Artykuły

Podpisy ordynatorów żnińskiego szpitala pod listem otwartym do starosty Zbigniewa Jaszczuka. 
    fot. Remigiusz Konieczka

Żnin, szpital, wynagrodzenie, płaca, lekarz
     Płace poza nawiasem
     W piątek na Radzie Społecznej Szpitala wicestarosta Michał Pęziak poinformował jej członków, że 14 lekarzy, w tym 8 ordynatorów, w Szpitalu Powiatowym w Żninie pobiera wynagrodzenia niezgodnie z prawem. Winą za taki stan rzeczy obarczył poprzedniego dyrektora szpitala Zdzisława Bąka oraz jego ówczesnego zastępcę Ignacego Goca. Ordynatorzy ostro zaprotestowali.
     W piątkowe popołudnie w sali sesyjnej żnińskiego Starostwa Powiatowego obradowała Rada Społeczna Szpitala Powiatowego w Żninie. Jednym z punktów, które omawiano, była sprawa wynagrodzeń wypłacanych 14 lekarzom żnińskiego szpitala. W tej grupie - jak powiedział wicestarosta i jednocześnie przewodniczący Rady Społecznej Michał Pęziak - jest 8 ordynatorów.
     KONTROLA DAŁA PEWNOŚĆ
     Z tego co udało nam się dowiedzieć, informacja o tym, że część lekarzy pobiera wynagrodzenia niezgodnie z prawem dotarła do starostwa w listopadzie. Starosta Zbigniew Jaszczuk powiedział, że kontrola, która odbyła się w szpitalu od 15 do 19 grudnia 2003 r. potwierdziła wcześniejsze głosy o tym, że część lekarzy pobiera wynagrodzenie niezgodnie z prawem. 
     Niezgodność ta polega na tym, że wynagrodzenia pobierane przez tych lekarzy są niezgodne z tabelą płac, która jest załącznikiem regulaminu płac w szpitalu. Lekarze otrzymują większą kwotę niż wynika to z przedziału kwotowego, wynikającego z zaszeregowania. Umowy te zawarł z lekarzami poprzedni dyrektor szpitala Zdzisław Bąk i jego zastępca Ignacy Goc w grudniu 2002 r. oraz w styczniu 2003 r., czyli w okresie kiedy rozstrzygane były konkursy na ordynatorów. 
     29 grudnia 2003 r. sprawą zajął się Zarząd Powiatu, który na mocy uchwały zobowiązał dyrektora Szpitala Powiatowego Romana Cieślewicza do uregulowania sprawy wynagrodzeń lekarzy, którzy mieliby zrzec się obecnych wynagrodzeń i zgodzić się na takie, które wynikają z tabeli. Ma na to 30 dni. 
     BEZ POROZUMIENIA STRON
     Obecny na posiedzeniu Rady Społecznej  dyrektor szpitala Roman Cieślewicz powiedział, że gdy się dowiedział o tej sytuacji, był zaskoczony. Dyrektor powiedział, że nie można zerwać z ordynatorami umów, ponieważ zawarte są one na czas określony i nie przewiduje się w nich okresu wypowiedzenia. Zmiana warunków umowy może się zatem odbyć za porozumieniem stron. Ordynatorzy jednak nie zgodzili się na 10% obniżkę uposażenia. Dyrektor dodał, że sprawa jest śliska, bo nawet jak uda mu się wypowiedzieć umowy o pracę, to lekarze mogą oddać sprawę do sądu, którą szpital może przegrać.
     Przewodniczący Rady Społecznej Michał Pęziak powiedział, że Kodeks Pracy tego typu przypadku nie wyjaśnia. Artykuł 300 Kodeksu Pracy w niewyjaśnionych sytuacjach odsyła do Kodeksu Cywilnego. Dodał, że taki stan rzeczy, jaki ma miejsce w szpitalu, nie może być usankcjonowany.
     PRAWNIK BYŁ W GÓRACH
     Przedstawiciel gminy Żnin w radzie Społecznej Szpitala Adam Kowalewski zapytał dyrektora, dlaczego podpisał listę płac, skoro umowy są niezgodne z prawem. Dyrektor Roman Cieślewicz wyjaśnił, że opinia prawna, która wyjaśnia zaistniałą sytuację została wydana dopiero 7 stycznia 2004 r. 
     - "Decyzja Zarządu o uregulowaniu tej kwestii nastąpiła 29 grudnia 2003 r. kiedy mój prawnik był w górach niestety i nie mogłem z nim tej sprawy skonsultować. Musiałem czekać jak wróci człowiek" - powiedział Roman Cieślewicz i dodał, że kolejne spotkania z ordynatorami w sprawie porozumienia nastąpiło 8 stycznia 2004, ale i wtedy lekarze nie zgodzili się na porozumienie.
     Dyrektor powiedział też, że pensje zostały zgodnie z ustawą z 1998 roku ubruttowione, ale nie zostały ubruttowione tabele płac, które obowiązują nadal i stąd wynikają niezgodności. Wicestarosta Michał Pęziak powiedział, że ubruttowienie nie musiało obejmować tabel, ponieważ płace podstawowe po ubruttowieniu mieściły się w wymaganych granicach. Natomiast po podpisaniu nowych umów w 2002 r. przekraczają te granice i dlatego są niezgodne z prawem.
     ZWIĄZEK LEKARZY CZEKA
     Przewodniczący Związku Zawodowego Lekarzy w Szpitalu Powiatowym w Żninie Dariusz Hinc powiedział na posiedzeniu rady, że problem jest dość poważny. Można rozwiązać go szybko, ale nie jest to wyjściem z zaistniałej sytuacji. Dlatego lekarzom nie zależy na tym, aby za wszelką cenę oddać sprawę do sądu, ale na jej wyjaśnieniu pod względem prawnym i być może konieczna będzie zmiana tabeli płac. Dariusz Hinc w rozmowie z "Pałukami" podkreślił, że w związku z tym, że nie zna dokładnie protokołu z kontroli, musi poczekać na opinię od związkowego prawnika. - "Muszę sobie wyrobić pogląd na ten temat. Podjęte przeze mnie kroki są przygotowaniem na sytuację oficjalną. Jeżeli będą wypowiedzenia i lekarze zwrócą się do mnie, to będę musiał znać opinię prawną, dotyczącą tej sytuacji" - powiedział Dariusz Hinc.
     ZWIĄZEK ORDYNATORÓW PROTESTUJE
     "Do tej pory z dystansem, ale często ze zdziwieniem, a nawet zażenowaniem przyglądaliśmy się polityce Starostwa wobec szpitala prezentowanej jedynie niestety na łamach lokalnej prasy" - piszą w liście otwartym do starosty Zbigniewa Jaszczuka ordynatorzy ze żnińskiego szpitala. "Zmiana wysokości wynagrodzenia 14 lekarzy, w tym 8 ordynatorów, w grudniu 2002 roku wynikała z zapisów nowelizacji Kodeksu Pracy, który zniósł możliwość zatrudnienia u tego samego pracodawcy na umowę o pracę i w ramach umowy cywilnoprawnej. Określenie "nielegalne podwyżki zarobków lekarzy ordynatorów" wynikają z ubruttowienia pensji z roku 1999 r.
     Cyniczne jest to, że starostwo jako właściciel, praktycznie nic nie zrobiło dla ratowania szpitala, co chwilę podrzuca poprzez media tematy zastępcze nie mające żadnego znaczenia dla obecnej sytuacji szpitala. [...] Pensje wszystkich pracowników szpitala są nieadekwatnie niskie do naszej ciężkiej, odpowiedzialnej, stresującej pracy. Nie były one zmieniane i rewaloryzowane od wielu lat. Również trzynastki nie są wypłacane od kilku lat. Używanie tego argumentu w ocenie sytuacji szpitala jest co najmniej dziwne. Jest to częściowo zrozumiałe, gdy nie ma się własnej koncepcji rozwiązania problemów szpitala.
     W wyniku kontraktów zawieranych (przy udziale starosty) przez kolejne lata z Kasami Chorych, a obecnie przez NFZ, szpital ma corocznie około 1,5 mln zł deficytu. Działania starostwa, przepełnione troską o szpital, powinny iść w kierunku pomocy dyrekcji w pozyskaniu tych brakujących funduszy z innych źródeł. Pomocy w nagocjacjach z wierzycielami, w uzyskaniu kredytów bankowych, zapewnieniu wyżywienia chorych, wymiany starego, zużytego, psującego się sprzętu medycznego w endoskopii, radiologii, laboratorium, sterylizacji czy salach operacyjnych. [...] Ale o takiej pomocy nie można niestety nic dobrego powiedzieć, bo oto np. wicestarosta publicznie mówi, że stracił zaufanie do dyrektora. Kto do kogo stracił zaufanie? Kto wybrał tego i poprzedniego dyrektora, kto sprawował nad nimi nadzór?
     Czas, żeby osoby z władz powiatu przestały traktować szpital i jego problemy jako doskonały temat do swoich rozgrywek personalno-politycznych. Bo sytuacja szpitala jest tragiczna i bez konkretnej, rozsądnej pomocy sam szpital się nie utrzyma. Ze strony starostwa poza chęcią obniżenia pensji lekarzom i personalnych rozgrywek z panem Bąkiem żadnych innych rzeczowych propozycji nie było. Chyba, że nikomu nie zależy na dalszym istnieniu szpitala w powiecie?" - czytamy w piśmie.
     Ordynatorzy twierdzą, że ich wynagrodzenie, o którym była mowa w dotychczasowych publikacjach prasowych na ten temat (ok. 2.600 zł pensji zasadniczej) jest wynagrodzeniem brutto i trzeba od niego odjąć wartość podatku, ubezpieczenia, ZUS, Izb Lekarskich i wielu innych. 
     "Pan starosta mówi o zwracaniu pieniędzy. Kto komu ma zwracać?" - piszą ordynatorzy - "Od kilku lat ordynatorzy i zastępcy, rozumiejąc ciężką sytuację szpitala, nie pobierają należnych im w ustawie wynagrodzeń za pełnienie stałej 24 godzinnej gotowości. Lekarze dyżurni nie korzystają od lat z przysługującego im wyżywienia na dyżurze".
     "To personel medyczny - lekarze i pielęgniarki wypracowują swoją codzienną, ciężką pracą dochód tego szpitala. A, że jest on niewystarczający to zasługa istniejących limitów, procedur i słabych kontraktów podpisywanych przy współudziale starosty. Szukanie teraz rezerw w bardzo niskich zarobkach pracowników szpitala jest żenujące. [...] To, że ten szpital jeszcze leczy, że poprawiły się wyraźnie warunki bytowe pacjentów, a w ostatnim roku przeprowadzono wiele ważnych remontów jest głównie naszą zasługą. Z budżetu szpitala nie poszła na to nawet złotówka. Zdołaliśmy uzyskać od sponsorów ok. 100 tys. zł, co widać wchodząc na oddziały szpitalne. Mimo tragicznej sytuacji finansowej szpitala pacjent tego dotkliwie nie odczuwa, może z wyjątkiem kiepskiego ostatnio wyżywienia. Mimo tych wszystkich zawirowań służy on dobrze mieszkańcom naszego powiatu czego jesteśmy pewni".
     Pod listem podpisali się ordynatorzy: Agnieszka Kujawińska, Ignacy Goc, Wojciech Hoffmann, Maria Hillemann, Jacek Koszek, Grzegorz Ostrowski, Wiesław Ilnicki i Tomasz Zwolenkiewicz.
     ZDZISŁAW BĄK - JESTEM NIEWINNY
     Dyrektor Szpitala Powiatowego w latach 2000-2003 Zdzisław Bąk, który zawierał umowy z lekarzami, powiedział, że nie były podpisywane niezgodnie z prawem. Wyjaśnił, że w 2002 r. kandydaci na ordynatorów przeszli przez bardzo rygorystyczne warunki konkursu. Musieli mieć drugi stopień specjalizacji i odpowiedni staż pracy. 
     - "W trakcie konkursu musieli wykazać się wiedzą i sposobami leczenia chorób oraz wizją prowadzenia oddziału. Musieli wykazać się praktyką i ilością szkoleń pod kierunkiem profesora, specjalisty z danej dziedziny. Musieli wykazać się także tym, że prowadzą stażystów i lekarzy, przygotowujących się do pierwszej i drugiej specjalizacji. Dwóch z nich jest doktorami nauk medycznych, wielu się doktoryzuje. Wszyscy lekarze otrzymali najwyższe noty komisji konkursowej. Ja jako człowiek, który patrzył z boku na ich pracę, mogę powiedzieć, że oddają wszystko w pracę. Nie znam grupy zawodowej, która byłaby tak wykształcona, łakną wiedzy i zdobywają ją, bo lekarze, którzy tego nie robią cofają się. Do tego zawodu idą ludzie najzdolniejsi, inaczej nie przeszliby studiów. Ich cechy osobiste pozwalają na prowadzenie ludzi chorych. Dlatego zdecydowałem się dać im podwyżki. Czy 2,5 tys. zł to jest dużo za tak odpowiedzialną pracę. Poza tym ta suma, to kwota wynagrodzenia brutto. W innych szpitalach lekarze mają więcej. Jeżeli chodzi o pensję podstawową, to nasi lekarze mało zarabiają i muszą nadrabiać dyżurami" - powiedział Zdzisław Bąk.
     Na pytanie, czy płace były wyższe niż w tabeli, Zdzisław Bąk odpowiedział, że nie. Dodał też, że bardziej szczegółowej odpowiedzi nie może udzielić, bo nie ma dostępu do dokumentów.
     ZASKOCZONY STAROSTA
     Starosta Zbigniew Jaszczuk powiedział, że jest zaskoczony listem ordynatorów. Dodał, że we wtorek rozmawiał z nimi w szpitalu i powiedzieli, że chcą rozwiązać problem wynagrodzeń, ale nie za pośrednictwem prasy. - "Po spotkaniu w szpitalu byłem pozytywnie zaskoczony postawą ordynatorów, ale nie na długo. Po przyjeździe do starostwa dowiedziałem się, że rozesłali oświadczenia" - powiedział starosta.
     Nadmienił, że nawet ci, którzy się podpisali pod listem, w późniejszych rozmowach z nim wyrażali swoje niezadowolenie z sytuacji i powiedziali - według Zbigniewa Jaszczuka - że z takim towarzystwem nie chcą mieć nic wspólnego. - "W trakcie spotkania większość była skłonna do ustępstw. Nie może być tak, że płace sobie, a regulamin sobie. Cała sytuację wysmażył nam Bąk i trzeba to doprowadzić do porządku" - stwierdził starosta.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 622 (3/2004)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry