-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
Artykuły
- Czwartek, 19 Stycznia 2012
Barcin, kamienica, kostka, mieszkanie, lokator
Kostka chodnikowa w mieszkaniu
W sylwestrowy wieczór 17-letni mieszkaniec Barcina wrzucił rozbijając szybę w oknie mieszkania na pierwszym piętrze kostkę chodnikową. Jeden z lokatorów tylko dzięki interwencji kuzyna, który go odciągnął w głąb pokoju uniknął uderzenia w głowę. Sprawca deklarował naprawienie szkód, ale nie zrobił tego do dzisiaj. Odpowie przed sądem.
Dwaj kuzyni spędzali sylwestrowy wieczór w mieszkaniu na pierwszym piętrze kamienicy w Barcinie. Byli sami, bo ojciec jednego z nich, który jest lokatorem mieszkania akurat wyjechał. Około 21:00 ktoś zaczął łomotać w drzwi mieszkania i nie był to ojciec. Po chwili łomotanie w drzwi i głosy na klatce ucichły, więc kuzyni usiedli na powrót przed telewizorem. Nim jednak wybiła północ, ktoś wybił szybę wrzucając kostkę brukową przez okno. Kuzyni rozpoznali sprawcę.
W kamienicy na ul. 4 Stycznia 2 w Barcinie i przylegającej do niej kamienicy nr 4 kilka tygodni wcześniej wymieniona została cała stolarka drzwiowa i okienna we frontowych ścianach. To był pierwszy etap odnowy kamienic w ramach zadania dofinansowanego ze środków europejskich. Przypomnijmy, że dofinansowanie odnowy kilku kamienic uzyskał projekt wysłany do Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu przez Stowarzyszenie Barcińska Starówka.
Jednym z lokatorów kamienicy jest Andrzej Pabel (pozwolił nam posługiwać się swoimi danymi oraz wizerunkiem). Mieszka z dorosłym synem, Mariuszem na pierwszym piętrze, a okna pokoju, w którym znajduje się odbiornik TV wychodzą na ul. 4 Stycznia. Po drugiej stronie ulicy jest zresztą zamontowana kamera monitoringu wizyjnego miasta. Jednak Andrzej Pabel mówi, że młodzi chuligani, którzy często się tu zbierają, niewiele sobie z tego robią. - Grają policji i straży miejskiej na nosach. Są bezczelni - mówi mieszkaniec kamienicy.
W sylwestrowy wieczór w jego mieszkaniu był tylko syn Mariusz wraz z dorosłym swoim kuzynem, a siostrzeńcem pana Andrzeja, Adamem G. Młodzi mężczyźni spędzali wieczór przed telewizorem. - Około 9:00, a może to już było kilka minut po, do drzwi mieszkania zaczął ktoś łomotać. Postanowiliśmy nie otwierać, bo to nie było normalne pukanie gościa do drzwi. Zresztą nikogo się nie spodziewaliśmy, a pora na niespodziewane wizyty raczej nie była odpowiednia. Słyszałem na klatce schodowej dwa głosy. Rozmawiali ze sobą, a później, kiedy nie doczekali się naszej reakcji, poszli sobie - opowiada Adam G.
Kuzyni na powrót zasiedli na kanapie i kontynuowali oglądanie w TV powtórkowej relacji z meczu Wisły Kraków. Bliżej okna siedział Mariusz. Około 23:00 w szybę okna, raz, a później drugi coś uderzyło, nie rozbijając jej. - On próbował wrzucić kamień, ale chyba mierzył pod złym kątem, bo impet nie był na tyle silny, by rozbić szkło. Za trzecim razem jednak szyba pękła, a przez pokój frunął jakiś duży kamlot. Złapałem Mariusza i odciągnąłem, bo kamień zbliżał się do jego głowy. Mogło dojść do uderzenia. Ostatecznie kamień odbił się o brzeg kanapy w miejscu, gdzie kuzyn przed chwila siedział. Okazało się, że ten kamień, to kostka wyciągnięta z chodnika po drugiej stronie ulicy. Wyglądaliśmy przez rozbite okno. Po drugiej stronie stała na chodniku grupa. Widzieliśmy, jak jeden z nich tańczy prowokacyjnie przed kamerą monitoringu, drwiąc sobie, co mu może zrobić policja, czy straż miejska - opowiada Adam G.
Zaraz do domu przyjechał Andrzej Pabel. Powiadomiona została policja. Kuzyni rozpoznali sprawcę od razu. Widzieli go przez okno, jak miotał kamieniem w kierunku ich mieszkania. Podejrzanym był siedemnastoletni Jakub S., który jest znany zarówno obydwu kuzynom, jak i Andrzejowi Pablowi, bo mieszka nieco dalej, na tej samej ulicy. Młodzieniec był nietrzeźwy.
- Policjanci umieścili podejrzanego o uszkodzenie mienia w policyjnej izbie zatrzymań do wytrzeźwienia. Następnie z art. 124 kodeksu wykroczeń postawiony mu został zarzut uszkodzenia mienia, za co grozi kara aresztu, ograniczenia wolności lub kara grzywny - powiedział nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie.
Początkowo Andrzej Pabel liczył na to, że sprawca sam przyjdzie do niego i naprawi szkody. - Tak bowiem ten młody człowiek mi obiecał po złożeniu zeznań na policji. Jednak mijają dni, a on się nie pojawił. Dziurę zakleiłem prowizorycznie taśmą, by wiatr się do domu nie wdzierał. Mamy szczęście, że nie było bardzo zimno w ostatnich dniach. Ponieważ ten Kuba nie naprawił szkody, to też nie wiem w tej chwili, jaką kwotę strat podać policji. Pozostaje tylko żal, że to zrobił. Nie wiem, jakie miał motywy, bo my z nim nie zadzieraliśmy. Może go ktoś podjudził do tego? No szkoda tego okna, bo przecież w listopadzie były te okna wymieniane. Z drugiej strony szczęście, że synowi i siostrzeńcowi nic się nie stało - oznajmił Andrzej Pabel.
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński zaznaczył, że sprawa nadal jest wyjaśniana i jakkolwiek podejrzanemu postawiono już zarzut z kodeksu wykroczeń, to nie jest powiedziane, że nie może jeszcze usłyszeć zarzutu narażenia zdrowia, czy nawet życia. Podejrzany będzie odpowiadał przed sądem jak dorosły. Ponadto policjanci zbadają również, skąd Jakub S. miał alkohol, którym się raczył, bo sprzedaż, bądź częstowanie alkoholem osoby niepełnoletniej jest niezgodne z prawem.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1039 (2/2011)






