Żnin, Recz, wiatrak
   
    Po artykule Józefa Marosza (Pałuki nr 34/1994), mówiącym o 95 wiatrakach na wschodnich terenach Pałuk, dziś przedstawiamy obszerniej dwa ostatnie z nich. 

    W ostatnich latach rozebrano resztki wiatraków w Murczynie, Czewujewie i Białożewinie. Wiatraka w Cegielni nie ma już od dobrych 20 lat (topograficzna mapa Polski zawiera błędy). Spośród 95 opisanych przez Józefa Marosza do dziś przetrwały już tylko dwa: w Reczu i w Żninie, a ich losy też są niepewne.  
    W numerze 34/1994 Pałuk zamieszczono zdjęcia tych zabytków wykonane w 1981 r. Na zdjęciach prezentowały się całkiem dobrze i dawały nadzieję, że oglądać je będzie jeszcze niejedno pokolenie Pałuczan. Jednak w ciągu tych paru minionych lat stan ich - a zwłaszcza wiatraka w Reczu - pogorszył się. Pozostawiony bez opieki i nadzoru jest po prostu w rozsypce; skrzydła są połamane, a deski ze ścian rozkradają okoliczni mieszkańcy na opał.
    Recz
    Wiatrak ten budował w 1935 r. Władysław Mróz z pomocą niemieckiego budowniczego z Rogoźna. Stanął on na terenie będącym ojcowizną pana Władysława, na miejscu po innym wiatraku, który wcześniej spłonął. Prace trwały niespełna rok, a powstała budowla była, jak na tamte czasy nowoczesna, czteropiętrowa, z piwnicą, wyposażona w elewatory. Miała kształt ośmiobocznego ostrosłupa ściętego, górna część była ruchoma co umożliwiało zmianę kierunku skrzydeł w stosunku do wiatru. Na pierwszym piętrze mielono zboże na mąkę, na drugim znajdowała się kaszarnia, gdzie wytwarzano kaszę jęczmienną, na trzecim piętrze dokonywało się oczyszczanie produktów. Młyn był też oryginalnym akcentem w krajobrazie, bo ten typ - czyli wiatrak holenderski - należy do rzadkości w naszych okolicach.
    Władysław Mróz będący właścicielem, pracował w wiatraku do grudnia 1939 r., kiedy to został wysiedlony do Mińska Mazowieckiego. W czasie wojny w młynie gospodarował Niemiec, a po wyzwoleniu znowu pan Władysław, który wyszkolił przez ten czas 4 uczniów - młynarzy. W ostatnich latach pracy wiatrak zyskał nawet napęd elektryczny.
    W 1970 r. państwo Mrozowie przekazali całe swe gospodarstwo, a z nim i wiatrak, do skarbu państwa. Zdrowie nie pozwalało im już dłużej na ciężką pracę fizyczną (pan Władysław chorował na astmę, a jego żonie groziła pylica). Do podjęcia tej decyzji przyczynił się też fakt, że Mrozowi, jako osobie niepartyjnej i do partii wstąpić nie chcącej, wielokrotnie i na różne sposoby utrudniano życie. Od 1970 r. ich ziemia stała się własnością Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Skarbienicach, a wiatrak przeszedł pod opiekę Urzędu Gminy w Rogowie i nadzór Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, trafił też do spisu zabytków. Dziwna jednak była ta opieka, gdyż nikt się wiatrakiem nie interesował i nie dbał o niego - stąd jego obecny stan. "W 1935 r. wiatrak kosztował mnie 20.000 zł, teraz pewnie i 200 mln. byłoby za mało, by go wyremontować. Aż się serce człowiekowi kroi" - mówi z żalem były właściciel.
    Jakieś 10 lat temu, gdy otwierano ośrodek wypoczynkowy w Reczu, powstał pomysł, by w wiatraku urządzić kawiarenkę dla turystów. Pomysł ciekawy, a kawiarenka byłaby zapewne wielką atrakcją - niestety, nikt nie zajął się jego realizacją. Jak zwykle zabrakło pieniędzy, a wiatrak niszczał dalej. Dopiero około 1987 r. gmina z własnych funduszy dokonała pierwszego zabezpieczenia pokrycia dachowego i wejścia, wtedy też dopiero zamknięto drzwi wejściowe. Drobne naprawy, jakie wówczas zrobiono, trudno jednak nazwać remontem czy choćby remoncikiem.
    Od 1989 r. gmina Rogowo próbowała uzyskać zgodę na rozbiórkę motywując to złym stanem technicznym, brakiem pieniędzy na ewentualny remont, a także psuciem estetyki okolicy. Zwracano się też do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o przyznanie funduszy na prace remontowe. Żadne pieniądze na ten cel jednak się nie znalazły i po dwóch latach ostatecznie wyrażono zgodę na rozebranie holendra. Dawało to możliwość odzyskania części desek podłogowych, belek, cegły, ale nie zgłosił się ani jeden kupiec. I wiatrak niszczał dalej.
Łaskawsze dla niego okazały się decyzje z tego roku. W styczniu ponownie ogłoszono sprzedaż, warunkiem kupna miało być odrestaurowanie według wskazań Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ale i tym razem chętnych nie było. Cena wywoławcza na przetargu wynosiła 17 mln, pierwotną wartość wiatraka określono na 198 mln. Te liczby same pokazują, w jak kiepskim stanie znajduje się on obecnie. Rzeczoznawca określił jego zużycie na 92% (w roku 1993). Wewnątrz brakuje schodów, zniszczone są podesty, część ruchoma, skrzydła nie mają poszycia, a słupy konstrukcji ściennej są zbutwiałe. Chodzenie w środku wiatraka jest niebezpieczne.
Oferta jest ciągle aktualna, ale w obecnej sytuacji atrakcyjna może być chyba tylko dla jakiegoś bogatego pasjonata i wielbiciela młynów wietrznych. A jeżeli taki pasjonat się nie znajdzie to najprawdopodobniej w najbliższym czasie wiatrak w Reczu zostanie rozebrany.
   
Żnin
    Znacznie lepsza jest sytuacja żnińskiego wiatraka, który od niedawna znajduje się w rejestrze zabytków. Teren wokół jest ogrodzony, trochę zarośnięty zielenią, drzwi zamknięte są na wielką, pokrytą grubą warstwą rdzy kłódkę, nad nimi wisi chyba jeszcze przedwojenna tabliczka - palenie wzbronione; deski na ganku trochę zbutwiałe, skrzydłom brak poszycia. Ale w porównaniu z wiatrakiem z Recza całość wygląda bardzo ładnie, choć żniński zabytek jest znacznie starszy.
    Zbudowano go w 1901 r. w Rzemieniewicach koło Kcyni. Konstrukcja łączy w sobie elementy dwóch typów: koźlaka i holendra dając trzeci typ - paltrak. Pierwszymi właścicielami byli Bobowski i Małecki. W 1912 r. zakupiła go rodzina Szybatków i wiatrak został zamontowany na wtórnym fundamencie, w miejscu gdzie znajduje się do tej pory. W okresie powstania wielkopolskiego w wyniku potyczek oddziałów polskich i pruskich został częściowo uszkodzony, ale szybko go naprawiono i w dalszym ciągu świadczono w nim usługi młynarskie dla okolicznej ludności: mielono zboże na mąkę, śrutowano pasze dla zwierząt. W 1957 r. przestawiono wiatrak z napędu wietrznego na elektryczny, silnik zamontowano na drugim piętrze i tak funkcjonował on do 1975 r., do śmierci ostatniego młynarza - Stanisława Szybatki. Ziemię w spadku po nim przejął Zygmunt Zwierzykowski. W 1980 r. wiatrak kupiło Muzeum Ziemi Pałuckiej, a teren na którym się on znajduje, przejęto w dzierżawę. Od razu też wykonano przy nim zabezpieczające prace ciesielskie, stolarskie - na zewnątrz i wewnątrz, dach pokryto blachą ocynkowaną. Zabiegi konserwatorskie wykonywano również w roku ubiegłym.
    Na początku lat osiemdziesiątych pojawiła się propozycja utworzenia w wiatraku muzeum. Sporządzono nawet dokładne projekty zagospodarowania, łącznie z drogą dojazdową, ławkami, drewnianą ubikacją.
Fakt, że wiatrak leży na uboczu Szlaku Piastowskiego, a także wysokie koszty takiego przedsięwzięcia przekreślają jednak możliwość jego realizacji.
    Wiatrak pozostanie więc tylko zabytkiem architektonicznym. Rozważano też przeniesienie go do Wenecji, gdzie stałby się jeszcze jedną atrakcją dla turystów. Wymagałoby to, poza oczywiście dużą sumą pieniędzy dużego nakładu pracy - każdą część, deskę, najdrobniejszy element budowli trzeba osobno ponumerować, opisać. Pomysł ten pewnie pozostanie tylko pomysłem. Jak na razie przyszłość wiatraka najpewniej związana będzie ze Szkołą Podstawową nr 5. Gdy rozpocznie się tam nauka, wiatrak będzie świetnym miejscem na harcówkę czy spotkania kółka historycznego, a przy okazji młodzież zagospodaruje wnętrze.
    Obecnie problem stanowi uregulowanie praw własności do działki, na której stoi wiatrak. Właściciel - Zbigniew Zwierzykowski - chce ją wymienić na działkę budowlaną w centrum. Sprawa ciągnie się od dwóch lat.

Agnieszka Chęś
Pałuki 137 (40/1994)
 
Podobne teksty:
 
 
 
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry