Artykuły

Za krzaki malin ojciec z synami otrzymają z budżetu gminy około 50.000 zł odszkodowania
    Ma(li)ny rodziny Nowackich
    Znany działacz "Samoobrony" Leszek Nowacki otrzyma około 11.000 zł. Mówi reporterowi: - "Postanowiłem sobie dorobić. Dostaję niewielką rentę, syn jest bezrobotny, postawiłem na maliny, bo to dochodowy interes jest. Kiedy dowiedziałem się o tym, że będzie budowany kolektor nie miałem jeszcze tych malin". Czesław Nowacki otrzyma około 5.000 zł, a Mariusz Nowacki cały czas prowadzi negocjacje. Burmistrz Kraśny mówi, że stanęło na 37.300 zł.
    INFORMACJA UJRZAŁA ŚWIATŁO DZIENNE
    24 października w czasie ostatnich w tej kadencji obrad komisji rolnej, przewodniczący komisji Paweł Molenda poruszył temat odszkodowań, jakie gmina Mogilno miała wypłacić mieszkańcom działek leżących na trasie przebiegu
malina-m.jpg
Leszek Nowacki z "Samoobrony" jest dobrym graczem i w lokalnej polityce funkcjonuje już od wielu lat. W ostatniej kadencji pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Mogilno.
fot. Joanna Świetnicka
zbudowanego ostatnio kolektora sanitarnego z Dąbrówki do Mogilna. Paweł Molenda miał to zrobić dlatego, że od mieszkańców otrzymał w tej sprawie pismo. Pytał, czy to prawda, że są tacy, którzy pobrali stosunkowo wysokie odszkodowania.  Okazało się, że trzem spośród 17 rodzin gmina musi wypłacić łącznie ponad 50.000 zł odszkodowania. Chodzi tutaj o Czesława Nowackiego oraz jego synów: Leszka Nowackiego, wiceprzewodniczącego Rady Powiatu z "Samoobrony" oraz Mariusza Nowackiego. Pozostałe rodziny dostały w sumie około 15.000 złotych odszkodowania.
    Wśród samorządowców aż huczy o tym, że Leszek Nowacki jako samorządowiec mając wiedzę o tym, że na jego terenie pobiegnie kolektor zasadził krzaki malin. Podobnie miał uczynić jego ojciec i brat.

    BYŁ RZECZOZNAWCA ...
    Budowę kolektora sanitarnego Dąbrówka-Mogilno Zakład Gospodarki Komunalnej rozpoczął w maju tego roku. Inwestorem była gmina Mogilno.
    Jak powiedział Marian Bukowski dyrektor "komunalki", odbiór kolektora miał miejsce na początku października. W związku z tym, że kolektor miał przebiegać na terenie, który nie jest własnością gminy, należało dojść do porozumienia z właścicielami działek i uzyskać od nich zgodę na budowę kolektora na ich prywatnym gruncie. - "Już dwa lata temu na trasie przebiegu kolektora chodził pan projektant i podpisywał z właścicielami nieruchomości zgody na przebieg kolektora na ich terenie. Wtedy wiadomo było, że akurat na tych działkach ten kolektor będzie budowany, ale nie było wiadomo jeszcze dokładnie w jakim miejscu" - usłyszeliśmy od Mariana Bukowskiego.
    Zakład Gospodarki Komunalnej w Mogilnie jako wykonawca inwestycji umowę na wykonanie operatu szacunkowego podpisał z sekretarzem Starostwa Powiatowego w Mogilnie Krzysztofem Dobrychłopem. - "Pan Dobrychłop jest także rzeczoznawcą, a że jest na miejscu to umowę podpisaliśmy właśnie z nim" - usłyszeliśmy od szefa komunalki.

    ... I USTALIŁ KWOTY ODSZKODOWAŃ
    Również Marian Bukowski na podstawie przygotowanego przez Krzysztofa Dobrychłopa operatu szacunkowego powiedział "Pałukom", na jakie kwoty rzeczoznawca wycenił poniesione przez trzy rodziny, właścicieli terenów z malinami, straty. W przypadku Czesława i Teresy Nowackich maliny jako rośliny wieloletnie zasadzone były na powierzchni 588 m2. Według Krzysztofa Dobrychłopa należne im odszkodowanie to 5.063 zł. W przypadku Leszka i Marii Nowackich malinami obsadzono 1.360 m2 powierzchni. Odszkodowanie jakie im się należało miało wynieść 11.710 zł. Z kolei Mariusz i Grażyna Nowaccy malinami obsadzili 3.570 m2 powierzchni. Odszkodowanie w ich przypadku miało wynieść najwięcej z całej trójki bo aż 32.951 zł.
    - "W przypadku 14 pozostałych rodzin, na których prywatnym terenie poprowadziliśmy kolektor odszkodowania wynosiły od 200 do 2.000 zł. Razem było to w sumie 15.000 zł" - poinformował nas Marian Bukowski.

    PROTOKÓŁ KONIECZNOŚCI
    Zapytaliśmy Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Mogilnie Macieja Matuszkiewicza, czy w przypadku budowy kolektora sanitarnego można było wystawić protokół konieczności. - "Protokół konieczności jest to forma korespondencji między inwestorem i wykonawcą, jeśli nagle wyskakuje coś dodatkowego ponad to zlecenie i trzeba to obejść. Na przykład okazuje się, że trzeba ominąć drzewo lub jakiś dom wtedy obie strony podpisują protokół konieczności i stanowi on podstawę  do późniejszego rozliczenia" - dowiedzieliśmy się. Zdaniem naszego rozmówcy, w przypadku ominięcia malin trzeba było wziąć pod uwagę sprawy ekonomiczne. - "Co się bardziej opłaca - ominięcie malin czy wypłacenie ich właścicielom odszkodowania. W tym miejscu pojawia się też pytanie, czy te maliny można było w ogóle ominąć".
    Marian Bukowski odpowiedział, że ZGK nie brało pod uwagę sporządzenia protokołu konieczności, ponieważ do zebranej już dokumentacji należałoby sporządzić aneks i uzyskać nowe pozwolenie na budowę. - "A to zajęłoby około pół roku" - usłyszeliśmy. Ponadto dowiedzieliśmy się, że "komunalka" nie robiła żadnej analizy ekonomicznej w kwestii co się bardziej opłaca: wypłacenie odszkodowań za maliny czy ich ominięcie.

    DOSTALI ZALICZKI
    Urząd Miejski w Mogilnie właścicielom malin część odszkodowań już wypłacił. Jak udało nam się dowiedzieć, Leszek Nowacki otrzymał już 7.000 zł, Czesław Nowacki 3.000 zł, a Mariusz Nowacki 20.000 zł. - "Są to jak na razie zaliczki. Reszta ma zostać wypłacona tym panom w 2007 roku. Jednak z tego co wiem, jeden z nich cały czas prowadzi negocjacje. Z doma pozostałymi udało się dogadać" - powiedział Rafał Lukstaedt, rzecznik prasowy UM w Mogilnie.
    JEDEN MÓWI, POZOSTALI DWAJ NIE
    Pozwolenie na budowę kolektora sanitarnego ZGK otrzymało 17 września 2003 r. Cała niezbędna do budowy kolektora dokumentacja leżała w urzędzie kilkanaście miesięcy. - "Była złożona dwa lata temu. Pan Nowacki mógł sobie podejść i podejrzeć" - oznajmił Marian Bukowski.
    Leszek Nowacki maliny posadził wiosną 2005 r., jednak zgodę na przebieg kolektora na własnej działce nasz rozmówca podpisał latem 2004 r. - "Postanowiłem sobie dorobić. Dostaję niewielką rentę, syn jest bezrobotny, postawiłem na maliny, bo to dochodowy interes jest. Kiedy dowiedziałem się o tym, że będzie budowany kolektor nie miałem jeszcze tych malin. Zresztą z kolektorem to było tak, że raz był budowany raz nie. Później kiedy doszły do mnie informacje, że jednak ta inwestycja nie pójdzie z braku funduszy zasadziłem te maliny. Później, kiedy te maliny już były ten kolektor znowu miał zostać zbudowany. Dowiedziałem się o tym pod koniec maja tego roku" - powiedział właściciel malin. - "Sugerowałem nawet komisji, jak się u mnie pojawiła, żeby przesunęli ten kolektor w inne miejsce. Okazało się jednak, że nie da się już nic zmienić" - dodał nasz rozmówca.
W sprawie odszkodowań za naruszenie zasadzonych malin Leszek Nowacki nie zgodził się z wyceną Krzysztofa Dobrychłopa. - "Ja miałem własnego rzeczoznawcę, który moje odszkodowanie wyliczył na cenę wyższą niż pan Dobrychłop. Przyjąłem jednak to co zaproponował pan Dobrychłop, było tego nawet trochę mniej niż zaproponował, ale nie podam kwoty, bo to tajemnica handlowa" - usłyszeliśmy. Leszek Nowacki potwierdził, że 7.000 zł zostało mu już wypłacone.
    Mniej rozmowny od Leszka Nowackiego był Mariusz Nowacki. Nasz rozmówca powiedział, że w sprawie odszkodowania z Urzędem Miejskim w Mogilnie cały czas trwają negocjacje: - "W sprawie kwot nie będę się wypowiadał, póki nie zostaną zakończone negocjacje, to by było nie fair zarówno dla jednej jak i drugiej strony. Czekam na propozycję ze strony urzędu". Mariusz Nowacki na zadane przez reportera "Pałuk" pytanie, czy do wyliczenia poniesionych za sprawą budowy kolektora sanitarnego strat powołał własnego rzeczoznawcę usłyszeliśmy: - "Nie potwierdzam nie zaprzeczam".
Kiedy zadzwoniliśmy do Czesława Nowackiego, usłyszeliśmy, że nie będzie go ani w poniedziałek ani we wtorek. Po tych słowach osoba, która nas o tym poinformowała odłożyła słuchawkę.
    Od Leszka Nowackiego, który powiedział nam, że rozmawia z nami jako osoba publiczna udało nam się dowiedzieć, że pozostali dwaj panowie Nowaccy swoje maliny posadzili: Mariusz wiosną 2004 r., a Czesław również wiosną tyle, że 2005 r.

    INNE KWOTY
    Z rzecznikiem prasowym mogileńskiego Urzędu Miejskiego Rafałem Lukstaedtem, rozmawialiśmy nie tylko na temat zaliczek. Naszego rozmówcę poprosiliśmy również, by podał nam kwoty odszkodowań jakie ratusz ma wypłacić panom Nowackim za zniszczenie ich upraw malin. - "Na podstawie protokołów negocjacyjnych mogę podać kwoty, ale nie mogę powiedzieć który z panów ile dostał. Jeden z panów Nowackich ma otrzymać w sumie 5.400 zł, drugi 11.700 zł, a z trzecim wciąż trwają negocjacje, bo ta osoba nie zaakceptowała kwoty jaką ustalił rzeczoznawca pan Dobrychłop. Zresztą z tego co wiem, to żadna z tych trzech osób nie zaakceptowała wyceny pana Dobrychłopa. Posiadali też własnego rzeczoznawcę. Aktualnie negocjacje z tą trzecią osobą utknęły na sumie 37.300 zł" - usłyszeliśmy od Rafała Lukstaedta, który dodał również, że to nie jedyne odszkodowania jakie dostaną właściciele zniszczonych malin. - "Na polach tych panów zostały studnie. Za brak możliwości obróbki tej powierzchni zostanie wypłacona corocznie do końca września od jednej studni równowartość 4 kwintali pszenicy. Cenę jednego kwintala stanowić będzie przelicznik według ceny interwencyjnej skupu zbóż".
Burmistrz Jacek Kraśny potwierdził słowa rzecznika: - "Z jednym z panów wciąż negocjujemy i kwota wynegcjowana na dziś to 37.300 zł, ale chcemy to jeszcze zbić. Pozostałe dwie wynegocjowane kwoty są niższe od ceny rzeczoznawcy, około 1.000 zł może 500 zł".

    TO NIE TAK
    Jednak kwoty, o których mówił burmistrz, nie są niższe od tych, jakie ustalił rzeczoznawca ZGK. Wystarczy porównać ze sobą to co przekazał nam Marian Bukowski a co Rafał Lukstaedt. W jednym przypadku wycena szkód przez Krzysztofa Dobrychłopa wyniosła 5.063 zł, kwota z protokołu negocjacyjnego to 5.400 zł, w drugim przypadku wysokość odszkodowania (wg. Krzysztofa Dobrychłopa) to 11.710 zł, według protokołu negocjacyjnego urząd jednemu z rodziny Nowackich wypłaci niewiele mniej bo 11.700 zł.
Wynegocjowane przez urząd kwoty nie są więc tak, jak mówił burmistrz niższe, od tych które zaproponował rzeczoznawca ZGK.
    Zwróciliśmy się do Rafała Lukstaedta o wyjaśnienie tych sprzeczności. Po przeszło dwu i półgodzinnym oczekiwaniu otrzymaliśmy odpowiedź, że burmistrz Jacek Kraśny po prostu się pomylił. W międzyczasie dowiedzieliśmy się od rzecznika, że burmistrz dość nerwowo zareagował na nasze pytanie dotyczące różnicy kwot jakie podał nam Marian Bukowski, a jakie Rafał Lukstaedt.
    - "Ci panowie zaproponowali kwoty wyższe od tych jakie ustalił pan Dobrychłop. W końcu jednak dwaj panowie Nowaccy zaakceptowali kwoty jakie wycenił nasz rzeczoznawca. Pan burmistrz mówiąc, że wynegocjowane sumy są niższe miał na myśli, te które zaproponowali właściciele malin, a nie te ustalone przez rzeczoznawcę. Może pan burmistrz myślał o czymś innym" - powiedział rzecznik.
Zdziwiło nas jednak, że panu burmistrzowi mylą się kwoty rzeczoznawcy i te zaproponowane przez panów Nowackich. Z naszymi wątpliwościami podzieliliśmy się z rzecznikiem, od którego po raz kolejny usłyszeliśmy, że była to zwykła pomyłka.

    ŻADNEGO DONIESIENIA NIE MA
    Nieoficjalnie weszliśmy także w posiadanie informacji, które głosiły, że Marian Bukowski, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie w sprawie wyłudzenia pieniędzy przez rodzinę Nowackich. Kiedy zapytaliśmy Leszka Nowackiego, czy wiadomo mu o jakimkolwiek doniesieniu do prokuratury, zaprzeczył. Również prokurator Wiesława Szajda zaprzeczyła, by do prokuratury wpłynął w tej sprawie jakiś wniosek, to samo zrobił Marian Bukowski, który dodał: - "Ja znowu słyszałem, że to prokuratura sama zajęła się tą sprawą".
 Joanna Bejma
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 768 (44/2006)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry