Artykuły

     Prawda jest tym...
    Burmistrz Kcyni oburza się (strona 11): - „W dodatku była to prywatna rozmowa z pedagogiem, a nie z reporterem”. Burmistrz nie ma racji - nie była to prywatna rozmowa człowieka sprawującego funkcję burmistrza ze znajomym na prywatnym gruncie (np. na grillu u wuja), ale rozmowa burmistrza jako burmistrza z petentem w Urzędzie. Burmistrz mówił to jako urzędnik - bez względu na to do kogo mówił - czy do obywatela, czy do dziennikarza. 
     Burmistrz jest oburzony postępowaniem pedagoga-dziennikarza. Zarzuca mu nieetyczne działanie. Rozumiem. Dziennikarzowi powiedziałby co innego. Burmistrz stosuje inne standardy, rozmawiając z byłym pracownikiem, a inne - udzielając wywiadu dziennikarzowi. Dla prasy są uładzone, okrągłe zdania, które tworzą obraz przyjaznej władzy, a w rozmowie z podwładnym można używać ostrych słów i nazywać nauczycieli darmozjadami.
     Burmistrz uważa, że nie można jako dziennikarz opisać tego, co usłyszało się jako pedagog. Myli się. Każdy obywatel ma święte prawo udzielać informacji prasie.  Przypomnijmy artykuł piąty Prawa Prasowego: 1. Każdy obywatel, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać informacji prasie. 2. Nikt nie może być narażony na uszczerbek lub zarzut z powodu udzielenia informacji prasie, jeżeli działał w granicach prawem dozwolonych.
     Robert Koniec miał więc prawo napisać to, co usłyszał od burmistrza. Nie ma obowiązku rozdzielania tego, co słyszy jako pracownik, od tego, czego dowiaduje się jako dziennikarz. Jego podstawowym obowiązkiem jest tylko trzymanie się prawdy (to jest napisane w następnym zdaniu prawa prasowego: „Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.”).
     Burmistrz zarzuca Robertowi Końcowi, że załatwia swoje prywatne sprawy za pomocą strony internetowej i pyta „A gdzie etyka reportera?”. A gdzie etyka burmistrza, który...? - patrz wyżej.
     Czasem pół żartem, pół serio mówię w redakcji, że prawda jest tym, co się najtrudniej przebija na łamy. Tu mieliśmy przykład, że czasami się jednak przebija.

Dominik Księski
Pałuki nr 916 (35/2009)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry