-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Wtorek, 13 Grudzień 2011
![]() |
| Prezes "Spomaszu" Leszek Fabisiak powiedział, że pisanie na łamach prasy o tym, że przywłaszcza majątek firmy to potwarz fot. Remigiusz Konieczka |
Żnin, Spomasz, Rada Miejska, sesja, prezes
Tylko gmina nie chce ustąpić
Najpierw prezes "Spomaszu" przedstawił sytuację w firmie, jaką zastał po jej przejęciu, później mówił o krokach związanych z restrukturyzacją w latach 2002-2003. Później próbował wytłumaczyć radnym, że nie może wszystkiego mówić o przyszłości zakładu, a radnych ta sprawa interesowała najbardziej.
Jeszcze przed świętami prezes "Spomaszu" SA Leszek Fabisiak został zaproszony na posiedzenie Komisji Budżetu i Gospodarki Rady Miejskiej w Żninie. Jak już pisaliśmy część posiedzenia komisji, na której omawiano sprawy "Spomaszu", została dla prasy utajniona. Wiadomo jedynie, że prezes ujawnił dług swojej firmy wobec wierzycieli i wobec gminy. Pomimo pytania Romana Rezulaka, prezes "Spomaszu" nie ujawnił tego długu także na sesji. Radni mieli nadzieję, że Leszek Fabisiak przedstawi możliwości rozwoju firmy i propozycje uregulowania należności wobec gminy z tytułu zaległości płacenia podatku od nieruchomości.
ZMIANA WIZERUNKU FIRMY
Dziękując za zaproszenie prezes Leszek Fabisiak powiedział, że zdecydował się wystąpić z tego względu, że firmie konieczna jest zmiana wizerunku. W społeczeństwie za pośrednictwem prasy powstał nieprawdziwy obraz zakładu, który ma wpływ na image firmy. Prezes powiedział, że trzeba zmienić politykę, która polegała na braku reakcji na pomówienia, jakie pojawiały się za pośrednictwem byłych pracowników "Spomaszu".
Prezes powiedział, że dopiero po dokonaniu zakupu zakładu można było stwierdzić, w jakiej jest on kondycji finansowej. Z tego względu Leszek Fabisiak musiał podjąć działania, których celem było ratowanie firmy. Wprowadzenie programu restrukturyzacji nie było łatwe. Priorytetem było zmniejszenie straty zakładu. Prezes powiedział, że od marca 2002 r. kiedy to przejął firmę jej strata zmniejszyła się trzykrotnie. Dodał, iż w przyszłym roku firma osiągnie nieznaczny zysk. Prezes powiedział też, że koniecznym było zwolnienie pracowników. W ciągu roku zostało zwolnionych 100, a obecnie w "Spomaszu" pracuje 50 pracowników.
UREGULOWANIE NALEŻNOŚCI
Na zadłużenie firmy miało wpływ - zdaniem Leszka Fabisiaka - wiele czynników. Po pierwsze brak zamówień na dostawy dla wojska. Po drugie, opłata należności wobec gminy przed 2001 rokiem powodowała wzrost należności wobec wierzycieli handlowych. Po trzecie w trakcie wprowadzania programu restrukturyzacji zakładu pojawiła się konieczność spłat należności wobec pracowników.
Leszek Fabisiak powiedział, że w trakcie rozmów z poszczególnymi wierzycielami udało mu się uzgodnić redukcję zadłużenia o 40% i spłatę przez dłuższy okres. Dodał, że jedynym tak dużym zobowiązaniem firmy jest zadłużenie wobec gminy Żnin. Dla prezesa problemem jest posiadanie nadmiernego majątku produkcyjnego w postaci hali o powierzchni 15 tys. m2, która generuje 80% kosztów zakładu. Zdaniem prezesa nigdy tak duża hala nie była prezesowi potrzebna i prawdopodobnie nigdy nie będzie.
Prezes firmy "Spomasz" SA zaproponował jednorazową spłatę gminie zaległych zobowiązań z 2001 r., ale z redukcją tego zadłużenia oraz przejęcie 14 mieszkań w budynku przy ul. Fabrycznej. W budynku są 24 pomieszczenia, ale 10 z nich zostało już sprzedanych zajmującym je lokatorom po 250 zł/m2. Prezes powiedział, że zdecydował się sprzedać te mieszkania, bo dochód osiągnięty z tego tytułu był wyższy od ceny proponowanej przez poprzedni Zarząd Miasta za wszystkie pomieszczenia. Wartość nie sprzedanych 14 mieszkań według prezesa wynosi 500 tys. zł.
Radny Adam Kowalewski zapytał prezesa "Spomaszu" czy sprzedał mieszkania jako mieszkania czy jako lokale użytkowe, a wiceburmistrz Jarosław Jaworski czy lokatorzy, którzy kupili mieszkania mają potwierdzenia przekwalifikowania pomieszczeń socjalnych na pomieszczenia mieszkalne. Leszek Fabisiak oświadczył, że sprzedawał mieszkania, a nie lokale użytkowe, bo takie potwierdzenie uzyskał w starostwie powiatowym, a poza tym mieszkańcy uważają, że zajmują mieszkania a nie pomieszczenia socjalne.
W tym momencie głos zabrał przewodniczący Rady Miejskiej, który stwierdził, iż gmina nie mogła zaproponować wyższej kwoty za lokale w budynku przy ul. Fabrycznej (propozycja gminy wynosiła 100 zł/m2) z tego względu, że w trakcie ich odsprzedaży mieszkańcom musiałaby zastosować ulgę, a to spowodowałoby stratę.
BRAK ATMOSFERY
Radny Andrzej Kujawa zapytał Leszka Fabisiaka co zamierza zrobić, aby zwiększyć zatrudnienie. Jednocześnie zarzucił mu, że w zakładzie nie ma ludzkiej atmosfery. Powiedział, że zna pracowników zakładu, którzy zastanawiają się czy prezes przyjeżdżając z Warszawy będzie zwalniał kolejne osoby, czy nie. - "Jeżeli pracownicy chodzą po mieście ze spuszczoną głową, to ktoś popełnił błąd" - mówił Andrzej Kujawa. - "O atmosferze w zakładzie nie myśli pan za bardzo".
BRAK WSPÓŁPRACY ZE ZWIĄZKAMI
Leszek Fabisiak powiedział, że kupując zakład nie myślał o produkcji kuchni polowych dla wojska, ale chciał skupić się na dziale związanym z produkcją maszyn piekarniczych. Zmniejszenie zamówień na kuchnie polowe spowodowało konieczność redukcji zatrudnienia. Dodał jednak, że "Spomasz" zwiększał zatrudnienie, gdy istniała taka konieczność. Tak było w okresie od grudnia 2002 do lutego 2003 r., kiedy to udało się uzyskać zamówienie wynikające z kontraktu dla wojska.
Jako tragiczną prezes ocenił współpracę ze związkami zawodowymi. Powiedział, że ich działania są na poziomie początku lat dziewięćdziesiątych, czas zatrzymał się dla nich w miejscu, a swoim działaniem podkopywali samych siebie. Dodał, że w innych zakładach współpraca wyglądała inaczej. W "Spomaszu" natomiast były liczne nagrody jubileuszowe, spłatę których domagali się pracownicy. Leszek Fabisiak powiedział, że zaczął drążyć temat i okazało się, że układ zbiorowy między związkami a zakładem pracy nie obowiązuje, a tym samym wszelkie zobowiązania pieniężne wynikające z tego tytułu utraciły ważność. Prezes powiedział, że dla uporządkowania sytuacji zgodnie z prawem koniecznym było rozwiązanie obowiązujących umów o pracę i zawarcie nowych, które nie zawierałyby zobowiązań pracownika wynikających z układu zbiorowego. To działanie - zdaniem prezesa - utrudniły związki zawodowe, które doniosły do Państwowej Inspekcji Pracy, która jednak uchybień nie stwierdziła. Leszek Fabisiak powiedział też, że gdyby nie konieczność wypłaty jubileuszówek, to sytuacja firmy byłaby lepsza.
JAKA PRZYSZŁOŚĆ
- "Mówi pan o tym co było, a nie o tym co może być" - powiedział Czesław Kośmicki. - "Nas interesuje to, jak pan chce utrzymać 15 tys. halę bez produkcji. Nie przedstawił pan radzie co chciałby pan robić. Te propozycje są dla pana dobre, a dla gminy nie za bardzo. Może się pan przełamie i powie, jak widzi pan przyszłość".
- "Rozwój firmy jest tajemnicą i nie chciałbym zdradzać konkurencji co zamierzam robić" - odpowiedział Leszek Fabisiak. Dodał, że konkurencję stanowią dla niego także firmy założone przez byłych pracowników "Spomaszu", a które produkują maszyny takie jak "Spomasz".
Prezes powtórzył, że w roku 2004 przewiduje zysk, który pochodzi między innymi z wynajmowania zlikwidowanej lakierni firmie "Frigo Logistic". Planuje produkcję na rynek niemiecki i skandynawski. Powiedział też, że nie przewiduje zwolnień, a jeżeli do nich dojdzie to będą miały charakter kosmetyczny, który będzie polegał na zwolnieniu pracownika z danego stanowiska i zatrudnieniu fachowca. Dodał też, że zamierza podnosić kwalifikacje pracowników poprzez kursy i szkolenia, bo przygotowanie pracowników do wyzwań na rynku jest mizerne.
Leszek Fabisiak powiedział, że przypisywanie mu przez prasę tego, że przywłaszcza pieniądze ze "Spomaszu" to potwarz. Powiedział, że wszelkie aktywa przekazane zostały na spłatę zobowiązań, 20% do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, a 80% na spłatę wierzycieli. Temu służyła także sprzedaż ośrodka wypoczynkowego w Chomiąży, który generował wcześniej 30 tys. zł straty rocznie.
Odpowiadając na pytanie radnego Romana Rezulaka, za jaką kwotę kupił "Spomasz", Leszek Fabisiak odpowiedział, że cena sprzedaży wynosiła 200 tys. zł, do której należy doliczyć wszystkie zobowiązania zakładu wynoszące kilka milionów złotych. Dodał, że ale cena wywoławcza była niższa. Prezes powiedział też, że po stronie aktywów funduszu zakład miał wpisane zero. Oznacza to, że jeżeli nabywca kupiłby "Spomasz" za złotówkę, to Skarb Państwa zarobiłby także złotówkę. Ocenił też, że gdyby nie kupił "Spomaszu", to i tak zakład ten upadłby po 3 lub 4 miesiącach.
- "Z organami wykonawczymi rozmawiał pan nie od dziś. Uzgodniona została forma spłaty należności i nic. Boi się pan powiedzieć, że ma jakiś biznes plan: planuję prowadzenie produkcji o takiej i takiej wielkości i na tej przestrzeni, zatrudnię 20 osób, za które pójdziecie mi na rękę. O trudnościach wiemy, ale nie usłyszeliśmy nic o przyszłości" - mówił Czesław Kośmicki.
Leszek Fabisiak powiedział, że większość wierzycieli umorzyła zobowiązania, a gmina jako jedyny z wierzycieli nie okazała pomocy.
Przewodniczący Rady powiedział, że zapraszając prezesa radni mieli nadzieję, ze uda się znaleźć konkretne rozwiązanie. I zapytał prezesa "Spomaszu", który z wierzycieli wyciągnął ręką tak, jak zrobiła to gmina.
BZDURY
Na sesji byli obecni członkowie istniejącej do końca roku komisji zakładowej NSZZ "Solidarność Spomasz" Żnin SA Bernard Zwolenkiewicz i Edmund Bolewski. Ten ostatni słysząc wypowiedź prezesa na temat związków zawodowych powiedział: - "Bzdury".
Związkowcy po sesji powiedzieli, że nic prawdy nie było w tym co prezes "Spomaszu" powiedział na posiedzeniu.
- "Jesteśmy zaszokowani nieprawdziwymi wypowiedziami Leszka Fabisiaka" - mówią związkowcy. Powiedzieli, że firma "Spomasz" SA nie zatrudnia 50 pracowników, jak twierdzi prezes, ale 13, ok. 30 pracuje w firmie "Spomasz - maszyny piekarnicze sp. z o.o.", a 4 w firmie "Baker Feed" także związanej ze "Spomaszem". Na zarzuty dotyczące współpracy związkowcy powiedzieli, że już na pierwszym spotkaniu Leszek Fabisiak powiedział, że związki zawodowe są niepotrzebne, a on woli rozmawiać z całą załogą. Powiedzieli, że na jednym z nich próbował wymusić zrzeczenie się przez pracowników wysokości świadczeń socjalnych. Przedstawiciele "Solidarności" nie zgodzili się także z tym, że ze "Spomaszu" odchodzili pracownicy, którzy nie byli fachowcami.
- "Zwalniani byli pracownicy niewygodni i nie wchodzący w układy z Fabisiakiem i Bromberkiem" - powiedzieli. - "Jak to jest, że niefachowiec, który zdaniem prezesa miał doprowadzić zakład do upadku stał się fachowcem w innej spółce? [chodzi o Jana Bromberka, który jest szefem "Spomasz - maszyny piekarnicze sp. z o.o." - przyp. rk]". - "Nieprawdą jest także to, że Leszek Fabisiak dobrowolnie wypłacał świadczenia. Po oddaniu go do sądu przez poszczególnych pracowników rozpoczął wypłaty. Ludzie nie mieli z czego żyć przez trzy miesiące. Dziwi nas także fakt, że mając tak dobrego prawnika w osobie Michała Joachimowskiego nie doszukał się w przepisach punktu, który mówił o tym, że nie wolno zwalniać członków zarządu komisji zakładowej".
Związkowcy mają nadzieję, że po poniedziałkowym wystąpieniu Leszka Fabisiaka radni Rady Miejskiej wyciągną odpowiednie wnioski.
- "Prezes powiedział, że związki zatrzymały się na poziomie początku lat dziewięćdziesiątych. Naszym zdaniem zatrzymał się w czasach dziewiętnastowiecznego kapitalizmu, gdzie pracodawca nie liczył się z sytuacją swoich pracowników" - powiedzieli związkowcy.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 620 (1/2004)






