Artykuły

Nowa kaplica przewidziana, ale nie ma na nią pieniędzy
    Co należałoby zmienić na żnińskim cmentarzu
    Na żnińskim cmentarzu parafii św. Floriana chowani są mieszkańcy niemal całego miasta. Gdy żninianie odwiedzają miejsce pochówku swoich bliskich, krewnych i przyjaciół już przy wejściu w oczy kole ich będący w stanie totalnej ruiny i częściowo zarośnięty budynek stojący po prawej stronie. Kilkanaście kroków za nim - śmietnik. Dalej - utrzymane w stylistyce peerelowskiego budownictwa faliste zadaszenie przed kaplicą. - "Coś z tym trzeba zrobić" - mówią. Jakie jest na ten temat stanowisko proboszcza Tadeusza Nowaka - nie wiemy: - "Dla gazety, dla "Pałuk" nie będę udzielał żadnego wywiadu. Niech pani nic nie pisze na ten temat, albo niech pani pisze co chce" - powiedział i zamknął drzwi. 
    Problematyczne śmietnisko
    Cmentarne śmieci lądują w zagłębionym boksie. Niestety, to rozległe śmietnisko nie wygląda zbyt estetycznie, zwłaszcza, gdy śmieci jest bardzo dużo i tworzą wielką hałdę, wokół której w wietrzne dni fruwają foliowe worki. -
cmen1.jpg
Po spróchniałej lipie, która zagrażała nagrobkom, pozostał tylko pień - pokazuje Leon Piasecki
fot. Marta Złotnicka
"Niedobrze to wygląda, zwłaszcza późną jesienią i wczesną wiosną, w okresie sprzątania po Wszystkich Świętych i po zimie. Ja sądzę, że ten problem trzeba by jakoś rozwiązać, a najlepszym rozwiązaniem byłaby stała umowa z PUK" - uważa Stanisław Głogowski.     Parafia nie ma zawartej umowy z żadnym z działających na terenie gminy przedsiębiorstw zajmujących się wywozem śmieci. - "Była umowa, stał kontener, kilka razy te śmieci wywieźliśmy, ale ksiądz z tego zrezygnował i kontener zabraliśmy. Ostatni wywóz był z dwa miesiące temu" - informuje prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych Zygfryd Zakrzewski. Wywóz jednego kontenera KP7 kosztuje w PUK 80 złotych. Na pytanie o rytmiczność odpowiada: -"Kiedy kontener się napełni, wystarczy zadzwonić i wywozimy".  
    Kto może wywozić śmieci
    Ksiądz proboszcz z problemem śmieci radzi sobie bez pomocy PUK - korzystając z pomocy rolników, którzy przyjeżdżają ciągnikami i na przyczepach wywożą śmieci na wysypisko w Wawrzynkach.  
   
cmen3.jpg
Niedaleko śmietniska znajdują się groby
fot. Marta Złotnicka
- "Tylko nie zawsze taki rolnik ma czas, żeby w porę te śmieci wywieźć. Zdarzało się, że była tam prawdziwa hałda. Jeżeli zauważymy, że ten boks jest przepełniony, to będziemy interweniować i przypominać" - mówi Piotr Michalik, komendant żnińskiej Straży Miejskiej. Komendant przyznaje, że transportem śmieci powinny zajmować się tylko podmioty mające na to koncesję i zezwolenie burmistrza, a w gminie Żnin są to: PUK, Zakład Oczyszczania Miasta ze Świdnicy i PUMAK z Szubina.  
    - "Wszyscy właściciele nieruchomości powinni mieć zawarte umowy z jednostkami uprawnionymi do odbioru i transportu odpadów komunalnych. Moim zdaniem, odnosi się to też do księdza, który zarządza cmentarzem. Jeśli odpady z cmentarza wywozi rolnik, to powinien on uzyskać na to koncesję w gminie" - uważa Marta Soroka, inspektor ochrony środowiska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, którą poprosiłam o opinię. Zapytałam też inspektor, jakie wymogi powinien spełniać pojemnik, w którym gromadzone są śmieci: - "Nie jest powiedziane, że musi być metalowy, czy plastikowy, ale powinien być szczelny, najlepiej zamykany, tak żeby chronił przed rozprzestrzenianiem się tych nieczystości i zanieczyszczaniem środowiska".  

    Szkodliwe opary
    Komendant Piotr Michalik zwraca uwagę na jeszcze jeden związany ze śmietniskiem na cmentarzu problem: - "Tam dochodziło do pożarów. Były to raczej samozapalenia, chociaż podejrzewaliśmy też, że ktoś mógł to podpalać, żeby zmniejszyć ilość śmieci. Na pewno nie jest to zdrowe, gdy palą się sztuczne kwiaty, wieńce i inne plastikowe elementy. Smród czuć na pół miasta".    
cmen4.jpg
Widoczny z tyłu odrapany budynek kole w oczy członków Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego, którzy zamierzają go otynkować
fot. Marta Złotnicka
               
    W nieodległym czasie problem cmentarnego wysypiska śmieci stanie się naprawdę pilną sprawą do rozwiązania, ponieważ z braku innego miejsca w pobliżu będą chowani ludzie. - "Nie chciałbym leżeć w dole obok tych śmieci" - dobitnie ujmuje problem mieszkaniec Żnina.

    Nowa kaplica w zadaniach
    Strasząca swym wyglądem rudera niepokoi prezesa Żnińskiego Towarzystwa Kulturalnego Stefana Czarneckiego. - "Chcemy to rozebrać. W tym roku otynkujemy też budynek chlewu, który jest za pomnikiem Powstańców Wielkopolskich po lewej stronie w rogu cmentarza. Cmentarz jest naszą wizytówką - na pogrzeby przyjeżdżają ludzie z całego świata. My w swojej działalności staramy się zmieniać wizerunek Żnina. Wiele rzeczy można zrobić bez wielkich nakładów finansowych" - uważa Stefan Czarnecki. Prezes zapewnia, że jest w kontakcie z księdzem proboszczem Tadeuszem Nowakiem, który cmentarzem zarządza i ksiądz jest chętny do współpracy.  
    - "Ubolewamy nad tym, że kaplica jest szopą z eternitem. Było to może nowoczesne w epoce Gierka. Zdajemy sobie sprawę, że budowa kaplicy to duża inwestycja i nie zrobi się tego na pewno w tym roku. Wiemy, że parafia nie ma pieniędzy po budowie nowego domu parafialnego. My ze swej strony moglibyśmy za darmo dać projekt, bo mamy taką możliwość" - mówi prezes ŻTK.       
    - "Ksiądz proboszcz ma w zadaniach, które narzuciła Kuria, budowę nowej kaplicy. Nie ma  jednak na to pieniędzy" - informuje Stanisław Głogowski - członek Rady Parafialnej parafii św. Floriana, a zarazem żniński rajca.  

    Droga w kurzu i błocie
    Do kaplicy cmentarnej od bocznego wejścia na cmentarz prowadzi nieutwardzona ścieżka. Tę drogę często obierają ludzie podążający na pogrzeb, a także ci, których najbliżsi pochowani zostali w nowej części cmentarza. - "Zimą jest to oblodzone i jest strasznie ślisko, jesienią i wiosną można utonąć w błocie, latem strasznie się kurzy" - zgodnie oceniają mieszkańcy Żnina, z którymi rozmawiałam. - "Ksiądz zrobił tylko te alejki, którymi chodzi w czasie procesji na Wszystkich Świętych" - mówi starsza pani.  
    Stanisław Głogowski wyraża zdanie, że w utwardzeniu drogi do kaplicy mogłoby pomóc miasto oddelegowując do tej pracy pracowników z robót interwencyjnych, jak to miało już miejsce, gdy robiona była główna alejka, a parafia jedynie zakupiła potrzebny materiał.    

    Zielsko obok grobów  
    Żnińskim cmentarzem parafialnym opiekuje się Leon Piasecki, który prowadzi też usługi grabarskie. Kiedy przyszłam na umówioną rozmowę, zastałam go z kosą w dłoni ścinającego trawę i wybujałe chwasty wyrosłe w sąsiedztwie grobów w nowej części cmentarza.
    - "Ja się znam na tym, co robię i nikt mi nie będzie mówić, kiedy mam kosić. Gdy jest tak bardzo sucho, nie da się tego ściąć kosą, a tutaj nie jest równo i maszynką się nie wjedzie" - mówi Leon Piasecki, gdy przedstawiam mu zarzut mieszkanki grodu Śniadeckich, że cmentarz zarośnięty jest zielskiem.  

    Niebezpieczne drzewa
    Starszej mieszkance Żnina, której grób najbliższych leży pod starą, rozłożystą lipą, to drzewo spędza sen z powiek. Staruszka obawia się, że pewnego dnia odwiedzając cmentarz po silnym wietrze czy burzy, zastanie nagrobek zniszczony przez oberwany konar.
    Leon Piasecki zapewnia, że w miarę możliwości uschnięte gałęzie obcina, ale nie wszędzie może sięgnąć. - "Tutaj, gdy się po burzy ta lipa pochyliła, przyjechał pan Żelek z Bożejewic z chłopakami i to od góry po kawałku ścięli. Elegancko to zrobili, żaden nagrobek się nie uszkodził" - mówi Leon Piasecki. Odpowiedzialnością za zagrożenie, jakie spowodowała spróchniała lipa,  obarcza on urzędnika w gminie, który mimo kilkakrotnie ponawianych próśb nie zgodził się na wycinkę starych, zagrażających bezpieczeństwu drzew, tłumacząc, że nie są one tak do końca uschnięte.  
    Stanisław Głogowski uważa, że należy wycinać tylko te drzewa, których usunięcie ze względów bezpieczeństwa jest naprawdę konieczne: - "Są tacy, którzy najchętniej powycinaliby wszystkie drzewa na cmentarzu. Ja zdecydowanie protestuję przeciwko takim zapędom. Te drzewa dają cień i tworzą klimat tego miejsca. Na nowej części przydałyby się drzewa, niekoniecznie lipy, mogłyby to być na przykład dęby".  
- "Posadziłem trochę drzew, ale mało co się przyjęło z powodu suszy" - mówi Leon Piasecki.     

    Ksiądz nie chce rozmawiać  
    Ksiądz proboszcz Tadeusz Nowak o sprawach cmentarza rozmawiać nie chciał: - "Dla gazety, dla "Pałuk" nie będę udzielał żadnego wywiadu. Niech pani nic nie pisze na ten temat, albo niech pani pisze co chce - powiedział i zamknął drzwi.  
 Marta Złotnicka Pałuki nr 755 (32/2006)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry