Artykuł tygodnia
-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Ojciec zabił nożem syna
- Żnin pożegnał profesora
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Skowroński w miejsce Kussa
Artykuły
- Środa, 31 Stycznia 2007
Prokurator Jackowska umorzyła sprawę kierownika M-GOPS Dariusza S.
W sprawie poświadczenia nieprawdy w dokumentach oraz przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego zostały kierownikowi postawione zarzuty. Prokuratura uznała, że jest on winny, że doszło do popełnienia przestępstwa, ale sprawę umorzyła ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynów. Nikt się od sprawy nie odwołał, a mógł to uczynić tylko burmistrz jako odpowiedzialny za wykonanie budżetu gminy. Jacek Kraśny akurat w tej sprawie stał murem za kierownikiem S., dlatego wyrok jest już prawomocny. Sprawa nadpłat świadczeń rodzinnych z 2004 r. w komórce kierowanej przez sekretarz Mariolę Ź. nadal pozostaje nie wyjaśnioną.
PRZYPOMNIENIE
W wrześniu ubiegłego roku dwie pracownice komórki świadczeń rodzinnych M-GOPS w Mogilnie - Edyta K. i Angelika Ż. w piśmie do prokuratury zarzuciły kierownikowi Dariuszowi S. łamanie praw pracowniczych, wulgarne odnoszenie się do pracowników i zastraszanie. Jedna z nich zarzuciła kierownikowi molestowanie seksualne. Zarzuty też dotyczyły przyznawania zasiłków celowych na poczet nadpłat dokonanych w 2004 r. przez komórkę świadczeń rodzinnych, kierowanej przez sekretarz gminy Mariolę Ź. Po prostu kierownik S. wyrażał zgodę na wypłaty zasiłków celowych niektórym podopiecznym, tylko po to, by za chwilę te pieniądze wracały do kasy M-GOPS. W ten sposób zmniejszał się dług nadpłat z 2004 r. Do dzisiejszego dnia nie wiadomo, na jaką kwotę dokonano nieuprawnionych wypłat zasiłków rodzinnych w 2004 r. Była kierownik M-GOPS Czesława Dąbek wskazywała na kwotę od 40.000 zł do 60.000 zł. Potem różne komisje wskazywały na 20.000 zł do 30.000 zł. W materiałach prokuratury ze śledztwa także przewijają się w zeznaniach pracowników socjalnych sumy 20.000 zł i 40.000 zł.
STARANIA JEDNEGO RADNEGO
Radny Jan Thiede już w połowie 2004 r., jeszcze jako członek komisji rewizyjnej apelował o to, by sprawą nadpłat świadczeń rodzinnych zajęła się prokuratura. Potem, chciał, by sprawę wyjaśniła komisja rewizyjna, jednak nie znalazł tam wsparcia radnych z ugrupowań rządzących Mogilnem: PSL i Wspólnoty Samorządowej. W końcu chciał, żeby sprawa stanęła na sesji Rady Miejskiej i tutaj uzyskał tylko wsparcie od przewodniczącego komisji Jacka Kończala, reszta członków: Stanisław Grela, Jan Sumisławski i Stanisław Redmann zagłosowali przeciw. W końcu Jan Thiede postawił sprawę na sesji Rady Miejskiej, gdzie zgłosił wniosek o upoważnienie komisji rewizyjnej przez Radę Miejską do zbadania tej sprawy.
Po wystąpieniu Leszka Duszyńskiego przeciwnym tej inicjatywie, radni nie zgodzili się na taki pomysł.
ZARZUTY WOBEC DARIUSZA S.
27 stycznia tego roku, po kilkumiesięcznym śledztwie, Prokuratura Rejonowa w Mogilnie postawiła kierownikowi M-GOPS zarzut. Dotyczy on tego, że: - "W okresie od 15 kwietnia do 17 sierpnia działając w warunkach czynu ciągłego i pełniąc funkcję kierownika M-GOPS przekroczył swoje uprawnienia w ten sposób, że poświadczył nieprawdę w decyzjach o przyznaniu zasiłków celowych co do faktycznego przeznaczenia przyznanych środków pieniężnych". Zarzut dotyczy artykułu 231 Kodeksu Karnego o przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego. Z tego artykułu groziło Dariuszowi S. do 3 lat więzienia. Drugi artykuł 271 KK dotyczył poświadczenia nieprawdy w dokumentach urzędowych, za co groziła mu kara do 5 lat więzienia.
Jednocześnie prokuratura rozdzieliła na dwa postępowania: sprawę pracowniczą jako odrębną i sprawę przekroczenia uprawnień i poświadczenia nieprawdy jako odrębną.
NIKT POZA RODZINĄ
Obydwie sprawy zostały umorzone. 17 marca prokurator Anna Jackowska umorzyła sprawę przekroczenia praw pracowniczych. W uzasadnieniu zwrócono uwagę, że zeznania pokrzywdzonych nie znalazły potwierdzenia w innych zeznaniach pracowników M-GOPS poza najbliższą rodziną.
BURMISTRZ SIĘ NIE ODWOŁAŁ
Druga sprawa, w której Dariusz S. miał postawione zarzuty i był podejrzanym umorzona została przez prokurator Jackowską 31 marca. Nikt się od tej sprawy nie odwołał.
W uzasadnieniu prokuratura podaje, że kierownik jest winny, dopuścił się popełnienia przestępstwa, ale sprawę należy umorzyć ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.
Od tej drugiej sprawy nikt się nie odwołał, dlatego, że dwie pracownice M-GOPS jak się okazało nie są stroną w sprawie. Mógł się tylko od tej decyzji odwołać burmistrz Mogilna Jacek Kraśny, albo Rada Miejska mogła zobowiązać burmistrza do odwołania się od tej decyzji. Z protokołu przesłuchania burmistrza w prokuraturze wynika jednak jasno, dlaczego burmistrz nie odwołał się od decyzji. W swych zeznaniach wyrażał się w samych superlatywach o pracy kierownika Dariusza S. i bronił go. Pytany przez reportera "Pałuk", dlaczego nie odwołał się od decyzji, był zdziwiony, że w ogóle mógłby to zrobić. Tłumaczył, że kierownik żadnych pieniędzy nie wziął do własnej kieszeni i jego zdaniem działał dla dobra M-GOPS.
Umorzona została także sprawa Beaty K., która w imieniu kierownika Dariusza S. podpisywała część decyzji.
ZEZNANIA
Jak wynika z protokołów przesłuchań pracowników socjalnych M-GOPS, zeznania nie pozostawiają złudzeń co do roli kierownika w przyznawaniu zasiłków celowych na poczet nadpłat (patrz poniższe fragmenty zeznań). Pracownice socjalne mówią także dużo o atmosferze w zakładzie pracy, o odnoszeniu się do nich kierownika S., itp. Kilka z nich wskazuje, że atmosfera była taka, iż musiały podjąć leczenie w Poradni Zdrowia Psychicznego w SP ZOZ Mogilno. Nie publikujemy zeznań podopiecznych, które otrzymywały pieniądze w postaci zasiłków celowych, tylko po to, by zaraz wpłacać je do kasy. W swych zeznaniach one także podtrzymują zeznania pracowników socjalnych. Również podczas licznych konfrontacji i pracownicy socjalni i podopieczni podtrzymali swoje zeznania.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 745 (21/1993)
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 745 (21/1993)
Zeznaje pracownik socjalny M.K.
(...) Na temat zastraszania i poniżania oraz molestowania seksualnego pani K. i Ż. nic mi nie wiadomo. Ja nie byłam świadkiem takich zajść. Wiem tylko z ich opowieści, że kierownik zwracał się do nich wulgarnie, wyzywał je. One mówiły też, że płakały. One również mówiły mi, że mają dużo pracy, że nie mogą się wyrobić, są zdenerwowane i wykończone psychicznie i fizycznie tą pracą. Po ich wyglądzie było widać, że są zmęczone. Mówiły również, że kierownik im zagroził, że je zwolni, jak nie zdążą wykonać pracy związanej z przyznawaniem zasiłków rodzinnych. Ja nie widziałam osobiście, aby pani K. i Ż. pracowały do późnych godzin, lecz one same mi o tym opowiadały, że musiały zostać, bo mają dużo pracy. Co do innych pracowników, to kierownik zwołał zebranie i oficjalnie powiedział, żebyśmy nie interesowali się tym, co on robi w budynku ośrodka po godzinach, gdyż w innym przypadku taka osoba zostanie zwolniona. My to wzięliśmy do serca, gdyż kierownik wcześniej zwolnił dwie koleżanki - panią S., a panią M. przeniósł. O co tam chodziło, to nie wiem, ale było to związane z dopisaniem daty na decyzji. Kierownik często dogadywał, że dziś kogoś zwolni, gdyż ma taki dzień. Ja miałam przypadek, gdy kierownik zagroził mi zwolnieniem, gdyż kiedyś za późno oddałam decyzję i raz pomyliłam się w naliczeniu zasiłku (...) Zeznaję, że ja miałam przypadek, że na polecenie kierownika przyznałam zasiłek celowy pani J. P. zam. Wylatowo, o ile pamiętam to na żywność w kwocie 350 zł. Z tego co pamiętam to pani P. złożyła jeden wniosek, a zostały jej przyznane dwa zasiłki. Jeden na życie, a drugi na polecenie kierownika też na życie, ale tylko formalnie, gdyż pani P. w ten sam dzień co odebrała te pieniądze, to wpłaciła je na spłatę niesłusznie przyznanego świadczenia rodzinnego. Ja we wniosku napisałam, że druga kwota zasiłku celowego przyznana jest na wyraźne polecenie kierownika S. Ja innych przypadków nie miałam (...) Przypominam sobie, że ja z panią P. byłam wezwana do kierownika i kierownik powiedział, że mam tej pani przyznać zasiłek celowy w kwocie 350 zł chyba na żywność, ale ze spłatą za niesłusznie przyznany zasiłek rodzinny. Tak też zgodnie z poleceniem kierownika zrobiłam (...)
Zeznaje pracownik socjalny R. N.
(...) Co do innych pracowników, to ja kilka razy z biura kierownika wychodziłam z płaczem. Kierownik często mówił, że jak nam się nie podoba, to nie musimy tutaj pracować, nikt nas na siłę nie trzyma. Kierownik lekceważył nas, traktował jak powietrze, chciał abyśmy się jemu podporządkowały. Chciał nas zastraszać, abyśmy się jemu podporządkowały. Ja przez niego musiałam się udać do Poradni Psychiatrycznej w Mogilnie w celu podjęcia leczenia. Przypominam sobie taki przypadek, że kiedyś wieczorem w budynku ośrodka włączone było światło i ja razem z panią S. pytałyśmy pani sprzątaczkę, czy ktoś zapomniał wyłączyć światło w obawie przed włamaniem. Ta informacja dotarła do pana kierownika i on na następny dzień zwołał zebranie i powiedział, że ma się ta osoba przyznać, która interesuje się jego życiem prywatnym, gdyż w innym przypadku zostanie zwolniona. Przypominam sobie, że kierownik zarzucił mi i pani B. i S., że wynosiłyśmy z budynku ośrodka dokumenty w 2004 r. i je fałszowałyśmy co jest oczywiście nieprawdą. Kierownik podejmował takie działania wobec nas "starej kadry", aby doprowadzić do naszego zwolnienia. Po około miesiącu pan kierownik odstąpił od naszego zwolnienia (...) Nie było takiego zdarzenia u mnie w rejonie, że podopieczny otrzymał zasiłek celowy na spłatę niesłusznie przyznanego świadczenia rodzinnego. Wiem jednak, że były takie przypadki, iż zasiłki celowe były przyznawane na spłatę niesłusznie wypłaconych zasiłków rodzinnych w 2004 r. Co do samych nieprawidłowości w 2004 r. w przyznawaniu zasiłków rodzinnych to wiem, że za przyznanie takich zasiłków była odpowiedzialna pani Mariola Ź. Ona podpisywała decyzje o przyznawaniu zasiłków. Przypominam sobie taką rozmowę w 2004 r,. z panią Ź. w moim biurze w obecności pani B., S., gdy zwracałyśmy jej uwagę na przyznanie zasiłku z tytułu opieki nad dzieckiem na podstawie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności, aby zwracała uwagę na punkt 7 i 8 tego orzeczenia, że jeżeli jeden z tych punktów jest na "nie", to zasiłek się nie należy. Pani Ź. powiedziała, że od interpretacji prawa jest ona i ona będzie podejmowała decyzje o przyznaniu zasiłku. Z tytułu tych nieprawidłowości powstała kwota około 20.000 złotych. Pani Czesława Dąbek ówczesna kierownik poleciła nam, tj. mi, pani S. i B. sprawdzenie wszystkich teczek świadczeń rodzinnych dot. prawidłowego naliczenia kwot tych zasiłków. My wykazałyśmy, że nieprawidłowości wynoszą około 40.000 zł z tytułu nieprawidłowego naliczania świadczeń rodzinnych. O powyższym poinformowałyśmy panią D. Ja wiem, że podopieczny nie musi zwracać świadczenia, przyznanego mu błędnie nie z jego winy przez pracownika MGOPS w Mogilnie. Na koniec chcę dodać, że ja jestem za dokonywaniem zmian i porządkowaniem zaległości pod warunkiem, że jest to wykonywane w normalnej atmosferze bez zastraszania ze strony kierownika (...) Ja nie miałam propozycji spotkań ze strony kierownika (...).
Zeznaje pracownik socjalny M. B.
(...) Zeznaję, że nigdy nie byłam świadkiem poniżania, zastraszania pracowników przez kierownika M-GOPS. Pamiętam, że w okresie letnim kierownik zorganizował dla pracowników zebranie, na którym powiadomił nas, że jedna z osób zbyt bardzo interesuje się jego osobą, rozpytując o której wychodzi z biura i pracy. Kierownik powiadomił nas, że wie, kim jest ta osoba i jeśli nie zgłosi się sama zostanie zwolniona. Pamiętam, że było to w maju 2004, kiedy zgłaszałam zastrzeżenia i uwagi co do świadczeń rodzinnych. Uwagi te kierowałam w stronę pani Ź. Wówczas wspomniała ona, że od interpretacji jest ona. Od tego czasu nie interesowały mnie świadczenia rodzinne (...) Nie pamiętam dokładnie, ale w lipcu albo w sierpniu 2004 r. na polecenie ówczesnej kierownik Czesławy Dąbek pomagałyśmy przeglądać teczki świadczeń rodzinnych, aby na listach wykazowych do banku były prawidłowe kwoty. Przygotowane bowiem listy zawierały sporo nieprawidłowości polegających na tym, że naliczona kwota znacznie odbiegała od należnej. Było tak w wielu przypadkach. Sprawdzenia dokonywałam wspólnie z R. N., W. S. i Czesławą Dąbek. My swoje uwagi nanosiliśmy na teczki. Dalsze czynności korygujące nanoszone były przez pracownice świadczeń rodzinnych. Kontrola wykazała nieprawidłowości. W styczniu br. kierownikiem został p. Dariusz S. Dnia 9.02.2005 r. wezwał on mnie z W. S. do siebie i poinformował, że dysponuje oświadczeniami koleżanek obciążającymi nas. Powiedział również, że w Urzędzie Miasta noszono się z zamiarem zawieszenia nas, ale wyboru ma dokonać on. Kazał nam napisać oświadczenia, że nigdy nie wynosiłyśmy z M-GOPS żadnych dokumentów. Dnia 10.02.2005 złożyłam na jego ręce oświadczenie. Ja chciałam konfrontacji i dowodzenia swojej niewinności na drodze sądowej. Pamiętam, że gdy wychodziłam z pokoju płakałam. W marcu kierownik powiedział, że całą sprawę puszcza w niepamięć i to on będzie decydował kogo ma zwolnić. Ponieważ w pracy żyłam w ciągłym stresie, że zostanę zwolniona, w marcu byłam u psychiatry i od tego czasu biorę leki psychotropowe. Nie jest mi nic wiadomym o sytuacji pani Ż. i K. Ja wszystkiego dowiaduję się z gazet (...).
Zeznaje pracownik socjalny T. L.
(...) Ja nie byłam nigdy świadkiem ani też nie słyszałam, żeby kierownik S. molestował seksualnie pracownice. Na temat zastraszania czy poniżania pracowników mogę powiedzieć to, iż zdarzało się, że kierownik S. groził, że jeżeli nie będzie się dobrze wykonywać swoich obowiązków lub za dużo będziemy interesować się jego sprawami to zwolni z pracy. Ja o tym wiem tylko ze słyszenia. Sam osobiście kierownik do mnie się tak nie zwracał. Było kiedyś zebranie i on tak na forum powiedział (...) Na moim terenie ja miałam jeden przypadek, że osoba złożyła wniosek, była to pani R. Z., że prosi o pieniądze na żywność i spłatę niesłusznie pobranego świadczenia rodzinnego. Ja sporządziłam decyzję, gdzie wpisałam, nie pamiętam jaka to była kwota, że część pieniędzy przyznana jest na żywność, a część na spłatę niesłusznie pobranego zasiłku rodzinnego. Prostuję, jak tak napisałam w wywiadzie środowiskowym, a pani Beata K. kazała mi napisać, że cała kwota przeznaczona jest na żywność. Ja tak zrobiłam i sporządziłam decyzję. Pani K. nic więcej na ten temat nie mówiła, tylko kazała poprawić, że z przeznaczeniem na żywność (...) Jeżeli chodzi o niesłusznie przyznany zasiłek rodzinny pani Z. to nic na ten temat nie potrafię powiedzieć (...) Ja nie potrafię powiedzieć, jak doszło do niesłusznie wypłaconych zasiłków poszczególnym osobom. Z tego co wiem, to nieprawidłowości te powstały za czasów, kiedy kierownikiem była pani Mariola Ź. (...).
Zeznaje pracownik socjalny W. S.
(...) Zeznaję, iż nie jest mi nic wiadomym na temat molestowania seksualnego pracowników ze strony pana S., natomiast co do zastraszania i poniżania to pamiętam, iż w lutym tego roku miałam takie zdarzenie razem z panią M. B., iż kierownik zawołał nas do siebie i powiedział, że my wynosiłyśmy dokumenty z ośrodka, co jest oczywiście nieprawdą, i że nas chyba zwolni. Trzymał nas w tej niepewności przez około miesiąc. On traktował nas jak powietrze. W zasadzie pracowników z dłuższym stażem. My przez niego żyłyśmy w stresie. Nawet dochodziło do płaczu. Przypominam też sobie taką sytuację, że kiedyś wieczorem wracałam do domu około godziny 2130 i zauważyłam światło w oknach budynku opieki. Na następny dzień pytałam się, czy ktoś nie wyłączył, czy też ktoś pracował. Informacja taka trafiła do kierownika i on zagroził zwolnieniem, gdyż interesujemy się jego życiem. Na temat zastraszania i poniżania pani K. i Ż. ze strony pana S. to nic nie mogę powiedzieć. Wiem tylko to, że kilka razy widziałam jak wychodziły z jego biura zapłakane i zdenerwowane. Jednak ja z nimi o tym nie rozmawiałam.
Co do przyznawania zasiłków celowych to odbywa się to tak, że podopieczny składa wniosek o przyznanie zasiłku celowego np. na żywność, na odzież czy też na opał. Ja taki wniosek przyjmuję, następnie opisuję go, to znaczy uzyskuję informacje o danej rodzinie. Sprawdzam stan majątkowy, warunki mieszkaniowe i na tej podstawie wnioskuję o przyznanie bądź też nie. Jeżeli dochód przekracza określone kryterium na członka rodziny to zasiłku się nie przyznaje, chyba, że zachodzi okoliczność, np. choroba, wówczas jest przyznany zasiłek celowy specjalny. Zasiłek celowy wypłacany jest co miesiąc. Kwoty zasiłków są od 50 zł do 200 zł. Zdarzają się też wyższe zasiłki celowe, ale tylko na polecenie kierownika. Wyższe zasiłki zdarzają się bardzo rzadko. Zeznaję, że na moim terenie nie było czegoś takiego, że miałam przyznać zasiłek celowy na spłatę niesłusznie bądź nienależnie wypłaconego zasiłku rodzinnego. Wiem, że były takie sytuacje, że kierownik polecał pracownikom, nie pamiętam już komu, aby przyznał zasiłek celowy na spłatę zasiłku rodzinnego. Miało to wyglądać tak, że przyznawano podopiecznemu zasiłek celowy na żywność, a w zasadzie on te pieniądze wpłacał na kwitariusz niesłusznie przyznanego zasiłku rodzinnego. Ja również przyjmowałam na kwitariusz niesłusznie bądź nienależnie przyznany zasiłek rodzinny od podopiecznych, pani P., P. i Z. Obie przyszły do mnie i powiedziały, że chcą wpłacić kwotę zwrotu za niesłusznie przyznany zasiłek rodzinny. Do moich obowiązków należy jeszcze przyjmowanie na kwitariusz wpłat za usługi opiekuńcze. Ja te pieniądze przekazuję do kasy. Ja na tych kwitariuszach napisałam, że to jest zwrot świadczeń rodzinnych za rok 2004 (...).
Zeznaje pracownik socjalny A. M.
(...) Na temat zastraszania i poniżania oraz molestowania seksualnego pani K. i Ż. nic mi nie jest wiadomym. My nie rozmawiałyśmy w pracy na temat takich sytuacji. One nic mi nie mówiły i ja nie byłam świadkiem takich zachowań ze strony kierownika S. Na temat zastraszania i poniżania innych pracowników, to mogę tylko to powiedzieć, że kierownik zwoływał zebrania i mówił na nich na ogół, że jeżeli nie będzie wyrobiona jakaś norma, to nas zwolni. Kierownik jest człowiekiem bardzo wymagającym, bardzo często zdarzało się, że kierownik dawał nam więcej pracy niż mogłyśmy wyrobić w ciągu dnia. My musiałyśmy często zostawać po godzinach. Dotyczyło to pracowników socjalnych. Miałam takie przypadki, jak i inne koleżanki socjalne, że od kierownika z biura wychodziłyśmy z płaczem. Wówczas dotyczyło to spraw związanych z pracą socjalną, on mówił, że go nie obchodzi, że jest dużo pracy i nie wyrabiamy się, i że ma to być zrobione i koniec, gdyż w innym przypadku nas zwolni (...) Ja przez tą atmosferę jaka wytworzyła się za rządów pana S. zaczęłam się leczyć w Poradni Zdrowia Psychicznego. Ja ponad miesiąc przebywałam na zwolnieniu lekarskim (...) Ja nie miałam żadnych propozycji spotkań ze strony kierownika. Pan kierownik mnie i starsze koleżanki traktował można powiedzieć jak powietrze. Wydaje mi się, że chciał się pozbyć starej kadry, gdyż nie mógł sobie nas podporządkować (...) Zeznaję, że na moim terenie ja nie miałam przypadków, abym musiała przyznać zasiłek celowy fikcyjnie, np. na żywność z przeznaczeniem na spłatę niesłusznie pobranego zasiłku rodzinnego. Wiem o tym, że takie przypadki były, gdyż siedziałam w jednym biurze z panią S. i ona przyjmowała wpłaty od podopiecznych na spłatę wypłaconych niesłusznie świadczeń rodzinnych. Z tego co wiem, to kierownik S. kazał, aby przyznawać zasiłki celowe na spłatę niesłusznie bądź nienależnie pobranych zasiłków rodzinnych. Na temat nieprawidłowości, jakie powstały w 2005 r. w zasiłkach rodzinnych to nic nie mogę powiedzieć, gdyż wówczas przebywałam na zwolnieniu lekarskim. Myślę jednak, że pani Ź., która była odpowiedzialna za zasiłki rodzinne źle przyznawała decyzje (...)
Zeznaje pracownik socjalny E. G.
(...) Przypominam sobie, że w maju lub czerwcu 2005 r. kierownik S. zarządził zebranie pracowników, gdzie omawiał różne sprawy. Ja w tym czasie musiałam opuścić to zebranie, gdyż przywieziono sprzęt do ośrodka. Kiedy wróciłam na zebranie, to usłyszałam jak kierownik mówił, że "ta osoba ma się teraz przyznać i on jej powie co robi popołudniami, a jak nie to na tą osobę będzie czekało dzisiaj zwolnienie z pracy". Ja nie znałam kontekstu pytania (...) Zeznaję, że na moim terenie nie miałam przypadku, abym musiała przyznać zasiłek celowy, który przeznaczony byłby na spłatę niesłusznie wypłaconych świadczeń rodzinnych w 2004 r. Wiem jednak, że takie przypadki były. Ja jednak dokładnie nie potrafię powiedzieć, ale działo się to wszystko na polecenie kierownika (...) Moim zdaniem do nieprawidłowości mogło dojść na skutek niepełnej znajomości przepisów przez osoby naliczające świadczenia oraz osobę nadzorującą wypłatę tych świadczeń, jak również zbyt małą ilością osób zajmujących się tym (...)
Zeznaje sekretarz gminy Mogilno Mariola Ź.
(...) Ja obecnie jestem zatrudniona w Urzędzie Miejskim Mogilno na stanowisku sekretarza gminy. Jak sobie przypominam, w 2004 r. ja nadzorowałam z upoważnienia burmistrza komórkę do spraw świadczeń rodzinnych przy Urzędzie Miejskim w Mogilnie. Co do sytuacji, jaka panowała w 2005 r. w M-GOPS w Mogilnie, to nic mi nie wiadomo. Ja nie wiem, aby pan S. miał zastraszać czy poniżać jak również molestować seksualnie swoje pracownice. Ja na ten temat nic nie wiem (...) Co do wypłaty świadczeń rodzinnych w 2004 r., ja już byłam wcześniej na tę okoliczność przesłuchiwana. Do tych nieprawidłowości doszło na skutek zmiany Ustawy o świadczeniach rodzinnych. Istotą tej zmiany był fakt, iż przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego uzależnione jest od spełnienia dwóch punktów jednocześnie w orzeczeniu o niepełnosprawności. My opierałyśmy się na pierwotnej wersji tej ustawy, gdzie o tych punktach nie było mowy. Ja i moje pracownice po zorientowaniu się natychmiast korygowałyśmy naszą pomyłkę. Inne nieprawidłowości dotyczące świadczeń były wynikiem nawału pracy i zmęczenia fizycznego i psychicznego, a także krótkim terminem realizacji. W wyniku naszych pomyłek kilkadziesiąt osób otrzymało nadpłaty z tytułu świadczeń. W rozmowach ze świadczeniobiorcami wyjaśniałyśmy powody nadpłaty, gdzie wskazywałyśmy na możliwości zwrotu nadpłaconych kwot. Nikt nie był zmuszany do spłaty. Świadczeniobiorcy pisali po wyrażeniu zgody, oświadczenia o rozłożeniu na raty powyższych nadpłat. Wiem, że była przeprowadzona kontrola dotycząca nieprawidłowości związanych ze świadczeniami rodzinnymi. Ta kontrola, wykazała, że gros osób dostało nadpłaty z tytułu różnych zasiłków. Z tego co sobie przypominam, kontrolerzy nie wskazali sposobu zwrotu nadpłaconych kwot. Nie jest mi wiadomym, aby kierownik S. przyznawał zasiłki celowe na spłatę niesłusznie wypłaconych świadczeń rodzinnych w 2004 r. Ja o czymś takim nie słyszałam. Jeżeli coś takiego miałoby miejsce, to byłoby to w mojej ocenie niewłaściwe (...)
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 745 (21/1993)





