-
Przez rynek nie ma przejazdu
Do 21 czerwca żniński rynek jest wyłączony z ruchu samochodowego. Zmiany w organizacji ruchu obowiązują także w Szubinie, a z utrudnieniami kierowcy muszą liczyć się w Gąsawie. Szczegóły poniżej.
Najczęściej czytane
- Qumple na trzecim miejscu
- Winni dokonania gwałtów
- Wyrok: zgwałcili nastoletnie koleżanki
- Śmiertelna dekompresja w szmaragdowym raju
- Układ rodzinny w Szkole Podstawowej nr 2
- Wielka muzyczna majówka
- Ojciec zabił nożem syna
- Żnin pożegnał profesora
- 650.000 zł straty na basenie w zeszłym roku
- Komendant Lukstaedt zamyka posterunki
- Wola Kożuszkowa z pucharem
- Skowroński w miejsce Kussa
Artykuły
- Czwartek, 29 Październik 2009
Niebezpieczna życzliwość
Tłumaczenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jest śmieszne. Przecież nie trzeba specjalnych analiz, żeby stwierdzić, jak wygląda ruch na skrzyżowaniu obok szkoły specjalnej.
Postawienie tam sygnalizacji świetlnej może rozładowałoby ruch w tym miejscu. Najpierw jednak to skrzyżowanie trzeba przebudować. Pomysły na rozwiązanie trudnej sytuacji publikowaliśmy w Pałukach już na początku lat 90. ubiegłego stulecia (Jak skręcą nasze jezdnie, Pałuki nr 19/1991, patrz też http://paluki.tygodnik.pl/artykuly/zobacz/1306/392/). Nie zostały zrealizowane. Mało tego. Zarządca drogi nie wskazał nawet żadnych rozwiązań. Jedyną zmianą, jakiej się doczekaliśmy, była modernizacja nawierzchni i likwidacja torów kolejowych. W Generalnej Dyrekcji ktoś wpadł na pomysł, że montując sygnalizację świetlną, rozładowany będzie ruch samochodowy. Bez przebudowy korki będą się tworzyć w każdej z ulic dojazdowych.
Bardziej rozsądne wydaje się zamontowanie sygnalizacji obok dawnego Peweksu. Chociażby dlatego, że jego kształt jest normalny. Ono również wymagałoby przebudowy (skręt w prawo z Mickiewicza w Aliantów), ale nie jest ona niezbędna do tego, aby światła tam mogły być zainstalowane.
Codziennie przejeżdżam przez to skrzyżowanie i denerwuje mnie jedna rzecz. Przepuszczanie samochodów. Tym, którzy jeszcze nie spotkali się z tym zjawiskiem, wytłumaczę, o co chodzi.
Cała rzecz polega na tym, że stając w drodze podporządkowanej, jaką jest ul. Kościuszki, muszę przepuścić wszystkie pojazdy. czekanie trwa niekiedy kilka, a nawet kilkanaście minut.
Kierowcy jadący krajową piątką, widząc korki, zatrzymują się i dają znak światłami lub machnięciem ręką, abym mógł jechać. Jestem im niezmiernie wdzięczny za skrócenie mąk podczas czekania, ale jest to sytuacja dość niebezpieczna. Kierowca, który jedzie od strony Poznania, zatrzymuje się i daje znak, ale ten nadjeżdżający od strony Bydgoszczy już na hamulec nie nadusi, bo wcale nie musi. Na szczęście podczas takich sytuacji na razie nie dochodzi do kolizji.
Mam nadzieję, że zarządca drogi dotrzyma obietnicy i sygnalizacja świetlna na tym skrzyżowaniu wreszcie powstanie.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 923 (42/2009)





