-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Środa, 07 Grudzień 2011
Żnin, Biskupin, Szlak Piastowski, trasa, Rada Programowo-Naukowa
Nie damy się usunąć
Wielkopolanie z bólem godzą się na pozostawienie Żnina i Biskupina na trasie Szlaku Piastowskiego. - Jaką oni w ogóle mają moc decyzyjną? - pytają zwolennicy dotychczasowego przebiegu szlaku.
W ubiegłym tygodniu w Biskupinie odbyło się trzecie posiedzenie Rady Programowo-Naukowej do spraw Szlaku Piastowskiego. Wzięli w nim udział w większości przedstawiciele Wielkopolski - między innymi z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu i z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego. Z pałuckiej strony w rozmowach od drugiego posiedzenia brał udział Wiesław Zajączkowski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. Tym razem powołano także mediewistów i archeologów z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Jako goście w dyskusji wzięli również udział Michał Woźniak, dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej i Szymon Nowaczyk, pracownik Muzeum Archeologicznego w Biskupinie oraz Agnieszka Małecka reprezentująca Starostwo Powiatowe w Żninie. Wiesławowi Zajączkowskiemu nie udało się przekonać pozostałych członków Rady do zgody na obecność prasy.
Armin Mikos von Rohrscheidt, specjalista do spraw turystyki kulturowej, współwłaściciel Biura Podróży KoulTur.pl dwa lata temu sporządził waloryzację potencjału turystyczno-kulturowego Szlaku Piastowskiego. Z opracowania tego wynika, że na Szlaku Piastowskim znajduje się bardzo dużo miejsc i obiektów nie mających związku z istotą szlaku. Poza Szlakiem Piastowskim znajduje się natomiast obiekty, które spełniają kryteria przyjęte dla konstrukcji nowego Szlaku Piastowskiego. Powołana niedawno Rada Programowo-Naukowa do spraw Szlaku Piastowskiego chce zweryfikować miejsca i obiekty znajdujące się na szlaku. Weryfikacja ma nastąpić głównie w oparciu o związek tematyczny z panowaniem dynastii Piastów. Miejsca znajdujące się na szlaku powinny być więc związane w jakiś sposób z okresem panowania tej dynastii, czyli od połowy X wieku do 1370 r., czyli do śmierci Kazimierza Wielkiego.
Na Szlaku Piastowskim do tej pory były wszystkie najważniejsze atrakcje Pałuk znajdujące się w miejscowościach: Marcinkowo Górne, Gąsawa, Biskupin, Wenecja, Żnin, Lubostroń i Barcin. Część pałucka stanowi około 1/4 całego szlaku, który kształtem przypomina ósemkę.
Pomysł przedstawicieli Wielkopolski zaszokował Pałuczan. Padła propozycja, aby ze Szlaku Piastowskiego bezwzględnie usunąć wzgórze św. Wojciecha w Barcinie, zespół pałacowy w Lubostroniu (przy czym miałby on szansę wejść do regionalnego szlaku kulturowego), Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie, Muzeum Sztuki Sakralnej w Żninie. Do bezwzględnego usunięcia przy jednoczesnym wpisaniu do regionalnego szlaku kulturowego zaproponowane zostały także: zabytkowa wąskotorowa Żnińska Kolej Powiatowa Żnin - Biskupin - Gąsawa, Muzeum Kolei Wąskotorowej i ruiny zamku Mikołaja Nałęcza w Wenecji oraz drewniany kościół św. Mikołaja w Gąsawie. Pole do dyskusji pozostawiono jedynie odnośnie Rezerwatu Archeologicznego w Biskupinie oraz pomnika Leszka Białego w Marcinkowie Górnym.
- Nie chcę wychodzić przed szereg i się wypowiadać, bo uzgodniliśmy, że komunikaty będą wychodziły po uzgodnieniu ich treści ze wszystkimi stronami Rady - powiedziała Agnieszka Rzempała-Chmielewska, dyrektor wydziału rozwoju i promocji w Starostwie Powiatowym w Gnieźnie. - Nieprawdą jest, że chcemy Żnin usunąć. Nieprawdą też jest, że Wielkopolska ma w Radzie przewagę. Teraz Rada liczy 20 osób i są w niej zarówno przedstawiciele Wielkopolski, jak i województwa kujawsko-pomorskiego. To nie jest samozwańcza grupa, która się zebrała, żeby zrobić komuś coś na złość. Patronuje jej dwóch marszałków. Nie chciałabym za dużo mówić, bo przez takie cząstkowe wypowiedzi niektórych osób zrobiło się sporo zamieszania w państwa regionie, a radziłabym ostudzić emocje. Nie chodzi o to, żeby kogoś wyrzucać.
Agnieszka Rzempała-Chmielewska poinformowała także, że oficjalny komunikat w tej sprawie ma zostać sformułowany przez przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego województwa kujawsko-pomorskiego. Ponadto w 2012 roku Rada przeprowadzi audyt, czy obiekty są przygotowane na przyjęcie turystów.
Według Michała Woźniaka, zmiana przebiegu Szlaku Piastowskiego to deprecjacja części kujawsko-pomorskiej na rzecz części wielkopolskiej.
- Wydaje mi się, że ten pomysł narodził się wyłącznie ze względów finansowych. Wielkopolska chce w całości przejąć ten szlak i turystów - powiedział dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej, którego najbardziej zszokował plan wyłączenia Żnina, którego związek z Piastami w jego mniemaniu nie podlega dyskusji.
- W 1136 roku Jakub ze Żnina zażyczył sobie spisania wszystkich majętności kościoła gnieźnieńskiego i tak powstała Bulla Gnieźnieńska i Żnin jest w niej wymieniony - Michał Woźniak powołuje się na fakty historyczne. - Jeżeli taki człowiek jak Jakub był głową Kościoła, Żnin musiał być znaczącym ośrodkiem w tym czasie.
Członkowie Rady niechętnie takie spojrzenie zaakceptowali - pod warunkiem, że zostanie zorganizowana wystawa nawiązująca do czasów rządów Piastów pozostawią Żnin na Szlaku.
Michał Woźniak dodaje, że wszystko rozbija się o daty, bo czy okres bezkrólewia to jeszcze czasy piastowskie, czy już czasy Jagiellonów? Gdyby przyjąć za datę graniczną koronację Jagiełły, a nie śmierć Kazimierza Wielkiego, zamek w Wenecji wpisałby się w koncepcję Szlaku Piastowskiego.
- Z bólem zaakceptowali obecność Biskupina na szlaku, o Marcinkowie mówią, że jest słabo udokumentowane, że w zasadzie to kiepska atrakcja z kiepską infrastrukturą - relacjonował Michał Woźniak. - A ja nie wiem, czym się różnią Płowce, które mają się pojawić na szlaku, od Marcinkowa pod względem atrakcyjności. A my tutaj mamy na 15 kilometrach takie nagromadzenie różnych obiektów, że stajemy się atrakcyjniejsi niż Wielkopolska.
Sprawa Szlaku Piastowskiego poruszyła radnych gminy Gąsawa. Radny Mariusz Kazik zaproponował na ostatniej komisji, żeby przygotować uchwałę będącą oświadczeniem, apelem do obradujących w sprawie szlaku, żeby nie zmieniać dotychczasowego jego przebiegu. Radni zgodnie dziwią się, jak można likwidować coś, co jest, co istnieje; nie rozumieją, po co to jest wprowadzane. Są zbulwersowani, że tak mała reprezentacja Pałuk bierze udział w rozmowach.
- Czemu Wielkopolska mówi o tym, co jest u nas?! To jest chore - stwierdził radny Adam Adamczyk.
- Ja się zastanawiam, jak to się stało? - pytała radna Maria Warda.
- Są inne problemy egzystencjalne, a oni zabierają się za takie rzeczy. Coś bardzo negatywnego się dzieje - podsumował Mariusz Kazik.
Sprawa zostanie poruszona także na najbliższej sesji w Gąsawie. Dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie Wiesław Zajączkowski przyznaje, że dobrze by było, gdyby radni miejscy i powiatowi w Żninie także wystosowali podobny apel. Przyznaje jednocześnie, że nie boi się ustaleń Wielkopolan.
- Nie przeceniałbym możliwości prawnych powołanej komisji, ponieważ szlak, który funkcjonuje od pięćdziesięciu lat, jest własnością wszystkich tych, którzy do tej pory na nim byli - wyjaśnia dyrektor. - Na drodze obowiązuje zasada ograniczonego zaufania i tak samo jest tu. Jeżeli okaże się, że koledzy z Poznania będą nadal próbowali wyautować rejon Żnina i Biskupina, to z trzaskiem z komisją się rozstaniemy. Nie mogą nam zakazać reklamować się jako część Szlaku Piastowskiego. Nie damy się usunąć, za dużo mamy argumentów.
O marce Szlaku Piastowskiego mówi także Michał Woźniak, który zwraca uwagę, że nawet PTTK, które jest jego twórcą, nie wie, jak to prawnie wygląda. Dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej dostosuje się do uwag, zorganizuje wystawę. Do wczesnego średniowiecza nawiązywać będzie także najbliższy Festyn Archeologiczny w Biskupinie. Powstanie tam wioska wczesnośredniowieczna, a podczas imprezy zostaną zorganizowane pokazy: Bolesław Chrobry - zdobycie Rusi Kijowskiej i Koronacja, zjazd książąt i zamordowanie Leszka Białego oraz Bitwa pod Płowcami.
- Jak komuś Biskupin kojarzy się tylko z Łużycami, to niech się kojarzy, trudno, ale wyrzucić Biskupin, kiedy tu budujemy wioskę wczesnośredniowieczną, to byłby nonsens - podsumowuje Wiesław Zajączkowski.
Zarówno dyrektor Muzeum Archeologicznego, jak i dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej nie boją się odejścia turystów. Wierzą, że zadziała siła przyzwyczajenia, dotychczasowe publikacje w przewodnikach, książkach i podręcznikach do historii. Podkreślają, że turystów skuszą atrakcje, które Pałuki mają do zaoferowania, ale obecność na Szlaku Piastowskim z pewnością tym atrakcjom dodałaby prestiżu.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1034 (49/2011)
Komentarz
Ślepa dróżka Szlaku Piastowskiego
Trwają rozmowy na temat przebiegu trasy Szlaku Piastowskiego. Do tych rozmów włączyli sę przedstawiciele województwa kujawsko-pomorskiego i próbują przekonać przedstawicieli z Wielkopolski, że Pałuki mają wiele do zaoferowania.
Wszyscy mówią, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tak jest prawdopodobnie i w tym przypadku. Bo jakich innych względów można doszukiwać się w proponowanych zmianach? Zniknięcie z przewodników, niemożliwość posługiwania się marką pod nazwą Szlak Piastowski wiąże się z odpływem turystów, a także ich pieniędzy. Zamiast do Gąsawy, trafią oni do Łękna, zamiast do Wenecji - pod Płowce. Brzmi absurdalnie? Według mnie tak. Kto będąc w okolicy Gniezna, będzie gnał w okolice Wągrowca albo za Kruszwicę? Turyści nie znający walorów Pałuk, zostaną raczej w okolicach Gniezna, albo cofną się na Poznań, bo z przewodnika nie dowiedzą się, że kawałek dalej, w Marcinkowie jest pomnik Leszka Białego, ruiny zamku w Wenecji czy wzgórze św. Wojciecha w Barcinie. Przedstawiciele Pałuk obstawiają, że właśnie o to chodzi - o zatrzymanie turystów w Wielkopolsce.
Pomijając jednak propozycje Wielkopolan i ich ustalenia dziwię się temu, że nikt nie zwraca uwagi na genezę tych rozmów. Dlaczego w ogóle podjęto działania zmierzające do zmiany przebiegu trasy Szlaku Pałuckiego? Wiadomo jaki powód zmian podają ich zwolennicy. Nikt jednak nie potrafi odpowiedzieć na pytanie czy przez pięćdziesiąt lat, czyli odkąd ten Szlak istnieje, ktoś wyrażał niezadowolenie, składał jakiś protest, buntował się? Turyści składali skargi? Naukowcy zbadali, że uczniowie otrzymują błędną wiedzę o historii? Otóż nie. Wygląda to tak, jak gdyby przedstawiciele z Wielkopolski, którzy na początku sami między sobą prowadzili ustalenia, doszli nagle do wniosku, że coś co było, jest złe i już. I zabrali się za poprawianie.
Nawet jeśli przyjąć argumenty, że pałac w Lubostroniu czy kościół w Gąsawie nijak się mają do Piastów, to nieudana próba usunięcia ze Szlaku Biskupina i Żnina, a także wykreślenie Marcinkowa Górnego i Wenecji jest zupełnie dla mnie niezrozumiałe.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1034 (49/2011)





