To pierwsza próba stworzenia kanonu osób, którymi nasza ziemia może się szczycić, które mogą być wzorem do naśladowania, drogowskazem postępowania.

     Ludzi oświaty i pracy organicznej reprezentują w nim: opat Michał Kościesza Kosmowski, ks. Piotr Wawrzyniak, ks. Stanisław Kozierowski i Hipolit Cegielski. Trwałe miejsce w panteonie ma zagwarantowane Jan Kiliński i trzemeszeńscy gimnazjaliści oraz walczący o wolną Polskę bracia Hądzlikowie i wszyscy polegli w Katyniu. Świat nauki to: Jan z Ludziska, Abraham Michelson i Kurt Levin. Świat polityki Jędrzej Moraczewski. Świat kultury: Wiktor Gosieniecki i Władysław Ciesielski, a świat podróżników i odkrywców - Klemens Tomczek. Duchową stronę panteonu dopełniają arcybiskup Florian Stablewski, ks. Kazimierz Zimmermann i biskup Ignacy Krause.

   W numerze bożonarodzeniowym zamieściliśmy "Panteon Pałuk", rzecz o ludziach z terenu powiatu żnińskiego i szubińskiego, których praca i działalność odbiła tak wyraźne piętno na regionie, że dziś można wynosić ich ma piedestał.
    Dziś spróbuję przedstawić mój autorski Panteon Ziemi Mogileńskiej, panteon pogranicza wielkopolsko-kujawskiego. Jak każde opracowanie autorskie, także moje prawdopodobnie siłą rzeczy nie będzie obejmować wszystkich nazwisk osób, które powinny się w nim znaleźć. Dlatego wdzięczny będę za wszelkie listy w tym zakresie. Do tej pory nikt nie pokusił się o stworzenie Panteonu Ziemi Mogileńskiej. Owszem jest praca zbiorowa pod redakcją prof. Czesława Łuczaka "Zrodziła ich Ziemia Mogileńska", ale w zamyśle są to tylko biografie kilkudziesięciu wybitnych mieszkańców naszego pogranicza. Brak tam np. takich osób jak ks. Piotr Wawrzyniak czy dyktator Powstania Styczniowego Marian Langiewicz, dlatego, że nie urodzili się na Ziemi Mogileńskiej. Wywarli jednak przemożny na nią wpływ, dlatego w moim kanonie znalazło się dla nich poczesne miejsce.

Kurt Levin, wizerunek z tablicy pamiątkowej w Mogilnie fot. Kinga Hornatkiewicz

   TRZY KLASZTORY
   Patrząc na tysiącletnią historię regionu widzę bardzo wyraźne fundamenty, które zaważyły na rozwoju regionu, na spuściźnie, jaką po sobie zostawili jego mieszkańcy. Ten fundament to działalność religijna, kulturotwórcza, ale także gospodarcza i polityczna trzech klasztorów: najpierw benedyktynów, potem kanoników regularnych w Trzemesznie, benedyktynów w Mogilnie i norbertanek w Strzelnie. Wszystkie trzy zakony rozwiązane przez Prusaków, nigdy nie wróciły już do swej poprzedniej działalności.
   OŚWIATA
   Najwyższe miejsce w moim panteonie zajmuje trzemeszeński opat klasztoru kanoników regularnych lateraneńskich św. Augustyna Michał Kościesza Kosmowski (1725-1804). Urodził się w Słowikowie, które na przestrzeni dziejów przechodziło z rąk trzemeszeńskich do orchowskich i na odwrót, dziś znajduje się w gm. Orchowo. Opat nazywany jest często "Trzemeszeńskim Konarskim" i nie ma w tym ani trochę przesady. W 1776 r. założył Akademię Trzemeszeńską, gdzie program nauczania zbieżny był z tym, co realizowane było w kolegiach pijarskich oraz w szkolnictwie średnim Komisji Edukacji Narodowej. Działał ponadto na polu gospodarczym, założył m.in. tzw. Stare Miasto i Nowe Miasto w Trzemesznie. To dzięki tej szkole możemy pisać dziś o tak wielu wykształconych synach Ziemi Mogileńskiej.
    Trzemeszeńskie gimnazjum wydało także kolejną osobę, bardzo zasłużoną dla rozwoju oświaty w Wielkopolsce ks. Stanisława Kozierowskiego (1874-1949). Ten syn mistrza szewskiego był jednym z czwórki założycieli (razem z Heliodorem Święcickim, Józefem Kostrzewskim i Michałem Sobeskim) Wszechnicy Piastowskiej w Poznaniu, dzisiejszego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Był także wybitnym językoznawcą, zajmował się badaniem nazw topograficznych Wielkopolski i Pomorza Zachodniego.
   PRZEDSIĘBIORCY, PRACA ORGANICZNA
   Hipolit Cegielski (1813-1868) urodzony w Ławkach (gm. Trzemeszno), to bez wątpienia najwybitniejszy przedsiębiorca, jakiego wydała Ziemia Mogileńska - jeden z najwybitniejszych w całym zaborze pruskim. Naukę rozpoczął w słynnym trzemeszeńskim gimnazjum. Jest twórcą polskiego przemysłu metalowego. Zaczął na poznańskim Bazarze od sklepu z artykułami żelaznymi. Handlował chociażby gwoździami i kłódkami, uwieńczeniem jego działalności było wybudowaniem fabryki produkującej maszyny - głównie dla rolnictwa. Tak powstały słynne dziś zakłady im. Hipolita Cegielskiego. Był prezesem Centralnego Towarzystwa Gospodarczego oraz kierował w Poznaniu Towarzystwem Naukowej Pomocy. 22 marca 1848 r. z jego udziałem ukazała się pierwsza poznańska gazeta: dziennik "Gazeta Polska", później po jej rozwiązaniu zaangażował się w tworzenie "Gońca Polskiego" (istniał do 1851 r.) i śmiało można powiedzieć, że były to początki samodzielnej polskiej prasy politycznej. W 1858 r. Cegielski został właścicielem "Dziennika Poznańskiego", którego wydawcą i drukarzem był znany poznański drukarz L. Merzbach. Przy wydawaniu pisma współpracował z ludźmi, dla których praca organiczna i umiarkowany liberalizm był podstawą postępowania w życiu publicznym.
   Dwunastoletni pobyt ks. Piotra Wawrzyniaka na probostwie mogileńskim w latach 1898-1910 wywarł piętno na spółdzielczości, rolnictwie i gospodarce pogranicza, jaka nie była udziałem nigdy przedtem ani nigdy potem żadnego działacza naszego regionu. Był największym działaczem społecznym i politycznym Wielkopolski podczas zaboru pruskiego. Uważał, że jedynym sposobem na skuteczną walkę z zaborcą jest rozwój gospodarczy i powstawanie polskich firm, przedsiębiorstw, spółdzielni. Jest dziś wzorem pracy organicznej. W Mogilnie z jego inicjatywy powstała w 1901 r. pierwsza w Wielkopolsce Spółdzielnia "Rolnik", działał w Towarzystwie Przemysłowym, był twórcą bankowości. Był dyrektorem Drukarni i Księgarni św. Wojciecha w Poznaniu, patronem Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych. Podkreślał znaczenie wiedzy dla rozwoju gospodarczego, dlatego prowadził odczyty, wykłady, publikował artykuły. Doceniał rolę uczciwego kredytu w działalności firm. Niemiecki dziennik "Posener Tageblatt" nazywał go "polskim ministrem finansów", a ludzie mu współcześni i następne pokolenia uznawały go za najlepszego polskiego ekonomistę i finansistę oraz znawcę prawa spółdzielczego. Był jednym z założycieli "Orędownika na Powiat Mogileński", "Dziennika Berlińskiego" oraz współudziałowcem ukazującego się w Inowrocławiu "Dziennika Kujawskiego".
   Symbolem pracy organicznej w Strzelnie jest bez wątpienia lekarz, społecznik Jakub Cieślewicz (1846-1930). Był jednym z założycieli pisma "Nadgoplanin" w Strzelnie oraz Towarzystwa Naukowej Pomocy w Poznaniu. Został mu przez Radę Miejską nadany tytuł Honorowego Obywatela Miasta Strzelna.
   PODRÓŻNICY I ODKRYWCY
   Dość mało znani na naszym terenie są podróżnicy i odkrywcy, związani z Trzemesznem. A szkoda, przecież także dziś wielu organizuje wyprawy - wystarczy chociażby przypomnieć opisywaną przez nas przez blisko rok podróż dookoła świata mogilnianina Piotra Mazurkiewicza. Chciałbym dlatego chociaż kilka słów poświęcić Modestowi Maryańskiemu i Klemensowi Tomczekowi.
   Modest Maryański (1854-1914) urodził się w Trzemesznie i chodził do miejscowego gimnazjum. Po ukończeniu berlińskiej Akademii Górniczej zasłynął w świecie jako podróżnik, odkrywca i poszukiwacz złota w Ameryce i Zachodniej Australii. W Ameryce założył ze wspólnikami spółkę akcyjną na bazie starej kopalni złota "Consolidated Kosciusko Mine". W Australii poszukiwał złota i w okolicach Donnybrook uruchomił kopalnię złota pod nazwą "Maryański Syndicate", a w Londynie założył spółkę "Donnybrook Goldfields Ltd". Po zakończeniu przygody ze złotem zaczął w Schenectady (stan New Yrok) wydawać tygodnik "Praca Polska", cały czas był członkiem był członkiem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Australijska pisarka K. Prichard poświęciła mu swą powieść wydaną w 1946 r. w Londynie, a także później w tłumaczeniu polskim - "Burzliwe lata".
   Urodzony w Trzemesznie Klemens Tomczek (1860-1884) zasłynął jako uczestnik wyprawy naukowo-badawczej do Kamerunu w latach 1882-1884 pod kierunkiem Edwarda Szolc-Rogozińskiego. Obaj byli przyjaciółmi z wrocławskiego gimnazjum. Tomczek jako wykształcony geolog po Akademii Górniczej we Freibergu od razu przystał na propozycję wyjazdu do Afryki. Statkiem "Łucja Małgorzata" dotarli do wyspy Mondoleh. Odbyli kilka wypraw w głąb Kamerunu. Odkryli kilka jezior i wodospadów. Tomczek sam zaś odkrył jezioro nazwane później Jeziorem Benedykta. Podróżnik zmarł w Kamerunie na czarną febrę, mając zaledwie 24 lata. Został pochowany w grobie wykutym w skale na wyspie Mondoleh.
   ŻOŁNIERZE
   Najwybitniejszym żołnierzem wśród całej plejady walczących o wolność jest bez wątpienia trzemeszeński szewc Jan Kiliński (1760-1819). Stanął on jako plebejski przedstawiciel narodu na czele Powstania Kościuszkowskiego 1794 r., sprawiając w Warszawie tęgie lanie Moskalom. Doczekał się stopnia pułkownika. Po upadku powstania i działań armii Suworowa wylądował w twierdzy pietropawłowskiej w Petersburgu razem z jego innymi przywódcami. W Petersburgu internowany był też król Stanisław August.
   Koniecznie trzeba także wspomnieć o 60-osobowej grupie uczniów trzemeszeńskiego Gimnazjum, który zaopatrzeni w broń, amunicję, odzież i żywność 28 lutego 1863 r. po zajęciach szkolnych pieszo wyruszyli w kierunku granicy polsko-rosyjskiej, by wziąć udział w Powstaniu Styczniowym i dołączyć do oddziałów Kazimierza Mielęckiego w lasach pod Bieniszewem po drugiej stronie granicy. Do bitwy z Moskalami doszło 2 marca pod Mieczownicą, oddział trzemeszeński został jednak doszczętnie rozbity, 12 gimnazjalistów zginęło. Jednym z uczestników wyprawy za granicę był Władysław Chotkowski (1843-1926), późniejszy kanonik i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz autor wspomnień "Wyprawa trzemeszeńska roku 1863".

   Dyktatorem Powstania Styczniowego był generał Marian Langiewicz (1827-1887). Nie urodził się co prawda na Ziemi Mogileńskiej, ale był wychowankiem trzemeszeńskiego gimnazjum i wywarł duży wpływ na ruchy narodowo-powstańcze w naszym regionie.

   Mieczysław Paluch (1888-1942) z Trzemeszna był jednym z organizatorów Powstania Wielkopolskiego zanim jeszcze ono wybuchło. Już na początku listopada 1918 r. razem z Wojciechem Korfantym i ks. Stanisławem Adamskim stanął na czele Komisji Wojskowej Centralnego Komitetu Obywatelskiego w Poznaniu jako przewodniczący. Przygotował grunt pod zwycięskie powstanie. 19 sierpnia 1920 r. został dowódcą II Powstania Śląskiego.

   Z Trzemeszna pochodzi też kolejny żołnierz komandor ppor. Jerzy Milisiewicz (1899-1978), syn profesora trzemeszeńskiego gimnazjum, który zasłynął brawurową akcją w październiku 1939 r. podczas walk w Rejonie Umocnionym Helu. Po kapitulacji, dowództwo polskiej floty zgodziło się na uprowadzenie w kierunku Szwecji części polskich jednostek pływających, tak by nie dostały się w ręce Niemców. Pomimo blokady na Bałtyku Jerzy Milisiewicz wyprowadził kuter pościgowy "Batory" z 16 osobami na pokładzie.

   Wśród plejady wybitnych żołnierzy nie może zabraknąć - mam wrażenie zupełnie zapomnianego - kuriera Tadeusza (1904-1978), urodzonego w Olszy (gm. Mogilno). Tadeusz Wesołowski - bo o nim tu mowa - znalazł się w czasie II wojny światowej na Podhalu i tam działał w konspiracji ZWZ-AK. Był kurierem na szlaku Nowy Targ - Budapeszt. Po wsypie kanału kurierskiego przeniósł się do Warszawy i kursował z przesyłkami na trasie Warszawa - Miluza. Uratował m.in. życie innemu słynnemu kurierowi Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu. Po wojnie kurier z Olszy osiadł w Londynie, gdyż obawiał się represji ze strony władz komunistycznych.

   W panteonie nie może zabraknąć Zbisława i Bogdana Hądzlików z Parlina (gm. Dąbrowa) - dowódców konspiracyjnego działającego na terenie powiatu mogileńskiego i żnińskiego oddziału najpierw ZWZ potem AK, walczącego z Niemcami w czasie wojny, a następnie partyzantki powojennej. W październiku 1945 r. ujawnili się przed Komisją Likwidacyjną w Żninie, wrócili do legalnego życia, po czym reaktywowali oddział na terenie powiatu mogileńskiego, skazani na kary śmierci, w wyniku amnestii złagodzone. Zbisław opuścił więzienie w 1957 r, Bogdan w 1959 r. Obaj zmarli w latach 90-tych.
   Oczywiście nie może zabraknąć w tym artykule wspomnienia kwiatu polskiej inteligencji, wojskowych, lekarzy, prawników, policjantów, którzy bestialsko zostali zamordowani w Katyniu przez Sowietów. Do dziś Rosja kryje nazwiska wykonawców tego mordu, co zatruwa nasze relacje z Moskwą. By oddać hołd wszystkim zamordowanym, szerzej wspomnę o jednym: Józefie Owczarskim, urodzonym w Padniewie, mieszkającym w Młynach (gm. Strzelno). W 1915 r. w wojsku pruskim stracił prawą rękę. Był jednak walecznym patriotą. W Powstaniu Wielkopolskim poprowadził 100-osobową kompanię młyńską, walcząc m.in. o wolność dla Inowrocławia. Zginął 65 lat temu, zamordowany strzałem w tył głowy.
   Wśród żołnierzy należy także umieścić tropiciela zbrodni hitlerowskich Czesława Pilichowskiego (1914-1984), który był dyrektorem Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Ten absolwent trzemeszeńskiego gimnazjum choć nie walczył bronią - stał się niekwestionowanym autorytetem w ściganiu zbrodniarzy czasu drugiej wojny światowej. Co ciekawe, w tajemnicy przed komunistycznymi władzami potajemnie gromadził również materiały związane z przestępstwami popełnianymi wobec Polaków przez władze radzieckie. Zostały one ujawnione po przełomie 1989 r. dla celów naukowych i badawczych.
   NAUKOWCY
   Poczet ludzi nauki otwiera kmieć Jan z Ludziska (ok. 1410-data śmierci nieznana). Dziś bez żadnych zahamowań można śmiało powiedzieć - że odkrywany na nowo, na początku XX wieku - jest dziś uważany za jednego z twórców i prekursorów polskiego humanizmu. Niektórzy badacze dają mu nawet palmę pierwszeństwa we wprowadzaniu humanizmu w Polsce, był pionierem renesansu. Studiował w Krakowie i Padwie, zajmował się matematyką, astronomią i medycyną. W latach czterdziestych XV wieku był oficjalnym mówcą Uniwersytetu Jagiellońskiego. Głosił pochwałę sztuki mówienia i przekonywał naukowców innych dziedzin jak ważna jest szuka mowy, wymowy i mówienia.
   Dziekanem wydziału sztuki w XV w. był na Uniwersytecie Jagiellońskim Klemens Zagajewski z Gębic.
   Wielki wkład mieszkańców Ziemi Mogileńskiej w rozwój nauki i to na poziomie - nie waham się tego słowa - światowym nastąpił na przełomie XIX i XX w. oraz w okresie międzywojennym XX w.
   Na pierwszy plan wybijają się dokonania urodzonego w Strzelnie Alberta Abrahama Michelsona (1852-1931) w zakresie badania światła. Nazywany "mistrzem światła" w 1907 r. zdobył nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki, jak głosi cytat z komunikatu Komitetu Noblowskiego za "Precyzyjne instrumenty optyczne oraz za spektroskopowe i metrologiczne badanie, które osiągnął z ich pomocą". Jest twórcą urządzenia nazwanego interferometrem Michelsona. Albert Einstein po jego śmierci powiedział: - "Czcigodny doktorze Michelson, to Ty wprowadziłeś fizyków na nowe drogi, a poprzez Twoją wspaniałą pracę eksperymentalną utorowałeś drogę dla rozwoju teorii względności".
   W panteonie światowej sławy psychologów swe doczesne miejsce znalazł urodzony w Mogilnie Kurt Lewin (1890-1947). Do słownika współczesnej psychologii weszło wiele jego pojęć, jak m.in.: "przestrzeń życiowa, poziom aspiracji, dynamika grupy i badanie czynności". Jest twórcą teorii pola. Pracując aż do czasu dojścia Hitlera do władzy na Uniwersytecie Berlińskim stworzył z Kurtem Koffką i Maxem Wertheimerem triumwirat nowej szkoły psychologicznej. Starał się o stanowisko profesora psychologii na Uniwersytecie Hebrajskim, w czym przeszkodziła niechętna jego osobie postawa samego Zygmunta Frouda. Lewin urodził się w Mogilnie, ale przez mogilnian jest praktycznie dopiero od ubiegłego roku odkrywany, po tym jak wmurowano tablicę na kamienicy, gdzie się urodził.
   Nie można oczywiście zapomnieć o światowej sławy filologu klasycznym urodzonym w Markowicach i pochowanym w pobliskich Wymysłowicach (gm. Strzelno) Ulrichu von Wilamowitz-Moellendorffie (1848-1931). Był najwybitniejszym na świecie znawcą całej literatury greckiej, od komedii staroatyckiej przez liryki do studiów nad Homerem i twórcą historycznej metody w filologii klasycznej. Od 1910 r. był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności.
   KULTURA, MUZYKA, SZTUKA, LITERATURA
   Najbardziej znanym artystą malarzem Ziemi Mogileńskiej jest bez wątpienia urodzony w Mogilnie Władysław Ciesielski (1845-1901). Chodząc do trzemeszeńskiego gimnazjum wziął udział w Powstaniu Styczniowym i wyprawie trzemeszeńskich gimnazjalistów w 1863 r. za granicę prusko-rosyjską. Po przegranej bitwie pod Mieczownicą w obawie przed pruskimi represjami dołączył do dużej grupy polskich emigrantów, którzy osiedli na stałe we Francji. W Paryżu ukończył szkołę artystyczną, zajmował się malowaniem portretów, pejzaży i miniatur. Wystawiał swe prace w towarzystwie największych malarzy. Otworzył też w Paryżu pracownię fotograficzną "Gopło".
   Ze Strzelna pochodzi artysta malarz Wiktor Gosieniecki (1876-1956). Po pobycie w Zakopanem i spotkaniu ze Stanisławem Witkiewiczem był wielkim zwolennikiem stylu zakopiańskiego. Jest autorem wielu polichromii, m.in. w kościele klasztornym w Mogilnie i kościele w Kcyni. Z wielu jego wędrówek po kraju i poszukiwaniu śladów polskiej sztuki powstały całe teczki rysunków.
W Ciencisku (gm. Strzelno) urodził się Jerzy Wojciech Szulczewski (1879-1969). Był słynnym etnografem, zbieraczem śladów kultury ludowej Wielkopolski i Kujaw na podstawie przemierzania wsi i miasteczek oraz rozmów z mieszkańcami.
   Z Markowicami związana jest osoba Gustawa Zielińskiego (1809-1881), oficera Wojska Polskiego walczącego w Powstaniu Wielkopolskim i wojnie 1830/1831 z Rosjanami. Zesłany na Syberię napisał poematy "Kirgiz" i "Stepy". Napisał też wiersz "Powrót wiosny", spopularyzowany dlatego, że muzykę ułożył do niego Stanisław Moniuszko.
   Z Chabska (gm. Mogilno) pochodzi Alfred Brosig (1895-1940) - kustosz Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu, który stworzył tam jeden z najbogatszych w eksponaty muzealnych działów grafiki na świecie. Interesowała go szczególnie sztuka Wielkopolski i w węższym zakresie poznańskiego.
W Kijewicach (gm. Strzelno) na świat przyszedł Bronisław Koraszewski (1864-1924). Gdy losy rzuciły go na Śląsk, okazał się tam jednym z najbardziej żarliwych osób walczących o polskość. Najpierw redagował pismo "Górnoślązak", a potem przez 30 lat wydawał "Gazetę Opolską".
   Ziemia Mogileńska wydała też kilka osób, którzy zaistnieli na niwie muzycznej.
   Ks. Hieronim Feicht urodził się w Mogilnie (1894-1967). Był on przede wszystkim badaczem staropolskiej muzyki, szczególnie interesowała go pieśń i muzyka liturgiczna. Wykładał na różnych uniwersytetach, m. in. przed wojną był jednym z najbliższych współpracowników rektora Karola Szymanowskiego w Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie, a po wojnie stworzył Instytut Muzykologii Kościelnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Komponował głównie na użytek kościelny utwory chóralne i organowe.
   Bolesław Tyllia (1900-1940) ze Strzelna był w poznańskim Teatrze Wielkim dyrygentem przedstawień operowych i operetkowych. Był dyrygentem orkiestry "Radia Poznań", a potem dyrygentem operowym Teatru Wielkiego w Warszawie. W Sławsku Dolnym (gm. Strzelno) urodził się Stanisław Ogurkowski (1851-1909), muzyk, dyrygent chórów, kompozytor, który pracował w Inowrocławiu, Bydgoszczy, Poznaniu i Lwowie.
   W tym miejscu nie można pominąć kulturotwórczej roli, jaką odegrał w dwudziestoleciu międzywojennym dworek Kazimierza i Amelii Zdziechowskich w Słaboszewku (gm. Dąbrowa). Właściciel dworku był literatem, pisał powieści i publikował artykuły. Tutaj gospodarzy odwiedziło wielu znamienitych gości z ośrodków kulturalnych Krakowa i Warszawy, m.in. Stanisław Żejmo-Żejmis, autor w 1930 r. pracy doktorskiej "Pałuczanie żnińsko-mogileńscy", Witold Małcużyński, który tutaj przygotowywał się do muzycznych występów oraz grafik i ilustrator książek Antoni Uniechowski.
