-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
Artykuły
- Wtorek, 17 Stycznia 2012
![]() |
| Największe wzruszenie towarzyszyło pracownikom cukrowni (w pierwszym rzędzie głodujący) i ich rodzinom w czasie homilii. Udzieliło się ono również kapłanom. fot. Arkadiusz Majszak |
Żnin, cukrownia, likwidacja, protest, pracownicy
Protest głodowy
Podjęta w Wielki Piątek przez piętnastu pracowników cukrowni głodówka trwa. Jej celem jest przesunięcie decyzji o przestaniu produkcji cukru co najmniej o rok, aby umożliwić pozyskanie inwestora i rozpoczęcie alternatywnej produkcji. Po rozmowach z przedstawicielami Krajowej Spółki Cukrowej pracownicy zapowiadali zaostrzenie protestu.
W poprzednim numerze informowaliśmy o podjęciu przez zarząd Krajowej Spółki Cukrowej decyzji o zaprzestaniu produkcji cukru w Cukrowni Żnin. Informacja ta dotarła do naszej redakcji w środę, po 23:00.
KSC zdecydowała, że do kampanii 2004/2005 nie przystąpią zakłady w Sokołowie Podlaskim (Cukrownia Sokołów), Szczebrzeszynie (Cukrownia Klemensów), Płocku (Cukrownia Borowiczki) oraz Żninie. W komunikacie wydanym na tę okoliczność przez KSC prezes Krzysztof Kowa uzasadniał: - "Przekształcenia są absolutnie niezbędne, jeśli spółka ma przetrwać na rynku i sprostać konkurencji firm zachodnich. Ich realizacja gwarantuje, że już za dwa lata KSC przekształci się w silnego, nowoczesnego, a co najważniejsze dochodowego producenta, który będzie się liczył nie tylko na rynku polskim, ale i europejskim".
GŁODÓWKA
W czwartek piętnastu pracowników cukrowni podjęło decyzję o rozpoczęciu następnego dnia głodówki protestacyjnej. Trwa ona do dziś. Protestujący ograniczają się do przyjmowania płynów. W czasie świąt Wielkiej Nocy - zarówno w niedzielę jak i w poniedziałek odprawione zostały msze święte.
We wtorek udało nam się wejść na teren zakładu i rozmawiał z pracownikami. W pomieszczeniu związkowym na podłodze leżą materace, na których spali protestujący. Świetlica służy jako kaplica. Na zaimprowizowanym ołtarzu stoi krzyż obwiązany różańcem, podarowanym przez proboszcza parafii św. Marcina, ks. Piotra Rutkowskiego: - "Ten różaniec ściśle związany jest z osobą Prymasa Tysiąclecia. Otrzymałem go z jego rąk w trakcie święceń diakonalnych. Różaniec ten łączy mnie z prymasem i jego słowami: "Jeżeli ma przyjść zwycięstwo, to tylko przez Maryję i Różaniec". - powiedział nam ks. Piotr Rutkowski.
Na ich twarzach widać było zmęczenie prawie pięciodniową głodówką. Nie tracili jednak hartu ducha. Zapowiadali, że zaostrzą protest jeśli zarząd KSC ich zignoruje, bo to właśnie o rozmowy z zarządem Polskiego Cukru i odłożenie decyzji o likwidacji o rok najbardziej chodzi protestującym oraz brak zwolnień.
Przez rok mają trwać poszukiwania inwestora, który uruchomi produkcję zastępczą w cukrowni. To jednak musi być jeszcze skonsultowane z ekspertami, którzy mają stwierdzić czy produkcja biopaliw będzie w cukrowni możliwa.
KOMUNIKAT PEŁEN DEKLARACJI
Władze spółki twierdzą, że decyzja ta poprzedzona była wnikliwą analizą wyników techniczno-ekonomicznych, odległości od plantacji buraków, zdolności wytwórczych i możliwości rozwojowych zakładów oraz możliwości przejęcia przez nie produkcji od innych zakładów KSC bez konieczności dofinansowania.
Kierownictwo Polskiego Cukru zapewniło też w komunikacie o tym, że zostaną podjęte działania osłonowe dla zwalnianych pracowników w postaci zatrudnienia w innych zakładach lub zatrudnienia w ramach rozpoczęcia alternatywnej działalności gospodarczej. Władze KSC twierdzą, że nie wyłączenie z produkcji cukru czterech zakładów nie zmieni sytuacji plantatorów, którzy mają nadal dostarczać buraki dla KSC z tym, że do innych zakładów.
AKCJA ZAMIAST POGOTOWIA
Decyzja KSC wywołała w Żninie szok. I to zarówno wśród pracowników jak i mieszkańców gminy. Prowadzona od lutego br. (czyli od chwili ogłoszenia sześciu zakładów, w których zamierzano zaprzestać produkcji cukru) akcja protestacyjna została zamieniona w pogotowie strajkowe. Z kolei w piątek 15 pracowników rozpoczęło głodówkę protestacyjną.
Szef Związku Zawodowego Cukrowników Cukrowni Żnin oraz lider grupy głodujących pracowników Marek Wojciechowski mówił, że pracownicy nie mogą zaakceptować sytuacji takiej, że zamyka się zakład rentowny z tego tylko powodu, że może przerobić z góry określoną ilość buraków. Dla pracowników decyzja władz KSC jest typowo polityczna.
![]() |
| Pracownicy cukrowni prowadzący od Wielkiego Piątku strajk głodowy w oczekiwaniu na podjęcie konkretnych rozmów przez przedstawicieli KSC fot. Arkadiusz Majszak |
JAK TO SIĘ STAŁO?
Starosta Zbigniew Jaszczuk jak tylko dowiedział się o decyzji władz Polskiego Cukru wysłał pismo do Prezesa rady Ministrów Leszka Millera: - "Jest to skandaliczna decyzja nie mająca nic wspólnego z ekonomią, organizacją pracy i równomiernym rozkładaniem polskiej biedy w tym regionie. Proszę wyjaśnić jak to się stało, że w sąsiednim powiecie produkować będą nadal trzy cukrownie, a w powiecie żnińskim żadna? Tym bardziej, że jest to dobra cukrownia osiągająca jedne z najlepszych wyników produkcyjnych w Polsce. Jeszcze dzień wcześniej docierały do Żnina pozytywne informacje w sprawie cukrowni. Co zatem stało się przez jedną noc? czyżby to była kolejna typowa decyzja polityczna oderwana od rzeczywistości i ekonomii? Proszę się zatem nie dziwić jak po jeszcze kilku takich decyzjach władz centralnych Samoobrona Andrzeja Leppera osiągnie poparcie na poziomie zbliżonym do 50%".
We wtorek zebrał się także Zarząd Powiatu, który w obliczu likwidacji cukrowni podjął uchwałę, w której wystąpił do zarządu KSC z wnioskiem o zawieszenie decyzji o zaprzestaniu produkcji cukru oraz o przedstawienie rzeczowych rozwiązań alternatywnych dla żnińskiego zakładu. Podjęta przez Zarząd Powiatu uchwała miała zostać przekazana premierowi, ministrowi Skarbu Państwa, wojewodzie kujawsko-pomorskiemu i zarządowi KSC.
- "Starosta Zbigniew Jaszczuk zapowiedział, że uda się do Warszawy" - mówi członek Zarządu Powiatu Zofia Kozłowska - "Zobaczy skąd będzie można uzyskać pomoc. Skieruje się wszędzie gdzie będzie mógł".
Z kolei wiceburmistrz Jarosław Jaworski wysłał we wtorek pismo do ministra gospodarki, pracy i polityki społecznej Jerzego Hausnera i premiera Leszka Millera. W piśmie wiceburmistrz zwraca ministrowi uwagę na możliwość zwiększenia i tak już wysokiego bezrobocia oraz pozbawienie rodzin źródeł utrzymania. Minister powinien także wiedzieć - zdaniem wiceburmistrza - na to, że w tym wypadku chodzi także nie tylko o pracowników, ale i plantatorów.
CZAS NA BIOETANOL
Po rozpoczęciu głodówki żnińską cukrownię zdążyło odwiedzić trzech posłów Witold Hatka (Liga Polskich Rodzin), Grzegorz Gruszka (Socjaldemokracja Polska) i Lech Kuropatwiński ("Samoobrona"). Parlamentarzyści zgłosili chęć pomocy pracownikom cukrowni poprzez umożliwienie kontaktu z władzami Polskiego Cukru i rozmowy w ministerstwie skarbu.
Swą pomoc zadeklarował wojewoda kujawsko-pomorski Romuald Kosieniak. - "Wojewoda spotkał się z załogą dwa lub trzy tygodnie temu. Brany jest pod uwagę tzw. wariant alternatywny, czyli uruchomienie produkcji bioetanolu (biopaliw). Chodzi też o zagwarantowanie na takie produkty rynków zbytu. Wojewoda wystąpił też do zarządu spółki, aby na rok zawiesiła decyzję o zamknięciu, aby można było w sposób płynny przejść z produkcji cukru w produkcję bioetanolu i znaleźć na ten produkt odbiorców" - powiedziała Małgorzata Dysarz, rzecznik prasowy wojewody.
TRZECIE GARNITURY
Do cukrowni przyjechali we wtorek przedstawiciele Krajowej Spółki Cukrowej: Artur Olkowicz, dyrektor wykonawczy i Grzegorz Kowalski, dyrektor działu techniczno-produkcyjnego. Waldemar Przybył, jeden z pracowników cukrowni określił ich jako trzecie garnitury, czyli osoby, które mają najmniejszy wpływ na podejmowanie decyzji w spółce.
Wtorkowe rozmowy między przedstawicielami KSC a pracownikami była bardzo burzliwe. - "Jeszcze nigdy nie było takiego spotkania. Do świetlicy przybyła cała załoga". - powiedział nam Marek Wojciechowski, szef związku zawodowego cukrowników, który w imieniu załogi przedstawił argumenty przemawiające przeciw likwidacji zakładu. Wysunął na czoło dobre czynniki ekonomiczne cukrowni, techniczne, technologiczne i surowcowe. Poruszył aspekt społeczny podjętej decyzji. Zwrócił też uwagę na fakt, że w powiecie inowrocławskim będą nadal funkcjonować trzy cukrownie, a w powiecie żnińskim nie. Poza tym powiat inowrocławski ma jeszcze kilka innych dobrze funkcjonujących dużych zakładów produkcyjnych, natomiast Żnin - po zamknięciu cukrowni - nie będzie miał żadnego.
- "Zarząd KSC jest niekonsekwentny. W planie restrukturyzacji w rozdziale mówiącym o wygaszaniu zakładów porównywany jest rachunek kosztów wytworzenia jednej tony cukru przez wszystkie zakłady. Władze KSC potwierdziły, że Żnin ma najniższy ten koszt, więc jak to się ma do decyzji o zamknięciu" - powiedział Marek Wojciechowski.
- "Przedstawiciele Polskiego Cukru przyjechali wysondować, jakie panują wśród nas nastroje. Bawili się nieporadnie w psychologów. Przyjechali bez pełnomocnictw i bronili stanowiska KSC. Chcieli zatuszować sprawę, ale im nie wyszło". - mówili głodujący pracownicy.
Marek Wojciechowski powiedział, że czterogodzinna wymiana ostrych zdań zakończyła się niczym, ponieważ przedstawiciele spółki nie byli upoważnieni przez zarząd do składania jakichkolwiek deklaracji.
ZABLOKUJĄ ULICĘ
Swoje spotkanie z przedstawicielem KSC mieli także plantatorzy. Do Żnina przyjechał Mariusz Kaźmierczak. Obecna w trakcie rozmów Zofia Kozłowska powiedziała, że rolnicy stanęli po stronie protestujących i przyjęli ich argumenty. Uważają, że należy odłożyć decyzję o zamknięciu cukrowni. W formie protestu przeciw tej decyzji plantatorzy zablokują ul. Kl. Janickiego na przeciw cukrowni. Blokada rozpocznie się dziś o 9:30 i potrwa do 12:00.
Rolnicy nie uzyskali jasnej odpowiedzi co do miejsc odstawiania surowca. Według Zofii Kozłowskiej można się tylko domyślać, że plantatorzy, którzy dotychczas odstawiali buraki do Żnina, będą prawdopodobnie dostarczali je do Nakła, Tuczna i Janikowa. O szczegółach z ramienia KSC nikt na razie plantatorów nie poinformował.
Aleksander Decowski, szef Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy powiedział nam, że decyzja gdzie i jak będą dostarczane buraki rolnicy dowiedzą się z chwilą otrzymania harmonogramów. Nastąpić ma to we wrześniu. Wczoraj miały rozpocząć się rozmowy władz KSC z plantatorami w sprawie podzielenia plantatorów żnińskiej cukrowni na inne, ale związkowcy nie wyrazili na to zgody, ponieważ byłoby to skazywaniem zakładu na likwidację.
KSC ODPOWIADA
Łukasz Wróblewski, rzecznik KSC poinformował, że zarząd spółki przypomina, iż wszyscy pracownicy tych zakładów, które do kampanii nie przystąpią mają zagwarantowane zatrudnienie do końca bieżącego roku, a osoby, które odejdą z pracy otrzymają dodatkowe odprawy finansowe wynikające z Pakietu Socjalnego oraz Programu Dobrowolnych Odejść. W spółce trwają prace nad pakietem działań osłonowych (zatrudnienie dla załóg). Władze zapewniają o kontynuowanych rozmowach z firmami, które są zainteresowane rozpoczęciem działalności o innym profilu przy zaangażowaniu dotychczasowych pracowników.
Marek Wojciechowski powiedział, że oświadczenie KSC nie jest niczym nowym, widzi zagrożenie w rozbiciu załogi na inne załogi: - Stawia pod znakiem zapytania możliwość uruchomienia nawet alternatywnej produkcji, bo z kim i dla kogo - zastanawia się Marek Wojciechowski. Dodał, że protest będzie kontynuowany, ponieważ KSC nie odpowiedziała na postulat przedłużający funkcjonowanie cukrowni o rok.
Dziś sprzed cukrowni o godzinie 18:00 TVP nada program "Na żywo", a jego tematem będzie sprawa likwidacji zakładu.
DUCHA NIE GAŚCIE
Nad zdrowiem głodujących pracowników cukrowni czuwa pielęgniarka Teresa Prus. Dwa razy dziennie mierzone jest im ciśnienie. Marek Wojciechowski powiedział nam, że zgłaszają się cały czas pracownicy, którzy do głodówki chcę przystąpić. Szef związku cukrowników stwierdził, że nie miał świadomości, że tak daleko może posunąć się protest. Dodał, że w najbliższym czasie nie dopuści raczej do eskalacji protestu, rozpoczęcia strajku czy odstawienia przez głodujących napojów.
Zofia Kozłowska powiedziała, że najtragiczniejsze w całej sytuacji jest to, że pracownicy po likwidacji zakładu będą musieli go sami rozebrać, maszyny załadować na ciężarówki, które wywiozą wyposażenie do innych cukrowni.
- "Mam nadzieję, że ta ofiara zaowocuje i da do myślenia tym, którzy będą podejmowali decyzje. Podcina się bowiem gałąź, na której pracownicy budowali przyszłość swoją i swoich dzieci. Dlatego nie dziwię się zdeterminowaniu i takiej postawie" - mówił ks. Piotr Rutkowski.
| W poniedziałek wielkanocny, podobnie jak w pierwszy dzień świąt, w świetlicy, w której 15 pracowników żnińskiej cukrowni prowadzi strajk głodowy, księża ze wszystkich żnińskich parafii odprawili mszę św. Przybyły na nią rodziny strajkujących oraz obecni i byli pracownicy zakładu. We mszy uczestniczył także wiceburmistrz Żnina Jarosław Jaworski oraz przedstawiciele plantatorów buraka cukrowego. W czasie mszy pracownicy i ich żony oraz dzieci nie ukrywali łez. Wzruszenie udzieliło się również kapłanom. Ksiądz proboszcz parafii św. Marcina Piotr Rutkowski przekazał głodującym różaniec, który - jak stwierdził - jest już nieco zniszczony, lecz zawsze nosił go przy sobie. Zachęcał strajkujących, by różaniec i modlitwa towarzyszyły im podczas głodówki. Dodawał otuchy pracownikom zakładu i ich rodzinom. Msza zakończyła się wspólnym śpiewem pieśni "Boże coś Polskę". Po mszy św. strajkujący mieli okazję porozmawiać z rodzinami. Pytali głównie, jak spędzają święta, czy w domu wszyscy są zdrowi. Dyskutowano również na temat zainteresowania tematem przez media i o ewentualnych rezultatach prowadzonej głodówki. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że w powiecie inowrocławskim spośród 3 cukrowni nie zlikwidowano żadnej, a w powiecie żnińskim zamyka sie jedną cukrownię. (am) |
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 635 (16/2004)








