Artykuły

Kowalewko, jednostka, Ratownictwo Medyczne, burmistrz
     Doniosła na burmistrza Hemmerlinga
     - Nie jestem człowiekiem, który robi problemy. Jako komendant powiatowy PSP nie mam prawa przekraczać swoich uprawnień i kompetencji. Jeśli mam wątpliwości - sprawę muszę jednak dokładnie zbadać i sprawdzić - mówi komendant powiatowy PSP Roman Kłos.

     Jednostka Ratownictwa Medycznego w Kowalewku złożyła do Prokuratury Rejonowej w Szubinie, w ostatnim dniu listopada, zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza publicznego burmistrza Kcyni Piotra Hemmerlinga, powołując się na art. 231 Kodeksu Karnego. Komenda jednostki uważa, że burmistrz przekroczył swoje uprawnienia i działa na szkodę interesu publicznego.
     - Piotr Hemmerling pełniąc funkcję burmistrza, będąc zobowiązanym do realizowania zadań ustawowych w zakresie bezpieczeństwa powszechnego mieszkańców, a w szczególności wynikających z zapisów ustawy o samorządzie gminnym oraz ustawy o ochronie przeciwpożarowej i Decyzji Wojewody Kujawsko-Pomorskiego - uporczywie odmawia uznania jednostki za Ochotniczą Straż Pożarną tj. podmiot określony w par. 15 ust. 6 ustawy o ochronie przeciwpożarowej - czytamy w zawiadomieniu.
     Jednostka tłumaczy, że burmistrz wbrew postanowieniu sądu rejestrowego oraz zapisów paragrafu 1 Statutu Jednostki Ratownictwa Medycznego, gdzie znajduje się zapis, że jednostka jest Ochotniczą Strażą Pożarną, nie uznaje Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewku za OSP. Uporczywie - jak zapewniają - kwalifikowani są przez niego bezpodstawnie do grupy podmiotów określonych jako inne jednostki ratownicze. A przy tworzeniu innych niż OSP wymagana jest zgoda właściwego ministerstwa. Przedstawiciele jednostki zapewniają, że na skutek tych działań, mimo posiadania w pełnej, całodobowej gotowości określonych sił i środków, których stan został potwierdzony w trakcie kontroli przedstawicieli Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nakle (lekarz, ratownicy medyczni oraz ambulans i sprzęt ratownictwa specjalistycznego) od wielu miesięcy nie ma możliwości udziału w działaniach operacyjno-ratowniczych straży pożarnych na obszarze miasta, gminy i powiatu tj. udziału w zdarzeniach i interwencjach medycznych oraz w zabezpieczeniu medycznym, nierzadko niebezpiecznych działań ratowniczych, prowadzonych przez strażaków PSP i OSP. - Uważamy w konsekwencji, że powyższe stanowisko burmistrza w sposób bezsporny narusza interes społeczny, poprzez uniemożliwianie prowadzenia działań na rzecz stałego podnoszenia poziomu bezpieczeństwa obywateli miasta i gminy.
     Składający zawiadomienie do prokuratury tłumaczą, że w ich ocenie u podłoża takiego działania Piotra Hemmerlinga leży zaistniały przed laty konflikt osobisty z ówczesną Jednostką Poszukiwawczo-Ratowniczą (obecnie JRM), która to przeciwko obecnemu burmistrzowi wystąpiła do sądu z pozwem o naruszenie dóbr osobistych. - W wyniku wielu próśb, nalegań i deklaracji dokonania publicznych przeprosin, jednostka pozew wycofała. Piotr Hemmerling nigdy danego słowa nie dotrzymał, natomiast w każdy możliwy sposób podejmował się prób jej zdyskredytowania - mówi komendant tej jednostki Krzysztof Napieralski. Członkowie jednostki podkreślają również w zawiadomieniu, że Piotr Hemmerling od wielu lat jest też prominentnym działaczem Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP, prezentującym (wbrew obowiązującemu prawu) stanowisko, że jednostki spoza ZOSP RP nie są ochotniczymi strażami pożarnymi. - Uważamy, że Piotr Hemmerling jako decydent organu samorządowego, korzystając z uprzywilejowanej pozycji funkcjonariusza publicznego, kierując się pobudkami pozamerytorycznymi, przekraczając swoje uprawnienia, działała na szkodę interesu publicznego, powodując szkody majątkowe, jak i też straty moralne. W naszej ocenie takie właśnie postępowanie wyczerpuje znamiona przestępstwa urzędniczego, określonego w art. 231 kk - mówią przedstawiciele władz kowalewskiej jednostki.
     Złożony do prokuratury pozew wraz z załączoną dokumentacją jednostka przesłała również do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz instytucji opiniotwórczych.
     Jednostka Ratownictwa Medycznego z Kowalewka ujęta została przez komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Nakle Romana Kłosa w powiatowym planie ratowniczym. Nie figuruje tam jednak jako jednostka OSP, a podmiot współpracujący.
     Komendant Roman Kłos tłumaczy, że w sprawie wniosku Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewku złożonym do starosty nakielskiego, przeprowadzona została przez funkcjonariuszy PSP ocena możliwości podejmowania działań przez tę jednostkę. Pozytywny wynik tej kontroli umożliwił umieszczenie Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewku w Planie Ratowniczym Powiatu Nakielskiego - w dziale podmioty współpracujące z Krajowym Systemem Ratowniczo-Gaśniczym. W dziale tym są też zapisane inne podmioty ratownicze np. Państwowe Ratownictwo Medyczne, WOPR, Pogotowie Gazowe, Pogotowie Energetyczne. Tłumaczył, że w  przypadku działań ratowniczych Państwowa Straż Pożarna współpracuje z wieloma podmiotami ratowniczymi. Uzależnione to jest od rodzaju i specyfiki zdarzenia oraz jego wielkości.

       - Służbę w Powiatowym Stanowisku Kierowania w Nakle nad Notecią oraz w Punkcie Alarmowym w Szubinie pełni łącznie 8 funkcjonariuszy i wszyscy zostali poinformowani, że w przypadku zdarzeń masowych, które ewentualnie wystąpią na terenie miasta i gminy Kcynia, jeśli zajdzie taka potrzeba to jednostka w Kowalewku ma być powiadomiona - zapewnia Roman Kłos. W tym przypadku, kiedy jednostka nie jest uznana za OSP, burmistrz nie ma obowiązku finansowania kosztów związanych z wyjazdem jednostki do akcji, czy członków za działania ratownicze, czyli dokładnie mówiąc nie ma obowiązku ujęcia jednostki w planie budżetowym.
     Komendant PSP w Nakle tłumaczy, że za funkcjonowanie ochrony przeciwpożarowej na terenie miasta i gminy odpowiada burmistrz, natomiast w przypadku gminy wójt. Koszty związane z funkcjonowaniem jednostek OSP pokrywane są z budżetu gminy, w tym również ekwiwalenty za wyjazdy do działań ratowniczo-gaśniczych. Dodatkowe zasilenie finansowe stanowi dotacja budżetu państwa, ale dotyczy ona jedynie jednostek włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.
     Komendant ma dylemat w kwestii uznania jednostki z Kowalewka za jednostkę OSP, gdyż w sądzie zarejestrowani są jako Jednostka Ratownictwa Medycznego, a nie jako jednostka OSP.  - Obecnie zgodnie z zapisem w Krajowym Rejestrze Sądowym pod pozycją „aktualna nazwa” widnieje zapis Jednostka Ratownictwa Medycznego, natomiast w statucie tejże jednostki zawarto, że jest ona „formacją ochotniczej straży pożarnej”. Zgodnie z zapisem w dalszej części statutu Jednostki Ratownictwa Medycznego w Kowalewku obszarem działania jest terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności obszar województwa kujawsko-pomorskiego oraz miasta i gminy Kcyni - tłumaczy Roman Kłos.
     Obecnie na terenie miasta i gminy Kcynia utworzonych jest 12 jednostek OSP, które prowadzą działalność operacyjno-szkoleniową. Przy tych jednostkach prowadzą funkcjonują 22 młodzieżowe drużyny pożarnicze (w wieku 12-18 lat). Straże dysponują 14 pojazdami wyposażonymi w sprzęt gaśniczy oraz szeroką gamą sprzętu specjalistycznego, w tym narzędziami hydraulicznymi tzw. szczękami życia (4 zestawy, w tym zestaw ciężki), 6 profesjonalnymi zestawami PSP-R 1 do udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy medycznej, w tym tlenoterapii biernej i czynnej. 4 jednostki OSP są włączone do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.
     - Pragnę jeszcze raz zaznaczyć, że komendant powiatowy odpowiada za organizację ochrony przeciwpożarowej na terenie powiatu oraz poszczególnych gmin wchodzących w skład powiatu. Zobowiązany jest też organizując tę ochronę, przestrzegać przepisów obowiązującego prawa - mówi Roman Kłos.
     - Swoim torem zamierzam wystąpić do zespołów prawników komendy głównej, żeby się wypowiedzieli jednoznacznie czy owa jednostka jest Jednostką Ratownictwa Medycznego czy jednostką OSP - dodaje komendant.
     Komendant jednostki z Kowalewka Krzysztof Napieralski zapewnia, że jednostka nie chce odbierać pracy lokalnym jednostkom OSP, tylko działać zgodnie ze swymi kwalifikacjami. - Zdajemy sobie sprawę, że są jednostki lepiej przygotowane, które świetnie sobie radzą w tym zakresie, my chcemy zabezpieczać jako jednostka OSP, która prawnie niesie pomoc medyczną w zdarzeniach, działa przy usuwaniu wiatrołomów, niesie pomoc w trakcie powodzi, w poszukiwaniach zaginionych zarówno na lądzie, jak i w wodzie. Mamy stosowne uprawnienia, kwalifikacje i sprzęt do tego zakresu działań, jedyne czego nie możemy się doprosić, to uwzględnienia nas w powiatowym planie ratowniczym i to nie jako innej jednostki a jako jednostki OSP, bo jako taka jesteśmy zarejestrowani przez Sąd Rejestrowy w KRS - mówi komendant jednostki Krzysztof Napieralski.
     Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza z Kowalewka, która zmieniła nazwę na Jednostkę Ratownictwa Medycznego posiada oznakowane samochody jako wozy OSP. W tej kwestii komendant PSP w Nakle zwrócił się do policji, by ta wyjaśniła czy samochody oznakowane są zgodnie z prawem. Policja powołała się na zapisy w statucie jednostki, które mówią w paragrafie pierwszym, że jednostka jest Ochotniczą Strażą Pożarną.
     Komendant Roman Kłos przyznał, że zgodnie z obowiązującą ustawą o ochronie przeciwpożarowej, może zostać utworzona ochotnicza straż pożarna i nie musi być zrzeszona w Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, ale może istnieć jako odrębna jednostka OSP.
     - Niezbędnym warunkiem jest, aby wszystkie sprawy dotyczące ochrony przeciwpożarowej określone w statucie nowo tworzonej Ochotniczej Straży Pożarnej zostały uzgodnione z komendantem powiatowym PSP właściwym ze względu na teren działania lub komendantem głównym PSP, jeżeli teren działania obejmuje teren całego kraju - mówi komendant.
     Jako dowód na prowadzenie takich rozmów z poprzednim komendantem Tadeuszem Milewskim jednostka okazuje pismo wyjaśniające w tej sprawie z zapewnieniami o prowadzonych w tym zakresie rozmowach zarówno w komendzie jak i Drążnie, gdzie wcześniej jednostka stacjonowała. Pismo to Tadeusz Milewski kierował w 2007 r. do Tomasza Leszczyńskiego, komendanta wojewódzkiego PSP i do jednostki.
     Roman Kłos poinformował, że jednostki OSP działające na terenie powiatu nakielskiego są zrzeszone w związku OSP. Dodał również, że Związek OSP Rzeczypospolitej Polskiej jest ogólnopolskim samorządnym stowarzyszeniem, które zrzesza OSP i inne osoby prawne w celu reprezentowania ich interesów oraz realizacji celów statutowych. W tym roku związek OSP obchodził 90. rocznicę powstania.
     W Złotoryi funkcjonuje identyczna, lecz znacznie bardziej rozbudowa jednostka. Dowodzi nią komendant Jan Kusek. - Dużo się od nich uczymy, mamy taki sam statut, tak samo zostaliśmy zarejestrowani w KRS przez sąd i oni są jednostką OSP a my nie - mówi Krzysztof Napieralski. Jan Kusek mówi, że jego jednostka wykonuje to samo, co jednostka z Kowalewka, tylko w szerszym zakresie. Oni są jednak w przeciwieństwie do Kowalewka doceniani za swą pracę. - Jedna Polska, jedno demokratyczne prawo a takie różnice. Związek OSP nie dopuszcza do planu ratowniczego jednostek OSP niezrzeszonych w związku, mimo że są jako OSP zarejestrowani przez sąd i posiadają statut oraz wszelkie możliwe uprawnienia, spełniają wszelkie wymogi - mówi Jan Kusek. Zapewnia, że nie istotna jest nazwa, lecz zapis statutu jaki przyjął sąd, w którym jednoznacznie tak jak i oni jednostka zarejestrowana została jako formacja Ochotniczej Straży Pożarnej.
     Komendant powiatowy PSP w Złotoryi Tomasz Herbut nie ma wątpliwości co do decyzji swojego poprzednika, na mocy której uznano identyczną jednostkę w Złotoryi za jednostkę OSP, wciągnięto w plan ratowniczy i ujęto w planie budżetowym wśród innych jednostek OSP.
     - Działają zgodnie z ustawą o stowarzyszeniach, zarejestrowani są między innymi jako OSP, mimo że prowadzą działania nietypowe dla tradycyjnych jednostek OSP, do których przywykliśmy. JP-R w Złotoryi jako OSP wykonuje zadania specjalistyczne. My nie widzieliśmy żadnych przeszkód, żeby nie uznać i nie ująć w planie tej jednostki, skoro zarejestrował ją sąd to nie czujemy się w mocy podważać decyzji sądu - mówi komendant PSP w Złotoryi Tomasz Herbut, na terenie której działa bliźniacza Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza posiadająca identyczny statut i rejestrację, jak jednostka z Kowalewka. Zapewniał jeszcze, że skoro jest jednostka społeczna, zaangażowana, która chce działać na rzecz poprawy bezpieczeństwa to nie można jej tego uniemożliwiać. W kwestii finansowania JP-R komendant Tomasz Herbut stwierdził, że gmina ma obowiązek finansowania jednostek OSP, co zapewnia im ustawa o ochronie przeciwpożarowej. Zapewnił też, że w piątek kontaktował się z nim komendant powiatowy PSP z Nakła w kwestii zasad działania złotoryjskiej jednostki.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1034 (49/2011)

