Artykuły

   Nie będzie Roku Panasiuka
   Martwią mnie słowa ks. Andrzeja Panasiuka, wypowiedziane na uroczystej sesji z okazji inauguracji Roku Wawrzyniakowskiego. Jeżeli są to opinie, z którymi utożsamiają się pozostali mogileńscy kapłani - to mamy do czynienia z czymś niepokojącym. Ks. Walterbach i ks. Lewandowski siedzieli na sali i nie reagowali. Widocznie w pełni zgadzają się ze słowami swego dziekana. Albo co bardzo prawdopodobne, w hierarchicznym kościele nie ma miejsca na inne zdanie niż prezentuje osoba wyżej w tej hierarchii posadowiona.
   Martwi mnie także sposób, w jaki ksiądz wyrażał swoje kontrowersyjne opinie i rzucał oskarżenia bez jakiegokolwiek pokrycia. Nazwałbym je cyniczną grą. Gdyby ktoś na sali nie wiedział, jak zachowują się wytrawni politycy, to podpowiadam. Ks. Panasiuk był tego dnia politykiem w sutannie. Żądnym sprawowania władzy. Nigdy tej realnej władzy miał nie będzie i jest tego świadomy. Chce jednak, by samorządowcy postępowali tak, jak podyktują im kapłani.
   Jest jeszcze coś na co zwróciłem uwagę. To modulowanie głosu i gra emocjami. To ściszanie głosu, to jego podnoszenie. To permanentne oskarżanie i za chwilę przepraszanie.
   Ksiądz zarzuca mogileńskim elitom samorządowym budowanie dyktatury relatywizmu. - Już od dawna wchodzi do Mogilna - mówi. Ma się ona przejawiać w podziale pieniędzy budżetowych na kulturę.
   Oskarżenie co najmniej dziwne. Bo niby jak według hierarchów kościelnych miałyby być dzielone te pieniądze. Podatki płacą wszyscy mieszkańcy i mają prawo oczekiwać od rządzących zaspakajania ich różnorodnych potrzeb. Czy to, że z tych pieniędzy dofinansowywany jest Mogileński Dom Kultury oraz różnorakie imprezy, od koncertów plenerowych poprzez przeglądy chórów do imprez alternatywnych w Magazynie Zbożowym GS - to jest właśnie to zło? Czy te pieniądze mają płynąć wartkim strumieniem tylko w jedną stronę - kościelną?
   Jakiego Mogilna chce ks. dziekan Panasiuk? Przeciwieństwem relatywizmu jest absolutyzm. Czy o to właśnie mu chodzi? Przerabialiśmy nie tak dawno dyktaturę komunistyczną. Osobiście nie mam dziś najmniejszej ochoty na dyktaturę kościelną.
   Nie ma w Mogilnie czegoś takiego co ksiądz nazywa relatywizmem moralnym. Nigdy księdza nie widziałem na żadnej imprezie w Magazynie Zbożowym, a za to widziałem bardzo dużo młodych ludzi, którzy jednocześnie chodzą na pielgrzymki i uczestniczą aktywnie w życiu mogileńskiego Kościoła. I nie ma w tym nic złego, ani dziwnego. To zupełnie naturalne zachowanie. Wiem, że w środowisku zbliżonym do klasztoru, mówi się o Magazynie - szopa. I przekonuje się młodych ludzi, młodzież, że to co się tam dzieje - to żadna kultura. Kultura jest tylko przy Kościele.
   To jest dopiero dyktatura. Wolno myśleć tak, a nie inaczej. Ale nigdy nie przyszłoby do głowy tak to nazwać. Tym właśnie różnię się w poglądach od księdza Panasiuka.
   Dlaczego ks. Panasiuk żąda dla mogileńskich księży jakiegoś specjalnego traktowania przez radnych. Księża są takim samymi mieszkańcami, jak wszyscy inni mogilnianie. Nikt na sesjach Rady ani komisjach księży nie skłóca ze sobą. Jeżeli parafie chcą dofinansowania remontów, to uczestniczą w konkursach tak jak wszystkie inne podmioty. Prawo nie przewiduje tu specjalnego traktowania kapłanów. Dlatego radni mają prawo dyskutować o decyzjach, jakie w zakresie zycia społecznego (cmentarz, zabytki itp.) podejmowane są przez księży. Mają prawo oceniać je i komentować.
   To nie komu innemu jak parafiom mogileńskim, radni oddają tereny za przysłowiową złotówkę. O tym już ks. Panasiuk nie powiedział. Bo Kościół jest w Polsce specjalnie traktowany. Ma wiele przywilejów. To jednak ciągle za mało?
   Porównując sytuację księży w Mogilnie do tej, z jaką miał do czynienia ksiądz Wawrzyniak w czasach pruskiego zaborcy, popełnił ks. Panasiuk ogromne nadużycie. Jeżeli nie wie, czym różni się jego sytuacja od sytuacji, w jakiej przyszło działać i pracować ks. Wawrzyniakowi, to muszę to mu uzmysłowić. Wtedy Polski nie było, ojczysty język był zakazany. Dziś mamy wolną Polskę. Czy ktoś w Mogilnie nie pozwala księżom z czterech mogileńskich parafii wykonywać kapłańskiej posługi? Czy księża mogileńscy czują się rzeczywiście prześladowani?
   Ma rację ks. Panasiuk mówiąc, że nigdy księża mogileńscy nie będą królami. A ks. Wawrzyniak był królem. I to nazwanym tak przez zajadłego przeciwnika, zaborcę. Mówili oni o ks. Wawrzyniaku - Niekoronowany Król Polski. Nawet jego wrogowie doceniali zasługi.
   I dlatego przez najbliższe 12 miesięcy będziemy obchodzić Rok Wawrzyniakowski. Obchodzimy ten rok nie dlatego, że ks. Piotr Wawrzyniak był tylko kapłanem. Obchodzimy dlatego, że - będąc kapłanem - był jednym z twórców potęgi gospodarczej Wielkopolski pod zaborem pruskim (z tego dorobku Wielkopolska korzysta do dziś). Był jednym z organiczników, ludzi, dla których praca organiczna, praca u podstaw, nieliczenie się z gromadzeniem dóbr materialnych, tylko praca dla Ojczyzny, była dobrem największym. Dlatego obchodzimy Rok Wawrzyniaka.
   Mam wrażenie, że ze wzgledu na idee, którymi się ks. Panasiuk z nami podzielił, na obchodzenie w przyszłości Roku Panasiuka Mogilno  nie ma szans. 

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 927 (46/2009)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry