Artykuły

Mogilno, zarzut, skarbnik, ratusz
     Skarbnik usłyszała zarzut
     Nadzór nad kasą miejską i podatkami mieszkańców sprawuje w mogileńskim ratuszu Emilia G., która tydzień temu usłyszała w prokuraturze zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych przez brak nadzoru nad pracą kasjerki Anny G.

     PROCES
     W ubiegły czwartek 8 grudnia pisaliśmy o akcie oskarżenia skierowanym przez mogileńską Prokuraturę Rejonową do Sądu Rejonowego w Mogilnie przeciwko byłej kasjerce Urzędu Miejskiego w Mogilnie Annie G. Rozprawa odbędzie się 4 stycznia 2012 r. Prokurator żąda dla kasjerki 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Ponadto w tym okresie Anna G. musi pracować i oddać gminie 162.120,91 zł.
     ZARZUT
     Pisaliśmy także, że do odrębnego śledztwa została przekazana sprawa skarbnik gminy Emilii G., która w ratuszu pełni funkcję dyrektora wydziału finansowego.
     Właśnie w czwartek, 8 grudnia w prokuraturze Emilia G. usłyszała zarzut. z art. 231, paragraf 3 kodeksu karnego, tj. niedopełnienia obowiązków służbowych.
     Prokuratura uznała, że Emilia G. była zobowiązana do bezpośredniego nadzoru i kontroli nad całokształtem pracy wydziału finansowego w zakresie gospodarki finansowej gminy. Zadania te precyzowało zarządzenie burmistrza Mogilna z 31 marca 2008 r. w sprawie Regulaminu Organizacyjnego Urzędu Miejskiego.
     Skarbnik nie dopełniła ciążącego na niej obowiązku i pomimo ujawnienia w maju 2008 r. niedoboru kasowego w kwocie 37.012,20 zł z tytułu opłaty za podatek od środków transportowych, nie zachowała należytej ostrożności wymaganej w takich okolicznościach. Prokuratura uważa, że skarbnik Emilia G. mogła przewidzieć stwierdzenie nieprawidłowości w dalszej pracy podległej jej kasjerki. Mimo to zaniechała wzmożonej kontroli jej pracy, weryfikacji dokumentów kasowych oraz kontroli dokumentów. Wtedy w 2008 r. nie poinformowała także burmistrza Mogilna Leszka Duszyńskiego o stwierdzonym niedoborze w powyższej kwocie.
     Dlatego zdaniem prokuratury kasjerka mogła w okresie od 29 maja 2008 r. do 29 czerwca 2011 r. przywłaszczyć sobie kwotę łącznie 137.564, 82 zł, co stanowi według prokuratury istotną szkodę w gospodarce finansowej gminy Mogilno.
     Prokuratura uważa ponadto, że postępowanie skarbnik gminy Emilii G. doprowadziło do wyrządzenia istotnej szkody w wizerunku burmistrza Leszka Duszyńskiego i pracowników Urzędu Miejskiego w Mogilnie poprzez przypisywanie im przez opinię publiczną postępowania, które naraziło ich na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania funkcji i prowadzenia prawidłowej gospodarki finansowej gminy.
     REZYGNACJE
     Przypomnijmy, że od momentu ujawnienia całej sprawy na początku lipca skarbnik gminy Emilia G. wykonała kilka ruchów. 14 lipca złożyła na ręce burmistrza rezygnację z pełnionej funkcji. Przypomnijmy, że wtedy jako powód rezygnacji z pracy w ratuszu podała przyczyny osobiste.
     Dwa miesiące później rezygnację wycofała. Tym razem napisała w uzasadnieniu, cytuję: mam możliwość kontynuowania pracy na stanowisku skarbnika gminy.
     Spytaliśmy radną, jakie to były przyczyny osobiste, które teraz zniknęły. - Nie chcę mówić, jakie to były przyczyny. Miałam prawo takie pismo złożyć. Nie wiem jak do tego pan burmistrz podejdzie - mówiła nam skarbnik we wrześniu.
     SŁOWO DO RADNYCH
     Pałuki dotarły także do listu, jaki 22 sierpnia skarbnik Emilia G. skierowała do radnych Rady Miejskiej. Do kogo konkretnie trafił ten list, nie wiemy. Rozmawialiśmy z częścią radnych, nic o takim liście nie wiedzieli.
     List skierowała do radnych prawdopodobnie dlatego, że to ostateczni radni w głosowaniu muszą wyrazić zgodę na odwołanie skarbnika gminy.
     Skarbnik przedstawia w nim siebie jako osobę poszkodowaną w całej sprawie. Za wszystko obwinia program komputerowy, który używany był w kasie.
     W liście czytamy m.in.: - Czuję się osobą poszkodowaną przestępstwem dokonanym przez kasjerkę. Nie było ani braku działania kontrolującego pracę kasjerki, ani braku nadzoru wpisanego w moje kompetencje. Oszustwa, jakich dokonała kasjerka dzięki możliwościom programu komputerowego, były niemożliwe do zauważenia i wykrycia przeze mnie. Nadmieniam, że gospodarka kasowa oraz gotówka w kasie Urzędu były kontrolowane przez inspektorów Regionalnej Izby Obrachunkowej w roku 2006 i 2010, którzy nie stwierdzili nieprawidłowości. Coroczna inwentaryzacja kasy wykazywała zgodność. W trakcie roku kalendarzowego zarządzałam przeprowadzenie kontroli przez 3 lub 2-osobową komisję, te kontrole nie wykazywały nieprawidłowości. Kontrole kasy były również dokonywane przy przejęciu stanowiska przez innego pracownika na czas zastępstwa - kasa zgadzała się. Zaznaczyć należy, że kasjerka Anna (...) przyznała się do kradzieży. W moim odczuciu zrobiłam wszystko, co w mojej mocy.
     Prokuratura nie podzieliła tego optymizmu i tłumaczeń Emilii G., stąd postawienie zarzutu. Skarbnik gminy Mogilno grozi grzywna albo kara ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat 2.
     W STYCZNIU
     Burmistrz Duszyński powiedział nam, że jest w trakcie analizowania dokumentów związanych z tą sprawą. Powiedział, że w grudniu nie będzie już wychodził do radnych Rady Miejskiej z wnioskiem o odwołanie pani skarbnik z funkcji. Prawdopodobnie wróci do tej sprawy na początku 2012 r.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1035 (50/2011)

 

 


Komentarz
     Skarbnik, zaufanie, wizerunek
     Mogileńska prokuratura zawarła w treści zarzutu, jaki usłyszała skarbnik gminy Mogilno sformułowanie, na które szczególnie zwróciłem uwagę.
     Według prokuratora postępowanie Emilii G. doprowadziło do wyrządzenia istotnej szkody w wizerunku burmistrza Leszka Duszyńskiego i pracowników Urzędu Miejskiego w Mogilnie, poprzez przypisywanie im przez opinię publiczną postępowania, które naraziło ich na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania funkcji i prowadzenia prawidłowej gospodarki finansowej gminy.
     Nie spodziewałem się tego typu wątków w uzasadnieniu. Tym bardziej, że po wybuchu afery finansowej w kasie ratusza, fora internetowe zapełniły się komentarzami, że burmistrz Duszyński jest tak samo winny jak kasjerka i pani skarbnik, że nie dba o finanse gminy, itp. Wtedy prokuratura odmówiła ścigania autorów takich wpisów, choć burmistrz Duszyński podobnie argumentował taką potrzebę.
     W przypadku postępowania skarbnika gminy prokuratura zachowała się dokładnie odwrotnie.
Mam takie odczucie, że prokuratura nie chcąc dusić wolności wypowiedzi, wtedy odmówiła
wszczęcia postępowania. Ostatecznie burmistrz zawsze może tak jak i każdy inny mieszkaniec skierować sprawę na drogę cywilną.
     W przypadku tak wysokiego funkcjonariusza publicznego jakim jest skarbnik, te same standardy nie mogły jednak znaleźć zastosowania. Skarbnik Emilia G., nie dopilnowując pracy podległego jej wydziału, doprowadziła do tego, że kasjerka ukradła przez kilka lat dużą sumę pieniędzy.
     Osoba piastująca stanowisko skarbnika gminy powinna być poza wszelkimi podejrzeniami. Mieszkańcy powinni mieć do niej pełne zaufanie. Ostatecznie w jej ręce powierzają swoje pieniądze w postaci podatków. Wierzą, że skoro przychodzą do kasy w ratuszu zapłacić podatek, to te pieniądze trafią do miejskiej kasy a nie do prywatnej kieszeni kasjerki.
     Płacić podatków nikt nie lubi. Skoro jednak musimy je płacić, to po to, by na przykład szły na inwestycje czy inne niezbędne wydatki dla gminnej społeczności.
     Zachowanie skarbnika gminy, która ukryła przed burmistrzem w 2008 r. fakt zagarnięcia przez kasjerkę ponad 37.000 zł, pokazuje, że Emilia G. kompletnie nie rozumie na czym polega piastowanie jednego z najważniejszych stanowisk w gminnej samorządności.
     Nie rozumie podstawowego mechanizmu funkcjonowania gminy. Nie potrafi przewidywać, do czego mogą prowadzić jej błędne decyzje. Decyzja, by ukryć przed burmistrzem Duszyńskim kradzież w 2008 r. pieniędzy w efekcie rozzuchwaliła kasjerkę i doprowadziła do dalszych kradzieży, w okresie lat 2008-2011.
     Swym nieodpowiedzialnym postępowaniem skarbnik Mogilna naraziła burmistrza Duszyńskiego i wszystkich pozostałych pracowników ratusza na utratę dobrego imienia. Poważnie nadszarpnęła ich wizerunek oraz zaufanie do nich mieszkańców.
     Dobrze się stało, że prokuratura w treści zarzutu odnosi się nie tylko do samego czynu, ale jest tu także zwrócenie uwagi na aspekt moralny i etyczny postępowania skarbnika gminy.
     Dobrze się stało także dlatego, że również wśród mogileńskich samorządowców widziałem przez ostatnie miesiące taką próbę bagatelizowania całej sprawy. Pojawiały się nieoficjalne wypowiedzi o zaufaniu do pani skarbnik. Niedowierzanie, że mogłaby coś takiego zrobić, „przecież to taka spokojna, cicha i rozsądna osoba”.
     Mogileńska prokuratura tak argumentując i formułując treść zarzutu pozytywnie mnie zaskoczyła i pozwala mi wierzyć, że hasło przestrzegania prawa nie jest pustym sloganem.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1035 (50/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry