-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Ojciec dwuletniej Wiktorii na wolności
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Żnin pożegnał profesora
- Ojciec zabił nożem syna
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
Artykuły
- Sobota, 04 Lutego 2012
![]() |
| Niemcy zaatakowali z Bydgoszczy i Nakła. Daty pokazują kiedy
trwały najcięższe walki. O zmaganiach pod Kcynią napiszemy wkrótce. rys. Remigiusz Konieczka |
Szubin, Rynarzewo,walki, 1919 rok
Miasto w gruzach
W
grudniu 1918 roku i na początku stycznia 1919 roku powstańcy opanowali
większość Wielkopolski. Wydawało się wtedy, że końcowy sukces jest
blisko. Żołnierze niemieccy uciekali w popłochu do domów. Jednak na ich
miejsce zostali przysłani żołnierze Grenzschutzu. Wojska ochrony
pogranicza składały się z osadników niemieckich, których pragnieniem
było, aby niemieckie Kresy Wschodnie nie zostały oderwane od Rzeszy.
Niemcy zaplanowali ofensywę, która miała umożliwić kontrolę
północno-wschodniej Wielkopolski, by później mogli wkroczyć do Gniezna,
a nawet Poznania. Planowana ofensywa rozpoczęła się 1 lutego 1919 r.
Niemcy zamierzali przeprowadzić atak na szerokości frontu od Łabiszyna
do Kcyni, zmieniając jednocześnie taktykę. Zaatakowali bowiem siły
polskie na całym froncie, a nie jak dotychczas pojedynczymi grupami. Do
przełamania polskiej linii oporu Niemcy zgromadzili większość sił w
rejonie Bydgoszczy i Nakła, wyznaczając im kierunki działania.
PLANY NIEMIECKIE
Dowództwo Grenzschutzu podzieliło swe wojska na cztery grupy
uderzeniowe i odwód. Natarcie rozpocząć miała grupa złożona z żołnierzy
III baonu Grenzschutzu pod dowództwem kapitana Justa. Oddział ten miał
najpierw zdobyć Chmielniki i połączyć się z prawym skrzydłem ugrupowań
niemieckich, a następnie wykonać atak na Antoniewo i Nową Wieś. Miały
to być działania pozorujące, które miały wprowadzić powstańców w błąd,
sugerując im, że to właśnie na tym odcinku nastąpi właściwe uderzenie.
Natomiast właściwe natarcie miały wykonać pozostałe oddziały z rejonu
Nakła. I baon Grenzschutzu pod dowództwem majora Schemmela i V baon
Grenzschutzu dowodzony przez mja von Meisela atakować miały Kcynię.
Oddział 14 pułku piechoty pod dowództwem rotmistrza Scholia i oddział
porucznika von Greiffenbera uderzać miał w kierunku Szubina. Natomiast
celem IV baonu oraz ochotniczego oddziału marynarzy, którymi dowodził
porucznik Parsenow, było Rynarzewo. W odwodzie pozostawiono II baon
Grenzschutzu pod dowództwem kapitana Hubera. Całość sił niemieckich
liczyła 3.000 żołnierzy uzbrojonych w broń maszynową, artylerię i
pociągi pancerne. Całością sił dowodził generał von Belov.
Słabą stroną wojsk niemieckich było kiepskie morale żołnierzy.
Doskwierał im bowiem brak żywności i przenikające do szpiku kości
zimno. Buntowi zapobiegły obietnice wypłacenia wysokiego żołdu i
możliwość grabieży.
PRZYGOTOWANIA POLSKIE
Polacy, którym dostarczono informacje o ruchach wojsk niemieckich, nie
pozostali biernymi. Przygotowania do odparcia ofensywy obejmowały
umacnianie linii obronnych. Powstańcy umocnili najbardziej narażone
odcinki, którymi były przeprawy na Noteci (m.in. Antoniewo i Dębionek),
obsadzając je silniejszymi oddziałami. W odwodzie pozostawiono więcej
wojsk, aby w razie potrzeby wspierać nimi zagrożone miejsca na linii
frontu.
Po serii ataków niemieckich na polskie prawe skrzydło Frontu Północnego
w ostatnich dniach stycznia Niemcy przystąpili 1 lutego 1919 r. do
ofensywy głównej.
POCZĄTEK STARĆ I ZMIANY ORGANIZACYJNE
Już 29 stycznia 1919 r. na odcinku łabiszyńskim doszło do ciężkich
walk. Niemcy, chcąc przełamać linię frontu, zaatakowali używając
pociągu pancernego. Najcięższe boje toczono o wieś Kolankowo, która 29
i 30 stycznia przechodziła kilkakrotnie z rąk do rąk. Ponadto powstańcy
zerwali linię kolejową Bydgoszcz - Inowrocław i uniemożliwili użycie
pociągu pancernego przez Niemców. Sprawne kierowanie obroną tego
odcinka przez kpt. Jana Tomaszewskiego przyniosło pożądany efekt.
Polskie pozycje zostały utrzymane.
31 stycznia 1919 r. dowódca odcinka łabiszyńskiego otrzymał rozkaz, w
którym stwierdzano, że: "...Pan Tomaszewski obejmuje prócz swego
odcinka II - odcinek III [...] Dzisiaj przejmuje p. Tomaszewski /.../
odcinek szubiński i jest za niego odpowiedzialny. Kwaterą p.
Tomaszewskiego jest Szubin". W jego zastępstwie odcinkiem łabiszyńskim
miał kierować porucznik Chrzanowski. Jednak obydwa odcinki podlegać
tymczasowo Tomaszewskiemu.
Po przybyciu do Szubina nowo mianowany dowódca odcinka zastał ciężką
sytuację: - "Nieprzyjaciel nacierał trzema falami ze znaczną artylerią,
kulomiotami i minomiotaczami od północy i północnego-wschodu na Szubin
i Rynarzewo. Oddziały odcinka III cofnęły się z Samoklęsk na Grzeczną
Pannę z Friedbergu na Fridrichgrun, z Siedlisk na Schotland [Szkocję -
przyp. rk], Zamość zajął nieprzyjaciel. Amunicji brak dotkliwy, rezerw
żadnych" - pisał we wspomnieniach Jan Tomaszewski.
Siły odcinka II przedstawiały się następująco: kompania szubińska pod
dowództwem Goralewskiego, kompania samoklęska - dowódca Kolańczyk,
oddział marynarzy pod komendą por. Adama Białoszynskiego, druga
kompania juncewska - dowódca Kruszka. Do swojej dyspozycji Tomaszewski
miał jeszcze dwa działa (kal. 77 i 105 mm) pod dowództwem Władysława
Mettlera. Później, bo 1 lutego, dołączyły także posiłki ze Żnina i z
Wągrowca w sile dwóch kompanii.
Najcięższe walki w tej ofensywie toczyły się o małe miasteczko
Rynarzewo, położone kilka kilometrów na północ od Szubina, na drodze
Szubin-Bydgoszcz. Tego samego dnia, w którym mianowano nowego dowódcę
III odcinka (31 stycznia 1918), Niemcy zaatakowali Rynarzewo. Na
pozycje polskie, bronione przez oddział marynarzy, uderzył baon
Grenzschutzu wspierany dodatkowo przez marynarzy i pociąg pancerny.
Polacy wycofali się z miasteczka i ok. 2300 zajęli pozycje obronne w
odległości 1 km na zachód od Rynarzewa.
Wytworzyła się bardzo groźna sytuacja. Bowiem dalsze posuwanie się
Niemców zagrażało przerwaniem frontu i dawało im możliwość natarcia
skrzydłowego na odcinki łabiszyński i kcyński. Aby temu zapobiec
postanowiono uderzyć na Rynarzewo. Miało ono zagrozić wysuniętym do
przodu wojskom niemieckim w okolicach Szubina. Do wykonania zadania
wyznaczono: trzy kompanie dowodzone przez ppor. T. Fabiana, które miary
atakować wzdłuż szosy Szubin-Rynarzewo kompanię por. Władysława
Wkleńskiego i plut. Wincentego Plucińskiego, z kierunkiem ataku na
Rudy-Florentowo-Rynarzewo oraz kompanię ppor. Józefa Dratwińskiego,
która uderzać miała na Dębionek. Natomiast na odcinku łabiszyńskim
skoncentrowano odwody na linii Kornelin-Bagno.
RYNARZEWO PO RAZ PIERWSZY
Atak na Rynarzewo rozpoczął się 1 lutego o 7 rano z Kołaczkowa.
Początkowo natarcie rozwijało się pomyślnie. Po około dwóch godzinach
(9.00) z Bydgoszczy nadjechał pociąg pancerny. To zmusiło powstańców do
odwrotu. W walce poległ dowódca artylerii W. Mettler, a ranny został
dowódca oddziału żnińskiego chorąży Wojciech Anioła. Kpt. J.
Tomaszewski wspominał później, że miasto przechodziło trzy razy z rąk
do rąk. Jeszcze wieczorem tego dnia ppor. Ignacy Mielżynski poprowadził
kontratak. Jednak i ten załamał się w ogniu niemieckich karabinów
maszynowych i dział pociągu pancernego. Niemcy wprowadzili nawet do
boju dwa samoloty. Ostatecznie miasta nie zdobyto.
Tymczasem groźnie zrobiło się w samym Szubinie i okolicznych wsiach. Na
północ od miasta zaatakował Polaków baon Grenzschutzu i doprowadził do
ich wycofania się. Niemcy podeszli bliżej miasta i rozpoczęli ostrzał
artyleryjski. Dowódca odcinka ściągnął pośpiesznie jedną haubicę i dwa
ckm-y i wydal rozkaz wojskom II odcinka zaatakowania Niemców w
Rynarzewie (od wschodu uderzenie miało pójść na niemiecką lewą flankę,
aby w ten sposób odciążyć obrońców Szubina).
Nieprzyjaciel podchodził jednak coraz bliżej, zajmując na pewien czas
Szubin-Wieś. Ale w wyniku kontrataku i walki na bagnety Niemców
odrzucono. Co nie przerwało ciągłej wymiany ognia.
IMPAS
Oddziały atakujące Rynarzewo wycofały się i skoncentrowały poza rzeką
Gąsawką, a z resztą sił kpt. Tomaszewski około 20.30 wycofał się do
Nowego Świata odległego o 1,5 km na południe od Szubina.
Znamienne, że echa ofensywy niemieckiej dotarły aż do Żnina i
spowodowały wybuch paniki w mieście. Uciekinierzy z Szubina i Łabiszyna
rozsiewali plotki o niemieckim pochodzie na Gniezno. Sytuacja jednak
szybko została opanowana przez żandarmerię.
Linia frontu na odcinku szubińskim przebiegała przez: Wolwark - Nowy Świat - Blumental - Łapigrosz - Fliesenhein.
Dzień Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego 1919 r) upłynął na wzajemnym,
polsko-niemieckim ostrzale artyleryjskim, kontratakach i zaciętych
walkach na całej linii frontu odcinka szubińskiego.
Nie mogąc się przebić z tej strony próbowali Niemcy obejść stanowiska
polskie na styku odcinków łabiszyńskiego i inowrocławskiego pod
Antoniewem. Skoncentrowali tam większe siły i rozpoczęli atak. Były to
jednak działania pozorujące. Okazało się bowiem, że Niemcy obrali
taktykę drążenia skały przez kroplę wody. Z uporem, ale skutecznie
spychali oddziały powstańcze z ich linii obronnych. Jan Tomaszewski
zmuszony był do ściągnięcia rezerw II odcinka. Zaczął kierować na front
uciekinierów schwytanych przez żandarmerię. Tego dnia do większej
potyczki doszło pod Florentynowem. Niemcom tego dnia nie udało się
przebić przez polskie pozycje.
PLANY I RZECZYWISTOŚĆ
Nazajutrz (3 lutego 1919) Niemcy chcieli przełamać front na tym odcinku
szubińskim, a później skierować większość sił w kierunku zachodnim i od
tyłu zaatakować oddziały polskie broniące Kcyni. W tym celu zgromadzili
znaczne siły. Byty to: dwa baony piechoty z półtorej baterii ciężkich
dział w rejonie Zamościa, ochotniczy oddział marynarzy w Rynarzewie,
wydelegowany oddział 14 pp w Szubinie z jedną baterią artylerii,
wydelegowany oddział w Rennsdorfie z połową baterii, baon Grenzschutzu
w Detsch Kruschin z jedną baterię ciężkich dział, pociąg pancerny w
Zamościu, jeden baon na drodze Kcynia-Nakło wspierany przez półtorej
baterii ciężkich dział oraz jeden baon na zachód od Kcyni z połową
baterii artylerii.
Aby nie dopuścić do okrążenia oddziałów IV odcinka wokół Kcyni i
połączenia wojsk Grenzschutzu operujących na wschodzie i zachodzie od
Szubina, kpt. Jan Tomaszewski zdecydował się jeszcze raz zaatakować
Niemców w Rynarzewie. Odcięło by to niemiecką załogę Szubina i zmusiło
do wycofania się lub kapitulacji. Do wykonania tego zadania potrzebne
były nowe, nie zmęczone trzydniową nieustanną walką oddziały. Miał je
dostarczyć ppor. Paweł Cyms z odcinka inowrocławskiego w rejon Jeżewa i
Antoniewa. "Jednak Inowrocław nie zastosował się do tego zarządzenia,
tak, że byłem pozostawiony własnym siłom" - wspominał kpt. Tomaszewski.
RYNARZEWO PO RAZ DRUGI
Od rana 3 lutego 1919 r. trwał ostrzał artyleryjski polskich pozycji.
Później przy wsparciu tego ognia do ataku ruszyła niemiecka piechota.
Powstańcy początkowo ugięli się pod naporem nieprzyjaciela. Jednak
przeprowadzony kontratak odrzucił Niemców na pozycje wyjściowe pod
Florentowem. Oddziały polskie poszły za ciosem i ponownie zaatakowały
nieprzyjaciela. Opłaciło się to. Atak oskrzydlający, poprowadzony przez
T. Fabiana i hrabiego Ignacego Mielżyńskiego zmusił baon mjra von
Mersela do odwrotu z dużymi stratami. Niemcy początkowo wycofali się do
Rynarzewa, ale i tam nie zdołali się utrzymać. Rynarzewo jednak nie
zostało obsadzone przez Polaków ze względu na duże wyczerpanie
żołnierzy. Zajęli pozycje obronne na południe od miasteczka. Jeszcze
wieczorem oddziały Grenzschutzu przeprowadziły kontratak, który został
odparty. Rynarzewo pozostało w strefie ziemi niczyjej. Polacy w tej
bitwie stracili 4 poległych i 18 rannych. Atakując na Rynarzewo
powstańcy zmusili Niemców do wycofania się z Szubina.
PRZED ROZSTRZYGNIĘCIEM
W tym czasie niemieckie oddziały nacierały także na Kcynię. Jednak
historia walk o to miasto będą przedstawione w jednym z następnych
numerów. Trzeba jednak zaznaczyć, że planowana skrupulatnie ofensywa
niemiecka, poprzez śmiałe uderzenie na Rynarzewo, została powstrzymana.
Nie znaczy to, że walki ustały.
Już następnego dnia (4 lutego 1919 r) oddziały Grenzschutzu przełamały
polską obronę pod wsią Rudy. I znowu przytomność polskich dowódców
zapobiegła klęsce. Powstańcy przeszli do kontrataku i odrzucili Niemców
ze wsi. Ale wycofujący się nieprzyjaciel na powrót umocnił się w
Rynarzewie. Tego dnia nie udało się Polakom zająć miasteczka. "Tym
niemniej dnia 4 lutego linia moja - jak pisał kpt. Tomaszewski -
posunęła się w kierunku północno-wschodnim o jakieś 20 kilometrów" .
RYNARZEWO PO RAZ TRZECI
Rynarzewo zamierzali powstańcy zaatakować nazajutrz, tj. 5 lutego. Siły
odcinka łabiszyńskiego miały zaatakować miasto od południa. Natomiast
oddziały odcinka szubińskiego (dwie kompanie piechoty + artyleria)
uderzyć miały od zachodu.
Akcja przeprowadzona z samego rana (7.00, 5 lutego 1919 r.) powiodła
się. Sami powstańcy zdziwili się, że poszło to wszystko tak gładko.
Przecież przez cały tydzień miasteczko to było świadkiem krwawych
zmagań obu stron, z których żadna nie ustępowała. Jednak zdziwienie
szybko minęło. Niemcy wycofali się z Rynarzewa, unikając walk
ulicznych. Zajęli natomiast umocnione pozycje na dworcu kolejowym w
Zamościu i wzdłuż linii kolejowej Zamość-Bydgoszcz.
Natarcie na te pozycje nieprzyjacielskie rozpoczęli powstańcy krótkim
przygotowaniem artyleryjskim, aby potem przejść do ataku. Po krwawej
walce wyparto Niemców z dworca. Uciekli do Bydgoszczy. O 12.30 nastąpił
koniec zmagań w dniu 5 lutego.
Tym razem Polacy postanowili obsadzić zdobyte Rynarzewo. Posłużyły im
do tego dwie kompanie: gnieźnieńska pod dowództwem marynarza Mariusza
Wachtla oraz poznańska na czele z komendantem Sępińskim, wsparte przez
artylerię Wiktora Rossy (2 działa kal. 77 mm). Obsadzono także wsie
wokół Szubina, a tor kolejowy na linii Zamość-Bydgoszcz rozerwano.
Na odcinku szubińsko-łabiszyńskim doszło jeszcze do starć 7 lutego 1919
r. pod Samoklęskami. Przez cały czas w Rynarzewie, Florentynowie i
Zamościu powstańcy odpierali ataki niemieckie, które wspierane były
przez artylerię i pociąg pancerny. Do 16 lutego prawie codziennie
dochodziło do wymiany ognia.
DO PANI STEFCI
Rynarzewo zostało zniszczone. Ludność cywilna i w dzień i w nocy
przebywała w piwnicach, chroniąc się przed ostrzałem. Ludzie wychodzili
tylko wtedy, gdy kanonady cichły. Dowódca kompanii gnieźnieńskiej
Mariusz Wachtel w jednym z listów wysianych z frontu tak pisał:
"...Kochana Pani Stefciu! Często Pani posyłam wiadomości z frontu,
wprawdzie krótkie, lecz Pani uwzględni jak czas pozwoli, chętnie piszę.
Codziennie toczy się u nas walka, leżę w pierwszej pozycji i z całą
kompanią bronię Rynarzewa, biedne miasteczko po części już w gruzy
położone mieszka w nim wprawdzie jeszcze parę mieszczan. Niemcy huczą
nam codziennie armatami, pociągiem pancernym, a liczba mojej kompanii
ubywa codziennie, mówię mojej, bo ją prowadzę, Jak długo jeszcze, nie
wiadomo. Cieszy mnie jednakże, że mniej choć z parę, lecz dzielnych
żołnierzy mam na pierwszych miejscach [...] Potrzymamy się tu jakiś
czas jeszcze, myślę, że szczęśliwie się zobaczymy. Proszę, niech mi
Pani pisze bez obawy list dojdzie do moich rąk, niżej podam adres.
Pozdrawiam Gruszyńskich, braci i siostrę. Serdeczne pozdrowienia:
Marian".
Obrona z trudem zdobytych pozycji wymagała ofiar i to zarówno
żołnierzy, jak i ludności cywilnej. Rynarzewo stało się jednym z
symboli powstania wielkopolskiego. Pomimo podpisania rozejmu niemieckie
ataki na to miasteczko nie ustawały, a Mariusz Wachtel niestety nie
zobaczył się już z kochaną Panią Stefcią. Zginął 18 lutego w czasie
ataku na pociąg pancerny, ale Rynarzewo do końca powstania pozostało w
rękach Polaków.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 675 (12/2005)






