-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Czwartek, 01 Grudzień 2011
Szubina, skarga, burmistrz, droga
Nie chcą mazi na ulicy
Mieszkańcy Małych Rud zażądali od władz Szubina usunięcia z drogi substancji niebezpiecznej dla środowiska naturalnego. Burmistrz odpowiedział, że usunie wtedy, kiedy będzie miał na to pieniądze. Może jesienią, może wiosną. Mieszkańcy zwrócili się z problemem do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Ten pismo uznał jako skargę i przekazał je Radzie Miejskiej.
Dziś radni Rady Miejskiej będą rozpatrywać skargę na burmistrza złożoną przez mieszkańców Małych Rud. Mieszkają przy ul. Leśnej od prawie 5 lat. Wokół cisza i spokój. Świeże powietrze, bliskość Noteci. Wydawałoby się, że nic nie powinno ich martwić i zakłócać spokoju, a jednak tak nie jest. W sąsiedztwie kilka lat temu działały cieplarnie. Ogrzewano je centralnie, ale w kotłach zamiast węgla spalano opony. Potem resztki tych spalonych opon lądowały na ulicy Łąkowej. Droga nawierzchni nie miała i nie ma, więc odpad bez przeszkód wsiąkał w podłoże i rozprzestrzeniał po ulicy.
Mieszkańcy w lutym tego roku wystąpili do władz Szubina z prośbą o zbadanie i w razie potrzeby usunięcie substancji pochodzącej ze spalonych opon. Ich zdaniem substancja ta zagraża środowisku naturalnemu. Jest również uciążliwa dla rodzin, zamieszkujących ulicę Łąkową, a teraz także ulicę Leśną. Resztki tych spalonych opon składowane były najpierw tylko na ul. Łąkowej, ale przez to, że co roku przejeżdżała tamtędy równiarka, to naniosła ją również na ul. Leśną.
Mieszkańcy twierdzą, że najgorzej jest wtedy, kiedy spadnie deszcz. Wtedy te spalone opony zmieszane z ziemią, tworzą błotnistą i kleistą maź. Twierdzą również, że niebezpieczne substancje chemiczne, pochodzące z tych spalonych opon, wsiąkają w glebę.
W marcu pracownik urzędu przebadał grunt metodą organoleptyczną i poddał go badaniu sensorycznemu. Oględziny wykazały, że substancja bezwonna, w kolorze i konsystencji czarnej, zbitej ziemi, po połączeniu z wodą ma konsystencję mazistą.
Na zastoiskach wodnych pracownik urzędu nie zaobserwował śladów zabarwienia. Jednocześnie urząd zlecił badania laboratoryjne pobranej z ul. Łąkowej próbki. Badanie wykonała pracownia hydrogeologii, geologii inżynierskiej i surowców Ape - Geo z Bydgoszczy. Pracownia dokonała badań na 30 cm wgłąb gruntu. Stwierdzono brak zanieczyszczeń materiałów ciężkich: kadmu, miedzi, ołowiu, chromu, niklu oraz węgla organicznego. Urząd, co prawda, nie usunął substancji od razu, ale padła deklaracja o tym, że jesienią rozpocznie się jej usuwanie.
Ale spalone opony jak były, tak są. Znajdują się na długości około 200 m.b. Mieszkańcy poszli do burmistrza i dowiedzieli się, że nie ma pieniędzy na usunięcie tej mazi, dlatego napisali do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. Uważają, że badania wykonane na głębokości 30 cm są niewystarczające, bo resztki spalonych opon można znaleźć głębiej. Dodają, że najbardziej szkodliwe substancje dostają się do wód gruntowych, a w czasie suszy rozpylane są do ogródków w postaci pyłu. Żądają usunięcia substancji.
- Po to się przeprowadziliśmy na wieś, żeby wdychać świeże powietrze, a nie dym z opon - mówią mieszkańcy. - Nie chcemy tego. Nie chcemy, aby szkodliwe substancje wsiąkały w ziemię. Część osób ma studnie. Żyjemy w zgodzie z naturę.
Pismo do urzędu mieszkańcy Małych Rud napisali na początku października, a już w połowie listopada WIOŚ uznał pismo jako skargę na burmistrza i skierował do rozpatrzenia przez Radę Miejską w Szubinie.
W poniedziałek swoje stanowisko wyraziła komisja rolnictwa i ochrony środowiska, która stwierdziła, że w miarę posiadanych środków, substancja będzie usunięta. Dziś skargą na burmistrza ma zająć się szubińska Rada Miejska, która zdecyduje, czy ją przyjąć, czy odrzucić.
Burmistrz Ignacy Pogodziński powiedział nam, że wykona to zadanie, ale w terminie późniejszym.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1032 (47/2011)





