Artykuły

W zwykłych latach w październiku pani Katarzyna, pracowniczka sadu w Smerzynie, zajmowała się jeszcze zbiorem owoców z drzewek. Ponieważ w tym roku nie ma co zbierać, zajmuje się pokrywaniem kory dwuletnich jabłoni preparatem, który zimą zniechęci gryzonie, sarny i zające do obgryzania kory.
             fot. Kar
ol Gapiński

W sadach
     Dojrzało najwyżej co dziesiąte jabłko
     W pierwszej połowie maja na naszym terenie miały miejsce spadki temperatury powietrza do minus 7 stopni Celsjusza, które trwały przez kilka nocy. Już wtedy było wiadomo, że w związku z tym zbiory w sadach na Pałukach będą wyjątkowo słabe. Teraz już wiadomo, że zbiory te można szacować maksymalnie na 10% średniej z poprzednich lat. Ten rok w sadownictwie na Pałukach jest praktycznie stracony.
     Wojciech Niedbalski, szef produkcji sadowniczej w przedsiębiorstwie Rol-Sad w Lubostroniu powiedział, że tegoroczne zbiory średnio są o 90-95% niższe niż średnia w ostatnich kilku latach. Niektóre drzewka owocowe w ogóle nie wydały owoców. Normalnie w sadzie w Smerzynie, który należy do przedsiębiorstwa Rol-Sad, we wrześniu i październiku trwają zbiory owoców. Są przy nich zaangażowani pracownicy przedsiębiorstwa nie tylko z działu sadowniczego, ale też przesunięci z hodowli i innej produkcji rolnej, by pomagać w sadzie. Gdy drzewka wydają owoce jak zwykle, to potrzeba nawet do ich zbierania zatrudniać pracowników sezonowych. Tym razem jednak takiej potrzeby nie ma.
     Powodem są niskie temperatury, które notowano w województwach kujawsko-pomorskim, wielkopolskim, pomorskim około 10 maja przez kilka nocy z rzędu. Firma Rol-Sad jest jedynym dużym producentem owoców na terenie powiatu żnińskiego. Posiada 80 ha sadów, w tym 60 ha jabłoni, 15 ha wiśni oraz 5 ha śliw i gruszy. Wspomniane mrozy notowane w maju spowodowały niemal całkowite straty na tym polu produkcji w lubostrońskiej firmie.
     - W wyniku majowych mrozów ucierpiały najbardziej sady w rejonie środkowo-północnej Polski. W tym i nasze sady. Jeśli chodzi o śliwki, to straty są rzędu 90%, podobnie wiśnie i gruszki, czyli po prostu zebraliśmy 1/10 tego, co zwykle. Jeśli chodzi o jabłka, to w odmianach „jonagold decosta” i „jonagold rubinstar”, czyli tych z grupy „jonagoldów”, które akurat my mamy, straty wynoszą 100%. Podobnie też jest z całą pewnością w innych sadach w okolicy w całej grupie „jonagoldów”. Natomiast w przypadku odmiany „idared” - odmiany zimowej - straty sięgają 90 do 95%. W miarę obronną ręką wyszły u nas z tych majowych mrozów jedynie odmiany „gala” i „championy”. W tych bowiem  jesiennych odmianach straty wyniosły 50%. Mrozy majowe na różne odmiany działały szkodliwie w różny sposób. Niektóre odmiany, jak „idared” były w okresie pełnego kwitnienia. Przez kilkugodzinne, powtarzające się spadki temperatury nawet do minus 7 stopni Celsjusza owoce się nie zawiązały. Z kolei w przypadku „jonagoldów” bardzo ważnym czynnikiem było to, że z powodu niskich temperatur pszczoły, które są niezbędne przy zapyleniu, w ogóle nie wegetowały w kwiatostanie - mówi Wojciech Niedbalski.
     Ponadto szef produkcji sadowniczej w Rol-Sadzie zwraca uwagę, że ze względu na fizjologię drzewa, gdy jest ono dobrze odżywione, rozwinięte, a w danym roku nie wyda owoców, to nie jest dla niego dobrze. Takie anomalie powodują później przypadki ponownego zakwitania w tym samym roku, np. jesienią, a przede wszystkim źle wpływają na regularność wydawania owoców.
     Ponadto w minionym roku młode drzewa owocowe zostały osłabione w ten sposób, że w listopadzie spadł śnieg na niezamarzniętą ziemię, a po około 2 miesiącach śnieg ten stopniał, po czym zaraz nastąpiły silne mrozy i osłabiły, a nawet zniszczyły najmłodsze drzewka. Teraz też pracownicy muszą wykarczować te drzewka, podobnie jak i te, które są już stare i słabo rodzące nawet w dobrych latach, a na ich miejsce posadzić nowe. Oprócz tych prac wykonywane jest również pokrycie młodych drzewek specjalnymi preparatami. Ma to odstraszać gryzonie, zające, sarny, które w okresie zimowym często przedostają się na teren sadu i podgryzają korę. To dla tych młodych drzewek owocowych jest zabójcze.
Wojciech Niedbalski przyznał, że w tym roku produkcja sadownicza w firmie przyniosła wyłącznie straty i teraz trzeba je pokryć z innych przychodów firmy.
     Tak, ażeby utrzymać ciągłość produkcji.
     Ważne jest też utrzymanie ciągłości sprzedaży detalicznej, by nie stracić klientów w sklepach w Łabiszynie, Barcinie, Żninie, Piechcinie, gdzie firma z Lubostronia prowadzi sprzedaż detaliczną od lat. Utrzymać trzeba także klientów z zagranicy. Otóż Rol-Sad eksportuje część owoców. Najwięcej do Rosji. Ponieważ miał już wcześniej podpisane kontrakty, to żeby nie stracić odbiorców na przyszłe lata, musi jabłka kupować od innych producentów.
     Na szczęście - co przyznaje Wojciech Niedbalski w innych regionach kraju, a zwłaszcza w rejonie Grójca, który jest krajowym zagłębiem sadownictwa, nie było problemów pogodowych w okresie kwitnienia i zbiory są bardzo dobre. W rezultacie klęska, która dotknęła sady na naszym terenie, nie wpłynie na podwyżkę cen owoców w sprzedaży detalicznej i nie będzie też niedoborów np. jabłek w sklepach.
     Rol-Sad nie jest płatnikiem KRUS i nie może korzystać w związku z problemami w tegorocznej produkcji owoców z pomocy klęskowej, która płynie z Urzędu Wojewódzkiego przez gminy.
     Natomiast firma z Lubostronia napisała wniosek do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, ponieważ został przez tą agencję uruchomiony program na odbudowę potencjału produkcyjnego gospodarstw dotkniętych różnego rodzaju klęskami przyrodniczymi w tym roku. Oprócz mrozów były też okresy suszy i powodzie, które w innych obszarach produkcji w firmie z Lubostronia też miały wpływ na plony. Rol-Sad czeka na informację, czy otrzyma z ARiMR wsparcie w ramach tego programu.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1027 (42/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry