Artykuły

Gąsawa, Ośrodek Zdrowia, wójt, budynek, remont, sprzedaż
     Remontować albo sprzedać
     Beata i Wojciech Szczęśni chcą kupić ośrodek zdrowia w Gąsawie, który obecnie od gminy dzierżawią. Wójt Zdzisław Kuczma sprzeda budynek, jeśli zgodzą się na to radni, ale ich zdania w tej sprawie są podzielone. Przychodnia wymaga licznych remontów i jeśli nikt w ten budynek nie zainwestuje, za kilka lat ośrodka może nie być.

Czas upływa bardzo szybko. Za kilka lat budynek ośrodka zdrowia w Gąsawie może nie spełniać wymogów niezbędnych do leczenia pacjentów. Beata i Wojciech Szczęśni chcą ośrodek od gminy kupić. Pomysł popiera Jacek Mazany (w środku), przewodniczący komisji oświaty, kultury, sportu, wychowania, zdrowia i spraw socjalnych Rady Gminy w Gąsawie.
       fot. Arkadiusz Majszak

     Na początku lutego do Jacka Mazanego, przewodniczącego komisji oświaty, kultury, sportu, wychowania, zdrowia i spraw socjalnych Rady Gminy w Gąsawie wpłynęło pismo od Beaty Szczęsnej, dyrektor Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Gąsawie.
     PODEJRZENIA O OSZCZĘDZANIE NA WĘGLU
     Pani dyrektor poinformowała przewodniczącego, iż w związku z utrzymującym się problemem niedocieplenia budynku ośrodka zdrowia w Gąsawie po oddaniu do użytkowania nowej części, panujące warunki atmosferyczne nie pozwalają na zapewnienie minimalnych warunków pracy i przyjmowania pacjentów. Według Beaty Szczęsnej zgodnie z obowiązującymi wymogami temperatura pomieszczeń, w jakich powinien rozbierać się pacjent, musi wynosić minimum 25oC. Przy temperaturze zewnętrznej - 10oC piec centralnego ogrzewania jest w stanie ogrzać pomieszczenia jedynie do temperatury 16-17oC. Dyrektor podkreśla, że piec pracuje na maksymalnym obciążeniu, a niska temperatura w pomieszczeniach spowodowana jest brakiem docieplenia ścian zewnętrznych i wadliwą instalacją centralnego ogrzewania. Rury biegną też w lodowatej ścianie, co powoduje obniżenie temperatury wody przed dotarciem do grzejników. W dobudowanej części ośrodka, gdzie są docieplone ściany, temperatura pomieszczeń jest odpowiednia. O problemie Beata Szczęsna informowała wójta już w 2010 roku oraz w marcu i grudniu 2011 roku.
     13 lutego pani dyrektor, z uwagi na zły stan techniczny dachu ośrodka zdrowia, zwróciła się do wójta Zdzisława Kuczmy z prośbą o ocenę stanu technicznego i przeprowadzenie niezbędnych napraw. Trzy dni później wójt otrzymał kolejne pismo. Tym razem Beata Szczęsna przypomniała o bardzo złym stanie technicznym instalacji elektrycznej w ośrodku.
     W związku z otrzymanym pismem Jacek Mazany zwołał w miniony poniedziałek posiedzenie komisji oświaty i zdrowia. Beata Szczęsna zwróciła uwagę, że obecnie najbardziej palący jest problem braku docieplenia budynku ośrodka. Zaznaczyła, że już w kwietniu 2010 roku było wiadomo, że piec nie będzie w stanie ogrzać pomieszczeń w całym ośrodku po dobudowaniu nowej części. Z Urzędu Gminy pani dyrektor otrzymała odpowiedź o braku pieniędzy na termomodernizację ośrodka. Kwestia docieplenia budynku miała być rozważona w latach następnych.
     W opinii Beaty Szczęsnej w tym roku problem nieocieplonych ścian osiągnął apogeum. Zaznaczyła, że w ciągu doby ośrodek powinien zużywać 50 kg groszku, a spalano trzykrotnie więcej. Temperatury w gabinetach wahały się od 14 do 16oC. W pomieszczeniu, w którym znajduje się rehabilitacja, pacjenci nie byli w stanie wytrzymać niskiej temperatury.
     - Podejrzewano nas nawet, że oszczędzamy na węglu. Było to dla nas przykre - mówiła Beata Szczęsna. Zwróciła też uwagę, że do jej obowiązków, jako osoby, która wynajmuje od gminy pomieszczenia, należą drobne naprawy, a ocieplenie budynku i wymiana pieca centralnego ogrzewania nie należy do drobnych napraw.
     PACJENTKI WSTRZYMUJĄ MOCZ
     Beata Szczęsna w związku z brakiem pieniędzy ze strony gminy na ocieplenie budynku nie wyobraża sobie przyjmowania pacjentów podczas następnej zimy. Dodała, iż może wykonać termomodernizację na własny koszt, ale wówczas oczekiwałaby zwolnienia z czynszu z związku z zainwestowaną w budynek kwotą. W poprzednim roku dzierżawa budynku kosztowała 3.741 zł, a w tym roku będzie kosztować 3.337 zł.
     W opinii pani dyrektor fatalny jest również stan instalacji elektrycznej i dachu. Zwróciła uwagę, że z powodu niewymienianej od lat instalacji elektrycznej w budynku dochodziło do awarii i spięć. Obawia się, że podczas większej awarii może dojść do zagrożenia zdrowia i życia pacjentów i personelu.
     Budynek przychodni w Gąsawie powstał w 1966 roku. Według Beaty Szczęsnej od tego czasu obiekt nie był poddawany gruntownym remontom.
     Wójt podkreślił, że nie jest jego złą wolą, iż budynek nie jest ocieplony. Problem tkwi w braku pieniędzy na to przedsięwzięcie.
     - Ja nie mam z czego tego zrobić - mówił wójt. I dodał, że w przypadku rozwiązania umowy dzierżawy oraz kupna budynku, wniesiona przez zarządzających ośrodkiem wartość zostanie przez gminę zwrócona. Najwcześniej stałoby się to 31 grudnia 2019 roku, bo do tego dnia obowiązuje umowa.
     - Ja czynszu umorzyć nie mogę - mówił Zdzisław Kuczma. I zapewnił, że kosztem budynków gminnych może wykonać instalację elektryczną w ośrodku.
     Wojciech Szczęsny, mąż pani dyrektor, wyjaśnił, że szybkie zainstalowanie kabli i wydanie na ten cel 10.000 zł nic nie da. Jego zdaniem w budynek trzeba zainwestować poważne środki. Poza ociepleniem budynku i remontem dachu wymienić należy nie tylko instalację elektryczną, ale trzeba się też zająć kanalizacją i wentylacją.
     - Kominem wentylacyjnym powietrze dostaje się do środka. Są straszne przeciągi. Wszystko to jest do wymiany. W budynku są stare szyby wentylacyjne. Taka sytuacja doprowadzi do sytuacji, że ośrodek zostanie zamknięty. Toaleta jest w takim stanie, że pacjentki z niej nie korzystają. Po prostu wstrzymują mocz. Za chwilę może też nam zacząć kapać na głowę - mówił Wojciech Szczęsny. Zaznaczył również, że pacjentów trzeba w jakiś sposób przyciągnąć. Jeśli na remont budynku nie przeznaczy się odpowiednich środków finansowych, to pacjenci mogą przenieść się do innej przychodni, a lekarze nie będą zainteresowani pracą.
     - Musimy czymś tych pacjentów przyciągnąć. Czym mamy teraz ich przyciągnąć? Gabinetem z temperaturą 14oC? - pytał retorycznie lekarz. I zaproponował: - Myśleliśmy nad tym, czy nie wystąpić o zakup budynku i przeprowadzenie gruntownego remontu.
     Zdzisław Kuczma oznajmił, że sam nie podejmie takiej decyzji. Dodał, że jeśli taka będzie wola radnych, to przychodnia zostanie sprzedana.
     - Ja sam takiej decyzji nie podejmę. Zwrócę się do Rady. Jeśli taka wola będzie, to wówczas ja powołuję rzeczoznawcę i przystępujemy do wyceny budynku - powiedział wójt.
     GĄSAWA UTRZYMUJE LASKI
     Jacek Mazany przyznał, że podjęcie decyzji stanowi spory dylemat, ale sprzedaż budynku byłaby jego zdaniem uzasadniona. Dodał, iż w umowie sprzedaży musiałby znaleźć się zapis, że budynek nie może służyć do innych celów niż służba zdrowia.
     - Problem tego budynku jest bardzo poważny. Od podszewki by trzeba było zacząć. Temat jest bardzo złożony i należałoby się nad nim zastanowić. Ja bym się skłaniał za sprzedażą - mówił Jacek Mazany. Zwrócił też uwagę, że jeśli zapadnie decyzja o sprzedaży budynku, to wójt będzie musiał ogłosić przetarg, do którego może stanąć każdy. Ośrodek mógłby więc dostać się niekoniecznie w ręce dotychczasowych dzierżawców.
Radny Karol Janicki powiedział, że również popiera pomysł sprzedaży budynku.
     - Ja również prowadzę działalność gospodarczą i wiem, jak to wygląda. Jeśli nie jest się na swoim, to łata się tylko dziury. A na swoim mieniu można zaplanować sobie modernizację - uzasadnił radny.
Radny Mariusz Kazik przestrzegał, że do tematu trzeba podejść delikatnie. Najpierw trzeba skonsultować z mieszkańcami pomysł sprzedaży ośrodka. Zaznaczył, że po sprzedaży mienia, w którym mieści się ośrodek, nikt z władz i radnych nie będzie miał już wpływu na opiekę zdrowotną.
     Radny Mieczysław Gęsicki przyznał, że trudno by mu było podjąć decyzję, czy ośrodek sprzedać czy nie. Zaznaczył, że do tego pomysłu trudno byłoby też przekonać opinię społeczną.
     Wojciech Szczęsny zapewnił, że chce z żoną pójść na całość i zaciągnąć spory kredyt, by latem zainwestować w budynek. W przeciwnym razie w opinii lekarza za 20 lat budynek nie będzie się już do niczego nadawać.
     Radni chcieli się również dowiedzieć, co się stanie z ośrodkiem w Laskach Wielkich. Beata Szczęsna wyjaśniła, że nie ma dużych szans na funkcjonowanie ośrodka w Laskach, do którego zapisanych jest 195 pacjentów. Miesięcznie zgłasza się od 80 do 100 pacjentów, w tym spora część tylko po wypisanie recept.
     - W tej chwili Gąsawa pracuje na utrzymanie Lasek. Są tam bardzo duże koszty - przyznała Beata Szczęsna.
Pierwotnie członkowie komisji oświaty i zdrowia optowali, by decyzja o tym, czy ośrodek sprzedać, została podjęta na najbliższej sesji 28 lutego. Ostatecznie wypracowali jednak stanowisko, by temat omówić na połączonym posiedzeniu wszystkich komisji dziś. Wówczas do tematu będą mogli odnieść się wszyscy radni.      Zapadła również decyzja, by przed ostatecznym podjęciem decyzji odbyły się konsultacje społeczne z mieszkańcami gminy.
     BEZ CHOWANIA GŁOWY W PIASEK
     Zdzisław Kuczma wyjaśnia, że jeśli wolą radnych będzie sprzedaż ośrodka, to taką decyzję podejmie. Ogłosi przetarg, w którym będzie mógł się zgłosić każdy zainteresowany podmiot. Jeśli radni nie wyrażą zgody na sprzedaż, to do rozmów na temat przyszłości ośrodka będzie trzeba powrócić.
     Po posiedzeniu komisji Mariusz Kazik w rozmowie z nami zwrócił uwagę, że ma świadomość, iż temat nie dotyczy sprzedaży kawałka gminnego pola, lecz ośrodka zdrowia, w którym od 1966 roku leczy się rocznie kilka tysięcy pacjentów, w większości mieszkańców gminy Gąsawa. Zaznacza, że kiedy upublicznił się temat koniecznego, generalnego remontu budynku, co wynika z wielu przepisów prawnych dostosowujących obiekt do współczesnych wymagań oraz fatalnego stanu technicznego, pojawił się również wariant sprzedaży.
     - Należy się zastanowić i bez pośpiechu przeanalizować różne warianty, by usprawnić jego funkcjonowanie i by nie doszło w konsekwencji do jego zamknięcia, gdyż tego pacjenci nam nie wybaczą. Pewne jest to, że decyzja musi być bezwzględnie podjęta. Być może zwolnienie z opłaty czynszowej w zamian za częściowe doinwestowanie z własnych środków bądź sprzedaż dotychczasowemu dzierżawcy, który zainwestuje w krótkim czasie kilkaset tysięcy złotych na jego modernizację i rozbudowę, tak by funkcjonował na miarę XXI wieku, ewentualne zaciągnięcie długoterminowej pożyczki przez wójta na generalny remont i automatyczny wzrost czynszu dzierżawnego. Nad tym trzeba się pochylić i przemyśleć - uważa Mariusz Kazik. I przypomina, że kiedy przed laty prywatyzowano ośrodek zdrowia, argumentowano, że będzie to z korzyścią dla pacjentów. Teraz podnosi się ten sam argument, mówiąc z kolei o ratowaniu ośrodka przed zamknięciem. Uważa, iż skoro ośrodek zdrowia trzeba remontować, a wójt nie ma na to pieniędzy, to należy szukać rozwiązania poprzez minimalizację strat społecznych, zabezpieczając interes gminy i pacjentów w przyszłości. W opinii radnego przede wszystkim społeczeństwo i pacjenci muszą wiedzieć o konsekwencjach decyzji wójta i radnych. I zaznacza, że w tym przypadku każda, nawet niepopularna decyzja musi być podjęta bez chowania głowy w piasek, a czy będzie właściwa, przyszłość pokaże.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1045 (8/2012)

 

 

 

 

Komentarz

     Trudna sprzedaż prywatnemu

      Nie chodzi tylko o kwestię ocieplenia budynku, ale również o remont dachu, wentylacji, kanalizacji i pomieszczeń sanitarnych. Podczas siarczystych mrozów pacjenci uczęszczający na rehabilitację nie mogli się rozebrać, tak było zimno w pomieszczeniu. Z przychodni wyszliby z poczuciem ulgi w bólu, a na następny dzień wróciliby z objawami grypy.
      Jedno jest pewne - trzeba podjąć działania, by do takiej sytuacji nie doszło podczas następnej zimy. Jeśli budynek będzie cały czas niszczał, w przyszłym roku może być jeszcze gorzej. W tej sytuacji pewna część pacjentów może przepisać się do przychodni w ościennych gminach, czyli w Żninie i Rogowie. A Beata i Wojciech Szczęśni, którzy dzierżawią od gminy pomieszczenia ośrodka zdrowia, na odpływ pacjentów nie mogą sobie pozwolić. Zastanawiają się, w jaki sposób ich przyciągnąć. Na razie nie mają większych argumentów. Na pewno nie zwiększą ilości pacjentów oferując im gabinety z temperaturą 14oC. Dlatego muszą podjąć zdecydowane kroki, bo jeśli dalej będą tkwić w marazmie, czyli nie będą inwestować, to prędzej czy później pójdą z torbami, ponieważ prowadzona przez nich przychodnia nie będzie spełniać jakichkolwiek standardów. A konkurencja wokół jest bardzo silna. Lekarze proponują gminie wykup ośrodka. I tu dopiero zaczynają się schody. Chociaż temat poznała dopiero wąska grupa radnych, już budzi on kontrowersje. Wójt Zdzisław Kuczma zgodzi się na sprzedaż, ale warunkuje to decyzją radnych. Nie będzie ona z pewnością łatwa i trzeba najpierw dokładnie wsłuchać się w głos chcących nabyć ośrodek i społeczeństwa. Słusznie Mariusz Kazik proponuje, by przeanalizować różne warianty: zwolnienie z płacenia czynszu w zamian za zainwestowanie przez dzierżawców własnych środków, sprzedaż obecnemu dzierżawcy lub zaciągnięcie pożyczki przez gminę.
      Z podanych przez Mariusza Kazika rozwiązań najbardziej przemawia do mnie sprzedaż ośrodka dzierżawcom. Z rozmów kuluarowych wiem, że sporo radnych będzie się temu sprzeciwiać, niemniej uważam, że kiedy państwo Szczęśni kupią budynek, łatwiej im będzie w niego inwestować. Trudno wykładać pieniądze na coś, co się tylko dzierżawi, a nie jest naszą własnością. Jako przykład mogę podać dwie prywatne przychodnie w Żninie, które funkcjonują bardzo dobrze, a dostęp do lekarza jest w nich bezpłatny. Nie ma więc żadnych powodów do obaw, że po zakupie przychodni służba zdrowia w Gąsawie stanie się nagle płatna. Jednym z argumentów podnoszonych przez przeciwników opcji sprzedaży budynku na pewno będzie to, że po kilku latach właściciele ośrodka mogą się wyprowadzić i budynek sprzedać. Nie sądzę, by tak się miało stać. Gdyby tak było, to Beata i Wojciech Szczęśni nie wybudowaliby się na terenie gminy Gąsawa. Myślę, że z ośrodkiem w Gąsawie wiążą swoje życiowe plany. Dlatego chcą w niego inwestować i być konkurencyjni wobec ośrodków w sąsiednich gminach.

Arkadiusz Majszak

Pałuki nr 1045 (8/2012)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry