Artykuły

    Wydaje lekko, bo nie swoje
    W dzisiejszym numerze piszę o tym, jak burmistrz Barcina Ewa Stankiewicz faworyzuje firmę swych osobistych przyjaciół i politycznych popleczników zamawiając w niej środki czystości, a odcinając od tych zamówień konkurencję.  

    Pani burmistrz odpowiada, że to nie ona decydowała o tych zamówieniach, tylko sekretarz gminy Elżbieta Wojciechowska. I robi to pani burmistrz jak zwykle ze słodkim zdziwieniem małej dziewczynki, która  zepsuła zabawkę w piaskownicy: "To przecież nie ja, to ona" - skarży na koleżankę swemu tacie, który chce skarcić córkę, że nie zadbała o ładną zabawkę. Szkopuł w tym, że koleżanka tłumaczyć się z zarzutu nie może, bo poszła już wcześniej do swego domu. Elżbieta Wojciechowska z uwagi na swe zwolnienie chorobowe, obsypywana przez Ewę Stankiewicz oskarżeniami, też tłumaczyć się nie może. A włodarz miasta powtarza swoje: "to nie ja zamawiałam środki czystości, tylko pani sekretarz". To w takim razie ja zapytam panią burmistrz czy pamięta, jak chwaliła się w przeszłości przed radnymi i przede mną, że teraz już do żadnych wydatków, których by ona nie zatwierdziła, nie dojdzie?  
Każdy z nas, także ja, także Pani, że pozwolę się do Pani zwrócić wprost - wiemy dobrze, że zamówienia na środki czystości zatwierdzała Pani burmistrz sama. Jak zresztą wszystko inne.  
    Pani przecież jest szefową, to więc jest pani obowiązek. Co więcej, to pani sugerowała pani sekretarz, że jest taka i taka firma, którą trzeba wybrać jako zamawiającego. Po co gdzieś dzwonić po sklepach, pytać o ceny? Może gdzieś jest taniej? A co z tego - tu też jest tanio i nie ma co szukać dalej. Zresztą, cofnij!... Myślę sobie, że po co w ogóle coś podwładnemu sugerować. Będąc burmistrzem można po prostu kazać...
    Widać w tym wszystkim jak Pani traktuje, szanowna Pani burmistrz, gminę, w której mieszkam, i na której budżet składają się moje podatki, a nie te płacone przez Panią, jako mieszkankę Inowrocławia. Widać, jak szanuje pani nasze pieniądze. Powiem krótko jak: lekko, bo przecież pieniądze nie są Pani prywatne. Bo gdyby przyszło Pani wydać własne pieniądze na mopa, szmatkę, worki do odkurzacza, ścierkę, płyn do luster, czy płyn do mycia glazury, to zapewne chętnie przeszłaby się Pani po różnych sklepach, by sprawdzić, gdzie taniej. Ale po co chodzić, skoro pieniądze na konto wpłaca społeczeństwo Barcina, a Pani tylko podpisuje czek?
    I to nie jest czek bez pokrycia. My, mieszkańcy Barcina nie drukujemy pieniędzy. My na nie ciężko pracujemy, nie skarżąc się z reguły, że coś nam nie poszło, bo kolega z pracy zawalił.

 Karol Gapiński Pałuki nr 741 (17/2006)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry