Artykuły

Komentarz

   Solidarność vs. Solidarność
   Solidarność to symbol walki o wolność i demokrację. Logo, które kojarzy mi się z bohaterskimi czynami w obronie ludzkiej godności, heroizmem, cierpieniami, ideami, w końcu - po wieloletnich bojach - wolną od komunistycznego ucisku Polską. Przed tygodniem miałem okazję się przekonać, że idea i duch Solidarności ginie powoli na naszych oczach. Pod sztandarem symbolizującym suwerenny kraj broni się jednego człowieka, ale zarazem próbuje zniszczyć drugiego.
   Najbardziej absurdalne jest to, że tak w zasadzie Solidarność protestuje przeciwko Solidarności. Najpierw Szymon D. nie skorzystał z szansy danej mu przez krajową sekcję pracowników leśnych związku. Krajówka pomogła mu, kiedy wszyscy się od niego odwrócili. Po roku władze krajowego związku przekonały się, że w nadleśnictwie nie jest kolorowo i w celu rozwiania wszelkich wątpliwości trzeba przeprowadzić kontrolę. I komisja powołana przez generalnego dyrektora Lasów Państwowych wykazała nieprawidłowości w działaniu posterunku straży leśnej. Wtedy z pomocą Szymonowi D. postanowił przyjść Zarząd Regionu Bydgoskiego NSZZ Solidarność, który w całości kwestionuje ustalenia krajowej sekcji pracowników leśnych NSZZ Solidarność.
   To tylko świadczy o tym, że związek, który rozwiązywał przed laty szereg ludzkich problemów, teraz można wykorzystywać do załatwiania partykularnych interesów, np. by zapewnić sobie ochronę przed poniesieniem konsekwencji służbowych. W opisywanej przez nas sprawie ścierają się argumenty dwóch stron konfliktu. I tak naprawdę, to nie chce mi się wierzyć, że to Szymon D. jest poddany mobbingowi, kiedy tylu pracowników Nadleśnictwa Gołąbki nie ma o nim dobrego zdania i opowiada o nie zawsze humanitarnych metodach jego działania. Czy zapisanie się do związku było ucieczką przed uniknięciem odpowiedzialności i ratowaniem skóry? Na to i na inne sporne kwestie odpowie wymiar sprawiedliwości. Faktem jest, że wcześniej pomogło to zachować w nadleśnictwie status quo, a Szymon D. zachował swoje stanowisko. Nadleśniczy musiał wykonywać polecenia przełożonych. Robił to zapewne wbrew sobie, ale również liczył, że sytuacja się unormuje. Pierwsi obrońcy Szymona D. przejrzeli na oczy i osobiście przekonali się, że nie zasługiwał na szansę, jaką mu dano. Ten argument w ogóle nie trafia do Zarządu Regionu Bydgoskiego. I dlatego wydaje mi się, że problem tkwi gdzie indziej. Być może Marek Malak naraził się zwierzchnikom i za wszelką cenę, różnymi metodami próbuje się go odwołać z zajmowanej funkcji? Może Szymon D. jest narzędziem w czyichś rękach? Może próbuje się użyć wszelkich metod w celu odwołania nadleśniczego Malaka, organizując mu pikietę?
   Najbardziej smutne jest to, że to wszystko rozgrywa się na terenie, na którym stoi pomnik naszego wielkiego rodaka Jana Pawła II, gdzie co roku w rocznicę napaści Sowietów na nasz kraj kultywuje się patriotyczne myśli i idee, które przyświecały również twórcom i pierwszym działaczom Solidarności.       

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 942 (9/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj.
Copyright 2006-2010 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry