-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
Artykuły
- Środa, 14 Grudzień 2011
Mogilno, rynek, mieszkanie, policja
Zmarły przeleżał pod piecem 34 godziny
51-letni Grzegorz S. w czasie libacji osunął się na ziemię. Kompani (wśród nich jego brat) pili dalej, a nazajutrz wyszli z mieszkania jakby nigdy nic. Trup leżał na podłodze w pokoju. Nie przeszkadzał właścicielce mieszkania Beacie K.
W dniu Świętego Mikołaja około 10:20 do budynku komendy policji w Mogilnie wpadł Piotr N. z informacją, że w jednym z mieszkań przy rynku leży trup. Miał się o tym dowiedzieć od kogoś na ulicy. Nie wiedział jednak o kogo konkretnie chodzi. Sugerował nawet, iż możliwe, że to właścicielka mieszkania zmarła.
Policjanci zapukali pod adres mieszkania. Drzwi otworzyła im 47-letnia Beata K. z Mogilna. Czyli właścicielka żyła.
W środku czekał jednak na policjantów przerażający widok. W pokoju, tuż obok pieca, leżały zwłoki mężczyzny. Był to 51-letni Grzegorz S. z Gębic. Ciało, jak się później okazało, przeleżało w mieszkaniu około 34 godzin. Policjanci nie uzyskali wówczas od kobiety racjonalnego wytłumaczenia okoliczności tego zdarzenia.
- Z wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna zmarł w niedzielę 4 grudnia około północy. Faktyczną przyczynę śmierci pozwolą ustalić wyniki sekcji - usłyszał reporter Pałuk od rzecznika prasowego podkom. Tomasza Rybczyńskiego z KPP w Mogilnie.
Jak ustalili mundurowi, gębiczanin pojawił się w mieszkaniu Beaty K. 4 grudnia (niedziela) w godzinach popołudniowych. Towarzyszył mu brat Marian S. z Mogilna oraz dwóch innych mężczyzn. Szybko pojawił się alkohol. Impreza rozkręciła się już na dobre, gdy w pewnym momencie (około północy) jeden z jej uczestników 51-letni Grzegorz S., po kolejnej kolejce nagle stracił przytomność i osunął się z krzesła na podłogę. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że mieszkaniec Gębic mógł spożywać alkohol niewiadomego pochodzenia.
Biesiadnicy nie bardzo się tym jednak przejęli. Od podkom. Rybczyńskiego dowiedzieliśmy się, że uczestnicy spotkania myśleli, że 51-latek ma już dość. I najwyraźniej chce się przespać. Sami po pewnym czasie także poszli spać.
W poniedziałek 5 grudnia, po przebudzeniu się, trzech mężczyzn opuściło mieszkanie mogilnianki, wśród nich również brat nieżyjącego - Marian S. Żaden z nich nie podjął próby poinformowania funkcjonariuszy o tragedii, do której doszło w nocy.
W mieszkaniu trzeźwiała Beata K., której najwyraźniej również nie przeszkadzało, to że w jej mieszkaniu leży trup. Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, zanim do drzwi 47-latki 6 grudnia zapukali policjanci kobieta zdążyła już wytrzeźwieć. Próbowała nawet napalić w piecu. Było to jednak niemożliwe, bowiem zwłoki mężczyzny leżały przy piecu, co wykluczało swobodny dostęp do pieca. Niestety, biorąc przykład z imprezujących z nią mężczyzn, nie zaalarmowała o zajściu stróżów prawa. Możliwe, że postąpiła tak z obawy przed tym, że śmierć nastąpiła w jej mieszkaniu.
Nie wiadomo jak długo ciało denata leżałoby w mieszkaniu mogilnianki. Ostatecznie ktoś z uczestników niedzielnej libacji puścił parę z ust. Informacja doszła do Piotra N., który zaalarmował o wszystkim mundurowych.
Przyczyna śmierci mężczyzny nie jest jeszcze do końca znana. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził, że Grzegorz S. zmarł prawdopodobnie z przyczyn naturalnych. Możliwe, że zgon nastąpił w skutek niewydolności krążeniowo-oddechowej. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich. Jednak z polecenia prokuratora zwłoki zabezpieczono w celu przeprowadzenia specjalistycznych badań, które pozwolą już na bardzo dokładne określenie przyczyny śmierci. Badania wykonane zostaną w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Bydgoszczy. Na wyniki będzie trzeba poczekać od dwóch do trzech tygodni.
Sprawę wyjaśnienia okoliczności śmierci badają mundurowi pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Mogilnie. W chwili obecnej policjanci starają się ustalić, jak najwięcej faktów z ostatnich chwil życia mężczyzny.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1035 (50/2011)