 

 

Komentarz

     W sądzie powinien być na urlopie

      Od kilku miesięcy staram się śledzić doniesienia z Kcyni. Czytam niemal co tydzień głośne tytuły i informacje o sprawach sądowych i doniesieniach do prokuratury w kontekście poczynań tamtejszego burmistrza. Rzecz jasna nie chcę tutaj mówić o tym, kto ma rację: czy pan burmistrz, czy jego adwersarze. Zastanawia mnie co innego.
      Otóż jestem przekonany, że włodarz Kcyni, zaprzątnięty postępowaniami Temidy w swoich sprawach, wiele czasu spędza lub będzie spędzał składając zeznania.
      Zrozumiałbym, że burmistrz spędza czas w sądach walcząc w interesie swoich mieszkańców - np. (hipotetycznie) procesując się z nierzetelnym wykonawcą jakiejś inwestycji publicznej. Ale jeśli ma to być czas spędzony na wokandzie z powodów osobistych, to burmistrz powinien na ten czas brać bezpłatny urlop w swoim zakładzie pracy, czyli w ratuszu. Ponieważ czytam w artykułach w naszej gazecie, iż sprawy sądowe i doniesienia na prokuraturę są kierowane osobowo przeciwko panu burmistrzowi, a nie instytucjonalnie przeciwko Urzędowi Miejskiemu w Kcyni, to na tej podstawie traktuję je jako sprawy osobiste Piotra Hemmerlinga, a nie publiczne gminy Kcynia.. Dlatego jestem zdania, że jeżdżąc przed organa sprawiedliwości powinien pan burmistrz brać urlop w pracy.

Karol Gapiński

Pałuki nr 1034 (49/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry