Artykuły

Żnin, CKU, szkoła, oświata, starostwo, placówka
     Praca w jednej szkole
     Żnińskie starostwo przedstawiło dyrektorom szkół ponadgimnazjalnych z powiatu żnińskiego propozycje standardów i zasad funkcjonowania szkół i placówek oświatowych prowadzonych przez powiat. Głównym celem wprowadzenia tych zmian jest obniżenie kosztów funkcjonowania placówek oświatowych oraz zatrudnienie młodych nauczycieli i obniżenie stopy bezrobocia w regionie.
     19 marca Zarząd Powiatu w Żninie jednogłośnie przyjął propozycję standardów i zasad funkcjonowania szkół i placówek oświatowych prowadzonych przez powiat żniński.
     CZEGO DOTYCZĄ ZMIANY?
     Najważniejsze propozycje zakładają, że oddziały klas pierwszych będą mogły liczyć nie mniej niż 32 uczniów. Ilość uczniów podczas lekcji informatyki nie będzie mogła wynosić mniej niż 1,5 ucznia na stanowisko w pracowni komputerowej. Każdy nauczyciel będzie mógł pracować w wymiarze 1 etatu tylko w jednej szkole. W uzasadnionych przypadkach za zgodą wydziału kultury, sportu, turystyki i promocji w żnińskim starostwie przewidziane będzie zatrudnienie nauczycieli emerytów oraz nauczycieli innych szkół, po okazaniu zaświadczenia o braku ofert z Powiatowego Urzędu Pracy. Wszelkie godziny ponadwymiarowe jako wakat, szkoła będzie musiała zgłaszać do PUP. Reforma przewiduje stworzenie szans na zatrudnienie młodych nauczycieli, absolwentów szkół wyższych.
     Propozycje standardów i zasad funkcjonowania szkół i placówek oświatowych przez powiat żniński związane są z naborem i przygotowaniem arkuszy organizacyjnych szkół na rok szkolny 2004/2005. Propozycje standardów były omówione na posiedzeniu komisji oświaty, kultury, sportu i turystyki Rady Powiatu. Członkowie komisji zaakceptowali je w całości. Zdaniem wicestarosty Michała Pęziaka przyjęte standardy mają doprowadzić do tego, by znaleźć miejsca pracy dla ludzi młodych oraz poszukać oszczędności w finansowaniu placówek oświatowych. W tej chwili - zdaniem wicestarosty - trudno określić ile będzie można zatrudnić młodych nauczycieli i jakie to da efekty, gdyż nie wiadomo jaki będzie nabór do klas pierwszych.
     EWOLUCJA ZAMIAST REWOLUCJI
     Dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Żninie Leszek Kowalski uważa, że niewątpliwymi celami wprowadzenia zmian są: obniżenie kosztów funkcjonowania placówek oświatowych oraz zatrudnienie młodych nauczycieli i obniżenie stopy bezrobocia w regionie. Takie same działania, jakie planuje się wprowadzić w szkołach powiatowych, zostały wcześniej wprowadzone w szkołach podstawowych i gimnazjach. Przyniosły one - zdaniem dyrektora - wymierne korzyści, ale również nie wszystko się sprawdza.
     - "Będąc bezpośrednim ogniwem procesu dydaktycznego po gimnazjach mogę zaobserwować niektóre efekty tych działań. Wymuszanie na dyrektorach zatrudniania za wszelką cenę ludzi, którzy poszukują pracy bez wnikania w to, czy się nadają do pracy w tak specyficznym zawodzie, który wymaga powołania wywołuje problemy dydaktyczne i wychowawcze. Najprawdopodobniej dyrektor będzie zmuszony zatrudnić ad hoc wielu nowych nauczycieli, o których nie ma pewności, że się sprawdzą. Okresem próby ma być ich staż. Jeżeli w tym czasie coś zostanie zrobione źle, to trudno będzie to naprawić w okresie późniejszym, który w zależności od typu szkoły będzie trwał od roku do trzech lat. Restrykcyjne przestrzeganie planowanych standardów może spowodować, że nie będę mógł zatrudnić nauczycieli gwarantujących odpowiedni poziom i dyscyplinę nauczania. Młode osoby często nie posiadają jeszcze autorytetu, a w kontaktach z młodzieżą jest to czynnik najważniejszy, determinujący realizację innych zadań szkoły. Eksperyment, jakim jawi się przygotowywany dokument budzi zrozumiały niepokój środowiska nauczycieli i pracowników mojej szkoły. Proponuję przemyślenie wariantu ewolucyjnego zamiast rewolucji. Najlepiej sprawdzają się pracownicy i nauczyciele, których sam poszukałem kierując się renomą, jaką zdążyli sobie wyrobić w środowisku. Część ludzi niestety się dziedziczy i nie jest łatwo z nimi się rozstać. Proponowany system zatrudniania spowoduje, że nie będę mógł kontynuować współpracy z nauczycielem akademickim czy też z nauczycielami dochodzącymi, doskonale radzącymi sobie w realiach tej szkoły. Nie będę mógł również wyróżniać dobrych nauczycieli przydzielając im nadgodziny. Istniejący system dodatków motywacyjnych nie jest zbyt motywujący z uwagi na wysokość posiadanych środków. Pełni on raczej rolę prestiżową" - uważa Leszek Kowalski.
     CKU ZAGROŻONE?
     Niezwykle ważny dla dyrektora jest również problem wdrażania nowej matury. Leszek Kowalski ma do dyspozycji nauczycieli, którzy kilka ostatnich lat poświęcili na doskonalenie umiejętności w zakresie metodyki pracy przygotowującej uczniów do nowej matury. Są to między innymi egzaminatorzy Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej. Zatrudnienie do pracy nauczycieli nieprzygotowanych w tym zakresie - w opinii Leszka Kowalskiego - odbije się negatywnie na jakości nauczania oraz na możliwości zdania egzaminów maturalnych przez uczniów.
     - "Sugerowałbym umieszczenie w projekcie standardów rozwiązań umożliwiających pewną swobodę działania dla dyrektora w porozumieniu z organem prowadzącym. Zatrudnienie większej ilości nauczycieli począwszy od tego roku szkolnego spowoduje za rok konieczność zwolnienia ich części. Będzie to związane z zakończeniem cyklu kształcenia 12 oddziałów i realną możliwością naboru 8-10 oddziałów. Planowane standardy zatrudnienia skomplikują również sytuację kadrową w przypadku powołania Ośrodka Dokształcania i Doskonalenia Zawodowego, który nie będzie mógł zatrudniać nauczycieli uczących w szkołach na pełnych etatach, tylko szukać innych. A co w przypadku jak się ich nie znajdzie? A co w przypadku CKU, które też bazuje w części na nauczycielach już zatrudnionych?" - zastanawia się Leszek Kowalski.
     Dyrektor Centrum Kształcenia Ustawicznego w Żninie Joanna Chmiel wyjaśnia, że tylko dla dwóch osób CKU jest jedynym miejscem pracy. Jeżeli wejdzie przepis, iż nauczyciel będzie mógł pracować tylko w jednej szkole, to przyszłość CKU stoi po znakiem zapytania. 
     REDUKCJA W ADMINISTRACJI?
     Dyrektor żnińskiego Liceum Ogólnokształcącego Andrzej Kurek nie obawia się o zapis dotyczący limitu uczniów w oddziałach klas pierwszych, gdyż w ogólniaku są klasy, w których uczy się powyżej 32 uczniów. Pewne ograniczenia szkoła będzie musiała poczynić według proponowanego standardu w zakresie administracji i obsługi.
     - "Jeżeli zacznie obowiązywać zapis, że w przypadku organizowania w szkole samodzielnej obsługi i administracji standard zatrudnienia powinien wynosić 0,375 etatu na oddział, to będę musiał dokonać redukcji w obsłudze i administracji. Nie widzę jednak powodów, żeby były to drastyczne cięcia, może najwyżej o pół etatu, a nie kilka etatów mniej. To powinno jeszcze podlegać dyskusji" - uważa Andrzej Kurek.
     Za bardzo ważną sprawę dyrektor żnińskiego liceum uważa kwestię zakazu zatrudniania nauczycieli na parę godzin uczących w innej szkole. Jego zdaniem przyjęcie takiego nauczyciela jest sprawą do rozważenia, gdyż nie będzie on tak dobry jak nauczyciel, który ma pełen etat w danej szkole.
     - "Musi być związany z macierzystą placówką, żeby dobrze pracować. Na pewno poziom może się obniżyć, jeśli nauczyciel po parę godzin będzie uczył w różnych szkołach. To, że będzie pracować w jednej szkole jest dużo korzystniejsze dla dobra uczniów. Naszym zadaniem jest dbać o dobro uczniów. Ten problem też powinien jeszcze podlegać dyskusji. Na pewno jakiś standard powinien obowiązywać, żeby było to ujednolicone i żeby nie było dowolności" - uważa Andrzej Kurek.
     ZNAJDĄ NAUCZYCIELI?
     Dyrektor Zespołu Szkół Ekonomiczno - Handlowych w Żninie Tomasz Ratajczak uważa, że głównym założeniem propozycji standardów jest kwestia znalezienia miejsc pracy dla tych, którzy jej szukają i nie mogą znaleźć. W szkole, którą kieruje nie ma dnia, żeby ludzie nie przychodzili i nie pytali o pracę.
     - "Ja mam mnóstwo podań nauczycieli we wszystkich specjalizacjach za wyjątkiem nauczycieli języków. Trudno powiedzieć jak to się odbije na wynikach pracy w szkole. Jeżeli przyjdą nauczyciele młodzi, to może się to odbić na jakości pracy. Trzeba też się zastanowić czy będą do rozdysponowania jakiekolwiek godziny oprócz tych zarezerwowanych dla obecnej kadry. To zależy od naboru. Jeżeli będzie mniejszy nabór to będzie dużo szumu o nic" - dodał Tomasz Ratajczak.
     Dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Łabiszynie Grażyna Kutynia zastanawia się z kolei czy znajdzie nauczyciela na cały etat. Jej zdaniem w małych społecznościach jest to niemożliwe.
     - "Nasze zarobki są takie a nie inne. Te kilka nadgodzin, które można by wygospodarować byłoby z korzyścią dla szkoły" - uważa pani dyrektor.
     PROJEKT OSZCZĘDNOŚCI
     Dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Piechcinie Alfred Lewandowski uważa, że orientuje się z jakimi problemami borykają się powiaty. Jego zdaniem powiat żniński otrzymał z puli centralnej niższą subwencję na oświatę.
     - "Ten projekt to poszukanie oszczędności we wszystkich placówkach. Myślę, że słusznym jest to, co pan kierownik Jędrzej Małecki powiedział, że nie może być tak, iż w niektórych szkołach są nauczyciele, którzy mają po 1,5 etatu i co Zarząd Powiatu zatwierdził. Jeżeli anglista będzie miał w szkole 2 godziny więcej, to się nic nie stanie. Ma być też limit 32 uczniów w klasach. Wieże w to, że jeśli będę miał o 2 lub 3 uczniów mniej, to pozwolą mi utworzyć kierunek. Ten projekt tworzony jest pod tych, którzy kończą studia. Gdyby rząd wywiązywał się ze swoich obowiązków i pieniądze spływały do samorządów, to by nie było problemu" - uważa Alfred Lewandowski.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 635 (16/2004)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry