-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Ojciec zabił nożem syna
- Żnin pożegnał profesora
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Skowroński w miejsce Kussa
Artykuły
- Czwartek, 01 Październik 2009
Pomyśl zanim podpiszesz
Jak się okazuje, nazwa Telefonii Dialog niekoniecznie oznaczać musi dobrą komunikację. A w przypadku naszej czytelniczki oznacza zupełny jej brak.
Kobieta przez tydzień starała się skontaktować z przedstawicielką firmy, która podczas jej nieobecności podpisała umowę z jej 77-letnia matką na zmianę operatora z TP na Dialog. Podany przez handlowca numer nie odpowiada, bądź też czasami wduszany jest sygnał zajętości.
Handlowiec sprzedający usługę telekomunikacyjną uzyskał podpis na umowie, nie miał jednak dokładnych danych abonenta, po które miał zadzwonić. I tu - jak się okazuje - praktyka handlowca jest prosta do rozszyfrowania. Prawo stanowi, że klient ma dziesięć dni na odstąpienie od umowy. Data na umowie widnieje, a handlowiec czeka dziesięć dni, by zadzwonić po brakujące dane. Czeka, czeka, i zadzwoni dopiero po ustawowych dziesięciu dniach, kiedy nie będzie już możliwości odstąpienia od umowy! Jakie to proste! Klient złapany, prowizja za jego pozyskanie - wypłacona. Wszystko gra. Handlowiec dopilnował nawet, by nazwisko na umowie zgodne było z nazwiskiem abonenta, bo tylko wówczas umowa jest ważna. A to, że podpisał kto inny? Najważniejsze, że w papierach się zgadza. I rzecznik prasowy Dialogu może zapewnić, że kiedy umowa wpłynie do firmy - nie mają możliwości sprawdzenia, czy podpis został sfałszowany.
Domokrążcy kierują się zasadą, by mówić szybko, dużo i stwarzać wrażenie niebywałej okazji pod warunkiem, że zostanie sfinalizowana natychmiast. My w natłoku informacji wyłapujemy te korzystne dla nas, często wielokrotnie podkreślane przez handlowców. Złotym środkiem wydaje się tu rada rzecznika praw konsumenta Izabeli Gronet, która z podpisywaniem nowych umów i propozycji radzi się wstrzymać do czasu przeanalizowania oferty. Często coś, co na początku ubrane w reklamowe slogany wydaje się wygraną na loterii, po dłuższej analizie traci.
Nasza czytelniczka nie dała jednak za wygraną, udała się do rzecznika praw konsumenta i od zawartej w jej imieniu przez matkę umowy odstępuje. Postanowiła też temat nagłośnić, by ustrzec innych.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 919 (38/2009)





