Artykuły

Żnin, pogotowie, pacjent, szpital, rejestrator
     Bez rejestratora rozmów
     Gdyby pacjentowi wzywającemu pogotowie ratunkowe w Żninie przydarzyło się coś złego w czasie oczekiwania na przyjazd lekarza, a jego krewni wnieśliby skargę na działalność pogotowia, bo np. karetka ich zdaniem zbyt długo jechała, trudno byłoby ustalić fakty, bo pogotowie w Żninie nie posiada rejestratora rozmów. Szpitala na jego zakup nie stać.
     Dyspozytornię pogotowia ratunkowego w żnińskim szpitalu przeniesiono na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR). Kiedyś znajdowała się ona po lewej stronie bocznego wejścia do szpitala, teraz mieści się po prawej.
     Nowa dyspozytornia pogotowia w żnińskim szpitalu nie ma możliwości rejestracji rozmów z dzwoniącym pacjentem ani karetką znajdującą się w terenie. Może przecież dojść do sytuacji, że pacjentowi przydarzy się coś złego i trzeba będzie sprawdzić, czy karetka jechała na miejsce zbyt długo, czy dotarła w odpowiednim czasie od zgłoszenia. Jeżeli zostanie wniesiona skarga, wówczas pracownicy pogotowia nie będą mieli możliwości odtworzenia rozmowy, dzięki czemu mogliby ustalić wszystkie okoliczności związane ze zdarzeniem.
     P.o. dyrektor żnińskiego szpitala Jacek Koszek przyznaje, że brak rejestratora, który odnotowuje godzinę zgłoszenia i treść rozmowy, jaka toczy się pomiędzy osobą wzywającą a dyspozytorką, jest bolączką.
     - "Zakup tego typu sprzętu jest dość nieodzowny dla pracy pogotowia ratunkowego, gdyż umożliwia w sposób bezsporny rozwikłanie roszczeń, które mogą zdarzyć się w chwili zgłaszania wyjazdu karetki pogotowia ratunkowego. Często jest tak, iż reakcja osób wzywających pogotowie ratunkowe zupełnie nie odzwierciedla sytuacji, jaka ma miejsce w domu chorego czy na miejscu wypadku. I często karetki wyjeżdżają na sygnale jako zdarzenie pilne do zachorowań, które nie wymagają trybu nagłego" - wyjaśnia Jacek Koszek.
     P.o. dyrektor dodał, iż koszt zakupu rejestratora rozmów to około 20.000 zł. W tej chwili szpital musi czekać na wolne środki finansowe, by sprzęt nagrywający rozmowy zakupić.
     Dyspozytornia żnińskiego pogotowia nie posiada nie tylko rejestratora rozmów. Brakuje też urządzenia do identyfikacji rozmów przychodzących. Dyspozytor nie ma możliwości ustalenia sprawców alarmów fałszywych oraz częściowego wyeliminowania zjawiska.
     Jacek Koszek przyznaje, że dyspozytorzy spotykają się z dowcipnisiami, którzy testują sprawność działania pogotowia z budek telefonicznych. 
     - "Jest to trudno przewidzieć w zależności jak grupa chce nas przetestować. Są okresy, że zdarzają się te fałszywe wezwania, a są też takie, podczas których do nich nie dochodzi. Zdarza się to jednak sporadycznie. Raz lub dwa razy w miesiącu. Nie zawsze rejestr numeru przychodzącego jest panaceum na całe zło. Rejestrator rozmów natomiast jest bezpieczeństwem pracy dla dyspozytora, który wykonuje swój zawód, a jednocześnie w przypadku popełnionego błędu jest dowodem zlekceważenia czy też niedopatrzenia swoich obowiązków" - uważa Jacek Koszek.
     St. kpt. Grzegorz Rutkowski ze żnińskiej straży powiedział nam, że dyspozytornia Państwowej Straży Pożarnej w Żninie posiada aparaty cyfrowe, które rejestrują numer, spod którego dzwoni dana osoba zgłaszająca zdarzenie. Zdaniem kapitana, jest to bardzo przydatne głównie podczas fałszywych alarmów.
     - "Pytamy się dzwoniącego o numer, spod którego do nas dzwoni. Kiedy podaje nam inny numer od tego, który się wyświetli, podejrzewamy, że jest to alarm fałszywy. Wiemy, że nieraz dzwonią do nas dzieciaki. Możemy wtedy oddzwonić i powiedzieć o tym rodzicom lub też przestraszyć dzwoniącego policją lub prokuratorem. I to daje efekt. Nieraz jak się oddzwoni do takiego dowcipnisia i postraszy, to jest duże zdziwienie. Więcej się to nie powtarza. Jesteśmy zadowoleni, że możemy identyfikować te rozmowy. Bardzo to ułatwia naszą pracę" - dodaje Grzegorz Rutkowski.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 628 (9/2004)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry