-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
Artykuły
- Czwartek, 05 Stycznia 2012
Żnin, Łabiszyn, Barcin, Szubin, Gąsawa, rozbiór, Pałuki, Kujawy
Pierwszy rozbiór Pałuk i Kujaw
Obecny powiat żniński znalazł się pod panowaniem pruskim już po pierwszym rozbiorze Rzeczpospolitej. Było to bezprawne nie tylko z powodu nielegalności przeprowadzenia samego zaboru ziem polskich, ale również dlatego, że Prusy poszły dalej i naruszyły traktat rozbiorowy określający nowe granice.
Gdy poszukiwaliśmy materiału ilustracyjnego na wyklejkę albumu o Janowcu Wielkopolskim, autor książki, Zbigniew Zwierzykowski wyciągnął dziwną mapę, na której Janowiec od Żnina oddzielała granica. Janowiec - w Polsce, Żnin - w Prusach. Kiedy to było?
ZDRADA MARIANNY
Jednym z pretekstów uzasadniających dokonanie I rozbioru Polski, do którego zaborcy dyplomatycznie przygotowywali dwory mocarstw europejskich od co najmniej kilku lat, było porwanie 3 listopada 1771 r. króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przez spiskowców związanych z konfederatami barskimi.
Konfederaci od 29 lutego 1968 roku walczyli o zniesienie politycznej i wojskowej kurateli Rosji nad polskim państwem, a ich wystąpienie traktuje się jako pierwsze powstanie narodowe. Jego skutki były jednak dla Polski i Pałuk tragiczne, a do takiego stanu rzeczy przyczyniły się m.in. działania Marianny Skórzewskiej (z domu Ciecierskiej), żony generała Franciszka Skórzewskiego, który kilka lat wcześniej, po wykupie od spadkobierców spokrewnionych z Marianną, stał się właścicielem m.in. Łabiszyna, Ostatkowa, Pszczółczyna, Sosnowca, Oporowa, Smerzyna.
Konfederaci liczyli na sojusz z Prusami przeciw Rosji, o co zabiegała Marianna Skórzewska. Władca Prus wykorzystywał jej szeroką wiedzę do poznania skomplikowanych kwestii w polskiej polityce, które mu objaśniała, będąc przekonaną (jak twierdziła), iż działa na rzecz Polski. Miał jednak inne cele.
W tym czasie generał - jej mąż - dowodził regimentem konnym im. Królewicza w Poznaniu, a przewidywano dla niego funkcje marszałka województw wielkopolskich oraz regimentarza konfederacji pomorskiej, o co zabiegał też Józef Wybicki - późniejszy autor słów polskiego hymnu. Miał objąć również zagraniczne poselstwo. Tak się jednak nie stało wskutek poczynań Marianny, skłaniającej męża do odroczenia decyzji przystąpienia do konfederacji do czasu porozumienia z królem Prus Fryderykiem II, z którym była zaprzyjaźniona. Podporządkowany i uległy wobec żony Franciszek nie był w stanie podjąć samodzielnej decyzji o przystąpieniu do konfederatów, a Marianna skutecznie go od tego odwodziła, obawiając się utraty całego majątku. Później z tego względu zaprzeczała nawet jakimkolwiek swoim związkom z konfederatami.
KU ZABOROM
Bunt części szlachty przeciw królowi stał się dla naszych potężnych sąsiadów okazją do rozpętania propagandowej kampanii w Europie odnośnie niezdolności Rzeczpospolitej do samodzielnych rządów i utrzymania jedności wewnętrznej oraz negatywnego wpływu tego stanu rzeczy na państwa ościenne.
Fryderyk II nie omieszkał wykorzystać konfederacji do własnych celów, starając się wymóc na pozostałych sąsiadach przyspieszenie decyzji w sprawie rozbioru Polski, czego był głównym orędownikiem. W grudniu 1969 roku przesłał nawet do Rosji nieoficjalny projekt w tej sprawie.
Prusy chciały w ten sposób opanować handel z większością ziem polskich i odciąć je od Bałtyku. Planom tym sprzyjała postawa Skórzewskich, którzy chcieli włączenia łabiszyńskich terenów w granice państwa pruskiego.
Wyrazem dążeń króla pruskiego było wkroczenie jego wojsk m.in. do Wielkopolski i na Kujawy pod pretekstem utworzenia kordonu sanitarnego przeciwko zarazie bydła w Polsce. Franciszek Skórzewski jako komendant garnizonu w Poznaniu biernie przyglądał się rabunkom i gwałtom dokonywanym przez wojska pruskie.
Pruski tajny radca finansów Franz Balthazar Brenckenhoff miał stały kontakt z Marianną, dzięki czemu otrzymywał od niej na bieżąco tajemne plany konfederatów, które przekazywał Fryderykowi II. Korzystał nawet z gościny Skórzewskich w Łabiszynie i Margonińskiej Wsi, co pozwoliło mu dokonać rozpoznania terenu Pałuk i Kujaw w kontekście ich przyłączenia do Królestwa Prus. Obliczył, iż przyłączenie ziem nadnoteckich (na północ od Noteci) przyniesie Prusom dochód w wysokości 1.600.000 talarów. Urzędnicy pruscy z kolei obliczyli, że poszerzenie pruskich granic kosztem Polski (z uwzględnieniem planów przekopania kanału bydgoskiego, którego uruchomienie nastąpiło rzeczywiście w 1774 roku) może dać nawet 6.000.000 talarów zysku.
NADNOTECKIE FAŁSZERSTWA
Polityczna decyzja o rozbiorze Polski zapadła w Petersburgu już w połowie 1771 roku, jednak fakt ten był przed Polakami utrzymywany w tajemnicy. Ostatecznie podpisanie traktatów dotyczących I rozbioru Rzeczypospolitej nastąpiło 5 sierpnia 1772 r. w Petersburgu.
Według tychże traktatów obecny powiat żniński nie trafiłby w żadnym miejscu do państwa pruskiego. Miało ono bowiem objąć, oprócz Prus Królewskich i Warmii, obszar na prawym brzegu Noteci, a więc od granicy brandenburskiej, wzdłuż rzeki, aż do Wisły pod Fordonem i Solcem Kujawskim. Noteć miała stanowić granicę pomiędzy Rzeczpospolitą i Królestwem Prus, przy czym rzeka miała w całości należeć do zaborcy.
W traktacie nie zapisano, do którego punktu granicę miała wytyczać Noteć, aczkolwiek Prusy interpretowały to w ten sposób, ze granica miała się zaczynać od ujścia Dragi do Noteci i biec w górę tej rzeki aż do Rynarzewa, a stąd w okolice Solca. Polacy z kolei przyjmowali, iż granica miała się odrywać od Noteci już przy Nakle i z tego miejsca biec do Wisły pod Solcem. Jak by nie było, według tych interpretacji Królestwo Prus nie miało prawa objąć swoim zasięgiem nawet piędzi ziemi powiatu żnińskiego. Stało się jednak inaczej.
Król Prus 6 września 1772 roku nakazał Brenckenhoffowi, mającemu przeprowadzić zajęcie terenów nadnoteckich, dojść wzdłuż Noteci do Rynarzewa. Urzędnik ten poszedł dalej, zajmując obydwa brzegi Noteci i przesuwając tym samym granicę za Rynarzewo, do Brzozy i Wałownicy. Za niezgodne z instrukcją powiększenie terytorium Prus Brenckenhoffowi nie groziła oczywiście żadna kara ze strony Fryderyka II, który w przypadku protestów innych mocarstw mógł się wytłumaczyć niestosowaniem się do jego nakazów przez urzędnika.
Minister spraw zagranicznych Prus Ewald von Hertzberg zasugerował z kolei, by dojść do Łabiszyna i zawrócić z niego do Solca, i potem w późniejszych traktatach z Polską wynegocjować zatrzymanie Łabiszyna. Sugerował nawet fałszywe tłumaczenie nazw miejscowości ujętych w traktacie granicznym w celu zajęcia większych obszarów Polski. Wspomniał też o zajęciu Wielenia, Czarnkowa i Ujścia (miejscowości z obecnego woj. wielkopolskiego). Było to realizowanie polityki według zasady tworzenia faktów dokonanych, co przy słabości i bezradności Polski oraz braku reakcji ze strony innych państw dawało duże szanse powodzenia.
Brenckenhoff nie omieszkał skorzystać z takich podpowiedzi. Fakt przynależności obu brzegów Noteci do Prus wykorzystał do tego, aby zająć jej lewy brzeg tak daleko, jak rzeka wylewa, a nawet dalej. 9 września 1772 roku postanowił zatem zająć Łabiszyn, Wieleń, Czarnków i Ujście. Uczynił to zaledwie przy pomocy chorążego i 12 dragonów.
Na podstawie sierpniowych traktatów Fryderyk II wydał 13 września 1772 roku patent rozbiorowy, z którego wynikało, iż zagarnie obszar na prawym brzegu Noteci. Z uwagi na wcześniejsze bezprawne zagarnianie ziem, tylko w sposób ogólnikowy zakomunikował rozpoczęcie zaboru ziem polskich i wytyczenie granicy.
ROZSZERZANIE PRUSKIEJ GRANICY
Tymczasem Brenckenhoffowi nie wystarczyło zajęcie Łabiszyna. W wytyczaniu granicy zaszedł aż do Barcina, a stąd ostrym łukiem zawrócił ku Wiśle, nad którą w Przyłubiu, a nie w Solcu, wkopał ostatni słup graniczny, co nastąpiło 21 września 1772 roku. Zajęcie całego obszaru nadnoteckiego zajęło więc Prusom tylko dziewięć dni, co udało się m.in. dzięki wykorzystaniu wojsk pruskich stacjonujących na ziemiach polskich od czasów konfederacji barskiej. Okazją i zachętą do realizacji tych bezprawnych zamierzeń była też postawa Marianny Skórzewskiej, silnie zabiegającej o przyłączenie do Prus wszystkich jej dóbr, z uwagi na pragnienie znalezienia się pod berłem uwielbianego przez nią króla. Później swoją zdradę tłumaczyła obawami o zemstę ze strony Rosji.
18 września 1772 roku Rosja, Austria i Prusy notyfikowały fakt rozbioru z żądaniem zwołania sejmu dla uprawomocnienia zmiany granic. Wszelkie próby oporu były łamane groźbami spalenia Warszawy, dalszych zaborów i dokuczliwą okupacją kraju przez wojska trzech mocarstw. Polski sejm, zwołany przez zaborców do Warszawy, ratyfikował - przy asyście wojsk rosyjskich - traktaty rozbiorowe 30 września 1773 roku.
Pośpiech pruskich urzędników i wojsk w ustanawianiu nowej granicy sprawił, iż wiele majątków zostało sztucznie porozdzielanych, częściowo pozostając w Polsce, częściowo trafiając do Prus. Wobec zaistniałej sytuacji, Fryderyk II 15 grudnia 1772 roku rozkazał Brenckenhoffowi wytyczyć granicę w taki sposób, aby poprzecinane posiadłości znalazły się w całości w granicach Prus. Wszystko miało dokonać się w tajemnicy, aby zapobiec protestom Rosji i Austrii.
W działaniach tych brała udział pruska komisja pomiarowa, ale nawet jej członkowie mieli nie wiedzieć, jaki jest faktyczny cel poczynań urzędników pruskich. Nikt nie mógł się zorientować, że granica ulega kolejnemu przesunięciu. Mieszkańcom zagarniętych terenów tłumaczono, iż podejmowane działania wynikają z zamiaru przeprowadzenia dokładnych pomiarów oraz chęci ochrony przed zarazą dostaw bydła z Polski.
Instrukcja króla zakazywała zajmowania wsi, których gruntów nie objęłyby choćby w minimalnej części wrześniowe zabory. Mimo to Brenckenhoff nie zamierzał się do niej stosować i w styczniu 1773 roku na tyle przesunął granicę, że sięgnęła ona jeziora Gopło. Stąd miała prowadzić wprost do Pakości i przy młynie wojdalskim dojść do granicy z września 1772 roku, co prowadziło do zajęcia kolejnych 50 wsi. Ponieważ miernicy stwierdzili, że poprowadzenie granicy w linii prostej jest niemożliwe wskutek zabagnionych terenów, linię graniczną poprowadzono dużym łukiem, co umożliwiło zajęcie dalszych 50 wsi.
Bezprawne poczynania pruskich urzędników doprowadziły do zaboru m.in. Inowrocławia, Kruszwicy, Gębic, Strzelna, Kwieciszewa, Pakości oraz 304 kujawskich wsi z ponad 20.000 mieszkańców. Fryderyk II nie krył radości z tego powodu, ale miał też pewne obawy, jakie będą reakcje pozostałych zaborców. Dlatego słupy graniczne ustawione we wrześniu 1772 roku nakazał przenieść dopiero po unormowaniu się sytuacji, a nastąpiło to w lutym 1774 roku.
Brenckenhoff nie zamierzał jednak na tym poprzestać, szukając możliwości poszerzenia granicy pruskiej do jak najdalszej odnogi Noteci na południe. Obecnie interpretował bowiem traktat rozbiorowy tak, jakby cała Noteć, od źródeł do ujścia (i z dopływami), miała się znaleźć w Prusach. Król pruski, który początkowo nie popierał tej koncepcji, wkrótce wydał rozkaz rozciągnięcia granicy zgodnie z propozycjami Brenckenhoffa. Podobnie jak poprzednio, odbiorcy tej instrukcji posunęli się dalej, zajmując nawet Mogilno i Trzemeszno, a także m.in. Ślesin, Kleczewo, Mielżyn, Powidz, Witkowo, Wylatowo, Gąsawę i Żnin oraz 250 wsi.
UZNANIE STATUS QUO
Żnin w osobie sędziego Andrzeja Śniadeckiego złożył hołd władcy Prus 22 maja 1775 roku, co miało miejsce w kościele farnym w Inowrocławiu. Miasto trafiło do powiatu inowrocławskiego. W chwili zajęcia przez Prusy było własnością arcybiskupa gnieźnieńskiego, prymasa Polski, którym był wówczas Gabriel Podoski. Decyzją Fryderyka II kościołowi katolickiemu skonfiskowano własność ziemską, tworząc ze Żnina domenę państwową.
Część z bezprawnie uzyskanych nabytków Prusy musiały Polsce zwrócić. Gąsawa, Żnin, Szubin, Łabiszyn, Barcin i Dąbrowa Mogileńska wśród nich się nie znalazły. Pozostały w granicach Prus, włączone do ówczesnego powiatu inowrocławskiego. Polsko-pruską konwencję graniczną, która potwierdziła ten stan rzeczy, ostatecznie podpisano 22 sierpnia 1776 roku.
MAPA NA WYKLEJCE
Większą część historycznej mapy, wydanej przez wiedeńskiego kartografa Franza Johanna Josepha von Reilly 13 lat potem, ale jeszcze przed drugim rozbiorem, umieściliśmy na wyklejce albumu o Janowcu Wielkopolskim, który miał szczęście być polskim miastem o 20 lat dłużej: do drugiego rozbioru. W 1793 roku - jak cała pozostała część Wielkopolski i Kujaw - został również wcielony do Prus.
NAJWAŻNIEJSZA LITERATURA:
* T. Cegielski, Ł. Kądziela, Rozbiory Polski 1772-1793-1795, Warszawa 1990;
* Historia Powiatu Żnińskiego, pod redakcją Stefana Truchima, Poznań 1928;
* W. Konopczyński, Pierwszy rozbiór Polski, Kraków 2010;
* R. Nowicki, Semper recte. Z dziejów rodu Skórzewskich, Lubostroń 2007;
* K. Zienkowska, Stanisław August Poniatowski, Wrocław 1998;
* Żnin, 700 lat dziejów miasta, Bydgoszcz 1965.
Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1037 (52/2011)






