Artykuły

Włodzimierz Bystrzyński zapewnił, że zgłaszane przez mieszkańców uwagi przekazuje włodarzom
           fot. Sylwia Wysocka
Anna Haliszczak krytykowała zgłaszanie reklamacji stomatologicznych na sesji czy komisji, a nie w gabinecie szefa poradni stomatologicznej  
           fot. Sylwia Wysocka

Janowiec, stomatologia, skargi, sesja, zdrowie
     Tajemnice jamy ustnej
     Stomatolog Anna Haliszczak: - Jest to na zasadzie jedna baba, drugiej babie na rynku powiedziała. Jeżeli są takie skargi, to po umówieniu się ja chętnie przyjmę, sprawdzę według karty i wtedy powiem, o co chodzi. Włodzimierz Bystrzyński ripostował, że mając sygnały od mieszkańców jako ich przedstawiciel zobowiązany jest je przekazać: - Warto porozmawiać o tym, wyjaśnić sobie te kwestie, inaczej zaczynają się pierdoły dalej.
     Zastrzeżenia pacjentów, dotyczące miejscowej stomatologii na sesji janowieckiej Rady Miejskiej przekazał przewodniczący Rady Osiedla Włodzimierz Bystrzyński. Prosił, by zająć się tym tematem, ponieważ pacjenci kierują do niego uwagi, dotyczące funkcjonowania przychodni stomatologicznej, której usługi medyczne są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Z jego relacji wynika, że mieszkańcy żalą się, bo plomby wypadają, a pacjenci muszą dodatkowo jeździć do prywatnych gabinetów w Żninie, aby poprawić źle wykonane usługi. Efekty zabiegów w ramach kontraktu z NFZ w Janowcu są nieprzychylnie komentowane przez innych stomatologów.
     Włodzimierz Bystrzyński zapewnił, że przekazał to, o co prosili mieszkańcy Janowca. Wymienił kilka odnotowanych przypadków, z jakimi zwrócili się pacjenci janowieckiej przychodni stomatologicznej. M.in. przypadek 2-letniej dziewczynki z plombą, która wypadła po dwóch tygodniach i wypadnięcie plomby po czterech dniach u 16-latka. Wspomniał zgłoszony mu przypadek 22-latki, która z bólem zęba trafiła do przychodni, stomatolog nie widziała przyczyn bólu, leczyła inny ząb, z którego plomba wypadła po czterech tygodniach, a bolący ząb ukruszył się po dwóch tygodniach od wizyty i zaszła konieczność leczenia prywatnego. Podał, że pacjenci narzekają na brak urządzenia do odprowadzania śliny podczas zabiegów, czy na duże rozwiercanie zębów przy małej dziurce. - Uważam, że warto porozmawiać, przekazać uwagi, rozważyć kto ma, a kto nie ma racji. Warto porozmawiać o tym, wyjaśnić sobie te kwestie, inaczej zaczynają się pierdoły, lepiej porozmawiać by mieć wiedzę w tym zakresie, rzetelne wytłumaczenie - mówił Włodzimierz Bystrzyński.
     Na wtorkowym posiedzeniu komisji oświaty, kultury, zdrowia i opieki społecznej w Janowcu radni, członkowie tej komisji w obecności władz samorządowych, przewodniczącego Rady Osiedla i przedstawicieli janowieckiej przychodni stomatologicznej zajmowali się tematem bezpłatnej stomatologii w mieście. Na zaproszenie przewodniczącego komisji Bartosza Bembnisty na spotkanie przybyły stomatolog Anna Haliszczak i Edyta Anczykowska.
     Bartosz Bembnista tłumaczył, że dyskusja na ten temat nie jest złośliwością ze strony radnych, a reakcją na temat zgłoszony przez mieszkańców. Zapewnił, że nie czuje się fachowcem w tej sprawie i dlatego poprosił o wypowiedź fachowców świadczących usługi stomatologiczne w ramach kontraktu NFZ.
     Edyta Anczykowska wnioskowała, by pacjentów kierować ze skargami do stomatologów. - A nie na zasadzie, że ktoś coś powiedział, ktoś nasmarował w gazecie - mówiła. Bartosz Bemnista tłumaczył, że gazety są po to, by przedstawiały zaistniałe sytuacje.
     Anna Haliszczak zażalenia pacjentów i artykuł na ten temat uznała za śmieszne. - Jest to na zasadzie jedna baba, drugiej babie na rynku powiedziała. Jeżeli są takie skargi, to po umówieniu się ja chętnie przyjmę, sprawdzę według karty i wtedy powiem, o co chodzi - mówiła Anna Haliszczak. Zapewniła, że nie ma przypisanego pacjenta do stomatologa i pacjent ma wolny wybór. Odnośnie jakości nie chciała się wypowiadać, bo kierowane pod adresem janowieckiej przychodni uwagi są dla niej żenujące. - Mniemam, że za dwa lata usłyszę, że wina jest poradni, że trzecie zęby nie rosną - mówiła Anna Haliszczak.
     Edyta Anczykowska przyznała, że pacjenci często nie mają pojęcia, co w ich jamie ustnej się znajduje, nawet czasem nie mają pojęcia na temat higieny jamy ustnej. - Czasem mają wyobrażenie, że my te zęby potrafimy odbudować. Niestety, jaki ząb, takie wypełnienie i tak to się też trzyma - mówiła Edyta Anczykowska.
     - Uprzedzam pacjenta, że kanałowe leczenie nie jest w ramach kasy chorych, więc jeśli pacjent się nie godzi na płatną usługę, uprzedzam wówczas, że robię wierzch zęba na ryzyko i na tym koniec. Pacjent może to leczenie u nas zrobić za połowę tego co w Żninie, ale tej prywacizny, to my mamy sporadyczne przypadki. Robimy na fundusz za dużo, jednak tak już nie będziemy robili na zasadzie, że może się uda - tłumaczyła Anna Haliszczak.
     Zapewniła też, że środki na ten rok z NFZ są na poziomie ubiegłego roku, mimo że wszystko zdrożało, łącznie z czynszem. Fundusz umożliwia jej zapłacenie składek ZUS i pensji lekarzom. - My jesteśmy pół dentystami, mi jest przykro, kiedy mówię pacjentowi, że ja mu tego nie zrobię, że musi iść prywatnie - mówi stomatolog.
     Zapowiedziała również, że rygorystycznie będzie domagała się od pacjentów dokumentu poświadczającego ubezpieczenie, bo jeśli pacjent nie jest ubezpieczony, to koszty za wykonaną usługę pokrywa stomatolog z własnej kieszeni. W sprawie uwag o odprowadzanie śliny przyznała, że są skalary, ślinociągi, jednak jeden pacjent chce, dziesięciu nie, bo go szczypie w język
     Pani doktor na przyszłość zaprasza Włodzimierza Bystrzyńskiego do gabinetu, gdzie otworzy kartoteki i wszystko sprawdzi. Uważa, że sesja czy posiedzenie komisji nie jest miejscem na roztrząsanie uwag stomatologicznych. Anna Haliszczak zapewniła, że taka informacja wywieszona jest na korytarzu, określa zakres w ramach Funduszu i cennik usług prywatnych.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1040 (3/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry