Artykuły

Mogilno, Kanada, sport
     Pokonując Kanadę, nie liczył klejonych dętek
     W ostatnich tygodniach gości w Mogilnie mieszkaniec Callgary w Kanadzie Stan Majcherkiewicz. Brat wiceburmistrza Mogilna ma na koncie duże osiągnięcia turystyczno-sportowe, bowiem rowerem przejechał Kanadę.

     Pamiętny 2002 rok
     Stan Majcherkiewicz zdecydował się na dokonanie tego karkołomnego przedsięwzięcia w 2002 roku. Jak powiedział reporterowi "Pałuk" początkiem planu przejechania Kanady była wizyta w mieście Viktoria - stolicy prowicji British Columbia. Właśnie podczas zwiedzania tego typowego brytyjskiego miasta Stan Majcherkiewicz wraz z rodziną na trafił na skwer, na którym znajdował się obelisk z napisem "Mila Zero". Właśnie w tamtym miejscu zaczyna się autostrada transkanadyjska. Nasz rozmówca pomyślał: - "Jakby to było fajnie pewnego dnia przejechać rowerem od jednej do drugiej "Mili Zero". Sam postanowił zrobić to na swoje 50. urodziny. Mijały lata i był coraz bliżej 50. urodzin. Wciąż tkwił w głowie plan przejazdu rowerem Kanandy. Dodatkowo jego marzenie starali się popierać członkowie rodziny. Najmłodszy syn Adam wymyślił nawet wypracowanie szkolne, w którym opisał podróż rowerem przez Kanadę jego ojca.
     Ruszył po jednym treningu testowym
     Gdy pochodzący z Mogilna mieszkaniec Calgary skończył 50 lat (7 kwietnia 2002 r.) nie pozostało mu już nic więcej niż podjąć wyzwanie i przejechać ogromny kraj północnej Ameryki.
     Zapytaliśmy, jak wyglądały przygotowania do wyprawy. - "Niestety pogoda wiosną 2002 roku była fatalna, nie było szansy na przygotowanie się. Zimno oraz częste deszcze uniemożliwiały treningi. Zrobiłem tylko jeden trening testowy. Pojechałem 150 km. W pierwszą stronę jechało mi się bardzo dobrze, choć myślałem, że jadę pod wiatr. Jednak wracając wiatr zmienił kierunek i jechało mi sie ogromnie ciężko. Z wielkim trudem dojechałem do domu, po czym wziąłem kąpiel i ze zmęczenia momentalnie zasnąłem" - mówi. Poza treningiem ważną rolę odegrał oczywiście sprzęt, czyli rower. Stan Majcherkiewicz tygodniami zbierał informacje na temat sprzętu, aż w końcu wybrał odpowiedni. Oczywiście wyruszając w tak długą trasę kolarz musiał wcześniej poznać dokładnie trasę swej eskapady. 8 czerwca 2002 roku zdecydował się podjąć wyzwanie i wyruszyć rowerem. Najtrudniejsze, jak sam stwierdził były pierwsze dni: - "Najtrudniej jest zawsze rozpocząć. Fatalna pogoda w pierwszych dniach spowodowała, że drugiego dnia pokonałem zaledwie 50 km". Był to najkrótszy etap, jaki przejechał mogilnianin. Później szło mu juz coraz lepiej. Najdłuższy etap jaki przejechał to było aż 247 km ze Swift Current do Reginy.
     Opony, dętki, hamulec
     Podczas całej liczącej ponad 6.000 km trasy Stan zmienił dwie opony oraz kilkanaście dętek i jak sam stwierdził klejonych dziur w ogóle juz nie liczył. Najpoważniejszą awarią sprzętu była awaria rączki hamulca, jednak dzięki pomocy serwisu udało mu się i tę przeszkodę pokonać. Warto podkreślić, że kolarz był pierwszym Polakiem, który przemierzył Kanadę rowerem z końca do końca, czyli od "Mili Zero" do "Mili Zero". Jego hasłem wyprawy było: "Just do it (Po prostu zrób to)". - "Sprawdziłem to na własnej skórze jak działa, radzę wszystkim spróbować" - mówi reporterowi.
     Marzy o objechaniu obu Ameryk
     Na nasze pytanie, czy jeszcze raz podjąłby się próby przejechania Kanady z rozbrajającą szczerością odpowiada: - "Nawet zaraz, w każdej chwili jestem gotów wsiąść na rower i podjąć wyzwanie. Jak ktoś juz raz tego dokona, jest gotów przeżyć to drugi raz".
     Kolarz ma również jeszcze większe marzenie, bowiem chce przejechać rowerem całą Amerykę od północy po najdalsze krańce Ameryki Południowej. Jednak taka wyprawa trwałaby około pół roku, stąd też Stan Majcherkiewicz uważa, że mógłby to zrealizować dopiero na emeryturze. Właśnie na takie wyprawy - zdaniem naszego rozmówcy - porywają się ludzie starsi, którzy chcą w ten sposób podjąć wyzwanie i przeżyć wielkie emocje.

Robert Łuczak
Pałuki nr 700 (28/2005)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry