Artykuły

Wójt starał się wytłumaczyć rodzicom, że wybrany wariant jest optymalny i ma na uwadze dobro dzieci, nauczycieli i ekonomię. Obok siedzi dyrektor szkoły Wiesława Maciejewska. 
           fot. Paweł Lachowicz
Dorota Kupidura z Rzeszyna wychowała ośmioro dzieci. Nie rozumiejąc zasad finansowania oświaty twierdziła, że do Rzeszynka idzie mniej subwencji, niż do innych szkół w gminie Jeziora Wielkie. Tym samym jest najtańsza w utrzymaniu.
          fot. Paweł Lachowicz

Rzeszynek, Jeziora Wielkie, szkoła, oświata, likwidacja
     Nie ma zgody rodziców na przenoszenie klas
     Rodzice uczniów klas IV-VI z SP Rzeszynek nie zgadzają się, żeby ich pociechy od 1 września chodziły do szkoły w Jeziorach Wielkich. - Rachunek ekonomiczny do wychowania nie ma nic wspólnego. A my patrzmy w przyszłość, a nie w kieszeń, to wtedy zobaczymy więcej - tłumaczyła wójtowi i radnym Urszula Czyściecka z Rzeszyna.
     TO ZAPROPONOWALI
     Radni jeziorańscy 5 stycznia podczas wspólnych obrad komisji Rady Gminy wypracowali dwa konkretne kierunki reformy oświaty. Głosować będą nad nimi na sesji Rady Gminy 30 stycznia.
     Pierwszy element reformy to obniżenie stopnia organizacyjnego Szkoły Podstawowej w Rzeszynku przez przeniesienie klas IV-VI do Szkoły Podstawowej w Jeziorach Wielkich. We wstępnym głosowaniu na połączonych komisjach ten pomysł poparło 8 radnych: Jacek Studziński, Waldemar Ciesielczyk, Grażyna Zwolińska, Elżbieta Liczbińska, Jarosław Graczyk, Marcin Czaplicki, Łukasz Ciesielczyk, Leszek Mielcarek. Pięciu radnych: Aneta Bemke, Sławomir Jendrzejczak, Roman Skowron, Andrzej Jędrzejewski, Eugeniusz Wojtasik było przeciw. Rafał Żuchowski wstrzymał się od głosu. Natomiast Jerzy Burzyński nie wyraził żadnego zdania.
     Drugi element reformy to przeniesienie gimnazjum z Włostowa do budynku LO w Strzelnie. Piszemy o tym pomyśle na stronach 14 i 15.
     Wójt Zbysław Woźniakowski zgodnie z ustawą o systemie oświaty zorganizował 11 stycznia, w budynku Szkoły Podstawowej w Rzeszynku spotkanie z rodzicami.
     ZA MAŁO DZIECI
     Barbara Baran z Rzeszyna pytała wójta, jakie efekty przyniesie przeniesienie tych trzech klas do Jezior Wielkich. Inni rodzice pytali, dlaczego dzieci z Jezior Wielkich nie można przenieść do szkoły w Wójcinie.
     - Najpierw przedstawcie statystykę w Jeziorach Wielkich, a potem Rzeszynka. Wójcin niech zamkną i przeniosą do Jezior. Najwięcej pieniędzy w tej chwili idzie na Wójcin, na Rzeszynek idzie najmniej pieniędzy - krzyczeli rodzice.
     Dorota Kupidura z Rzeszyna głośno powtarzała, że ma ósemkę dzieci i wszystkie uczęszczały, bądź jeszcze uczęszczają do szkoły w Rzeszynku.
     - Niech nikt mi nie tłumaczy, że na Rzeszynek idzie więcej pieniędzy. No niestety nie zgodzę się. Pieniądze idą za dzieckiem, to jest wiadomo. We Wójcinie jest mniej dzieci. Dlaczego w Wójcinie nie zamkniecie szkoły i nie przeniesiecie jej do Jezior?- pytała.
     Wójt tłumaczył, że szkoła w Rzeszynku nie może dostać więcej pieniędzy, skoro jest tam mniej dzieci, a pieniądz idzie za dzieckiem. Następnie na żądanie rodziców przedstawił dane statystyczne, ile dzieci uczęszcza do szkoły w Jeziorach Wielkich i Wójcinie. Na przykładzie klasy VI mówił, że w Wójcinie jest 26 uczniów, w Jeziorach Wielkich jest 8, a w Rzeszynku 10.
     DYREKTOR SIĘ NIE ZGADZA
     Radny, a zarazem sołtys Rzeszynka Eugeniusz Wojtasik prosił, aby swoje zdanie na temat obniżenia stopnia organizacyjnego szkoły w Rzeszynku wyraziła dyrektor tej placówki Wiesława Maciejewska.
     - Nigdy nie było takiej sytuacji, nawet gdy przedszkole i „zerówka” były w Rzeszynie, że my gdzieś się rozdzielamy. Nie rozumiem tego, dlaczego my jako szkoła mielibyśmy się oddzielić, że tu miałyby zostać maluchy, a IV-VI do Jezior. Nie! Szkoła Podstawowa to dla nas wszystkich nauczycieli, to przedszkole, „zerówka”, klasa pierwsza, druga, trzecia, czwarta, piąta i szósta. Jeżeli spytamy kogokolwiek z nauczycieli to, to samo odpowie. Po przeniesieniu przedszkolaków i „zerówki” z Rzeszyna, rodzice głośno komentowali, że teraz jesteśmy już wszyscy razem i o to chodziło - mówiła dyrektor Maciejewska. Jej wypowiedź nagrodzona została burzą oklasków ze strony rodziców.

Radna Aneta Bemke z Lubstówka sprzeciwia się przenoszeniu klas IV-VI z SP Rzeszynek do SP Jeziora Wielkie
          fot. Paweł Lachowicz
Urszula Czyściecka z Rzeszyna mówiła, że rachunek ekonomiczny z  wychowaniem nie ma nic wspólnego. Jej zdaniem powinno się patrzeć w przyszłość, a nie w kieszeń, to wtedy zobaczy się o wiele więcej.
         fot. Paweł Lachowicz

     WYCHOWANIE, NIE EKONOMIA
     Urszula Czyściecka z Rzeszyna tłumaczyła, że wszyscy widzą, co się dzieje w całej Polsce. Mówiła, że jeżeli są duże klasy, przeładowane to uczeń wtedy nie jest widoczny i gdzieś w tej klasie ginie. - Mała szkoła, blisko ucznia, to jest to. Bo wtedy jest tak, jak na widelcu. Uczeń jest dobrze wychowany i dobrze dopilnowany - mówiła.
     Wójt próbował wytłumaczyć, że utrzymywanie klas, w których jest  zaledwie 8 lub 10 uczniów nie jest ekonomiczne.
     - Rachunek ekonomiczny do wychowania nie ma nic wspólnego. A my patrzmy w przyszłość, a nie w kieszeń, to wtedy zobaczymy więcej - odbiła piłeczkę Urszula Czyściecka.
     BUDOWAĆ, NIE LIKWIDOWAĆ
     Jan Grzechowiak z Chrosna wykrzykiwał w kierunku wójta, żeby połączyć szkołę z Jezior Wielkich ze szkołą w Rzeszynku i przenieść je do Włostowa, a gimnazjum z Włostowa przenieść do Jezior Wielkich. - Ma pan wszystko w jednej gminie i u siebie ma pan pieniądze, a tak odda pan pieniądze do starostwa. Panie, o czym pan gadasz człowieku? Jaki gospodarz oddaje pieniądze? - mówił Jan Grzechowiak.
     Wtórowała mu jego żona, polonistka z gimnazjum we Włostowie Agnieszka Grzechowiak. - Budować proszę pana, budować, chociażby z racji swojego zawodu. Nie likwidować - mówiła.
     Wójt tłumaczył, że zanim doszło do spotkania z rodzicami, omawiane były różne warianty reformy, ale wybrane zostały te najciekawsze i przynoszące najwięcej oszczędności w budżecie gminy. Mówił też, że rozpatrywano także, ilu nauczycieli mogłoby stracić pracę.
     - My mówimy tutaj o małych dzieciach, gdzie najlepiej dla nich byłoby, aby szkoła była blisko domu, a nie żeby dojeżdżały 15 kilometrów. Nas nie obchodzą etaty nauczycieli - mówiła Barbara Baran.
     BOCZNE KIESZENIE
     Andrzej Grzechowiak z Kościeszek chciał wiedzieć, czy gmina obliczyła, ile zarobi na przygotowywanej reformie oświaty. Wójt dał rodzicom do zrozumienia, iż na oświacie nie można zarobić, a można na niej jedynie zaoszczędzić i zmniejszyć wydatki.
     Andrzej Grzechowiak twierdził uparcie, że dodatkowymi kosztami dla gminy będzie kolejny autobus, gdyż dzieci w tych klasach, które miałyby zostać przeniesione, jest około 60. Dodał również, że wójt powinien przyjechać na zebranie z gotowymi obliczeniami.
     - My rozmawiamy o szkole w Rzeszynku, nas nie obchodzi starosta i co pan podpisze, i proszę nam powiedzieć, jakie koszty pan zaoszczędzi przenosząc klasy IV-VI do Jezior - pytał Andrzej Grzechowiak.
Wójt tłumaczył, że nie można tutaj obliczyć, ile uda się w tym przypadku zaoszczędzić. Twierdził, że główna oszczędność jest ma etatach nauczycieli, którzy odejdą przy przeniesieniu Włostowa do Strzelna, a z racji tego, iż uzupełniali oni etaty w Rzeszynku oraz dlatego, że klasy są nieliczne najlepszym rozwiązaniem jest - jego zdaniem - połączyć klasy z Rzeszynka z klasami w Jeziorach Wielkich.
     - My mamy na dzień dzisiejszy 10 oddziałów za dużo. Na te oddziały trzeba znaleźć pieniądze, ale pytam się gdzie i z czego. Jeżeli chodzi o gminę nie mamy innego wyjścia, musimy ograniczać wydatki - tłumaczył wójt. Na to Andrzej Grzechowiak krzyczał, żeby wójt powyciągał wszystkie pieniądze pochowane po bocznych kieszeniach, to wówczas znajdą się potrzebne na szkoły pieniądze. Gdy wójt powiedział, żeby wskazał te boczne kieszenie, Andrzej Grzechowiak odpowiedział, że gmina np. niepotrzebnie wspiera różne stowarzyszenia. - Tutaj trzeba szukać oszczędności - mówił Andrzej Grzechowiak.
     Sekretarz gminy Grażyna Leśniewska uspokajała rodziców i tłumaczyła, dlaczego w ogóle podjęto kroki w kierunku zreformowania gminnego szkolnictwa, na co Barbara Baran wykrzykiwała, że skąd wójt może wiedzieć, czy rodzice nie zrobią na złość gminie i nie wyślą dzieci do szkół poza gminę. - Skąd pan wie, że nie powtórzy się sytuacja, jak zamykano szkołę w Siedlimowie? - pytała.

Andrzej Grzechowiak z Kościeszek chciał wiedzieć, czy gmina wyliczyła, ile zarobi na przygotowywanej reformie oświaty. Twierdził, że wójt najpierw powinien wyciągnąć pieniądze pochowane po bocznych kieszeniach.
         fot. Paweł Lachowicz

     ATMOSFERA I FRYTKI
     Radny Eugeniusz Wojtasik głośno wyraził swoje niezadowolenie, gdyż nie wiedział, że wójt będzie sam chciał się z rodzicami spotkać. W odpowiedzi usłyszał, że radni nie musieli być powiadamiani o zebraniu z rodzicami. Wójt zaproponował, że poinformuje przewodniczącego Rady i jeśli się radni zgodzą, to przyjadą na spotkanie, które następnego dnia zaplanowane było w gimnazjum we Włostowie (piszemy o tym w osobnym artykule).
     - Panie wójcie, ale to od radnych będzie pan wymagał stanowczych decyzji. Tu się pan zasłania, że pan nie ma nic do niczego, bo pan wykonuje postanowienia Rady. A my radni czujemy się jakbyśmy byli panu w ogóle niepotrzebni. Bo tak samo ja nie wiedziałam o dzisiejszym spotkaniu, jestem radną i jest mi naprawdę wstyd - krzyczała radna Aneta Bemke.
     - Moje zdanie jako Woźniakowskiego, nie jako wójta, jest takie, że na pewno zajmowałbym takie stanowisko, jakie wy zajmujecie. Natomiast patrząc z poziomu wójta, ja sobie zdaje sprawę, że moim nadrzędnym obowiązkiem jest dbanie o finanse gminy. Jeszcze nikt taki nie urodził się na świecie, kto by oszukał ekonomię - mówił wójt.
     - Ja nie będę się kłóciła. Jeżeli jest komisja i robimy głosowanie i później - już nie będę mówiła nazwiskami, kto to powiedział - że jak się głosuje teraz, to nie ma mowy, że głosujesz na sesji inaczej, bo inaczej jesteś baranem, a nie radnym. Byłam członkiem w powołanej komisji i były wypracowane warianty i mam pytanie, czy były brane pod uwagę wszystkie warianty. Czy było głosowanie próbne nad innymi wariantami. Nie było, po prostu przyjechał pan Konieczka, przedstawił program i wszyscy się zachwycili, po prostu super oferta - tłumaczyła radna Aneta Bemke.
     - Ale jak jest przegłosowane, to już jest po frytkach. Na sesji przegłosują i jest po frytkach i wstępnie jest już ustalone - krzyczał Jan Grzechowiak.
     ROBÓTKI RĘCZNE
     Andrzej Grzechowiak twierdził, że szkoła w Jeziorach Wielkich jest nie do ruszenia. - No tak, bo jak przewodniczący Rady Gminy jest z Jezior Wielkich, to nikt szkoły nie ruszy - mówił.
     Eugeniusz Wojtasik prosił wójta, aby odpowiedział rodzicom, czy będzie klasy IV-VI z Rzeszynka przenosił do Jezior, czy może odstąpi od tego. - Niech się pan określi, my chcemy to dzisiaj wiedzieć - mówił.
     - Panie radny, to pan będzie podejmował decyzję, czy IV-VI idzie do Jezior, czy nie idzie - odpowiedział wójt.
     Urszula Czyściecka pytała wójta, czy znajdzie pieniądze na utrzymanie szkoły w Rzeszynku, jeżeli nie odejdą klasy IV-VI. - Pan je znajdzie, prawda? - mówiła.
     Wójt pytał, skąd ma wziąć te pieniądze. - Jako wójt jestem po to, żeby wykonać podjętą przez radnych uchwałę. Jednocześnie, gdy będzie decyzja radnych o nieprzenoszeniu klas do Jezior, to również rada będzie zobowiązana do pokazania mi skąd mam zdjąć środki, żeby dać tu na szkołę - tłumaczył wójt.
     Wówczas Urszula Czyściecka patrząc na wiszący na ścianie sztandar szkoły ironizowała: - To dajcie mi ten sztandar, ja jestem dobra w robótkach ręcznych i wyhaftuję na nim słowa „Z siedzibą w Jeziorach Wielkich”. To będzie mój wkład w oświatę, tutaj na terenie gminy - mówiła.
     Justyna Białecka z Rzeszyna zaproponowała wójtowi, że oszczędności może szukać w oświetleniu gminy. - Może po prostu wyłączać prąd od 2300 do 500 rano, bo komu potrzebny jest prąd, kiedy i tak wszyscy śpią - mówiła z przekonaniem.
     WARIANTY DEMOKRACJI
     Aneta Bemke tłumaczyła rodzicom, że nie wszystkie warianty były brane pod uwagę.
     - Panie wójcie, my głosowaliśmy tylko nad tym co pan wójt przedstawił. Bo o wariancie, aby utworzyć szkołę podstawową we Włostowie z podstawówką przeniesioną z Jezior Wielkich i Rzeszynka, na który ja się godziłam, aby nie dopuścić do zlikwidowania szkoły tu w Rzeszynku nie było w ogóle mowy. I z tego co sobie przypominam, nie były brane pod uwagę te wszystkie warianty, żebyśmy nad nimi tak głosowali, jak głosowaliśmy na ostatniej komisji - mówiła radna Bemke.
     Grażyna Leśniewska tłumaczyła rodzicom, że nigdy nie był brany pod uwagę wariant połączenia Rzeszynka z Jeziorami we Włostowie. - To etatowo nic nie daje i to nie jest istotne, czy przy wariantach połączenie szkoły w Jeziorach i Rzeszynku siedziba byłaby we Włostowie, czy w Rzeszynku - mówiła.
Sylwia Galińska z Kościeszek twierdziła, że głosować powinni tylko radni, którzy są z ich terenów, czyli nadgoplańskich. - Tamci radni ze strony Jezior nie powinni o nas decydować - mówiła.
     - Głosować będą wszyscy radni i jest demokracja. Ja jako wójt nie mam innej możliwości, jak opowiedzenia się za wariantem, który jest wybrany i ma na uwadze dobro dzieci, nauczycieli i ekonomię.      To jest optymalny wariant - dodał wójt.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1040 (3/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry