Artykuły

Celem protestu jest uzyskanie postulowanych zmian w prawie, polegających na m.in.: rezygnacji z systemu kar nakładanych na aptekarzy wbrew Konstytucji RP, pozostawieniu dotychczasowego systemu refundacji aptekom, doprecyzowaniu warunków realizacji recepty, tak by w jasny i jednoznaczny sposób określić, kiedy lek refundowany ma być wydany, a kiedy nie.
Anna Hillemann-Bochat z apteki „Pod Wierzbą” w Żninie przyłączyła się do protestu aptekarzy
       fot. Arkadiusz Majszak

Żnin, aptekarze, protest, ustawa
     Protestują przeciwko karom
     Większość właścicieli aptek w Żninie przyłączyła się do ogólnopolskiego protestu aptekarzy, podczas którego między 13.00 a 14.00 apteki są zamykane i realizuje się jedynie najbardziej pilne potrzeby pacjentów. Aptekarze domagają się zniesienia zapisów w ustawie refundacyjnej dotyczących karania ich za realizację błędnie wystawionych recept. Znikoma część aptek była jednak otwarta.
     Anna Hillemann-Bochat prowadzi nieopodal szpitala w Żninie aptekę Pod Wierzbą. Apteka - tak jak i pozostałe w Żninie - ma zawartą umowę z NFZ na realizację recept refundowanych. Wyjaśnijmy, że apteka, która nie ma podpisanej umowy z NFZ, nie mogłaby sprzedawać leków refundowanych. Wszystkie leki byłyby sprzedawane w takiej aptece ze stuprocentową odpłatnością. Apteka Pod Wierzbą przyłączyła się do protestu, gdyż - jak mówi właścicielka - nie zgadza się z zapisami rozporządzenia i karami dla aptekarzy za realizację źle wypisanych recept.- My całe lata odpowiadamy swoim majątkiem. Takie kary spowodują, że aptekę trzeba będzie zamknąć. Zostaliśmy przyparci do muru, bo żadna apteka bez refundacji się nie utrzyma. W zasadzie podpisaliśmy umowy wbrew sobie - mówi właścicielka apteki. I dodaje, że pomimo iż apteka będzie przez godzinę dziennie zamknięta, to będzie przez okienko wydawać pacjentom leki na receptę. Jeśli - bez względu na porę dnia - trafi do niej recepta z pieczątką lub bez określenia poziomu refundacji, to pacjent będzie musiał zapłacić pełną odpłatność za lek.
     - Myślę, że w przypadku gdy protest lekarzy spotkał się z odzewem, to jeśli aptekarze z całej Polski zaczną strajkować, to również do rządu to dotrze - ma nadzieję Anna Hillemann-Bochat.
     Elżbieta Czwartek, kierownik apteki Pałuckiej w Żninie wyjaśnia, że prowadzona przez nią placówka również przyłączyła się do protestu, bo chce, aby zniesiono kary dla aptekarzy za błędy na receptach, niepopełnione przez nich. Zapowiada, że protest będzie trwał do odwołania. Jak długo potrwa, tego nie wie.
     Inna kierowniczka apteki, która dołączyła do grona protestujących, dodaje: - Ja przyłączyłam się do protestu, bo chodzi o kary nakładane na aptekarzy i precyzyjniejsze zapisy w ustawie. Akcja protestacyjna będzie kontynuowana codziennie. Ja zamykam aptekę od 13:00 do 14:00, ale otwieram okienko, jeśli pacjent ma receptę do realizacji. Wszyscy jesteśmy tym zmęczeni i mam nadzieję, że coś się zmieni.
     Ale nie wszyscy farmaceuci zdecydowali się na protest. Część aptek po trzynastej była otwarta. I to nie tylko w Żninie. Właścicielka jednej z aptek, która prosiła o niepodawanie danych, nie przyłączyła się do protestu z powodu dyżuru apteki. Zaznacza, że w poniedziałek od 13:00 do 14:00 ruchu w aptece nie było, chociaż placówka była otwarta. Czy przyłączy się do strajku, na razie nie wie.
     - Nie wiem jak dalej będzie. Nie popieram tego całego zamieszania związanego z nowymi przepisami, ale jeśli chodzi o protest, to uważam, że jest o co walczyć. To jest słuszne. Myślę, że to jedyna droga wyegzekwowania czegoś, bo lekarze protestowali i coś wywalczyli - podkreśla nasza rozmówczyni.
     Kierowniczka apteki w centrum Żnina również nie przyłączyła się do protestu. Dlaczego?
     - Lekarze nie protestują, więc podjęłyśmy decyzję, że się nie przyłączamy - wyjaśnia. I dodaje, że przyłączenie się do protestu odbyłoby się z krzywdą dla pacjentów. Zwraca uwagę, że w tej chwili recepty są wypisywane przez żnińskich lekarzy prawidłowo, stąd nie widziała sensu, by dołączyć do protestujących aptekarzy.
     - Nie ma powodu, bo lekarze nie protestują i skrupulatnie wszystko wypisują. Poza tym jeśli realizuję recepty zgodnie z rozporządzeniem, czyli zgodnie z prawem, to za co NFZ ma mnie karać? Odkąd ja tutaj pracuję nigdy z naszym oddziałem NFZ nie mieliśmy problemu. Zawsze szli aptekarzom na rękę - zaznacza właścicielka apteki.
Kierowniczka jednej ze żnińskich aptek nie chciała z nami rozmawiać. Stwierdziła, iż czuje prasową nagonkę, po czym odłożyła słuchawkę.
     Katarzyna Kowalewska, która pracuje w firmie farmaceutycznej, powiedziała nam, że popiera protest aptekarzy. - Aptekarze i lekarze są postawieni pod murem. Zamiast im ułatwić pracę, to wszystko się utrudnia. Mimo to doceniam to, że pomimo protestu realizują recepty - dodaje Katarzyna Kowalewska.
     Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Okręgowej Rady Aptekarskiej Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Bydgoszczy właściciele i kierownicy aptek zadecydowali o podjęciu ostrzegawczej akcji protestacyjnej, polegającej na unieruchomieniu aptek w województwie kujawsko-pomorskim 16 stycznia od 13:00 do 14:00, z jednoczesnym wywieszeniem plakatu z napisem Protest. ORA zwróciła się do aptekarzy z województwa kujawsko-pomorskiego z apelem o realizację recept ściśle według przepisów rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie recept lekarskich. Zgodnie ze stanowiskiem Rady Aptekarskiej nie powinny być realizowane recepty lekarskie z dodatkowymi znakami, takimi jak pieczątka Refundacja do decyzji Narodowego Funduszu Zdrowia.
     Inicjatywa aptekarzy z województwa kujawsko-pomorskiego objęła cały kraj, ponieważ poparła ją Naczelna Rada Aptekarska. Akcja protestacyjna nie jest jednorazowa, jak wcześniej planowano, tylko ma trwać do skutku. Tym samym apteki codziennie między 13:00 a 14:00 są zamknięte, a recepty są realizowane tylko w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. Aptekarze mają nadzieję, że ten rodzaj strajku ostrzegawczego spowoduje, iż ministerstwo zmieni nastawienie do aptekarzy, przynajmniej w takim samym stopniu jak wcześniej do lekarzy.
     20 stycznia ma odbyć się zjazd Naczelnej Rady Aptekarskiej. Jeśli w tym czasie nie dojdzie do porozumienia, to aptekarze podejmą zdecydowane kroki. Protest może przybrać ostrzejszą formę, np. poprzez odmowę realizacji recept na leki refundowane i ograniczenie dostępu do leków, których wydawanie wedle obecnych przepisów staje się dla aptekarzy bardzo niebezpieczne i grozi ogromnymi karami finansowymi.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1040 (3/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry