-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Ojciec zabił nożem syna
- Żnin pożegnał profesora
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Skowroński w miejsce Kussa
Artykuły
- Czwartek, 01 Październik 2009
Cuchnący hit miesiąca
Każdy z nas jest konsumentem i robi zakupy w ulubionych sklepach. O zaufaniu do danego punktu świadczy jakość sprzedawanego towaru. Są tacy, którzy odwiedzają różne sklepy i szukają produktów po promocyjnych cenach. Kupują przecenioną żywność ze zbliżającą się datą przydatności do spożycia i oszczędzają w ten sposób pieniądze. Osobiście taki model klienta mi nie odpowiada. Kilka razy dałem się skusić na takie promocje, ale później ich skutki dość dotkliwie odczuwałem. Dlatego nie ulegam promocyjnym pokusom.
W ostatnich dniach żnińskie Tesco jako hit miesiąca wystawiło po promocyjnej cenie jaja. Na jednym opakowaniu, w którym znajdowało się 20 jaj, można było oszczędzić 1,90 zł. Dla kogoś kto lubi jaja, nie lada gratka. Prawie 2 złote do przodu. Pomimo że termin spożycia jaj mijał wczoraj, a mężczyzna wyczuł nieprzyjemną woń przy regale z jajami przedwczoraj, pracownicy Tesco zapomnieli sprawdzić jakość i świeżość towaru. Jak na ironię hitem miesiąca nazwali jaja pokryte pleśnią i cuchnące na odległość (choć - lojalnie stwierdzam - data ważności jeszcze nie minęła). To był rzeczywiście hit, i rzeczywiście można go było ogłosić wielkimi literami tłustym drukiem.
Ale żarty na bok. Zastanówmy się, co powinien zrobić sklep, gdy już doszło do sytuacji, w której klient zwrócił uwagę, że towar jest nieświeży? Odpowiedź sama się nasuwa - pracownik powinien natychmiast zareagować u kierownika, a nie udawać, że nic się nie stało. W konsekwencji zgłoszenia klienta jaja powinny zniknąć z regałów, i to szybko, a klient powinien wyjść zaopatrzony w piwo jako podziękowanie za pracę obserwacyjną, którą wykonał za pracownika sklepu. Ale jak widać - w Tesco mają inne standardy: kierownictwo wolało czekać, aż do akcji wkroczy sanepid. Dobrze że nasi pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej natychmiast reagują na tego typu zgłoszenia. A gdyby do sklepu przyszła starsza, niedowidząca kobieta z katarem? Podejrzewam, że nie czując brzydkiego zapachu i nie widząc pleśni kupiłaby towar.
Promocje stosują wszystkie sieci supermarketów, a także mniejsze sklepy. Rozumiem, że w momencie, kiedy zbliża się ku końcowi termin ważności towaru lepiej sprzedać go po niższej cenie niż miałby się zmarnować. Pozwala to zmniejszyć straty. Trzeba też się liczyć z tym, że taki towar kupujemy na własne ryzyko, że zanim zdążymy go zjeść przed końcem daty ważności, zepsuje się nam.
Ale sprzedaż towaru, którego ważność co prawda nie minęła, ale który ewidentnie jest zepsuty, nie powinna mieć miejsca. I nie trzeba do tego sanepidu. Wystarczy wypełnianie zwykłych kupieckich obowiązków.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 919 (38/2009)