Myślę, że za mało doceniany i ciągle pozostający jeszcze do odkrycia jest pisarz rodem z Mogilna, zmarły kilka lat temu w Krakowie Konrad Waldemar Wabersich. W jego twórczości, chociażby "Morus i reszta" czy "Wrócony czas" pobrzmiewają echa Mogilna jakiego już nie ma. Na dodatek wydawnictwa są okraszone rysunkami także jego autorstwa.
   POLITYCY
   W znanej rodzinie patriotów trzemeszeńskich przyszedł na świat, jak się później okazało pierwszy premier niepodległej II Rzeczpospolitej. Socjaliście Jędrzejowi Moraczewskiemu (1870-1944) misję utworzenia rządu powierzył Józef Piłsudski, po tym jak spełzła na niczym misja Ignacego Daszyńskiego. Był premierem zaledwie około 3 miesięcy na przełomie 1918 r. i 1919 r. Nie powiodło się Moraczewskiemu, to co planował Piłsudski, czyli wprowadzenie do rządu endeckiej Wielkopolski. Choć tam były korzenie Wielkopolski, politycy z poznańskiego nie byli zainteresowani rządem socjalistów i lewicowych ludowców. Choć działał tylko przez 3 miesiące, rząd Moraczewskiego przeszedł do historii ze względu na rewolucyjne dekrety. Dały one polskim robotnikom 8-godzinny dzień pracy, a polskim kobietom czynne prawo głosowania w wyborach, którego do tej pory były pozbawione.
   Z Ostrowa nad Gopłem wywodzi się Juliusz Trzciński, który w rządzie Wincentego Witosa od lipca do października 1921 r. był ministrem tzw. byłej Dzielnicy Pruskiej. Jako członek Narodowego Stronnictwa Ludowego usiłował włączyć Wielkopolskę i Pomorze do odrodzonej Polski. Spotkał się jednak z totalną krytyką kół endeckich w Wielkopolsce i nie przeprowadził swych zamiarów.
   SPORT
   W sporcie na miejsce w panteonie zasługują trener Antoni Brzeżańczyk, który grał w latach 40. po wojnie w barwach "Pogoni" Mogilno, potem trenował reprezentację Polski i kluby zachodnie, jak: "Feyenord" Rotterdam i "Austrię" Wiedeń. Jedynym olimpijczykiem z naszego rejonu był wioślarz Sławomir Sobkowiak ze Sławska Dolnego (gm. Strzelno).
   DUCHOWNI
   Zgodnie z zasadą: ostatni będą pierwszymi, na koniec zostawiłem duchownych. Nie było dziedziny życia, w które księża nie byliby głównymi postaciami życia publicznego. Często, - co pokazuje ten Panteon Ziemi Mogileńskiej - musieli poza obowiązkami duchownych zajmować się kulturą, oświatą, spółdzielczością, a nierzadko także polityką. Poniżej sygnalizuję sylwetki kilku duchownych, których oddanie się sprawom kościoła i wiary promieniowało na całą Polskę.
   Ks. Kazimierz Zimmermann (1874-1925), urodzony w Trzemesznie zajmował się głównie katolicką nauką społeczną. Był bliskim współpracownikiem arcybiskupa Floriana Stablewskiego i ks. Piotra Wwarzyniaka. Jako redaktor naczelny redagował dwutygodnik "Ruch Chrześcijańsko-Społeczny". Wszędzie podkreślał znaczenie stanu robotniczego dla kościoła i państwa. Rok przed śmiercią został rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego.
   Ks. Florian Stablewski także był związany z Trzemesznem. Jego rodzice pochodzili spod trzemeszeńskiego Duszna. On urodził się, gdy mieszkali już we Wschowie. Rodzice jednak powrócili do Trzemeszna, wtedy Florian ukończył trzemeszeńskie gimnazjum. Należąc do Towarzystwa Narodowego "Zan" przyjął pseudonim "Radzisław". Był posłem do sejmu pruskiego i wielkim zwolennikiem pracy organicznej. W 1891 r. został arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim.
   W podmogileńskiego Chabska pochodzi ojciec dominikanin Bernard Przybylski (1907-1979). Ukończył gimnazjum trzemeszeńskie. Był bliskim współpracownikiem prymasa Tysiąclecia ks. Stefana Wyszyńskiego. Zasłynął przede wszystkim jako tomista i mariolog. Prymas Wyszyński uważał go jednego z najważniejszych polskich teologów, człowieka szczególnie zasłużonego dla wiedzy katolickiej.
Nie sposób nie zauważyć działalności misyjnej ks. biskupa Ignacego Krasue z Niestronna (gm. Mogilno).
   W  latach 30. był duszpasterzem w Brazylii, a przez następne 20 lat w Chinach. Stworzył od podstaw diecezję w Shunteh i stał się jej pierwszym biskupem. Po rewolucji komunistycznej był aresztowany i więziony - w końcu wydalony z Chin. Powrócił do Brazylii, gdzie został pochowany w Araucarii w 1984 r.
   W prezentowanym przeze mnie panteonie nie uwzględniłem osób żyjących. Wyjątek postanowiłem jedynie zrobić dla dwóch przedstawicieli kościoła. Pierwszym z nich jest Prymas Polski kard. Józef Glemp. Prymas urodził się co prawda w Inowrocławiu, ale w Stawiskach pod Mogilnem mieszkali jego rodzice, jego matka pochowana jest na mogileńskim cmentarzu, w Mogilnie mieszka jego brat z rodziną. W mogileńskiej farze przyszły prymas odbył swą mszę prymicyjną. Drugim jest urodzony w Strzelnie arcybiskup poznański Stanisław Gądecki. Jest przewodniczącym Rady Episkopatu do spraw Dialogu Religijnego, kieruje również Komitetem Episkopatu Polski do spraw Dialogu z Judaizmem. W ubiegłym roku został wiceprzewodniczącym Episkopatu Polski. Rzucił honorowe obywatelstwo Strzelna, po tym jak radni miasta odmówili przyznania tego tytułu Papieżowi Janowi Pawłowi II.
   PODSUMOWANIE
   Gdy dziś analizuję biografie największych synów Ziemi Mogileńskiej, w rubryce miejsce urodzenia najczęściej powtarza się Trzemeszno, a w rubryce ukończona szkoła średnia - gimnazjum trzemeszeńskie. Akademia Trzemeszeńska powstała w 1776 r. zaszczepiła u mieszkańców regionu wartość pracy organicznej, ale także gotowość do poświęceń i oddania życia za Ojczyznę, co widzimy przy każdym zrywie i powstaniu narodowym.
   Okazało się, że oświata i praca organiczna to fundamenty pogranicza wielkopolsko-kujawskiego. Dlatego w kanonie osób zasłużonych opata Michała Kościeszę Kosmowskiego umieściłbym najwyżej w panteonie. Zasłużył na to, by spoglądać z najwyższego miejsca. Obok pojawia się już prawdziwa plejada znakomitości pracy organicznej: ks. Piotr Wawrzyniak, ks. Stanisław Kozierowski i Hipolit Cegielski. Praca organiczna zawsze szła w parze w walką narodowo-wyzwoleńczą. Dlatego trwałe miejsce w panteonie ma zagwarantowane Jan Kiliński i trzemeszeńscy gimnazjaliści oraz walczący o wolną Polskę bracia Hądzlikowie i wszyscy polegli w Katyniu.
   Ze świata nauki na podwyższenie muszą wejść Jan z Ludziska, Abraham Michelson i Kurt Levin. Z polityków widziałbym tam Jędrzeja Moraczewskiego. Świat kultury byłby reprezentowany Wiktora Gosienieckiego i Władysława Ciesielskiego. Duchową stronę panteonu wypełnili arcybiskup Florian Stablewski, ks. Kazimierz Zimmermann i biskup Ignacy Krause. Nie może tam również zabraknąć odkrywającego tajemnice Afryki Klemensa Tomczeka.

Marek Holak
Pałuki nr 684 (12/2005)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry