Artykuły

Po odbytym porodzie w wodzie Hanna Robaczewska została przewieziona do sali rodzinnej. Po kilkunastu minutach była odprężona i gotowa do opieki nad nowo narodzonym Kacperkiem. - "Polecam wszystkim kobietom narodziny dziecka w wodzie". 
         fot. Małgorzata
               Golińska-Fedec
Sala porodowa w Żninie staje się przyjazna kobiecie rodzącej. Wyposażona jest w specjalistyczny sprzęt umożliwiający poród w wodzie. Powieszone zostały drabinki, są piłki i worki sako, które pozwalają kobiecie znaleźć odpowiednią pozycję, ażeby mniej odczuwała skurcze porodowe. Na zdjęciu: doktor Wiesław Ilnicki, położna Irena Klim, położna Danuta Rusińska oraz ojciec Robert Robaczewski z Kacperkiem.
          fot. Małgorzata
                Golińska-Fedec

Narodziny, poród, dziecko, ojciec, matka
     Narodziny dziecka w wodzie
     Każde narodziny dziecka są darem. Darem, który kojarzy się z wielkim, czasem trudnym do opisania bólem. Dobrym sposobem na łagodne przyjście dziecka na świat, zarówno dla dziecka, jak i dla matki, jest poród w wodzie. Od kwietnia tego roku jest to możliwe w Pałuckim Centrum Zdrowia. 
     Żnińska porodówka może pochwalić się specjalistyczną wanną z hydromasażem, która pozwala na bezpieczny poród w wodzie. 
     ŁATWIEJSZY PORÓD
     - "Od tego roku w naszym szpitalu jest możliwość urodzenia dziecka w wodzie. Posiadamy dobry personel i specjalistyczny sprzęt medyczny. Poród to ogromny wysiłek dla kobiety. Występują porody mniej lub bardziej odczuwalne. Jeżeli chcemy, aby ta odczuwalność była mniejsza, bez użycia środków farmakologicznych, aby poród był łatwiejszy i żeby wyeliminować szok porodowy u dziecka - wtedy polecam każdej kobiecie poród w wodzie. Wskazaniem jest, by ciąża przebiegała prawidłowo. Każda kobieta musi być przekonana do tego rodzaju porodu. Sam poród dla kobiety jest o wiele przyjemniejszy. Bolesność skurczów jest redukowana do 50%. Szybciej przebiega zarówno I, jak i II okres porodu. Ponadto jest mniej urazów i nacięć ze względu na rozluźnienie tkanek w wodzie. Stosowany hydromasaż doskonale relaksuje mięśnie macicy. Co najważniejsze - dziecko rodzi się bez szoku termicznego, ze względu na przejście ze stanu wodnego w wodny. Jest spokojne, oddech ma prawidłowy, a ciało czyściutkie i o naturalnym zabarwieniu" - wylicza zalety porodu w wodzie ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego dr Wiesław Ilnicki. 
     Wiele kobiet boi się, że noworodek może się utopić. Doktor Ilnicki tłumaczy: - "Nie ma absolutnej obawy, że dziecko się utopi. Po wyjściu dziecka z dróg rodnych pozostawiamy dziecko na moment w wodzie. Noworodek spokojnie pływa przez chwilę w wodzie, a następnie wyciągamy je i kładziemy na pierś matki. Jest bardzo spokojne".
     PO TRUDNYCH PRZEJŚCIACH
     Na poród w wodzie zdecydowała się Hanna Robaczewska z Barcina. Pani Hania jest mamą ośmioletniej Marysi i dwuletniej Julii. 
     - "W przyjściu na świat Marysi pomogli mi lekarze". Kilka dni po terminie lekarze dla dobra dziecka zadecydowali o cesarskim cięciu w znieczuleniu zewnątrzoponowym. - "Nie mogłam urodzić, mimo moich najlepszych chęci, siłami natury. Sam poród wspominam dobrze, choć przez kilka dni czułam się słaba" - ocenia barcinianka. 
     Nie najlepsze wspomnienia pozostały Hannie Robaczewskiej po porodzie siłami natury córki Julki. Pacjentka miała problem z urodzeniem dziecka. Akcja porodowa postępowała powoli, bóle parte były bardzo silne. Do dziś pamięta, że odczuwała ogromny stres w obawie o szczęśliwe jego zakończenie. - "Należę do kobiet, u których akcja porodowa przebiega bardzo wolno. Kiedy rodziłam Julię miałam wrażenie, że poród przebiegał godzinami. Ja się stresowałam, męczyłam. Jednak dla dziecka gotowa byłam przyjąć każdy ból i każdy czas - oby szczęśliwie się urodziło" - tak barcinianka wspominała poród dwuletniej już Julii.
     CZAS NA WODĘ
     W ubiegłym tygodniu na świat przyszedł syn pani Hani - Kacperek. Ciąża przebiegała prawidłowo. O porodzie siłami natury w warunkach wodnych pani Hania myślała od pewnego czasu. Czytała specjalistyczną literaturę, rozmawiała z  Jackiem Poradą, lekarzem prowadzącym ciążę. 
     - "Kiedy zbliżał się czas rozwiązania lekarz prowadzący ciążę, po wysłuchaniu mojej opinii na temat wcześniejszych porodów, zaczął zachęcać mnie do tego, bym urodziła dziecko w wodzie. Opowiadał szczegółowo o każdym etapie porodu. O tym, że ból zostanie przez wodę uśmierzony, a sam poród przebiegnie sprawnie i z korzyścią dla dziecka. Do porodu w wodzie zachęcała mnie także córka Marysia, która wspólnie ze mną i mężem czytała na ten temat" - powiedziała pani Hania. 
     10 grudnia przyszedł czas rozwiązania. Poród odbierał dr Wiesław Ilnicki oraz położne Danuta Rusińska i Irena Klim. Danuta Rusińska miała za sobą już kilka porodów w wodzie. Dla Ireny Klim poród Kacperka był pierwszym. 
     - "Nad ranem poczułam pierwsze skurcze porodowe. Wspólnie z mężem, przygotowani na poród w wodzie, udaliśmy się do żnińskiego szpitala. Po przyjęciu na oddział i odbytym badaniu, ordynator dr Wiesław Ilnicki poinstruował nas o przebiegu akcji porodowej. Mówił o tym, że woda przyspieszy poród, kąpiel uśmierzy ból i tak też było. Przez cały czas dziecko i ja byliśmy pod stałą kontrolą lekarza i położnych. Czułam się bezpiecznie i miło. Znakomity personel. Samo leżenie w wannie było bardzo przyjemne. Powiem szczerze, że na badanie KTG nie chciało się z niej wychodzić. Woda cieplutka działała na mnie kojąco i uspokajająco. Ponadto trzeba słuchać zaleceń lekarza i położnych. Położne muszą mieć wiele cierpliwości do rodzącej. O godzinie 1320 na świat przyszedł syn Kacper. Całkowicie zgadzam się z tym, że poród odbył się szybciej i spokojniej. Nie można powiedzieć, że bólu w ogóle się nie czuje, ale woda znacznie zmniejsza jego stopień. Każdej kobiecie, która lubi ciepłe kąpiele polecam ten rodzaj porodu. Nie ma porównania z porodem siłami natury na łóżku porodowym. I najważniejszą rzeczą jest to, że dziecko rodzi się bez szoku termicznego. Po wyciągnięciu Kacperka z wody lekarz położył mi go na piersi. Był taki czyściutki i spokojny, patrzył na mnie i rozglądał się dookoła. Nie zapłakał" - opowiadała chwilę po urodzeniu Hanna Robaczewska.
     ROLA OJCA
     W porodzie swój udział może mieć również ojciec dziecka. Jest dla rodzącej ogromnym wsparciem. - "W odpowiednim momencie ojciec dziecka włącza się w akcję porodową. Daje rodzącej nie tylko wsparcie psychiczne. W pierwszym okresie porodu włącza hydromasaż, a w jego drugim okresie leje strumień ciepłej wody na brzuch kobiety i w ten sposób łagodzi występujące coraz częściej skurcze. Na koniec przecina pępowinę, a po wszystkim pomaga wyjść kobiecie z wanny" - powiedział lekarz położnik.
     - "Byłem przejęty i szczęśliwy. Kiedy Kacperka położono żonie na piersi przestraszyłem się, że nie zapłakał. Z wcześniejszych porodów pamiętam, że dziecko krzyczy, a teraz cichutki okrzyk i cisza. Było jednak wszystko w porządku" - opowiadał pan Robert. 
     Tata Kacperka założył na rączki dziecka opaski z nazwiskiem. Nie odstępował małego na krok.
     - "Cieszyłam się z obecności męża podczas porodu. Potrzebny jest ktoś taki. Trzymał za rękę, masował plecy, strumieniem wody starał się uśmierzyć ból brzucha, pomógł przy wychodzeniu z wanny" - powiedziała pani Hania.
     WZOROWA PACJENTKA
     Ze szczęśliwego zakończenie porodu uradowani byli nie tylko rodzice, ale również doktor Ilnicki i położne. Danuta Rusińska ze wzruszeniem opowiadała o całym porodzie. Jej zdaniem poród przebiegł prawidłowo. Sama się ogromnie wzruszyła w chwili przyjścia Kacperka na świat. - "Pacjentka do porodu podeszła bardzo spokojnie. Była zdyscyplinowana i serdeczna. Dobrze się pracuje z taką pacjentką. Synek urodził się zdrowy, dostał 10 punktów w skali Apgar". - opowiadała położna Danuta Rusińska.
     W Pałuckim Centrum Zdrowia w Żninie odbyło się 14 porodów w wodzie. Wszystkie przebiegły prawidłowo, a pacjentki miło wspominają przyjście swojego dziecka na świat. 


     Michel Odent, francuski lekarz położnik:
     "Podparyski szpital, w którym pracuję rzeczywiście przez wiele lat, jako jedyny na świecie miał specjalny basen do porodów. Natomiast nie mogę powiedzieć, żebym był autorem samego pomysłu. Kiedyś przeglądając jakieś medyczne czasopismo, natrafiłem na opis porodu w wodzie, który miał miejsce na południu Francji w 1804 roku! Wyczytałem, że pewna kobieta miała problemy z urodzeniem dziecka - akcja porodowa trwała już 48 godzin, ale dziecko się nie rodziło. W pewnym momencie ktoś zaproponował rodzącej kąpiel (...). Ledwo zanurzyła brzuch w wodzie, nie bardzo wierząc, że w ogóle urodzi, gdy zaskoczona stwierdziła, że dziecko wypłynęło na powierzchnię!(...) Wiele kobiet [w czasie porodu] pytało mnie, czy może wziąć prysznic albo wejść do wanny. Dlatego pewnego dnia po prostu poszedłem do sklepu z zabawkami, kupiłem nadmuchiwany basen ogrodowy dla dzieci i zaniosłem go do naszego szpitala."
                  Z Michelem Odentem rozmawiała Anna Ciostek,
                  podajemy za: "Dziecko", nr 3. z 1997 r.

 

Małgorzata Golińska-Fedec

Pałuki nr 723 (51/2005)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry