skonsultować z córką, czyli ze mną. Oni powiedzieli, że zadzwonią i jeden z nich wyszedł i po chwili przyszedł wmawiając mamie, że już to uzgodnili ze mną. A to nie prawda. Nikt do mnie w tej sprawie nie dzwonił. Dopiero sąsiadka mamy, gdy zobaczyła z mężem, co się dzieje, zadzwoniła do mnie, że mamie drzwi wymieniają. I dopiero wtedy pobiegłam do mamy. Okazało się, że już trwały prace. Sytuacja była już nie do odwrócenia. Mama tłumaczyła, że ma małe dochody. Oni tłumaczyli, że można będzie zapłacić ratalnie, bo bank udzieli kredytu, a oni mogą pomóc w załatwieniu dofinansowania z Państwowego Funduszu Wspierania Osób Niepełnosprawnych. Zbyłam ich, bo mama jest zwykła emerytką. Nie ma stwierdzonej niepełnosprawności. Mówiłam, że w tej sytuacji jeszcze się zastanowię, jak zostanie zapłacone, czy przez kredyt i spłaty ratalne, czy raczej gotówką. Sugerowałam jako bardziej prawdopodobne to drugie rozwiązanie, ale ostatecznie miałam zdecydować w sobotę następnego dnia, bo oni mieli przyjechać dokończyć robotę - opowiada córka Haliny Białas. Nie chce upubliczniać swego nazwiska.
Już w zeszłym roku w związku z wizytą firmy Gama, córka Haliny Białas pytała policję, czy nie mogłaby się ona zająć przedstawicielami tej firmy, bo ci chodzą do ludzi samotnych, niedowidzących i przedstawiają im do podpisu różne zobowiązania, których ci starsi ludzie nie chcą tak naprawdę brać na siebie i nie mogą, bo ich po prostu na to nie stać. Wówczas policja powiedziała, że ewentualne zobowiązania, które podpisuje Halina Białas, są jej sprawą, bo nie jest osobą ubezwłasnowolnioną. Policja nie może jej zabronić zamówienia wymiany drzwi.
- W sobotę przedstawiciele firmy rzeczywiście przyjechali. Umówiliśmy się, że zapłacone będzie gotówką. Cena miała wynosić 1.450 zł. Jednak w poniedziałek, kiedy to umówiliśmy się na zapłatę, przedstawili już fakturę na 1.600 zł. Tłumaczyli, że szef już wszczął procedurę kredytowania w banku i przez to koszty się zwiększyły, czyli wygląda na to, że ja teraz jeszcze będę musiała chyba kredyt wycofywać. A przecież mówiłam, że będzie płacone gotówką. Nie wiem, kiedy oni ten kredyt wzięli. Przecież była w międzyczasie niedziela, a banki nie działają w niedziele - dzieli się swoimi wątpliwościami córka Haliny Białas. Zdaje sobie sprawę, że mleko już zostało wylane, ale pragnie ostrzec innych, zwłaszcza starszych ludzi, których takie firmy jak Door próbują namówić na wymiany np. drzwi. Gdy w poniedziałek przedstawiciele firmy znów pojawili się u Haliny Białas, jej córka tym razem poprosiła o wizytę policjantów. - Po prostu, żeby byli. Zdawałam sobie sprawę, że będę musiała zapłacić, ale nie zgłaszałam doniesienia o przestępstwie. Choć uważam, że ci ludzie od drzwi wprowadzili i mamę i później mnie w błąd. A ponadto przed mamą powoływali się na konsultację ze mną, a tej nie było. Uważam, że to nie było uczciwe, ale, czy było to już przestępstwo, tego nie wiem - powiedziała córka Haliny Białas.
Pod numer kontaktowy firmy, który podano córce Haliny Białas (przypomnijmy - ten sam numer był podany w przypadku firmy Gama w zeszłym roku i Door obecnie) dzwoniliśmy kilkakrotnie bezskutecznie. Dopiero później przedstawiciel firmy oddzwonił. - Numer w obydwu przypadkach jest ten sam, bo w międzyczasie zmieniłem firmy, których jestem przedstawicielem, ale numer mam ten sam. My pani Haliny Białas nie zmuszaliśmy do zawarcia umowy i nikt nad nią nie stał z młotkiem, by wyraziła zgodę. Ne jesteśmy lekarzami, by oceniać, czy osoba jest w stanie brać odpowiedzialność za to, co zamawia, czy nie. Mamy klientów w różnym wieku, i starszych, i młodszych, przez 6 lat nie było w firmie żadnych tego typu problemów. A tu nawet policja wzywana. Nie wiem, po co? Zwłaszcza, że na piątek umówiliśmy się jeszcze raz w domu pani Haliny Białas, by rozpatrzyć reklamację i ewentualnie coś poprawić. Co do płatności, to kwota 1.450 zł była w piątek nabita na kasę, a na fakturze był po prostu uwzględniony podatek, więc należność wynosiła 1.600 zł. Poszliśmy jednak na rękę i poprzestaliśmy na 1.450 zł, więc nie wiem, o co tu kruszyć kopie. Co do faktu, że wymiana drzwi miała miejsce w mieszkaniu komunalnym, a nie własnościowym, to też nie widzę problemu. W Bydgoszczy choćby ostatnio mieliśmy 3 klientów w mieszkaniach komunalnych i drzwi zostały wymienione bez żadnych uwag i pretensji - powiedział przedstawiciel firmy Door.
Halina Białas płacze, gdy odwiedzamy ją w domu. W ręku trzyma różaniec i patrzy z bólem na wymienione drzwi. Nie są dopasowane do ościeżnicy. Między dolną krawędzią a futryną jest przerwa. Trzeba by to w zasadzie uszczelnić. Chyba jakąś blachą. - Ja dostaję 780 zł emerytury i więcej niż połowa idzie na lekarstwa. A oni jeszcze chcieli, żebym spłacała raty. To wyszłoby jeszcze drożej. Bardzo żałuję tych drzwi - mówi przez łzy Halina Białas.
Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie, powiedział, iż policjanci byli na miejscu, ale dochodzenia nie podjęto, gdyż nie było przestępstwa. I dodał, że z uwagi na starszy wiek pani Haliny będzie ją odwiedzać dzielnicowy, sierżant Krzysztof Zientek.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1027 (42/2011)
Komentarz
Wciskanie kitu w drzwi staruszki
Halina Białas, mieszkanka Barcina, która musiała zapłacić za drzwi, których nie chciała, według dostawców tych drzwi otrzymała to, co sama chciała. Otóż chce im powiedzieć, że tak nie jest. Nawet jeśli podpisała umowę, to uczyniła to pod presją przedstawicieli firmy wymieniającej drzwi. Może nie stali nad staruszką z młotkiem, ale uważam, że świadomie wykorzystali jej słuszny wiek i fakt, że jest schorowana. I przede wszystkim nie powinni w ogóle o wymianie tych drzwi akurat z nią dyskutować, tylko pojechać do administratora budynków komunalnych w Barcinie, Stefana Firszta i jego zapytać, czy chce nabyć drzwi do mieszkań komunalnych. Nawet hurtowo, kilkadziesiąt, czy jeszcze więcej. Nie pojechali, bo dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że pan dyrektor raczej pogoniłby ich, gdzie pieprz rośnie z tą propozycją, niż zakupił w imieniu gminy (bo to ona jest właścicielem mieszkań, z których jedno najmuje Halina Białas) choćby jedne drzwi.
Niestety, sprzedawcy według mnie zapędzili się w chęci sprzedania wszystkiego i jak największej ilości tym, którzy tego nie potrzebują. Według współczesnych marketingowców wszystko da się sprzedać, byle tylko znaleźć odpowiedni target i wcisnąć mu umiejętnie tzw. kit.. Domokrążcy z firmy „Door” obrali sobie za cel panią Halinę Białas. Powinni się teraz wstydzić za łzy, które przez nich starsza pani wylewa. Bo zamiast na leki, jej pieniądze poszły na drzwi, których nie potrzebowała Ale znając wyrachowanie sprzedawców, zamiast się wstydzić, sądzę, że zacierają ręce. Jednak nie byłbym na ich miejscu taki radosny, bo według mnie na dłuższą metę stracą. Inni klienci nawet nie będą chcieli ich wysłuchać, a co dopiero kupić od nich cokolwiek.
Nie chcę tym sprzedawcom mimo wszystko źle życzyć, ale może ich kiedyś spotkać sytuacja, gdy będą starsi wiekiem i zanim będą w stanie powiedzieć jakiemuś oferentowi „nie”, on powie za nich „tak” i sami zostaną z ręką w nocniku (czytaj: w drzwiach, bo jest w nich szczelina).
Jakkolwiek jestem za wolnym rynkiem i za różnymi drogami docierania sprzedawców ze swoją ofertą do klientów, to takim sprzedawcom, którzy odwiedzili ostatnio panią Halinę Białas, mówię stanowcze „nie”. I niech nie myślą, że „nie” czasami znaczy właśnie „tak”, jak to pomyśleli już raz wcześniej,sprzedając drzwi barciniance.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1027 (42/2011)






