Artykuły

Pomóc choremu dziecku   
    Zabraknie miejsca na oddech
    Violetta Sawin, mama niepełnosprawnego  chłopca ze Żnina, chce zamienić mieszkanie na większe. Burmistrz nie wyraża na to zgody. Lekarz pediatra Elżbieta Hinc-Ostrowska podkreśla, że warunki mieszkaniowe mają dla nieuleczalnie chorego chłopca bardzo duże znaczenie.
    Czternastoletni Paweł choruje na zanik mięśni typu Duchenne'a. Jego czteroosobowa rodzina zajmuje mieszkanie o powierzchni 38 m2. Dla zapewnienia właściwych warunków choremu dziecku matka Violetta Sawin cały czas stara się o zamianę mieszkania na większe. Jej starania poparł oddział terenowy Polskiego Towarzystwa Walki z Kalectwem w Bydgoszczy. Paweł porusza się na wózku inwalidzkim, co wymaga odpowiedniej przestrzeni. Istnieje też
sawin1.jpg
Z lewej stół z książkami i telewizor, z prawej wózek inwalidzki z napędem elektrycznym. Gdzie tu jeszcze zmieścić respirator i specjalistyczne łóżko?
fot. Arkadiusz Majszak
konieczność używania sprzętu ortopedycznego, adaptacji łazienki oraz miejsca do nauczania indywidualnego. Obecne mieszkanie - według PWTK - nie zapewnia warunków rehabilitacji dziecka.
    Dotychczasowe starania o większe mieszkanie zakończyły się niepowodzeniem. Violetta Sawin otrzymywała z Urzędu Miasta w Żninie odpowiedzi odmowne. Pogodzona z losem matka postanowiła zatem poświęcić swoją uwagę poprawie warunków w zajmowanym obecnie mieszkaniu. W czerwcu złożyła wniosek do Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej z prośbą o wykonanie podjazdu do wózka inwalidzkiego. Wózek, który waży około 80 kg, Paweł otrzymał  z fundacji polsko-holenderskiej. W sierpniu pracownicy PGM ukończyli prace przy budowie podjazdu.

    SZANSA NA WIĘKSZE MIESZKANIE
    Pod koniec listopada Violetta Sawin spotkała się z osobą, która chce zamienić dwupokojowe mieszkanie, znajdujące się na pierwszym piętrze, na mniejsze.
- Mieszkanie ma 50 m2. Jest kuchnia, łazienka, 2 pokoje i piwnica. To wymarzone mieszkanie dla Pawła - podkreśla Violetta Sawin.
    Mieszkanie, do którego chciałaby się wprowadzić wraz ze swoją rodziną Violetta Sawin, jest zadłużone, jego lokatorka zalega z opłatami za czynsz ok. 7.000 zł. Kobiety wstępnie uzgodniły, że część zadłużenia mogłaby pokryć Violetta Sawin.  
    - Jedyną szansą jest dla mnie zamienić się na mieszkanie zadłużone, byleby było większe. Ta pani chętnie by tu przyszła, na mniejsze, a ja poszłabym tam. Tutaj to nie wiem już gdzie mam się pomieścić. Jest tam również piwnica, do której część zbędnych rzeczy, które teraz są w mieszkaniu, można przenieść - mówi Violetta Sawin.     Mając nadzieję na poprawę warunków dla swojego syna Violetta Sawin wysłała pismo do PGM, prosząc o wyrażenie zgody na zamianę mieszkania. 12 grudnia otrzymała odpowiedź. W odpowiedzi na pismo z 30 listopada w sprawie zamiany mieszkania [...] uprzejmie informujemy, że nie wyrażamy zgody - czytamy w piśmie.
    Pod koniec grudnia matka niepełnosprawnego chłopca postanowiła osobiście pójść do prezesa Wiesława Kwaśniewskiego, by dowiedzieć się czy istnieje szansa na zamianę mieszkań.
    Wiesław Kwaśniewski zaproponował, że może wrócić do rozmowy pod warunkiem, że druga kobieta, zajmująca mieszkanie, do którego chce się wprowadzić Violetta Sawin, wyrazi wolę zamiany.

    NIE WIERZY W DEKLARACJE
    W styczniu Violetta Sawin wybrała się do prezesa PGM razem z panią, która chce dokonać zamiany mieszkania.
    - Obie zadeklarowałyśmy, że chcemy zamienić się na mieszkania. Podpisałam oświadczenie, że nie będę wnosić o żadną windę. Zadeklarowałam również, że co miesiąc będę spłacać po 300 zł zadłużenie pani, która chce się ze mną zamienić do czasu aż spłacę 4.000 zł. Ona zadeklarowała, że spłaci pozostałe 3.000 zł również w ratach po 300 zł miesięcznie. Prezes Kwaśniewski powiedział, że zabierze te wnioski i przekaże burmistrzowi oraz, że mamy czekać na odpowiedź burmistrza w tej sprawie - mówi Violetta Sawin.
    Wiesław Kwaśniewski zwraca uwagę, że PGM niedawno zrobił specjalnie dla Pawła podjazd: - Robiliśmy dla syna pani Sawin podjazd. Straciłem na tę inwestycję 4.000 zł trzy miesiące temu. Po trzech miesiącach ona wyraża wolę zmiany mieszkania. Jak wyobraża sobie znosić syna z pierwszego piętra? Osoba, która ma jako współlokatora inwalidę powinna mieszkać na parterze, a nie na piętrze. 4.000 zł poszło w błoto i może teraz dojść do sytuacji, że trzeba będzie budować windę dla syna pani Sawin, gdy się tam wprowadzą. To będzie koszt 30.000 zł. A nie chce mi się wierzyć, że nie będzie chciała, by budować windę. Dla mnie jest to trochę dziwne, że najpierw chce, żeby budować podjazd, a teraz zamieniać mieszkanie - uważa Wiesław Kwaśniewski.
    Do wniosków obu pań o zamianę mieszkania prezes dołączył burmistrzowi informację, w której opisał sytuację obu wnioskodawczyń oraz wspomniał o wykonanym podjeździe.
    - Dzisiaj ta pani pisze deklarację, a jeśli nie będzie spłacała to nie będę mógł nic zrobić. Wątpię, by ta druga pani spłacała długi, ponieważ nie płaci za mieszkanie od lipca 2004 r. Deklaracje są wątpliwe i bez pokrycia. Ponadto między tymi mieszkaniami jest 9 m2 różnicy. Nie jest to jednak kwestia mojej zgody, bo wszystko zależy od burmistrza - dodał prezes.

    NADARZYŁA SIĘ OKAZJA
    Violetta Sawin docenia to, że PGM wykonał już podjazd do klatki schodowej budynku, w którym obecnie mieszka. Podkreśla, że podpisała oświadczenie, że nie będzie składać wniosku o budowę windy.
- Przecież ja cały czas starałam się o większe mieszkanie. Bez przerwy słyszałam zapewnienia, jak również otrzymywałam pisemne odpowiedzi, że mieszkań nie ma. Doszłam do wniosku, że nieprędko dostanę nowe mieszkanie, więc złożyłam wniosek o podjazd. Tylko i wyłącznie z myślą o Pawle, który dostał nowy wózek i chciałam, żeby z niego korzystał. Skąd mogłam wiedzieć, że parę miesięcy później nadarzy się okazja zamiany mieszkań. Postanowiłam z niej skorzystać. Również dla dobra Pawła. Wiem, że najdogodniej byłoby mieszkać na parterze, lecz skąd nagle znajdzie się takie mieszkanie, skoro jest tak duży deficyt? Chodzi o większe mieszkanie, gdzie Paweł miałby swój pokój i odpowiednie warunki. A u tej pani, która chce się ze mną zamienić takie są. Do Pawła przychodzi rehabilitant, ksiądz przychodzi do spowiedzi, codziennie odwiedza go wychowawczyni, co tydzień jest pielęgniarka, jak również przychodzi na wizyty lekarz - wyjaśnia matka Pawła.

    ODDYCHANIE PRZEZ RESPIRATOR
    Violetta Sawin z utęsknieniem oczekiwała na odpowiedź burmistrza w sprawie zamiany mieszkań. W końcu 18 stycznia nadeszła wiadomość, jakiej - jak sama przyznaje - się nie spodziewała. Oto jej treść: W odpowiedzi na pani wniosek dotyczący wyrażenia zgody na dokonanie wzajemnej zamiany obecnie zajmowanego lokalu mieszkalnego [...] informuję, że nie wyrażam zgody na powyższą zamianę bowiem [...] wynajmujący może odmówić zgody na dokonanie zamiany, gdy osoba, z którą następuje zamiana nie reguluje na bieżąco czynszu i innych opłat za używanie lokalu, dewastuje lokal, wykracza przeciwko porządkowi domowemu w miejscu zamieszkania. Według informacji uzyskanych z Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie wynika, że zadłużenie ciążące na lokalu [...] przekroczyło 7 tysięcy złotych. Z posiadanych przez tutejszy Urząd danych wynika, że sprawuje pani opiekę nad osobą niepełnosprawną poruszającą się na wózku inwalidzkim, a lokal na który ma nastąpić zamiana nie pozwoli na swobodne korzystanie z niego przez wyżej wymienionego członka rodziny. Wobec powyższego postanowiłem orzec jak wyżej.  
Pod pismem widnieje podpis wiceburmistrza Janusza Biegańskiego.
    Violetta Sawin nie wie, co robić. Mówi, że za jakiś czas Paweł będzie oddychał przez respirator. Zastanawia się, gdzie znajdzie się dla niego miejsce w zagraconym fotelami, kanapami, komputerem, telewizorem, wózkami inwalidzkimi i innymi przedmiotami pokoju.  
    - Respirator znów zajmie trochę miejsca. Oprócz tego przywiozą mu łóżko specjalistyczne. To jest niemożliwe, żeby tu być - ubolewa Violetta Sawin.

    WIE CO GO CZEKA
    Lekarz pediatra Elżbieta Hinc-Ostrowska  wydała zaświadczenie, w którym czytamy, iż Paweł w najbliższym czasie będzie wymagał wspomagania oddychania za pomocą respiratora, jak również, że konieczne są - dla jego życia - dobre warunki socjalno-bytowe.
Przedwczoraj Violetta Sawin zamierzała zabrać zaświadczenie lekarskie i pójść do Urzędu Miejskiego w celu rozmowy z burmistrzem.  
    - Dzwoniłam rano i rozmawiałam z burmistrzem. Powiedziałam, że zajmę mu tylko 15 minut. On powiedział, że nie może się ze mną spotkać, bo jedzie do Bydgoszczy. Spotkamy się więc w innym terminie - mówi Violetta Sawin.
   Elżbieta Hinc-Ostrowska powiedziała nam, że warunki mieszkaniowe mają w przypadku postępującej choroby Pawła bardzo duże znaczenie.
    - Oni się tam bardzo gnieżdżą. Tam jest jeden pokój w zasadzie. Ta choroba jest postępująca. Chłopiec będzie wymagał wspomagania oddychania. Taki respirator - w zależności od typu - może zająć sporo miejsca. Mama Pawła jest zrozpaczona, że nie będzie miała gdzie tego respiratora ustawić. Trochę miejsca trzeba na to mieć - podkreśla pani doktor.
    Pani doktor mówi, że Paweł wie co go czeka. Jest według niej bardzo dobrym i mądrym dzieckiem.
- Matka tego dziecka przeżywa osobistą tragedię, a niektórzy wykorzystują tę tragedię mówiąc, że ta rodzina będzie miała większe mieszkanie. Matka Pawła powinna mieć rekompensatę, gdyż całe życie miała ciężkie. Całe życie poświęciła choremu dziecku, które szczerze kocha. Gdyby chciała, mogłaby zostawić syna w szpitalu, a nie zrobiła tego - mówi Elżbieta Hinc-Ostrowska.
Pani doktor nie widzi przeszkód, by chłopiec mieszkał na piętrze. Wyjaśnia, że Paweł do końca swoich dni będzie leżeć. Gdyby mógł jeszcze wyjść na dwór, to można go wziąć na ręce i znieść po schodach. Tak niewiele już waży.
    - Podziwiam tę matkę, bo nie każda matka jest w stanie tak poświęcić się swojemu dziecku - zauważa Elżbieta Hinc-Ostrowska.

    ZMNIEJSZYĆ CIERPIENIE
    Lekarz Hubert Wojdyga, reprezentujący Zespół Opieki Zdrowotnej Dom Sue Ryder w Bydgoszczy, wyjaśnia: - Gdy Paweł otrzyma respirator, będzie miał zapewnioną opiekę zespołu: pielęgniarki i lekarza. Pieczę nad pacjentem będzie sprawował lekarz. Będzie również przyjeżdżał lekarz z "Dom Sue Ryder". Póki co Paweł jest na początku drogi. Formalności dotyczące leczenia respiratorem są w trakcie. Decyzję musi podjąć specjalista, który wcześniej wykona badania - wyjaśnia Hubert Wojdyga.
    - W mieszkaniu jest bardzo czysto, ale jest to na pewno klitka. To za mały metraż. Już jest mało miejsca, a gdyby postawić tam sprzęt to będzie bardzo ciasno. Potrzeby mieszkaniowe są o wiele większe - twierdzi Hubert Wojdyga.
    Pielęgniarka, która przygotowuje Pawła do leczenia respiratorem zgadza się, że powinien przebywać w większym mieszkaniu. Byłaby to właściwa pomoc w celu zmniejszenia cierpienia.
- Może władze się przychylą do wniosku, żeby pomieszczenie było inne - ma nadzieję pielęgniarka.

    BURMISTRZ: NADAL SZUKAĆ
    Wiceburmistrz Janusz Biegański, pomimo że podpisał się pod odmową na zamianę mieszkań powiedział, że opisywanej przez nas sprawy nie zna.
    Burmistrz Jarosław Jaworski powiedział, że gdyby Violetta Sawin znalazła inne mieszkanie na zamianę, wówczas może udałoby się coś załatwić.
- To nieszczęśliwy wybór mieszkania, na którym coś ciąży. Trzeba uregulować sprawy zaległościowe, a wtedy będziemy rozmawiać o zamianie - mówi burmistrz.
    Jarosław Jaworski nie był w mieszkaniu, w którym mieszka Paweł Sawin. Zapytany przez nas czy zamierza zobaczyć w jakich warunkach mieszka chłopiec, powiedział: - Trudno mi się wypowiadać, bo ten tydzień mam cały przelatany. Może należałoby poszukać innego mieszkania do zamiany. Potrzebne jest zaangażowanie dwóch stron, które zamierzają dokonać zamiany mieszkania.

   Arkadiusz Majszak  Pałuki nr 728 (4/2006)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry