Artykuły

Gałęzewo, gaz, wybuch, dym, instalacja gazowa
     Huk, wstrząs, fala ognia i dymu
     Popękał tynk, pękła ściana, wyleciały okna i drzwi, dymem przesiąknęły ubrania, tapicerka, pozostał po nim tłusty osad na wszystkim, łącznie ze ścianami, sufitami i meblami. Dym wdarł się nawet do lodówki w spiżarni. Rodzina dziękuje Bogu, że nie doszło do większej tragedii.

Wyleciały szyby z okien i drzwi, a ogień z garażu stopił nawet rynnę, popękały ściany altany  
            fot. Sylwia Wysocka

     W sobotę wieczorem w Gałęzewie doszło do wybuchu gazu z rozszczelnionej instalacji gazowej samochodu volkswagen golf III. Na skutek wybuchu spalił się samochód i część budynku mieszkalnego, na parterze którego mieścił się garaż. Jak poinformował kom. Piotr Kliczkowski z KPP w Żninie, w wyniku pożaru poszkodowany mężczyzna doznał powierzchniowych oparzeń twarzy i prawego przedramienia, jednak nie został hospitalizowany.      Policja nie posiada jeszcze szczegółowej wyceny szkód. Natomiast st. asp. Marek Krygier z Komendy Powiatowej PSP w Żninie przyznał, że szacunkowo straty mogą sięgać około 250.000 zł.
     UŁAMEK SEKUNDY
     W chwili wybuchu na piętrze budynku przebywało czworo domowników, w tym czteroletnie dziecko, jego matka i dziadkowie, a także troje gości. Jeden z domowników wracając z podwórza wybrał drogę przez garaż mieszczący się na parterze budynku. Otworzył drzwi i nadusił przycisk włącznika prądu, który wywołał wybuch ulatniającego się gazu. Mężczyzna wchodzący do garażu na skutek siły wybuchu wraz z drzwiami garażowymi został wyrzucony na zewnątrz. Doznał poparzeń twarzy, przedramienia i nogi oraz ogólnych potłuczeń. Wyrwane wrota garażowe uszkodziły zaparkowany na podjeździe samochód osobowy. Druga fala wybuchu, która niosła z sobą ogień, poszła korytarzem łączącym garaż z częścią mieszkalną na piętro budynku, wypychając jednocześnie drzwi i okna na parterze. Ognisty podmuch trawił wszystko, co napotkał na swej drodze.
     Przebywający w mieszkaniu opowiadają, że trwało to zaledwie ułamek sekundy. Był huk i wstrząs. Wypchnęło drzwi wejściowe z korytarza do mieszkania na piętrze. Te przeleciały przez hol i wpadły do pokoju, w którym siedzieli domownicy wraz z gośćmi. Ze ścian pospadały lustra, szyby z drzwi i drewnianych okien, a z plastikowych się rozszczelniły. Drzwi porozrywały się na wiór. Zatrzęsło meblami.      Zaraz za wstrząsem spowodowanym wybuchem na górę wdzierał się ciemny dym z płonącego samochodu, garażu i sąsiednich pomieszczeń. W części spłonęła boazeria, popękały płytki w łazience.      Domownicy opowiadają, jak momentalnie na podłodze pojawił się gruz, drewno i szkło. Część osób wydostała się na zewnątrz drzwiami przedzierając się przez dym. Troje ewakuowało się przez balkon. Na miejsce przyjechały dwie karetki. Gości oraz troje domowników zabrano do szpitala. Po opatrzeniu do domu powrócił również mężczyzna, który został z garażu wypchnięty i poparzony.
     BO ŁATWIEJ ZAPALA
     Zarówno straż, jak i policja w Żninie o wybuchu i pożarze poinformowane zostały o 19:55. Do akcji wyjechało siedem jednostek straży w tym trzy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej ze Żnina, dwie z OSP Rogowo i dwie z OSP Gąsawa. Dochodzenie w sprawie przyczyn powstania pożaru prowadzi policja. Wstępnie za przyczynę uznano wybuch gazu z instalacji gazowej auta zaparkowanego w garażu.
     Jak nam powiedzieli poszkodowani mieszkańcy, vw golf rzadko był parkowany w garażu na parterze. Zazwyczaj stał w innym. Tego dnia jednak wprowadzony został do ogrzewanego garażu pod mieszkaniem.      - Zapowiadali mróz, a w niedzielę rano chcieliśmy jechać do kościoła. Jak auto stoi w ogrzewanym garażu, to łatwiej zapala, szyby są czyste, cieplej w samochodzie. Nikt się nie spodziewał tego co się stało.      Samochód miał aktualne badania techniczne, nie było z nim problemów, nie było czuć gazu, ale jak mówili nam specjaliści jest to gaz płynny, więc utrzymywał się na dole. Bogu dziękować, że nie doszło do większej tragedii - mówi domownik.
     USZKODZONY BUDYNEK
     Ojciec poszkodowanej rodziny, który na początku lat 80. budował wspólnie z żoną ten dom opowiada, że w pierwszej chwili myślał, że wybuchła butla w kuchni podłączona do kuchenki gazowej. Jednak na widok całej szafki, zdał sobie sprawę, że do wybuchu doszło na parterze. Udał się tam i widząc syna stojącego na własnych nogach wrócił na górę, by pomóc w ewakuacji pozostałym w budynku.
     Mieszkanie momentalnie było pełne dymu. Teraz meble, odzież w szafach, ściany, sufity - wszystko jest czarne od sadzy i wciąż czuć dymem oraz spalenizną. Stopiła się instalacja elektryczna, rury kanalizacyjne, rozlutowały się rury centralnego ogrzewania. Popękał tynk i odbudować trzeba jedną ścianę zewnętrzną.
     Po wybuchu i pożarze konieczna była kontrola budynku przez Powiatowego Inspektora Budowlanego. Powiatowy inspektor Zbigniew Napierała uznał, że obiekt nadaje się do użytkowania. - To zdarzenie nie stwarza zagrożenia zawalenia się budynku. Wydamy stosowną decyzję na usuniecie powstałych nieprawidłowości. Właściciel został zaraz poinformowany na miejscu, jakie prace musi przeprowadzić. Nie jest to katastrofa budowlana, dom nadaje się do remontu i dalszego zamieszkania - mówi Zbigniew Napierała.  Dom wymaga gruntownego remontu wraz z przebudową ściany. Sołtys Gałęzewa Kazimierz Rychlewski liczy, że i tym razem nie zawiedzie się na mieszkańcach jak i firmach handlujących materiałami budowlanymi, które pospiesza, z pomocą.
     DZIĘKUJĄ ZA POMOC
     Jeszcze tego samego wieczoru na miejsce zdarzenia przyjechał wójt gminy Rogowo Józef Sosnowski, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej Mariola Kuchcińska oraz sołtys Kazimierz Rychlewski. Rodzina wdzięczna jest im za chęć pomocy, wsparcie duchowe i pocieszenie.
     - Najważniejsze, że żyjemy, że nie doznaliśmy poważnych obrażeń, że nie doszło do większego nieszczęścia. Dom z czasem odnowimy. Już mamy pomoc ze strony rodziny, która przyjechała z daleka na wieść o tragedii i potrzebie pomocy - mówią domownicy. Dziękują też znajomym i sąsiadom, którzy przyszli zaraz z pomocą w usuwaniu gruzu i całego bałaganu, jaki wywołał w domu wybuch i pożar.
     W miejsce porozrywanych drzwi powstawiali te sprzed remontu, aby zabezpieczyć dobytek, jaki pozostał. Rodzice mieszkający z synem i jego rodziną po tragedii przenieśli się do drugiego syna. Jak zapewniają, mają dach nad głową i teraz muszą się zabrać za generalny remont.
     Z pomocą przyjechała rodzina, znajomi, sąsiedzi, zaraz rozpoczęto sprzątanie, szklenie okien, prace nad wymianą instalacji. Za zaangażowanie i pomoc bardzo wdzięczni są poszkodowani, którzy zapewniają, że praca przy uprzątaniu skutków tragedii, wsparcie i zapewnienia, że wszystko wróci do normy, w takich sytuacjach są bezcenne.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1040 (3/2012)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry