Artykuły

Gmina Szubin, droga ekspresowa, S-5, budowa, przebieg
     Znamy domy do wyburzenia na S-5
     Na stole radzieckim w szubińskim urzędzie leżą mapy z koncepcją przebiegu drogi S-5. Wyraźnie widać na nich drogę, skrzyżowania, węzły komunikacyjne i zabudowania. - A te czerwone prostokąty to co? - pytam jak dziecko kierownika referatu dróg. - To są domy do wyburzenia - odpowiada. Dotarliśmy do pięciu rodzin. Piszemy o nich.

Mieczysława Gajewska wraz z rodziną czeka na ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie drogi S-5, ponieważ nie może uzyskać zgody na remont domu
    fot. Remigiusz Konieczka
Zygmunt Rogulski może zostać tylko z oborą. Aby mieć gdzie mieszkać, będzie musiał wybudować nowy dom.
   fot. Remigiusz Konieczka

     W Kołaczkowie ruch pojazdów jest tak duży, że trudno wyjechać z drogi podporządkowanej na krajową piątkę. Skręt, w którąkolwiek z tych ulic wymaga ostrożności, bo zdecydowana większość kierowców nie stosuje się do ograniczeń prędkości. Przejazd tira powoduje podmuch tak silny, że zachwieje każdym samochodem. Ale są ludzie, którzy mieszkają przy drodze i muszą radzić sobie z tym hałasem, prędkością i utrudnieniami w ruchu każdego dnia.
     - Szkoda będzie się stąd wyprowadzać. Pomimo bliskości tej drogi, to bardzo przyjemnie się tutaj mieszka - mówi nam jedna z mieszkanek Łachowa. Jednak kiedyś ta chwila nastąpi i domostwa pobudowane wzdłuż obecnej krajowej piątki będą musiały być opuszczone.
     KONCEPCJA
     W Urzędzie Miejskim w Szubinie są mapy koncepcji programowej budowy drogi ekspresowej S-5. W ubiegłym tygodniu były rozłożone w sali obrad i każdy zainteresowany mógł wejść i sprawdzić jak będzie przebiegać droga S-5. Charakterystyczne czerwone punkty oznaczają budynki przeznaczone do wyburzenia.
     W gminie Szubin znajduje się koncepcja przebiegu drogi S-5 tylko dla tej gminy.
     Począwszy od Zamościa i zmierzając w kierunku Dąbrówki Słupskiej, to wykupy nieruchomości mogą nastąpić: w okolicy wiaduktu przy ul. Łąkowej w Zamościu za hurtownią motoryzacyjną, przy ul. Powstańców Wielkopolskich w Rynarzewie (za ul. Spacerową), przed planowanym węzłem komunikacyjnym w kierunku na Szkocję, w Kołaczkowie, w Łachowie przy wjeździe na obwodnicę Szubina oraz w Wąsoszu.
     Droga ekspresowa będzie omijać Rynarzewo od zachodu, potem pobiegnie istniejącą trasą przez Szkocję i Kołaczkowo, wepnie się w istniejącą obwodnicę Szubina, by Kowalewo ominąć od wschodu i wspiąć się w istniejącą trasę przed Wąsoszem i tak aż do granicy powiatu nakielskiego i żnińskiego przed Sobiejuchami. Trzeba zaznaczyć, że droga S-5, to nie tylko dwa pasy ruchu w jedną i dwa w drugą stronę. To również drogi serwisowe do obsługi komunikacji zbiorowej (6 metrów szerokość), dojazdowe oraz miejsca obsługi podróżnych.

Fragment drogi S-5 w Kołaczkowie, ul. Rzemieślnicza. Po prawej Łachowo, a dalej Szubin. U góry na mapie miejsce obsługi podróżnych z parkingiem dla samochodów. 
   fot. Remigiusz Konieczka
Kołaczkowo, bezkolizyjnie skrzyżowanie z ul. Pałucką i z drogą na Godzimierz. na czerwono zaznaczone budynki do rozbiórki. U dołu miejsce obsługi podróżnych.
   fot. Remigiusz Konieczka

     BEZ SZAMBA
     Mieczysława Gajewska mieszka w Łachowie przy starej trasie drogi krajowej nr 5. Na jakiekolwiek decyzje w sprawie wykupu gruntów przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad czeka od kilkunastu lat. Wraz z rodziną (w sumie 6 osób) zajmuje dom wymagający przebudowy i remontu. W trudnych warunkach mieszka, bo nie może przeprowadzić w domu żadnej inwestycji. Wszystko przez to, że teren ma zostać przeznaczony do wypłaty odszkodowania.
     Duże natężenie ruchu i hałas powodują, że dom zaczyna pękać, do wymiany są okna, budynek wymaga ocieplenia.
     - Chcieliśmy go powiększyć, ale ani rozbudować ani podnieść w górę nie można. Potrzebne jest pozwolenie na budowę, ale starostwo w Nakle nie chce wydać, bo generalna dyrekcja nie wyraża zgody na cokolwiek. Nie możemy nawet wykopać szamba, bo nie wyrażają zgody. Na własną rękę nie możemy, bo są światłowody. Wszystko musi być przeprowadzone zgodnie z planem i zgodnie z prawem. A w związku z tym, że jesteśmy przeznaczeni do wykupienia, to nie chcą nam dać zezwolenia. Dom się sypie, a my żyjemy jak w XIX wieku - mówi nam Mieczysława Gajewska. - Żyjemy tylko nadzieją, że kiedyś to się skończy.
     Teren ten miał być wykupiony już kilka lat temu podczas budowy obwodnicy Szubina. Gajewscy kupili grunt, zaczęli budowę, a GDDKiA w ostatniej chwili odstąpiła od wykupu. Zostali bez pieniędzy za odszkodowania i z rozpoczętą budową. Musieli to sprzedać i mieszkać w domu, którego los znów został przesądzany. Czekają na konkretne decyzje i wypłatę odszkodowania, bo bez tego sami nie są w stanie wykupić kolejny raz działki budowlanej i rozpocząć budowę. Ich na to po prostu nie stać.
     - Żeby jak najszybciej zaczęli. Nie mogę od lat nic tu nie robić i czekać nie wiadomo na co. Ze swoją sprawą byłam u Rzecznika Praw Obywatelskich, była telewizja, gazety, zdjęcia robili i nic to nie pomogło. Nie wiemy też jak oni to wycenią. Czy my będziemy w stanie za te pieniądze coś zrobić?

Mapka przedstawia skrzyżowanie w Wąsoszu. Obecna droga Żnin - Bydgoszcz to lewy pas drogi projektowanej (zaznaczony przez nas czerwoną strzałką). Ciemnoczerwone prostokąty oznaczają budynki, stojące dziś po obu stronach drogi, przeznaczone do wyburzenia. Żółtawym kółkiem oznaczono szklarnie i dom pp. Żmidzińskich. 
Mapka przedstawia przebieg drogi okok Kołaczkowa. Obecna droga Żnin - Bydgoszcz to prawy pas drogi projektowanej (zaznaczony przez nas czerwoną strzałką). Ciemnoczerwone prostokąty oznaczają budynki, stojące dziś po obu stronach drogi, przeznaczone do wyburzenia. Żółtawą elipsą oznaczone są zabudowania i dom pp. Kaczmarków.

     KRĘTA DROGA
     Stanisław i Krystyna Żmidzińscy w Wąsoszu prowadzili gospodarstwo ogrodnicze. Teraz prowadzi je syn, a oni są na emeryturze. O tym, że są plany wyburzenia ich domu, zabudowań, cieplarni nie wiedzieli.
- Jak to? A kto to powiedział, że mają nas wyburzyć? Przecież my nic nie dostaliśmy. Ani wiadomości z urzędu, nic - mówi pan Stanisław. Spojrzał na plany przebiegu drogi S-5 w Wąsoszu i mówi: - I co to za droga, kręta jakaś, powykręcana. Droga, to powinna iść prosto - to o drogach serwisowych.
     W Wąsoszu z powierzchni ziemi zniknie kilka zabudowań. Nie tylko gospodarstwo ogrodnicze, ale także młyn stojący na skrzyżowaniu, baraki oraz zabudowania w dwóch gospodarstwach rolnych w kierunku na Dąbrówkę Słupską.
     W jednym z nich mieszkają i pracują Zygmunt i Urszula Rogulscy oraz ich syn Damian. Specjalizują się w produkcji mleka. Mają 20 krów i 36 hektarów ziemi. Po jednej i drugiej stronie drogi krajowej nr 5. Według koncepcji wykupione mają być trzy z czterech zabudowań. Zostanie tylko obora. A w gospodarstwo cały czas inwestują.
     - Maszyny zakupione za 50% środków unijnych są w drodze. Dzierżawę na część ziemi mam podpisaną do 2017 roku. Syn szkołę rolniczą skończył i chce to prowadzić. Nie wiemy co to będzie. Oficjalnie nic nie dostaliśmy. W piątek byłem w urzędzie, zobaczyliśmy z bratem plany i okazało się, że jednak padnie na nas - mówi nam Zygmunt Rogulski.
     - Trzeba będzie robić swoje i czekać - odpowiada jego żona.
     - No tak też nam powiedzieli w urzędzie. Róbcie swoje, bo nie wiadomo kiedy to wszystko ruszy. Kiedy będą mieć pieniądze i kiedy zaczną budować - dodał jej mąż.
     PODEJŚĆ PO LUDZKU
     W Kołaczkowie znikną zabudowania po obu stronach ulicy. Tam gdzie dziś znajduje się dom i zabudowania gospodarskie Waldemara i Elżbiety Kaczmarków w przyszłości ma powstać miejsce obsługi podróżnych. Nie są przeciwni wykupieniu i opuszczeniu stuletniego domu. Najgorszy był brak możliwości decydowania o własnej ziemi przez prawie dwadzieścia lat.
     - Zostaliśmy na początku lat 90. pozbawieni prawa władania ziemią na czas nieokreślony. Powinni określić, czy kupują to po 5 latach i ja potem od nich dzierżawię aż nie powstanie droga, albo nie. Szybka decyzja. A potem była droga S-5 na liście rezerwowej, później priorytetowej, potem znów na rezerwowej. Koncepcja miała być gotowa w lipcu 2010 roku, potem na koniec 2010 roku, a teraz się okazuje, że to co jest w urzędzie, to też nie jest końcowy dokument. My już do tego bardzo sceptycznie podchodzimy - mówią.

Skrzyżowanie bezkolizyjne drogi ekspresowej S-5 z droga prowadzącą do Szkocji (na planie w dół) i do wsi Wojsławiec. Na szaro oznaczone są drogi serwisowe, którymi poruszając się będą autobusy szkolne i busy.
    fot. Remigiusz Konieczka
Przejazd przez Gąsawkę przed Rynarzewem (patrząc os strony Szubina)
    fot. Remigiusz Konieczka

     Zastanawiają się w jaki sposób ich stuletni dom zostanie wyceniony i ile czasu będą mieć na jego opuszczenie. - Jesteśmy coraz starsi, a to nie jest mieszkanie w blokach tylko całe gospodarstwo, które trzeba przenieść - argumentują.
     - Poza tym dziwi mnie brak zainteresowania posłów tą sprawą, bo przecież brak tej drogi, to katastrofa dla Bydgoszczy, która stanie się miastem prowincjonalnym - dodał Waldemar Kaczmarek.
     - Gdyby nie gazety, to my byśmy nic nie wiedzieli, bo nas generalna dyrekcja nie informuje - mówi Elżbieta Kaczmarek. - Chodzi nam o to, żeby GDDKiA po ludzku do tego podeszła, bo tutaj ludzie wiedzą na czym stoją i każdy ma świadomość tego, że kiedyś będzie musiał opuścić swój dom.
     ONI WYCENIAJĄ, MY PŁACIMY
     Rzecznik prasowy bydgoskiego oddziału GDDKiA Tomasz Okoński podkreślił, że to co teraz było wystawione w urzędzie jest koncepcją do ostatecznego uzgodnienia. Na jej podstawie zostanie przygotowany projekt. Czas przygotowania projektu, to okres od 1,5 roku do 2 lat. Przypomnijmy, że trasa S-5 została podzielona na 7 odcinków i powstanie 7 oddzielnych projektów, dla każdego odcinka osobno. Jak już projekt będzie gotowy, to musi uzyskać ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej.      Jeśli ta przeszkoda zostanie pokonana, to wojewoda powoła rzeczoznawców, którzy pójdą w teren i wycenią wszystkie nieruchomości, które będą musiały zostać przejęte przez GDDKiA, a właścicielom wypłacone odszkodowania.
     - Tym, na jakich zasadach będą one wypłacane, my jako generalna dyrekcja się nie zajmujemy. To jest już temat dla urzędu wojewódzkiego. Sprawa wygląda tak, że oni wyceniają, a my płacimy - powiedział Tomasz Okoński.
     Na razie wiadomo też, że są pieniądze na projekt. Nie ma zatwierdzonych pieniędzy na odszkodowania ani nie ma na budowę, więc tak naprawdę nie wiadomo kiedy rzeczoznawcy wyruszą w teren. Wiadomo jedynie, że na przełomie 2013/2014 roku ma być gotowy projekt.

Fragment obwodnicy po zachodniej stronie Rynarzewa. W prawo kierunek na Poznań, a w lewo na Bydgoszcz. W dół droga na Siedliska, a w górę do Rynarzewa.
   fot. Remigiusz Konieczka
Droga S-5 od Rynarzewa (po prawej) do Zamościa (po lewej)
   fot. Remigiusz Konieczka

     SZCZEGÓŁY PÓŹNIEJ
     Zapytaliśmy rzecznika wojewody o to, jak wyglądają procedury związane z wyceną i wykupem gruntów, jak będzie wyglądała wycena nieruchomości oraz wypłata odszkodowań podczas budowy autostrady A-1?
     Odpowiedź rzecznika jest taka: Procedura nabywania nieruchomości pod drogi jest zgodna z zasadami określonymi w rozdziale 3 ustawy z dnia 10 kwietnia 2003r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (tekst jednolity Dz. U. z 2008 roku, Nr 193, poz. 1194 ze zm.). Wyceny dokonuje rzeczoznawca posiadający uprawnienia zgodnie z zasadami określonymi w ustawie z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (tekst jednolity Dz. U. z 2010r. Nr 102, poz.651 ze zm.) i rozporządzeniami wykonawczymi do niej. Większość gruntów [pod autostradę A-1 - przyp. rk] wykupiono w oparciu o umowy cywilno-prawne. Pozostałe realizowano w oparciu o ustawę o gospodarce nieruchomościami jw. O szczegółach będziemy mogli poinformować bliżej terminu realizacji inwestycji. Bartłomiej Michałek, rzecznik prasowy Wojewody Kujawsko-Pomorskiego.
     Bernard Kwiatkowski z Urzędu Gminy Lubicz, który był doradcą wójta ws. budowy autostrady A-1 i dokonywał wykupu gruntów pod autostradę powiedział, że powołani przez wojewodę rzeczoznawcy dokonują wyceny nieruchomości na danym gruncie na dzień wydania decyzji, na mocy której grunt automatycznie przechodzi na rzecz Skarbu Państwa. Powiedział, że wycena odbywa się wg. wartości rynkowej, a nie odtworzeniowej. Wartość odtworzeniową określa się dla nieruchomości, które nie są lub nie mogą być (ze względu na użytkowanie bądź przeznaczenie) przedmiotem obrotu rynkowego. Wartość ta równa jest kosztom jej odtworzenia z uwzględnieniem stopnia jej zużycia, czyli właściciel dostaje tyle ile mógłby ten dom kosztować, gdyby był dziś budowany, a dostanie tyle ile jest wart. Jeśli chodzi o czas opuszczenia domostw po wykupie, to tutaj Bernard Kwiatkowski radzi porozumieć się z GDDKiA i ustalić, że mieszkańcy zajmują swoje posesje do czasu wejścia ekipy budowlanej. Da im to czas na to, aby zabezpieczyć sobie nowe lokum.

 

 
Węzeł drogowy w Zamościu
        fot. Remigiusz Konieczka
  Odcinek drogi S-5 przed hurtownią motoryzacyjną Gordon w Zamościu. Czerwone budynki przeznaczone będą do wykupu.
   fot. Remigiusz Konieczka

 

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1035 (50/2011)

 

 

Komentarz

     Jak oszacować bezcenne

     Do urzędu gminy w Szubinie dotarły plany koncepcji programowej przebiegu drogi ekspresowej S-5. Kto jeszcze ich nie wiedział, lepiej, żeby poszedł i na własne oczy zobaczył, czy jego posesja będzie wyburzona, czy nie, czy będzie blisko drogi ekspresowej, czy blisko drogi serwisowej, czy będą ekrany dźwiękowe, czy teren za oknem będzie odsłonięty. Lepsza najgorsza wiedza niż niewiedza. Zachęcamy zatem do tego, aby udać się do urzędu, poprosić pracowników, którzy pokażą, wytłumaczą i wyjaśnią o co w tym wszystkim chodzi.
     Powie ktoś, że jest to na razie koncepcja, że do ostatecznego projektu są dwa lata, że nie wiadomo kiedy ruszy wycena i wypłaty odszkodowań, no i w końcu, że nie wiadomo w jakim terminie rozpocznie się budowa i czy będzie budowanych siedem odcinków S-5 naraz czy po jednym lub dwóch. Na podstawie jednak dostępnej już teraz do wglądu koncepcji w dużej mierze opierać się będzie projekt budowlany. Dlatego lepiej sprawdzić teraz niż za dwa lata, kiedy rozpocznie się szacowanie nieruchomości. Teraz też jeszcze (przynajmniej teoretycznie) jest możliwość dokonania zmian - albo przez gminę, albo w Generalnej Dyrekcji.
     Szacowanie nieruchomości najprawdopodobniej odbywać się będzie po cenach rynkowych. W praktyce oznacza to, że rzeczoznawca wyceni dom oraz budynki gospodarcze tak jak stoją. W korzystniejszej sytuacji będą właściciele domów w miarę nowych, które nie utraciły na wartości z upływem czasu. Gorzej będzie z tymi, którzy mieszkają w domach liczących po kilkadziesiąt lat. Ich realna - rynkowa - wartość jest dużo niższa. To jest tak, jak z samochodami używanymi. Im nowsze auto, tym droższe. Im starsze, tym tańsze. A za pieniądze uzyskane ze sprzedaży dziesięcioletniego auta nie kupimy nowego samochodu w salonie. I tak też będzie z mieszkańcami starszych budynków. Te pieniądze, które dostaną - nie wystarczą na zakup nowego mieszkania czy budowę nowego domu.
     I tutaj widziałbym rolę gminy. Jej głos, by brać pod uwagę nie wartość rynkową, ale odtworzeniową - powinien być wyraźnie słyszalny. Nie wyobrażam sobie, aby możliwe było prowadzenie tej inwestycji z dodatkową krzywdą ludzi. Dodatkową - bo już konieczność opuszczenia swego miejsca na ziemi jest krzywdą. A gdy do tego jeszcze dodać niemożność zakupienia porównywalnej nieruchomości? Kosztów przeprowadzki? Rekompensaty za czekanie dziesięcioleciami na decyzje?
     Gmina powinna też - poprzez doradztwo, wsparcie prawne, pomoc w redagowaniu pism etc. - pomóc swoim mieszkańcom w przejściu przez to wszystko. Powinna umieć doradzić już teraz, jak i co zrobić, aby dom, w którym mieszkało kilka pokoleń ludzi, nie poszedł za 10.000 zł. Dla większości ludzi dorobek ich życia jest bezcenny.

Remigiusz Konieczka

Pałuki nr 1035 (50/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry