-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Wtorek, 13 Grudzień 2011
Żnin, szpital, Rada Społeczna, starosta, komisja rewizyjna
Ostrze gilotyny nad szyją Romana
Rada Społeczna Szpitala w Żninie zastanawia się nad dalszym zarządzaniem szpitala przez Romana Cieślewicza. Jest to efekt wystąpienia pokontrolnego komisji rewizyjnej Rady Powiatu, której członkowie jako pierwsi poddali w wątpliwość możliwości Romana Cieślewicza jako menadżera lecznicy. Członek RSS Adam Kowalewski nie ukrywa, że zjeżyła mu się reszta włosów na głowie, gdy przeczytał protokół pokontrolny. Nawet jeśli Roman Cieślewicz zostanie odwołany, na jego miejsce nikt się nie kwapi.
Przypominamy, że w październiku ub.r. zespół kontrolny komisji rewizyjnej Rady Powiatu w Żninie dokonał kontroli inwestycji oddziału ratunkowego w żnińskim szpitalu. Członkowie zespołu kontrolnego sporządzili protokół, który 17 listopada odczytali dyrektorowi Romanowi Cieślewiczowi. Na wniesienie zastrzeżeń do protokołu dyrektor miał 14 dni. W tymże terminie dyrektor nie zakwestionował choćby jednego zdania z protokołu. Tym samym członkowie komisji rewizyjnej uznali, że dyrektor zgadza się z treścią protokołu i sporządzili wystąpienie pokontrolne z ustaleniami zespołu kontrolnego.
Wystąpienie pokontrolne członkowie komisji rewizyjnej przekazali dyrektorowi 8 grudnia. 16 grudnia Roman Cieślewicz wysłał odwołanie do przewodniczącego Rady Powiatu Bolesława Cieniawy.
- "Od wystąpienia pokontrolnego dyrektor ma prawo odwołania się do Rady Powiatu, co też uczynił. Treść tego odwołania nie ma jednak nic wspólnego z wystąpieniem pokontrolnym, tylko kwestionuje zapisy zawarte w protokole. Nie negował więc wystąpienia, a negował zapisy z protokołu. A na to miał 14 dni począwszy od 17 listopada" - powiedział przewodniczący komisji rewizyjnej Stefan Firszt.
PAN ZAPOMINALSKI
Przed tygodniem kwestią odwołania dyrektora od wystąpienia pokontrolnego zajmowała się komisja rewizyjna. Członkowie komisji jednogłośnie odrzucili odwołanie Romana Cieślewicza. Wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej Henryk Tokarz wyjaśnił, iż skoro dyrektor w ciągu 14 dni od zapoznania się z treścią protokołu z przeprowadzonej kontroli nie złożył zastrzeżeń, to wszystkie ustalenia zespołu kontrolnego stały się obowiązującym prawem.
- "Wobec tego wnioski i zalecenia pokontrolne wysłano dyrekcji zaakceptowane przez komisję rewizyjną. Kuriozum jest to, że w odwołaniu dyrektor zawarł informację o wykonaniu zalecenia (o rękojmi, którą wykonawca powinien zapłacić szpitalowi - am). Właściwie to prokurator powinien zająć się tą sprawą, a nie komisja rewizyjna" - dodał Henryk Tokarz.
Przewodniczący Rady Społecznej Szpitala, wicestarosta Michał Pęziak powiedział, że Roman Cieślewicz zapomniał wnieść zastrzeżenia do protokołu.
Roman Cieślewicz wyjaśnił, że z powodu opracowywania kontraktu na 2004 r. nie mógł wnieść zastrzeżeń.
SKONTROLUJĄ WYKONAWCĘ
W ubiegły piątek obradowała Rada Społeczna Szpitala. W czasie posiedzenia poruszono kwestię wyników kontroli komisji rewizyjnej i odwołania od wyników dyrektora. Roman Cieślewicz wyjaśnił, iż sprawa, do której się odniósł w odwołaniu, dotyczy między innymi 16.000 zł rękojmi, którą wykonawca inwestycji na oddziale ratunkowym Stanisław Ziółkowski powinien zgodnie z umową zapłacić szpitalowi.
- "Wezwanie wysłaliśmy do wykonawcy, choć nie za bardzo jest to zasadne, by wzywać wykonawcę do uiszczenia tej kwoty, bo w momencie gdy wysyłaliśmy, zadanie zostało zakończone" - mówił dyrektor.
Roman Cieślewicz dodał, że kosztorysy powykonawcze oddziału ratunkowego w szpitalu zostały przekazane firmie z Bydgoszczy celem kontroli.
- "Musimy sprawdzić, czy wszystko zostało zrobione i czy jest zgodne z kosztorysem. Gdy będziemy mieć raport tej firmy, faktura zostanie wykonawcy wystawiona" - wyjaśnił dyrektor.
Wicedyrektor Jacek Koszek uważa ponadto, że rachunek wystawiony przez wykonawcę za wykonanie drugiej części oddziału ma się nijak do zaawansowania prac. Prawa część oddziału pozostaje bowiem do wykonania.
Członek RSS Adam Kowalewski zarzucił Romanowi Cieślewiczowi, iż zatrudnia firmę z Bydgoszczy do sprawdzenia kosztorysu na oddziale ratunkowym.
- "To przecież pan jako dyrektor zatrudnił kogoś do nadzoru inwestorskiego. Pan ma służby i tylu pracowników. Gdy czytam to, co jest napisane w materiałach komisji rewizyjnej, to reszta włosów jeży mi się na głowie" - uważa Adam Kowalewski.
KIEPSKA ICH PRZYSZŁOŚĆ
Mimo iż szpital podpisał kontrakt na bieżący rok na poziomie 9.592.190 zł (prawie o 130.000 zł więcej niż na 2003 r.), dyrektor zakłada, że budżet lecznicy ma wynieść 11 mln zł, o ile starostwo i gminy wykupią świadczenia. Roman Cieślewicz przewiduje zatem, że w tym roku strata szpitala wzrośnie o kolejne 2 mln zł.
- "Może być kiepska nasza przyszłość. Podpisanie tego kontraktu nie załatwia niczego" - ubolewał dyrektor.
Michał Pęziak nie ukrywał, że być może szpitalowi uda się wyciągnąć dodatkowe pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Adam Kowalewski zwrócił jednak uwagę na niebezpieczeństwo, które może wystąpić w przypadku, gdy zabraknie pieniędzy na oddziałach, które mają na ten rok limit przyznanych środków o 30% niższy aniżeli w poprzednim roku (między innymi pediatria, oddział wewnętrzny). W opinii Adama Kowalewskiego, z podpisaniem kontraktu można było trochę poczekać i targować się z NFZ o lepsze warunki.
- "Co panowie wtedy zrobicie?" - zastanawiał się Adam Kowalewski.
Roman Cieślewicz zareagował bardzo emocjonalnie: - "Ja podpisałem i jestem ścięty. Czy pan nie widzi, co się dzieje? Ustawa o NFZ jest sprzeczna z konstytucją. Przecież to co się dzieje to paranoja".
Adam Kowalewski ripostował: - "Jeżeli pan podpisywał kontrakt, to bierze pan na siebie odpowiedzialność utrzymania szpitala. Szpital ma długi, odsetki, a do tego dojdzie nowy dług. Co zrobicie jako dyrekcja w tych realiach, w jakich podpisywaliście umowę. Chciałbym, żebyśmy znali realia tego zakładu".
Członek RSS Małgorzata Bohuszewicz zauważyła, iż w województwie wielkopolskim szpitale wywalczyli korzystniejsze warunki, gdyż między dyrektorami panowała solidarność.
Dyrektor obiecał, że realia funkcjonowania szpitala przedstawi do końca stycznia.
KTO NASTĘPNY?
Członkowie komisji rewizyjnej w wystąpieniu pokontrolnym zawarli wniosek, że należy zastanowić się nad dalszym zarządzaniem szpitala przez Romana Cieślewicza. Tą kwestię również w ubiegły piątek próbowali rozstrzygnąć członkowie Rady Społecznej. Żadnego stanowiska nie udało się jednak wypracować. Członkowie RSS spotkają się ponownie jutro, by ostatecznie rozstrzygnąć tę kwestię.
Małgorzata Bohuszewicz uważa, iż należy zastanowić się nad nowym dyrektorem, lecz obawia się, że Zarząd Powiatu starego nie odwoła, a Rada Społeczna poprzez podjęcie takiego stanowiska się ośmieszy.
Członek RSS Wiesław Kwaśniewski powiedział nam, że po dotychczasowej obserwacji Romana Cieślewicza stwierdził, iż nie spełnia on kryteriów dyrektora.
- "Nawet jeśli Rada Społeczna zadecyduje, że dyrektora trzeba odwołać, to co dalej? Nie ma bowiem chętnych, którzy chcieliby nim zostać. Może być tak, że Zarząd Powiatu ogłosi konkurs, na który nikt się nie zgłosi. Teraz do szpitala to może iść tylko samobójca, bo jest to nie do uratowania" - dodał Wiesław Kwaśniewski.
Adam Kowalewski nie ukrywa, że przedwczoraj prowadził rozmowy na temat dyrektora z wicestarostą Michałem Pęziakiem. Uważa, że w kwestii losów Romana Cieślewicza ma niepełne zdanie, gdyż chciałby wcześniej się z nim spotkać (do spotkania miało dojść wczoraj).
- "Szala się przechyla na niekorzyść dyrektora bardzo mocno. Chyba zaczynamy zmierzać w tym kierunku, że o tych sprawach zaczynamy mówić szczerze, nawet jeśli prawda boli. Po dzisiejszej rozmowie z panem Pęziakiem moja szala przeważyła się bardzo mocno na niekorzyść pana dyrektora, dlatego chcę z nim porozmawiać. Program naprawczy dyrektora jest nieudolny. Może dojść do tego, że będziemy mówić: "Umarł król, niech żyje król". Ale czy jest następca?" - zastanawiał się Adam Kowalewski.
Wicestarosta Michał Pęziak mówi, iż ostateczną opinię co do dalszych losów Romana Cieślewicza Rada Społeczna wyrazi jutro. Wicestarosta dodał, że dopiero jutro powie, co myśli o dalszym kierowaniu szpitalem przez Romana Cieślewicza.
- "Chcę, żeby każdy sam sobie wypracował opinię" - dodał Michał Pęziak.
PANIE ROMKU PAN SIĘ NIE BOI, ZWIĄZEK ZAWODOWY ZA PANEM STOI
Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Bożena Wachowiak uważa, że Rada Społeczna mówiąc o tym, że chce odwołać dyrektora szpitala jest w błędzie.
- "Winna jest poprzednia dyrekcja oraz była i obecna główna księgowa. Obecny dyrektor nie może odpowiadać za błędy poprzedniej dyrekcji. Wszystkiemu jest winien również starosta, który wysyłał wiele kontroli. Pielęgniarki mówiły od roku, że poprzedni dyrektor dał podwyżki. Ten fakt się jednak ukrywało. Teraz pan starosta węszy to, o czym pracownicy mówili przez cały rok. Nie wiem, na czym zależy panu staroście. Jestem rozżalona, bo cały czas się mówi, że nie ma pieniędzy, a lekarzom się podnosi. Obecny dyrektor spłacił chociaż część ustawy 203. Zyskał tym zaufanie. A teraz się go bierze i mówi dziękujemy panu? Co sobie myśli starosta, że przyjdzie nowy i dokona cudu? Gdzie dotychczas był Jaszczuk, gdy wysyłał kolejne kontrole? Czy nie wiedział, co robi Bąk? Czy nic nie wiedział, czy tylko udawał, że nic nie wie? Największą winę w tym wszystkim ponosi Jaszczuk. Niech ktoś się tym wreszcie zajmie, bo to starosta jest odpowiedzialny za szpital. Celowo oddał szpital w kompetencje Pęziaka. A on co, chce posłem być? Na pewno nie. To są typowe rozgrywki polityczne. Tam gdzie jest kłopot, tam starosty nie ma. Jaszczuk powinien natychmiast działać" - krzyczała Bożena Wachowiak.
Przewodnicząca zwróciła ponadto uwagę na fakt, że Roman Cieślewicz 30 grudnia podczas spotkania ze związkami zawodowymi obiecał, że zmieni siatkę płac od 1 stycznia. Według tych zapewnień płaca pielęgniarek, które otrzymują od 600 do 700 zł, miała wzrosnąć do najniższej krajowej, która wynosi 824 zł. Bożena Wachowiak nie ukrywa, że dla pielęgniarek z najniższym wynagrodzeniem pensja wzrosłaby chociaż o 100 lub 200 zł. Przewodnicząca dodała, że 7 stycznia dyrektor poinformował, iż siatkę płac zmieni dopiero od 1 kwietnia. Powodów swej decyzji nie chciał podać. Bożena Wachowiak uważa, że ktoś za tym stoi.
- "My również w piątek na Radzie Społecznej zajmiemy stanowisko w kwestii dyrektora. Za co ma być dyrektor odwołany? Starosta zrobił sobie kozła ofiarnego z Cieślewicza?" - zastanawiała się Bożena Wachowiak.
ZA SPRAWY SZPITALA ODPOWIADA DYREKTOR
Wicestarosta Michał Pęziak powiedział, że o zmianie regulaminu wynagradzania pracowników szpitala nic nie wie.
- "Dyrektor zgodnie z zaleceniem Zarządu Powiatu ma dostosować wynagrodzenia pracowników szpitala do obowiązującego regulaminu. Jeżeli ktoś ma powyżej górnej granicy widełek, to dyrektor ma mu pensję obniżyć. Jeżeli zaś pielęgniarka powinna zarabiać na przykład od 1.000 do 1.600 zł, to w przypadku gdy zarabia 850 zł jest to niezgodne z prawem. Tym pielęgniarkom powinien więc dyrektor podnieść. Dziwne jednak byłoby, ażeby w tak trudnej sytuacji finansowej szpitala dyrektor pozwalał sobie na podwyżki" - dodał Michał Pęziak.
Wicestarosta na koniec rozmowy kategorycznie stwierdził, że za sprawy szpitala odpowiada dyrektor.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 622 (3/2004)





