-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
Artykuły
- Środa, 09 Listopad 2011
Kamionek, Łosośniki, Gebice, droga,
Jak nie pada - to lgną w piachu,
jak pada - to topią się w błocie
Od 43 lat nikt nie remontował nawierzchni drogi. Rodzina Kasprowiczów monituje o to i mówi, że wystarczyłoby nawieźć białego kamienia. Sołtysowi Leszczyńskiemu zarzuca bierność. - Tam nie jest tak źle, droga dosyć piaszczysta, ale tam żadna woda nie stoi. Rowerem nie może jechać bo sucho jest teraz, ale jak było mokro mogła jechać - starosta Tomasz Barczak mówi, że zna drogę i zna problem. - Ale co ja będę robił, to nie wiem - dodaje.
![]() |
| Janina Kasprowicz musi pokonać piaszczystą drogę, aby dojechać do sklepu po podstawowe zakupy oraz do lekarza fot. Paweł Lachowicz |
TO TRWA 43 LATA
Do reportera Pałuk zadzwoniła mieszkanka Kamionka (gm. Mogilno) Janina Kasprowicz. Prosiła redakcję o pomoc w sprawie stanu powiatowej piaszczystej polnej drogi, którą musi nasza czytelniczka pokonywać od swoich zabudowań udając się po zakupy czy do lekarza. Tak jest od 43 lat, od 1968 r. Od kiedy po ślubie zamieszkała w gospodarstwie swego męża. Mąż Józef w Kamionku - Wybudowania mieszka od urodzenia, od 77 lat. Ta droga nigdy nie była przez ten czas remontowana.
W gospodarstwie, o którym mowa mieszkają dwie rodziny Janina i Józef Kasprowicz oraz syn Łukasz z żoną Wiolettą i trójką dzieci: 11-letnią Magdaleną, 7-letnią Weroniką i 3-letnim Arturem. W drodze jest także kolejne dziecko. Rozwiązania państwo Kasprowiczowie spodziewają się w styczniu 2012 r. i mają obawy, czy nie zasypie drogi i czy rodząca bez przeszkód trafi do szpitala.
ZAKUPY, LEKARZ, SZKOŁA
- Syn nie zawsze ma czas, żeby mnie gdzieś zawieść, a ja ze względu na chorobę (zwyrodnienie stawów przyp. pal) zalecenia od lekarza mam, żeby jak najwięcej rowerem jeździć, bo nogi się gimnastykują. Jeżdżę tą drogą trzy razy w tygodniu - opowiada pani Janina. - Ledwo rower można upchać i to bez zakupów, po prostu jakby się w mące szło - mówi. A jak pada deszcz, to w błotnistej mazi też nie sposób jechać rowerem.
Problem pani Janiny jest na tyle bolący, że musi ona pokonać drogę rowerem np. po zakupy do Kamieńca, gdzie ma do przejechania 3,5 km, albo do Gębic, tu ma do pokonania 7 km.
Zanim dotrze do drogi utwardzonej musi przejechać ponad 1,5 km drogą polną. Pani Janina opowiada, że problem był już kiedy jej dzieci chodziły jeszcze do szkoły. Już wtedy monitowali o utwardzenie drogi. - Jak była w miarę pogoda, to do Łosośnik jechały rowerami i tam je zostawiały, dalej do szkoły jeździły autobusem. A jak przyszedł czas od końca października do końca marca, to mąż woził dzieci do samej szkoły do Gębic. Teraz wnuczki też chodzą do szkoły do Gębic i syn je odwozi do Łosośnik, stamtąd jadą autobusem. Do lekarza ja też muszę pojechać do Gębic. Powiedziałam sobie, że jak nic nie zrobią z tą drogą, to zwrócę się do pani Jaworowicz niech cała Polska widzi jakie są u nas drogi. Przecież to jest niemożliwe - żali się pani Janina.
WYSTARCZY NAWIEŹĆ KAMIENIA
Jej zdaniem wystarczyłoby, aby na drogę wysypać biały kamień. - Jak pan Wesołowski (Antoni Wesołowski od 1957 r. do 1970 r. pełnił funkcję przewodniczącego Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Mogilnie, przyp. pal) był w powiecie, to miał ją utwardzić. Nie zdążył, bo przenieśli go do Bydgoszczy i do tej pory nic nie zrobili. Nie raz słyszy się wypowiedzi, żeby tak tym urzędnikom dać tak pomieszkać - mówiła Janina Kasprowicz. Dodaje, że urzędnicy często tłumaczą się, że utwardzenie niektórych odcinków drogi jest nieekonomiczne, gdyż znajdują się przy nich zaledwie 2 lub 3 zabudowania: - Ale my też płacimy podatki.
Synowa Wioletta Kasprowicz opowiada, że pomimo, iż wraz z mężem posiadają samochód terenowy, nie zawsze mogą spokojnie pokonać ten odcinek drogi. - Jak są roztopy, to mimo, że mamy wóz terenowy, to marzenia są, żeby przejechać. Tutaj, to jest po prostu tragedia. Droga z rowami powinna mieć 12 m szerokości, a tu cała ta droga jest podorana. Ja nie wymagam, żeby było 12 m, ale żeby chociaż 2 samochody mogły się minąć. Już jeden samochód zniszczyliśmy, bo zawiesiliśmy się na burcie i koniec. A za to nikt nikomu nie zapłaci - denerwuje się pani Wioletta.
WYSŁAŁ MNIE DO POWIATU
Pani Janina narzekała na działania sołtysa Kamionka Grzegorza Leszczyńskiego. - Jak są wybory w sołectwie, to mówią tylko „przyjdźcie głosować, to o drogę się postaramy”. Ale nic nie robią, tylko równiarkę przyślą. W Kątnie już mieli utwardzoną drogę, porozjeżdżali ją i już drugi raz ją naprawili, a u nas nie, bo tu nie ma zainteresowania. Jakby ten kamień tutaj nasypali, to by nawet odciążyli drogę nr 15 (droga krajowa, przyp. pal). Bo ludzie by sobie tędy pojechali na Trzemeszno - mówi Janina Kasprowicz.
Synowa Wioletta Leszczyńska dodaje, że sprawę utwardzenia drogi wielokrotnie zgłaszała sołtysowi Leszczyńskiemu. Ostatnio jak przyjechał do niej po podatek.
- Pytałam mu się co z tą drogą. To powiedział, że nie ma czasu i mam iść sobie sama. Jak poszłam do powiatu to się na mnie patrzyli zdziwieni i powiedzieli, że od tego jest sołtys, a nie ja i to w takim stanie (w ciąży przyp. pl). On chodzi tutaj tylko za podatkiem i nic więcej - dodaje pani Wioletta.
SOŁTYS POSTARA SIĘ
Sołtys Kamionka Grzegorz Leszczyński odpiera zarzuty Wioletty Kasprowicz. Twierdzi, że nie powiedział, iż ma sobie sama załatwić remont drogi. - Ja im powiedziałem, że jest to droga powiatowa i tam trzeba rozmawiać. Byłem ostatnio w rejonie dróg i rozmawiałem z panem Karpińskim na ten temat. Usłyszałem, że nie ma pieniędzy na to i takie jest ciągle tłumaczenie - powiedział sołtys Leszczyński. Dodał także, iż cały czas ma na myśli tę drogę, bo zdaje sobie sprawę, że ciężko jest tam przejechać. - Tam trzeba by przede wszystkim wyrównać drogę i kamień dać, bo tam nie ma utwardzenia i jest tam dużo dziur. Będę starał się ze starostwem jeszcze rozmawiać na temat tej drogi. Porozmawiam jeszcze z radnymi i będę na sesji ten temat poruszał. Jak byłem tam podatek zbierać mówili mi, że jest tragicznie. Zresztą sam jechałem, to widziałem, że tam dziury są i po piasku trudno się jedzie. Będę się starał, żeby ta droga była zrobiona - dodał sołtys Grzegorz Leszczyński.
NIE MA JESZCZE PLANU
Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Mogilnie Piotr Ficer powiedział, że z tym tematem musimy udać się do starostwa, gdyż ZDP wykonuje tyle prac, na ile budżet mu wystarcza. - A w budżecie na 2012 r. robót większego typu nie mam jeszcze zagwarantowanych, gdyż nie jest jeszcze ustalony plan. Temat ten znam, ale na kiedy będą zaplanowane środki na tę drogową inwestycję, nie potrafię powiedzieć. Ja realizuję zadania, które przede mną są postawione przez powiat. W tym roku udało się nam przy tej drodze zrobić system odwodnienia, na tyle ile miałem środki, to mogłem to wykonać - powiedział dyrektor Ficer.
- TAM NIE JEST TAK ŹLE
Natomiast starosta Tomasz Barczak powiedział naszemu reporterowi, że jak starostwo będzie miało pieniądze, to będzie remontować drogi polne.
- Na razie pieniędzy nie mamy. Nikt u mnie nie był w tej sprawie. Żeby utwardzić tę drogę, to nie ma szans. Biały kamień to jeszcze jest kwestia zastanowienia. Tam nie jest tak źle, droga dosyć piaszczysta, ale tam żadna woda nie stoi. Rowerem nie może jechać bo sucho jest teraz, ale jak było mokro mogła jechać. Wiem, która to jest droga, bo dokładnie ją znam, ale co ja będę robił, to nie wiem. Takich dróg w powiecie mamy 60 km i to nie jest problem tylko Kamionka, bo i Krzyżanna i inne. Takich zgłoszeń jest dużo, a ja mam się zajmować tylko jedną drogą. To nie jest problem tylko tej jednej pani, bo w skali powiatu, to jest naprawdę 60 czy 70 km dróg polnych, które mamy - tłumaczy starosta Barczak.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1030 (45/2011)
Starosta - wbrew hasłu PSL-u
Szczerze współczuję rodzinie Kasprowiczów z Kamionka i nie zazdroszczę drogi do domu, którą codziennie, bez względu na pogodę muszą pokonywać. Jestem też pod wrażeniem wytrwałości w walce o lepsze jutro dla całej rodziny przez Janinę Kasprowicz. O utwardzenie piaszczystej drogi we wsi walczy ona uparcie od 43 lat. Osłupiałam dosłownie, czytając słowa wypowiedziane przez starostę Barczaka - Tam nie jest tak źle, droga dosyć piaszczysta, ale tam żadna woda nie stoi. Rowerem nie może jechać bo sucho jest teraz, ale jak było mokro, mogła jechać.
Rozumiem, że starostwo nie ma pieniędzy, ale moim zdaniem cynizm w wypowiedzi starosty był całkowicie zbyteczny. Śmiem zauważyć, że starosta tej drogi jednak nie zna. Ja nią szłam i sama miałam kłopoty, aby swobodnie się po niej poruszać. Tam po prostu grzęźnie się w piachu. A co ma powiedzieć starsza kobieta, która musi tę drogę pokonywać prawie codziennie? Ciekawe, jak długo wytrzymałby starosta, gdyby musiał właśnie taką drogą dojeżdżać codziennie do pracy, czy zawozić dzieci do szkoły.
Gdy pisałam ten komentarz, w ręce wpadła mi gazetka, wydana tuż przed wyborami samorządowymi przez PSL - ugrupowania, do którego należy starosta Barczak i z którego startował w wyborach. Jakże po tym co powiedział reporterowi banalnie brzmi w jego przypadku sztandarowe hasło PSL: Człowiek jest najważniejszy.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1030 (45/2011)






